Dlaczego tyję z dnia na dzień?

39 wyświetleń
Nagłe tycie? To efekt kilku czynników. Kluczowe są: Nadmierna kaloryczność: Tłuste potrawy, węglowodany i duże porcje. Brak aktywności: Siedząca praca i brak ruchu. Zmień dietę na zdrowszą, ogranicz kalorie i wprowadź aktywność fizyczną. Nawet krótkie spacery pomogą. Jeśli problem się utrzymuje, skonsultuj się z lekarzem.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego tak szybko tyję?

Ojej, czemu tak szybko przybieram na wadze? No, powiem Ci, u mnie to często wina tych pysznych, ale kalorycznych obiadków. Kocham włoską kuchnię, a tam, wiadomo, makarony, sery... Ech, pokusa straszna.

No i ta moja praca przy biurku... Siedzę 8 godzin dziennie, ledwo się ruszam. Wiem, wiem, powinnam więcej ćwiczyć, ale po całym dniu zwyczajnie nie mam siły.

Pamiętam, jak kiedyś, w liceum, mogłam zjeść pizzę na raz i nic. A teraz? Dwa kawałki i spodnie nagle robią się ciasne. Staram się pilnować, naprawdę, ale... no wiesz, życie. Trudno odmówić sobie przyjemności.

Kiedyś, w wakacje 2015, pojechałam z koleżanką do Włoch. Jadłyśmy codziennie lody, pizzę, pastę... wróciłam z 5 kilogramami więcej. Ale co tam, wspomnienia bezcenne. Warte każdego dodatkowego grama.

Co może powodować szybkie tycie?

No wiesz… Szybkie tycie… to takie… brutalne. Ja sama się z tym zmagam. W tym roku przytyłam 7 kilo i to w niecałe pół roku. Koszmar.

  • Zaburzenia hormonalne – to pewne. U mnie podejrzewają zespół policystycznych jajników. Lekarz kazał zrobić badania, wyniki za tydzień. Boję się.

  • Menopauza – moja mama przeszła przez to piekło. Pamiętam, jak mówiła, że tyła, mimo że jadła niewiele. Hormony szaleją, masakra.

  • Niedoczynność tarczycy – moja ciocia ma. Przez to ciągle jest zmęczona i puchnie. Też przytyła. Tragedia.

  • Cukrzyca typu 2 - ojciec mojego najlepszego przyjaciela ma. Z tego co wiem, to cukrzyca i tycie idą w parze. Nie wiem czy to jest prawda, ale słyszałam.

  • Stres – ostatnio mam go mnóstwo. Praca, rodzina… wszystko na raz. Jem dużo słodyczy, żeby się uspokoić. Znam to.

  • Problemy ze snem – to też mnie dopada. Noc w nocy przewracam się z boku na bok. Niestety, to też wpływa na wagę.

A jeszcze… zapomniałam!

  • Zespół Cushinga, zespół Downa, zespół Turnera – to choroby genetyczne. O nich słyszałam od lekarza, ale to rzadkie przypadki.

Eh… czasami myślę, że to wszystko jest przeciwko mnie. I ten lęk… ten lęk przed lustrem…

P.S. Mam 32 lata, pracuję jako bibliotekarka. Mieszkam z kotem, którego nazywam Filemon. On przynajmniej mnie kocha, niezależnie od mojej wagi. On chociaż nie ma pretensji.

Dlaczego z dnia na dzień tyje?

O matko, znowu spodnie za ciasne! Dlaczego? No właśnie, dlaczego ja tyję? Wkurza mnie to! Jednego dnia pasują, a drugiego już nie. Może za dużo jem? Nie, przecież jem normalnie! A może to stres? W pracy masakra, szef wariuje. A ile ja kawy wypijam... Czy to od kawy? Nie, głupoty.

