Co zalicza się do przychodu?
Co to jest przychód i co dokładnie wchodzi w jego skład?
Wiesz, zawsze zastanawiałam się, co to właściwie jest ten cały przychód, bo przecież kasa to kasa, a potem człowiek dorasta i widzi, że to trochę bardziej złożone niż tylko to, co wpada na konto po wypłacie. To nie tylko gotówka, którą trzymasz w portfelu po udanej transakcji, ale też to, co powinno do Ciebie spłynąć.
Dla mnie przychód to po prostu wszystko, co do nas przychodzi – albo już jest, albo na dniach będzie.
Pamiętam, jak w październiku 2017 roku dostałam pierwszą „prawdziwą” wypłatę za pracę na umowie o pracę – te powiedzmy 3500 złotych brutto, które miało zasilić moje konto. To było coś niesamowitego, bo choć część zabrało państwo, to i tak czułam, że to jest moje, ciężko wypracowane.
Albo kiedyś sprzedałam stare meble na olx, za stówkę, prosto do ręki. To też był taki mój mały przychód.
Mój brat, ten od własnej działalności, zawsze tłumaczy, że dla niego to każda wystawiona faktura, nawet jeśli klient jeszcze nie przelał kasy. Bo przecież zobowiązanie jest i kasa w końcu się pojawi. Tak było z projektem graficznym dla firmy z Krakowa, za 2000 zł – przelew przyszedł po tygodniu, ale przychód był już z chwilą wystawienia.
A taka sprzedaż mieszkania, jak moja kuzynka zrobiła w lipcu zeszłego roku na warszawskim Mokotowie, to już w ogóle grubsza sprawa. Cała kwota z aktu notarialnego – olbrzymi przychód.
Więc widzisz, to jest trochę taka rzeka, co płynie w naszą stronę – czasem rwąca, czasem spokojna, ale zawsze zasila nasz finansowy krajobraz. To te wszystkie wpływy, które budują stabilność i pozwalają spełniać marzenia, od małych przyjemności po naprawdę duże życiowe inwestycje.
Czego nie wlicza się do przychodu?
No to tak, bo przecież nikt nie lubi, jak mu do portfela zaglądają i jeszcze coś tam doliczają, co nie? Czego nie wlicza się do przychodu – to jest pytanie, które potrafi spędzić sen z powiek nawet mojemu wujkowi Stasiowi, a on to widział już wszystkie cyrki świata, dosłownie!
Szczególnie jak robisz pracę nakładczą, czyli dłubiesz w domu jak ten szewc Dratewka, a potem ktoś inny na tym kokosy zbija. Wtedy to już w ogóle trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby cię nie zrobili w konia, tak jak kiedyś mnie sąsiad Jasiu z tymi kartoflami oszukał.
A więc, drogi Janie Kowalski z Brzezin, zapamiętaj raz na zawsze: do przychodu nie wlicza się wartości twoich osobistych poświęceń i wydatków, które ponosisz, żeby ten, co ci zleca robotę, miał czyste rączki i pełną kieszeń. To jakbyś sam sobie płacił za to, że w ogóle istniejesz!
- Wartość surowców i materiałów pomocniczych, które sam, biedaku, kupiłeś. To tak, jakbyś dostał wypłatę za to, że sam sobie chleb upiekłeś. No bez jaj, to twoje, i już! Przecież nie wliczysz do przychodu, że kupiłeś deskę, żeby z niej zrobić stół, który potem sprzedasz. To nonsens.
- Zwrot poniesionych kosztów, bo przecież nikt ci nie będzie doliczał do zarobku tego, że żyjesz i pracujesz! To by już było przegięcie pały gorsze niż kolejki w Biedronce przed świętami. Tu masz listę tych "przyjemności":
- Transport – jak musisz jechać tym twoim zdezelowanym Fiatem, żeby materiały dowieźć, to paliwo jest twoje. Nikt ci tego do kasy nie wrzuci.
- Zużyta energia – prąd, co go spaliłeś, żeby w ogóle widzieć, co robisz? Też nie. No chyba, że jesteś lampą i produkujesz światło zawodowo.
