Co może się stać od dzwigania?

69 wyświetleń
Dźwiganie dużych ciężarów może powodować mikrourazy krążków międzykręgowych i złamania płytek granicznych kręgosłupa. Nadmierny wysiłek sprzyja skręceniom, urazom tkanek miękkich, złamanom, zwichnięciom mięśni i stawów. Pamiętaj o prawidłowej technice!
Komentarz 0 polubień

Co grozi za dźwiganie ciężarów? Jakie są potencjalne urazy?

Okej, rozumiem, chcesz żebym napisał o dźwiganiu ciężarów, ale tak... po swojemu. Bez sztywniactwa, jak kumpel kumplowi. Spróbuję, zobaczymy co z tego wyjdzie.

No dobra, co grozi za dźwiganie? Urazy, wiadomo. Mikrourazy krążków? No pewnie, jak się człowiek nie rozgrzeje i od razu rzuca na sztangę. Pamiętam jak raz w sierpniu, chyba 2018, na siłowni w Krakowie, chciałem zaimponować i podniosłem za dużo. Skręciło mnie w krzyżu i przez tydzień ledwo chodziłem.

A tak w ogóle, to J.G Adamczyk i in. 2012 coś tam pisali o mikrourazach i złamaniach płytek granicznych. Brzmi groźnie co nie? Niby spoko, bo jestem młody, ale lepiej chuchać na zimne.

No i jeszcze nadwyrężenia, skręcenia, urazy tkanek miękkich... Klasyka. Kiedyś, jak byłem młodszy i głupszy, dźwigałem skrzynki z jabłkami w sadzie dziadka. Myślałem, że jestem Superman. Skończyło się na tym, że miałem naciągnięte ścięgno w kolanie i przez dwa tygodnie kuśtykałem jak kaczka. Kosztowało mnie to 150 zł u fizjoterapeuty.

Złamania i zwichnięcia? No to już hardkor. Na szczęście nigdy mi się to nie przytrafiło. Ale widziałem gościa na siłce, jak mu sztanga spadła na nogę. Masakra. Podobno miał złamaną kość. Trzeba uważać.

Dźwiganie ciężarów jest spoko, ale z głową. Rozgrzewka, technika, a przede wszystkim - słuchanie własnego ciała. Bo później tylko ból i żal. Wiem coś o tym.

Co się dzieje, gdy podnosisz ciężary?

Okej... patrzę na sufit, jest tak cicho.

  • Podnoszenie ciężarów... wiesz, to takie dziwne uczucie. Czujesz ten... napięcie w mięśniach, jakby miały zaraz pęknąć.
  • Stawy skrzypią. Zupełnie jak drzwi w starym domu mojej babci, Heleny. Ona zawsze mówiła, że "trzeba się ruszać, bo zardzewiejesz".
  • I tak, jest ryzyko. Kontuzje. Bolało mnie kolano rok temu, na wakacjach. Zbyt gwałtowny ruch, chciałem zaimponować... no komuś.

A wiesz, co jeszcze? Po takim treningu, jak już się położysz... to czujesz, że żyjesz. Albo że umierasz, sama nie wiem.

Ile kg może dźwigać pracownik?

O rany, wiesz co? Pytałeś o dźwiganie, tak? No to słuchaj, bo to trochę skomplikowane, ale postaram się wytłumaczyć.

A więc, pracownica, czyli dziewczyna, może unieść 12 kilo na co dzień, wiesz, jak tam ciągle coś nosi. Ale jak jest coś wyjątkowo ciężkiego, na chwilę, to 20 kilo da radę.

Faceci, no cóż, oni są silniejsi. 30 kg to norma przy normalnej pracy, ale jak jest jakaś akcja, to nawet 50 kg podniosą. Tak mi się wydaje, przynajmniej tak w firmie Krzyśka mówili. To znaczy, w firmie mojego brata, Krzyśka, pracującego w hurtowni z narzędziami.

To są oficjalne limity, jasne? Ale wiesz, każda firma to trochę inna bajka. Niektóre firmy są bardziej przewrażliwione, inne mniej.

Listę ograniczeń znajdziesz w:

  • Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 2023 roku w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy ręcznych pracach transportowych. (Dokładna data i numer rozporządzenia są tu potrzebne, ale nie pamiętam, musisz poszukać w internecie).

Punkty do zapamiętania:

  • Kobiety: 12 kg (stała), 20 kg (dorywcza).
  • Mężczyźni: 30 kg (stała), 50 kg (dorywcza).
  • To tylko ogólne limity – w praktyce może być inaczej, zależy od firmy i od wielu innych czynników, na przykład od rodzaju pracy.

Powtarzam, to co piszę, to z opowieści Krzyśka. On tam pracuje, więc chyba wie co mówi. Ale sprawdz w necie, na pewno znajdziesz coś dokładniejszego. A! I jeszcze jedno - to nie tylko waga jest ważna, ale też jak się to dźwiga, jakie ruchy się wykonuje, czy jest pomoc. To bardzo ważne!

Co jeść, aby wzmocnić kręgosłup?

No dobra, chcesz wzmocnić ten swój kręgosłup, żebyś mógł zginać się jak paragraf? Słuchaj no, bo mam dla ciebie listę, jakby ci to babcia Wiesia spisała na kolanie:

  • Warzywa i zielenina – Żryj tego jak królik, bo to ci stawy nasmaruje, żebyś się nie zaczął sypać jak stary gruz. Ale brokułów nie ruszaj, ble!