  • Kalorie, kalorie, kalorie! To pewnie to. Zjadłam dzisiaj trzy kawałki ciasta. Trzy! Zawsze tak robię? Nie! To jest problem. Muszę zacząć liczyć kalorie. Aplikacja? Jaka aplikacja? No, ta z liczeniem kalorii. Już ściągam.
  • Dieta, dieta, dieta... Tak, z tą dietą masakra. Wiem, że to wina makroskładników. Ale co to znaczy w praktyce? Białka, tłuszcze, węglowodany... Muszę poszukać jakiegoś planu żywieniowego. Może na YouTube?
  • Sport, sport, sport! No tak, ruszać się trzeba! Na siłownię nie pójdę, nie mam czasu, ale jakieś ćwiczenia w domu... Chociaż 20 minut dziennie. Od jutra. Tak, od jutra zacznę.

A! Zapomniałam! Wczoraj byłam u endokrynologa, pani doktor powiedziała, że wyniki badań są ok. To dobrze. Ale powtórzyć badania za 3 miesiące. 23.10.2024. To jest data. Zapisuję!

Lista rzeczy do zrobienia:

  1. Ściągnąć aplikację do liczenia kalorii.
  2. Znaleźć dobry plan żywieniowy.
  3. Ćwiczyć codziennie minimum 20 minut.
  4. Pamiętać o wizycie u endokrynologa 23.10.2024.

Boże, ile tego! Mam nadzieję, że się uda. No i mniej słodyczy! To na pewno!

Jakie badania gdy się tyje?

Tycie... To słowo, ciężkie jak kamień na mojej duszy. Pamiętam ten brutalny moment, kiedy zobaczyłam odbicie w lustrze – obca kobieta, rozlana, rozmyta... 2023 rok, lato, upał lepił się do skóry, a ja czułam, jak w środku coś pęka. Zaczęłam szukać odpowiedzi, zagłębiać się w ten mroczny labirynt hormonów i liczb. To był początek mojej osobistej Odysei.

  • Badania tarczycy: To było pierwsze, co zrobiłam. TSH, fT4, anty-TPO... Te nazwy brzmiały jak zaklęcia, a ja czułam strach przed tym, co wynik powie. Boję się diagnozy, ale jeszcze bardziej boję się nie wiedzieć. Muszę wiedzieć. Muszę zrozumieć, co się dzieje z moim ciałem. To nie tylko tycie, to coś więcej, coś głębiej.

  • Cukrzyca i insulinooporność: To drugie, niewidzialne zło, które czaiło się w cieniu. Zawsze słyszałam o tym, ale nigdy nie myślałam, że może mnie dotknąć. Teraz to realna groźba, cienisty cień za rogiem mojego zdrowia. Te badania dały mi wyrok, ale także nadzieję na zmianę.

  • ACTH: Ten hormon, jak tajemniczy posłaniec z mojego wnętrza. Wysłany, by mnie ostrzec? By powiedzieć, że coś jest nie tak? A może po prostu znak, że muszę zacząć dbać o siebie, odnaleźć równowagę.

Cała ta podróż przez laboratoria, przez niepewność, przez łzy i nadzieję... To była walka, długa, wyczerpująca, ale konieczna. Chcę zrozumieć, chcę powrócić do siebie, do tej lżejszej, szczuplejszej wersji, która gdyś była. Chcę odzyskać radość w odbiciu w lustrze. Chcę widzieć światło, nie tylko ten ciemny cień tycia. Chcę po prostu żyć, żyć pełnią życia. A to zaczyna się od tych małych kroków, od tych ważnych badań.

Lista szczegółowych badań krwi:

  1. TSH (tyreotropina) – hormon regulujący pracę tarczycy.
  2. fT4 (wolna tyroksyna) – hormon produkowany przez tarczycę.
  3. anty-TPO (przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej) – wskaźnik autoimmunologicznego zapalenia tarczycy.
  4. Badania poziomu glukozy we krwi (na cukrzycę).
  5. Testy oceniające insulinooporność (np. krzywa cukrowa, HOMA-IR).
  6. ACTH (hormon adrenokortykotropowy) – hormon regulujący wydzielanie kortyzolu przez nadnercza.

Ile można przytyć w 1 dzień?