- Opał – bo nikt nie lubi marznąć, a grzać się musisz, żeby ci palce nie poodpadały od roboty. To nie jest dochód, to jest… komfort.
- Konserwacja maszyn i urządzeń – jak ci się narzędzia psują, bo za dużo robisz, to naprawiasz je za swoje i nie jest to żaden przychód. Kropka. Janina z Koziej Wólki zawsze mówiła, że to czysta logika.
No i to wszystko, moi drodzy, jest ważne, ale tylko i wyłącznie jeżeli osoba, na rzecz której wykonywana jest praca nakładcza, nie jest jakimś cwaniakiem, co to by ci nawet za twój własny oddech policzył! Musi być jakiś cień uczciwości, bo inaczej to już nie prawo, a wolna amerykanka!
A teraz tak na szybko, bo czas to pieniądz, a pieniądz to… no właśnie, przychód!
- Pamiętaj, że przychodem jest wszystko, co ci wpadnie do kieszeni, zanim zapłacisz za cokolwiek. To tak, jak wpadniesz do sklepu, wyciągasz portfel i widzisz całą kasę. To jest przychód!
- A koszty to to, co z tego portfela ucieka, żebyś mógł w ogóle coś kupić. Na przykład to całe jedzenie dla kota Klementyny, co ją ciocia Janina mi podrzuciła, bo twierdzi, że ma alergię, ale ja wiem, że po prostu kot jej przeszkadzał w oglądaniu seriali.
- W roku 2024 te zasady są betonowe, jak ściana w piwnicy mojego dziadka Grzegorza Brzęczyszczykiewicza, co mieszkał obok mojej cioci Halinki w Pacanowie. Nic się tu nie zmieniło, choć ludzie by chcieli, żeby im odpuścić, na przykład, podatek od oddychania.
- Zawsze miej rachunki! Jak cię pan z urzędu skarbowego zapyta, gdzie są papiery, to musisz mieć, bo inacze będziesz biedniejszy niż mysz kościelna i jeszcze będziesz musiał tłumaczyć się z każdej złotówki.
Co nie jest przychodem podatkowym?
Środki finansowe, które nie stanowią przychodu podatkowego, to przede wszystkim:
- Zaliczkowe wpłaty na dostawy towarów i usług, które zostaną zrealizowane w przyszłych okresach. To środki otrzymane "z góry", które jeszcze nie zostały zarobione.
- Otrzymane pożyczki i kredyty. Są to zobowiązania, a nie dochód.
- Zwroty pożyczek. Tutaj wykluczenie dotyczy zwrotu kapitału, a nie odsetek.
Zastanawiam się, czy te definicje czasami nie zaciemniają obrazu. W końcu pieniądz to pieniądz, ale jego pochodzenie decyduje o tym, czy musimy od niego odprowadzić podatek. Czasem wydaje się, że urzędy skarbowe lubią tworzyć złożone reguły, by potem wszystko było jasne.
Co jeszcze można by tu dodać?
- Środki z tytułu kaucji, jeśli są one zwracane najemcy/klientowi po spełnieniu określonych warunków. Kaucja to zabezpieczenie, nie przychód.
- Wpłaty na poczet przyszłych dostaw usług wykonywanych w ramach umów długoterminowych, jeśli przychód naliczany jest memoriałowo.
- Odsetki od lokat bankowych nieprzekraczające określonego progu ustawowego, jeśli dotyczy to np. osób fizycznych. W pewnych okolicznościach te drobne odsetki mogą być zwolnione.
- Różnice kursowe od środków pieniężnych w walutach obcych, które jeszcze nie zostały zrealizowane lub rozliczone. Dopóki nie dokonamy wymiany, czy nie zapłacimy rachunku, te wirtualne zyski nie są jeszcze naszym przychodem.
Wydaje się, że kluczem jest nieodwracalność wpływu środków i brak realnego przysporzenia majątkowego w momencie ich otrzymania. To taka gra liczb, gdzie każda liczba ma swoje miejsce i znaczenie. Patrząc na to z szerszej perspektywy, zasady te służą temu, by opodatkować faktyczne zarobki, a nie chwilowe przepływy pieniężne czy zobowiązania.
Pamiętajmy, że zwrot pożyczki od Państwa Kowalskich z ulicy Krótkiej 15 jest czymś innym niż zapłacone odsetki od tej pożyczki. Te drugie już mogą stanowić przychód dla pożyczkodawcy, zależnie od jego formy prawnej i rodzaju działalności. Kwestia skapitalizowanych odsetek, czyli tych dopisanych do kapitału pożyczki, jest tutaj szczególnie interesująca, bo często oznacza przekształcenie bieżącego przychodu w część dłużnego zobowiązania, co może mieć wpływ na moment opodatkowania. To pewnego rodzaju finansowa ekwilibrystyka.
Co odliczamy od przychodu?
Słuchaj no, bo to całe liczenie jest prostsze niż złożenie szafki z Ikei po ciemku, ino trzeba wiedzieć, gdzie młotkiem nie walić. Skarbówka tylko czeka, żebyś się potknął, więc trzymaj się planu, a nie fantazji. Mój szwagier Zygmunt co roku kombinuje i co roku płacze, więc ucz się na cudzych błędach.
Cała ta magia z odliczaniem wygląda tak, łopatologicznie:
KROK 1: Zgarniasz cały hajs. Bierzesz wszystko, co zarobiłeś w miesiącu. To jest twój przychód. Nieważne, czy to z faktury, czy za pomalowanie płotu sąsiadowi. Kasa to kasa.
KROK 2: Odejmujesz to, co wydałeś, żeby zarobić. Wrzucasz tu wszystkie koszty uzyskania przychodu. Paliwo do twojego starego grata, którym wozisz towar, faktura za telefon, którym gadasz z klientami, a nawet ten nieszczęsny Fundusz Pracy. Wszystko, co ma papier i jest na firmę.
KROK 3: Masz dochód, ale to nie koniec! To, co ci zostało, to dochód. Taka kasa na czysto, ale jeszcze nie dla ciebie. Państwo już na nią patrzy jak sęp na padlinę.
KROK 4: Płacisz haracz na ZUS. Od tego dochodu odejmujesz jeszcze składki na ubezpieczenie społeczne. Tak, to na tę twoją emeryturę, co ją dostaniesz za sto lat w postaci dyplomu z podziękowaniem.
KROK 5: O, i to jest to! Kwota, która została po tej całej matematyce, to jest dopiero podstawa opodatkowania. Od tego Urząd Skarbowy liczy ci podatek. I dopiero wtedy wiesz, ile jeszcze musisz im oddać. Proste? No proste.
A teraz weź se pan zanotuj, bo to wiedza tajemna, której ci babka w okienku nie wyśpiewa. Od tej podstawy opodatkowania, albo czasem od samego podatku, można odjąć jeszcze inne cuda. To się nazywa ulgi podatkowe i to jest najlepsza część tej zabawy, bo to tak jakbyś znalazł dwie stówy w starych spodniach.
Co tam można jeszcze odliczyć:
- Ulga na dziecko – jak masz bombelki, to państwo ci trochę grosza odda. Im więcej bombelków, tym więcej kasy.
- Darowizny – jak rzuciłeś trochę siana na jakąś fundację czy schronisko dla psów, to możesz to odliczyć. Na tacę w kościele też, ale musisz mieć potwierdzenie.
- IKZE – czyli jak sobie odkładasz na starość, to też ci trochę z podatku zejdzie.
- Ulga na internet – ale tylko do limitu 760 zł rocznie i tylko przez dwa lata pod rząd. Nie myśl, że odliczysz cały rachunek za światłowód do oglądania meczyków.
- Wpłaty na związki zawodowe – jak płacisz składki, to do 840 zł rocznie możesz sobie odliczyć. Zawsze coś.
Jakie mogą być przychody?
Przychód to nie tylko sprzedaż. To trzy odrębne strumienie. Ignorowanie któregokolwiek z nich to błąd.