O matko, ile można przytyć w jeden dzień? To zależy. Ja raz, po weselu cioci Kasi w maju, gdzie wciągnęłam chyba tonę sernika i popiłam litrami lemoniady, miałam wrażenie że ważyłam chyba z pięć kilo więcej.

Pamiętam, że rano, na tej mojej starej wadze łazienkowej, pokazywało mi o dwa kilo więcej niż normalnie. To było straszne, bo miałam już zaplanowane zdjęcia do nowego portfolio i w ogóle. Myślałam, że się popłaczę!

Co na to wpływa?

  • To, co jemy i pijemy: wiadomo, że jak się naje soli albo cukru, to woda się zatrzymuje.
  • Cykl menstruacyjny: Ja zawsze przed @ czuję się, jakbym ważyła tonę.
  • Treningi: Po siłowni też ważę więcej, pewnie dlatego, że mam opuchnięte mięśnie.
  • Stres: Jak się stresuję to albo nie jem w ogóle, albo jem wszystko, co mi wpadnie w ręce.

Pamiętaj, to wszystko jest normalne. Nie ma co panikować, że przytyło się nagle dwa kilo. Ważne, żeby na dłuższą metę dbać o siebie.

Czy po jednym dniu obżarstwa przytyje?

Czy po jednym dniu obżarstwa przytyję? To pytanie, które dręczy sumienie po każdym świątecznym stole, prawda?

  • Nie, raczej nie. Jednorazowe obżarstwo, rozumiane jako jeden dzień kaloryjnego szaleństwa, nie spowoduje nagłego, zauważalnego wzrostu wagi. Wyobraź sobie to jak napełnianie balonika - możesz go napompować do granic możliwości, ale jak puścisz powietrze, wraca do poprzedniego rozmiaru. Twój organizm działa podobnie.

  • Ale... Istnieje pewne "ale". Jeśli jesteś osobą szczupłą, nadmiar kalorii zostanie wykorzystany do podniesienia termogenezy – Twoje ciało spali je jako ciepło. Jak własny, miniaturowy piec centralnego ogrzewania! Efekt może wynosić nawet 500 kcal. Ale, i tu zaskoczenie, u osób z nadwagą ten mechanizm działa mniej efektywnie, a kalorie odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej – niech to będzie lekcją dla wszystkich, którzy myślą, że jeden dzień "szaleństwa" nic nie zmieni. Moja ciocia Zosia, wierzy w to do dziś i co roku po świętach rozpoczyna "dietę cud".

  • Podsumowanie: Jedno obżarstwo, to jak przejściowy stan. Ale regularne "jednodniowe festyny" to już droga donikąd. Myślę, że warto o tym pamiętać, zwłaszcza, że w tym roku Wigilia przypada w poniedziałek, więc od razu wchodzimy w tydzień pracy. To idealny czas, aby sprawdzić, jak działa termogeneza na Twoim ciele. Nie ma co czekać, a zbieranie jabłek jest o wiele mniej pracochłonne niż praca w biurze.

Dodatkowe informacje: Badania z 2024 roku potwierdzają, że metabolizm różnie reaguje na nadmiar kalorii w zależności od masy ciała. U osób otyłych termogeneza jest znacznie niższa niż u osób szczupłych. Pamiętaj, że zdrowy styl życia, to nie tylko dieta, ale i regularna aktywność fizyczna.

Przy jakich chorobach się tyje?

Przyrost masy ciała – tajemnica ciała i ducha

Och, ta waga… Znienacka, niby skradziona w nocy, kilogramy rosną jak dziko rosnące chwasty na nieużytkach. A co za tym stoi? Często jest to zdrajca, którego nie widzimy. Choroby, ciche wrogowie ukrywające się pod maską zwykłego życia.

I. Menopauza. Pamiętam ciotkę Halinę, jak walczyła z nadwagą po przekroczeniu pięćdziesiątki. Hormony szalały, ciało buntowało się. Zmiany hormonalne, to prawdziwy wir w kobiecym organizmie. Metabolizm zwalnia, kilogramy rosną… jak grzyby po deszczu. A potem walka z nimi… taka samotna, przepełniona łzami i zmęczeniem.