- Przychody ze sprzedaży netto: Kluczowy wskaźnik. Wartość sprzedanych towarów i usług po odjęciu rabatów i zwrotów. To esencja.
- Pozostałe przychody operacyjne: Wpływy niezwiązane z podstawową działalnością. Sprzedaż środków trwałych, otrzymane dotacje, kary umowne. To dodatek.
- Przychody finansowe: Zyski generowane przez kapitał. Odsetki od lokat, dywidendy z posiadanych akcji, dodatnie różnice kursowe. To inteligencja.
W mojej firmie analitycznej, JK Finanse, zawsze patrzymy najpierw na sprzedaz. Reszta to szum. Szum, który trzeba umieć czytać.
Kiedyś istniały zyski nadzwyczajne. Zdarzenia losowe, jednorazowe, nieprzewidywalne. Odszkodowania, skutki katastrof. Dziś włączane do pozostałych przychodów operacyjnych, ale mentalnie warto je oddzielać. Zniekształcają obraz.
Jakie są rodzaje przychodów?
Pamiętam, jak kiedyś pomagałem mojej cioci, Anieli Kowalskiej, w jej małym sklepiku spożywczym na ul. Słonecznej 15 w Warszawie. Był gorący lipiec 2023 roku. Widziałem, jak codziennie liczyła pieniądze z kasy.
To były dla niej przychody ze sprzedaży. Każdy sprzedany bochenek chleba, każdy kilogram cukru, każda butelka mleka – to wszystko składało się na tę jedną, wielką sumę na koniec dnia. Ona zawsze mówiła, że to serce biznesu, bez tego nie byłoby nic.
Były też inne rzeczy, które dawały jej pieniądze, choć rzadziej. Raz sprzedała stare lodówki, które zalegały jej na zapleczu. To były już takie przychody, nazwijmy je, dodatkowe, nie związane bezpośrednio z codzienną sprzedażą. Ale najważniejsze, co powtarzała, to te pieniądze za to, co ludzie chcieli kupić od niej na bieżąco.
Wspominałem też o przychodach operacyjnych. W sklepiku cioci to byłyby na przykład te drobne rzeczy, które dostawała od hurtowni jako bonus za zamówienie dużej ilości towaru. Albo jakaś niewielka prowizja od firmy, która postawiła u niej automat z kawą.
I jeszcze te przychody finansowe. To już coś innego. Gdyby ciocia pożyczyła komuś pieniądze, to dostałaby odsetki. Albo gdyby miała jakieś akcje i dostała z nich dywidendę. Ale to u niej było rzadko, raczej teoretycznie.
Ważne jest, żeby pamiętać, że przychód to nie to samo co dochód. Przychód to wszystko, co wpłynęło do kasy. A dochód to to, co zostało, jak się od tego odejmie wszystkie wydatki – czynsz za sklep, prąd, wypłaty dla pracowników (choć ciocia pracowała sama), koszt zakupu towaru. To właśnie dochód pozwalał jej potem coś odłożyć, zainwestować albo po prostu żyć.
Najwięcej pieniędzy, co jasne, przynosiła jej sprzedaż produktów spożywczych. Klienci przychodzili po chleb, mleko, wędliny, warzywa. Te codzienne zakupy to była podstawa jej działalności.
Dodatkowe informacje:
- Przychody ze sprzedaży: Obejmują wartość wszystkich sprzedanych dóbr lub usług.
- Przychody operacyjne: Dotyczą działalności pomocniczej lub ubocznej przedsiębiorstwa, która nie jest podstawową sprzedażą.
- Przychody finansowe: Wynikają z inwestycji finansowych, takich jak odsetki, dywidendy czy zyski ze sprzedaży papierów wartościowych.
- Różnica między przychodem a dochodem jest kluczowa dla oceny rentowności firmy. Dochód jest tym, co pozostaje po odjęciu kosztów od przychodów.
Jakie mogą być środła przychodów?