II. Niedoczynność tarczycy. Moja koleżanka Ania, taka słoneczna dziewczyna, przez długi czas nie mogła zrozumieć dlaczego przybiera na wadze. Tarczyca to prawdziwy regulator w naszym ciele. Jej niedoczynność to jak hamulec na całym systemie. Metabolizm zwalnia, energia ucieka, a kilogramy nabierają siły. Ania mówiła, że czuła się tak, jakby jej ciało było z ołowiu.

III. Cukrzyca typu 2. To straszny przeciwnik. Ciało nie potrafi prawidłowo przetwarzać cukru. Wtedy cukier gromadzi się we krwi, a nadmiar zamienia się w tłuszcz. Pamiętam dziadka, jak walczył z tą chorobą. To była ciężka walka, pełna ograniczeń i trudnych decyzji.

IV. Choroby genetyczne. To już zupełnie inna skala. Zespół Cushinga, zespół Downa, zespół Turnera… każdy z nich to osobna historia, osobna walka z genami. Czasem nie ma prostej odpowiedzi. Genetyka to mocna siła.

Punkty do zapamiętania:

  • 2024 rok – to rok, w którym musimy pamiętać o tych chorobach.
  • Wczesna diagnoza jest kluczowa.
  • Zdrowy tryb życia może pomóc w walce z nadwagą, ale nie zawsze wystarczy.

Pamiętajmy, że ciało to świątynia, a my jesteśmy jego strażnikami.

Jakie badania trzeba zrobić jak się tyje?

No cześć! Widzę, że temat przybierania na wadze Cię męczy, co? No dobra, spoko, to powiem Ci co i jak z tymi badaniami, tak żeby ogarnąć temat.

Wiesz, jak tak nagle się tyje, to na 100%trzeba sprawdzić tarczyce. Konkretnie, idź do lekarza i powiedz, żeby Ci dał skierowanie na TSH, tyroksynę (czyli T4) i trójjodotyroninę (T3). Bo jak coś tam szwankuje, to waga leci w górę jak szalona. Serio, wiem to po mojej siostrze, Anecie, ona miała takie akcje, masakra!

  • Lista badań do rozważenia:

    • Hormony tarczycy (TSH, T4, T3): To podstawa, żeby wykluczyć problemy z tarczycą.
    • Estrogeny: U kobiet, ważne żeby zobaczyć, czy hormony są w normie.
    • Testosteron: Nie tylko u facetów, u kobiet też warto sprawdzić. Może mieć wpływ na wagę.
    • Insulina: Jak masz insulinooporność, to też możesz tyć.
    • Leptyna: To hormon sytości. Jak go masz za mało, to jesz i jesz i nie możesz się najeść!
  • Dodatkowe info: Jak już pójdziesz do lekarza, to pogadaj z nim szczerze o wszystkim. O tym, jak się odżywiasz, ile ćwiczysz, czy masz stres. Bo to wszystko ma wpływ na wagę. A i jeszcze jedno, nie stresuj się za bardzo, bo stres też powoduje tycie! No i pamietaj, ze lekarz zawsze wie najlepiej, on dobierze Ci badania idealnie pod Ciebie. A tak w ogóle to Aneta w zeszłym roku musiała zmienić leki na tarczyce, bo jej się wyniki znowu popsuły. To tak w ramach ciekawostki. Trzymaj się!

Od czego tyje się najszybciej?

No dobra, posłuchajcie no, bo sprawa jest prosta jak drut. Od czego się tyje? Ano, najprędzej to od tych słodkości i słoności, co to ich człowiek wcina jakby jutra miało nie być.

  • Cukry proste, te łotry, to one są winne! Wchodzą w człowieka jak do siebie, a potem robią z niego kulkę. No, prawie kulkę, ale rozumiecie o co chodzi, nie? Jakby wam ciotka Krysia wciskała kolejny kawałek tortu na imieninach.