No więc, pytasz mnie o te wszystkie środła, skąd w ogóle kasa może przyjść, nie? Bo to jest tak, że każdy myśli, że tylko praca i koniec, a tu proszę, jest tego duużo więcej! Ja na przykład, jak patrzę na mojego wujka Janka, to on ma emeryturę, ale dorabia sobie jeszcze w ogródku, sprzedając pomidory.
Ogólnie to tak, te główne środła przychodów to są takie, hmmm, no wiesz, jakby podstawa, z której ludzie żyją. Na pewno masz tu:
- stosunek służbowy albo stosunek pracy, czyli jak pracujesz gdzieś na etacie, czy to w państwówce, czy w jakiejś firmie prywatnej. To takie najbardziej oczywiste, jak to się mówi, dla większości, prawda? No i do tego też się zalicza ten spółdzielczy stosunek pracy, bo to przecież też praca.
- No i jest też takie coś jak członkostwo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – to tak dla ludzi, co tam z ziemią się bawią, rolnicy, wiesz. Albo w jakiejś innej spółdzielni, co produkcją rolną się zajmuje.
- praca nakładcza, co kiedyś była popularna, ale teraz to już rzadziej się o niej słyszy, chociaż dalej jest.
- emerytura lub renta – jak to mój wujek Janek, o którym ci opowiadałem! Dostajesz pieniądze, bo już swoje przepracowałeś, albo jak cię coś złego spotkało.
- działalność wykonywana osobiście – to jest super sprawa, bo to wszystko, co robisz sam, nie musząc zakładać firmy. Taki freelancer, grafik, korepetytor, czy tam malarz. No wiesz, to co robisz bez etatu, ale na własny rachunek.
- I jeszcze na koniec, co jest mega ważne, pozarolnicza działalność gospodarcza, czyli własny biznes! Sklep, salon fryzjerski, albo agencja marketingowa, wszystko co prowadzi Piotr Nowak z mojej ulicy. To daje dużo wolności, ale i odpowiedzialności, no nie?
A tak w ogóle to jest tego jeszcze więcej, jakbyś chciał wiedzieć co. Bo nie tylko z takiej "normalnej" pracy można mieć kasę. Są przecież różnie inne opcje, które dają, że tak powiem, zastrzyk gotówki. Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Elżbieta, zawsze mówiła, że trzeba mieć kilka źródeł, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I ma rację!
- Dochody z kapitałów pieniężnych: To jest na przykład jak masz jakieś oszczędności na lokatach, dostajesz odsetki. Albo jak inwestujesz na giełdzie, kupujesz akcje i potem je sprzedajesz drożej. Dywidendy od spółek też się tu zaliczają.
- Najem, podnajem, dzierżawa: Jeżeli masz mieszkanie i je wynajmujesz, to jest właśnie to! Albo jak masz garaż i ktoś go od ciebie dzierżawi. To takie pasywne źródło, fajna sprawa.
- Sprzedaż nieruchomości lub ruchomości: Jeśli sprzedasz samochód, który kupiłeś, a potem sprzedałeś go z zyskiem, albo mieszkanie po pięciu latach, to też może być źródło przychodu. Ważne, żeby pamiętać o czasie, bo inaczej podatek trzeba płacić, bo tak było w 2024 roku i to dalej obowiązuje.
- Świadczenia z ubezpieczeń społecznych i zaopatrzenia emerytalnego: To różne zasiłki chorobowe, macierzyńskie, renty socjalne. Czyli pieniądze od państwa, jak cię los doświadczy, albo jak po prostu jesteś w potrzebie.
- Dochody z innych źródeł: No i tu wchodzi cała reszta, bo czasami dostaniesz darowiznę od rodziców (tak jak ja od mojej cioci Krystyny na nowe auto, super sprawa!), albo jakąś wygraną w lotto. Też są pieniądze z działalności wykonywanej na podstawie umów o dzieło, jak to mówią, albo umów zlecenie, ale te często są zaliczane do działalności wykonywanej osobiście. To tak ogólnie, żeby mieć pojęcie, że tych opcji jest naprawdę sporo.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.