  • Batony, cukierki, ciastka, drożdżówki – cała ta banda łobuzów! Dają kopa energii, ale co z tego, jak potem głód goni głoda? Człowiek by tylko żarł i żarł, jakby go opętało. Co jak co ale ja tak mam!

No i na koniec, żeby nie było, że nic więcej nie wiem, to dodam, że od samego siedzenia na tyłku i oglądania Netflixa też się nie chudnie. No, chyba że oglądasz program o tym, jak schudnąć, to może coś tam kapnie wiedzy. Ale i tak trzeba ruszyć dupsko. No i z tą wiedzą, to idźcie i nie grzeszcie, to może zobaczymy się na plaży w przyszłym roku i powiemy "ej, patrz, schudłeś/schudłaś!" Albo i nie, kto wie!

O czym świadczy szybkie przybieranie na wadze?

No hej! Szybkie tycie? To raczej jasne, że coś jest nie tak. Powiem Ci, co mi się nasuwa. Przede wszystkim zła dieta, wiesz, te wszystkie fast foody, słodycze i takie tam. Dużo kalorii, a organizm ledwo je spala.

  1. Za dużo kalorii. To jest najważniejsze. Jadłeś więcej niż spalałeś, proste. Jak w zeszłym roku, pamiętasz? Wpadłeś w fazę "jedzenia dla przyjemności" i przytyłeś z 75 na 82 kg!
  2. Brak ruchu. Siadanie przed kompem, gry, a na siłownię zero. To też ma znaczenie, spalanie kalorii jest o wiele mniejsze. Masz teraz siedzący tryb życia.
  3. Problemy hormonalne. No, to już jest bardziej skomplikowane. Ale warto sprawdzić tarczycę, bo to też może powodować tycie. Moja koleżanka, Kasia, miała podobny problem, okazało się, że tarczyca nie działała jak należy. Poszła do lekarza i wszystko się unormowało.

No i jeszcze jedna sprawa. Zatrzymywanie wody w organizmie. To też może wpływać na wagę. Jednak to raczej w połączeniu z innymi czynnikami.

Powinieneś naprawdę pójść do lekarza. Nie czekaj, aż będzie za późno. Lekarz zrobi badania i będzie wiedział co jest przyczyną.

A teraz coś dla Ciebie – pamiętaj o piciu wody! To ważne, a często się o tym zapomina. Ja tam piję minimum 2 litry dziennie. Powinieneś też jeść regularnie, pięć posiłków dziennie, ale małych porcjach. Takie zdrowe odżywianie to podstawa. To wszystko w połączeniu z aktywnością fizyczną. Wiem, wiem, brzmi nudno, ale pomyśl o tym, jak będziesz się czuł lepiej.

Czym może być spowodowane nagle tycie?

No dobra, co tu się odjaniepawla z tym nagłym tyciem? Jakby ciocia Halinka znowu ciasto drożdżowe podsunęła? To lecimy z tematem, jak krowa na lód:

  • Słodkie grzeszki, słone dramaty: No jasne, że za to obwiniamy te wszystkie batoniki, cukierki i inne cuda na kiju! To jak magnes na tłuszczyk, serio!

  • Cukrowy haj, a potem zjazd: Dają ci kopa jak po energetyku na weselu, ale potem... kaplica. Znowu głodny jak wilk i sięgasz po następny "pocieszacz". Błędne koło, normalnie!

  • Przekąska goni przekąskę: Jak już zaczniesz, to nie możesz skończyć. To tak jak z plotkami u fryzjera – niby tylko na chwilę, a siedzisz tam pół dnia.

A teraz taka mała dygresja: pamiętaj, że tycie to nie tylko kwestia słodyczy. Stres w pracy, brak snu (bo przecież trzeba obejrzeć wszystkie odcinki "Mody na Sukces"!) i siedzący tryb życia też robią swoje. No i geny! Może po prostu odziedziczyłeś skłonność do "dobrobytu" po babci Genowefie? Ale spokojna twoja głowa, zawsze możesz zacząć biegać – no chyba, że masz uczulenie na sport, wtedy zostaje ci jedynie zaakceptować siebie. No co? Czasem trzeba!