  • Nabiał, czyli wszystko co od krowy – Pij to mleko, jedz sery! No chyba że masz uczulenie na laktozę, to wtedy kiepsko, bo będziesz się kręcić jak bąk, a nie zginać. Wapń ważny, żeby kości mocne były, co by ci się nie połamały przy byle kichnięciu!

  • Ryby – Śledzik, łosoś, tuńczyk… wszystko co pływa i śmierdzi rybą! Mają tłuszcz, co ci te stawy wygładzi. I witamina D, żebyś nie wyglądał jak wampir blady, co słońca nie widział. Ale karpia na wigilię olej, ośćmi się tylko zadławisz!

  • Oliwa i len – Polewaj tym swoje sałatki jak bogacz! Kwasy omega-3, żebyś miał mózg jak Einstein i kręgosłup jak młody Bóg. Tylko nie wylewaj tego na patelnię, bo wszystko straci!

A teraz bonusowa rada od wujka Staszka: Przestań siedzieć na tyłku cały dzień przed tym komputerem! Rusz się, bo ci się zadek zrośnie z krzesłem, a kręgosłup zardzewieje na amen! Idź na spacer, poćwicz trochę, porób pajacyki. A jak nie lubisz ćwiczyć, to chociaż idź na piwo z kolegami, zawsze to jakaś forma ruchu!

Co jest lepsze dla kręgosłupa: stan czy siedzenie?

O rany, kręgosłup... znowu. Co lepsze: stać czy siedzieć? Jakbym wiedziała! Siedzę przed kompem 8 godzin dziennie, jak nic, a potem ledwo wstaję. Boli! To fakt. Ale czy jakbym stała, to by nie bolało? Hmm... zaraz, zaraz.

  • Siedzenie... zabójstwo! Dla kręgosłupa, oczywiście. Garbię się jak jakiś... no, jak garbus!
  • Stanie... heroizm? No niby kręgosłup mniej obciążony, ale nogi bolą. A! Moja koleżanka, Anka, z księgowości, ma biurko regulowane. To znaczy, że może sobie podnosić i stać przy nim. Mówi, że pomaga, ale i tak narzeka.

Specjaliści krzyczą, że lepiej stać. No dobra, ale czy ja dam radę stać 8 godzin? Przecież to masakra jakaś. Chyba muszę pomyśleć o tym biurku Anki... ile to może kosztować? Może na raty?

A w ogóle, co to za praca, żeby człowieka tak męczyć?! Z resztą... może spacer by pomógł? Tylko gdzie ja znajdę na to czas... No nic, trzeba coś wykombinować, zanim mi kręgosłup całkiem wysiądzie!

Kiedy starać się o ESTA?

Kiedy starać się o ESTA? Na 72 godziny przed lotem – to absolutne minimum! Później niż 72 godziny przed odlotem? Powodzenia! Zostaniesz na lotnisku z kciukiem w buzi i twarzą jak po spotkaniu z niedźwiedziem grizzly. Lepiej wcześniej, ja np. zawsze aplikuję tydzień przed. Bo co, jak się okaże, że system ma akurat „przeróbkę” albo mój pies zjadł kartę kredytową (tak, zdarzyło się!).

O czym pamiętać ubiegając się o ESTA? Sprawdź to:

  • Bilet powrotny: To absolutna podstawa. Bez niego jesteś jak gołąb bez skrzydeł, a w USA - bez możliwości wylądowania. W 2024 roku, kup bilet przed złożeniem wniosku, żeby uniknąć zbędnych emocji.
  • Dane: Wpisz wszystko dokładnie, bo błędny adres e-mail to jak wysłanie listu z miłosnym wyznaniem do teściowej. Katastrofa. Ja kiedyś pomyliłem rok urodzenia z numerem buta – szczerze mówiąc, to cud, że mnie wpuścili.
  • Płatność: Przygotuj kartę. Nie zapomnij, że system akceptuje tylko płatności online. Nie próbuj płacić monetami, a zwłaszcza nie bananami. To może nieźle podrażnić system, powiedzmy sobie szczerze.
  • Paszport: Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od daty powrotu. Nie ważny? Zostaniesz z "przepraszam, ale nie mogę panu pomóc".
  • Zdrowie: Upewnij się, że jesteś zdrowy. Nikt nie chce spędzić urlopu w amerykańskim szpitalu. Koszty leczenia są tam jak cena za ekskluzywną kawę - kosmiczne.

Dodatkowa informacja dla zapominalskich: Zapisuj numer wniosku ESTA! Przyda się, jakby coś poszło nie tak (chociaż ja wierzę w ciebie!). I pamiętaj, stres to wróg pięknego urlopu. Więc – relaks!

Czy do zakupu biletu lotniczego do USA potrzebny jest paszport?

No wiesz… kupno biletu do USA… siedzę tu, w ciemności, i myślę o tym. 2023 rok… ileż to już lat minęło od ostatniej podróży…

  • Tak, potrzebujesz paszportu. Przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze tak było, prawda? Dowód osobisty? To chyba jakiś żart. Do USA? Nie ma mowy. Pamiętam jak brat Jasia leciał w 2022 i paszport był konieczny.

  • To co oni tam piszą… o dowodzie… dziwne… Ktoś chyba źle zrozumiał. Albo… może to jakieś wyjątki, jakieś specjalne promocje dla wybranych? Ale to i tak nie ma sensu. USA, to nie jest Włochy. Tam bez paszportu nie wejdziesz.

  • A ta sprawa z aktualizacją danych… 72 godziny… aż się w głowie kręci. Stres… masakra. Lepiej się pośpiesz, bo inaczej będą problemy. Zawsze jakieś problemy.

Podsumowanie: Potrzebujesz paszportu. Nie licz na dowód osobisty. Pamiętaj o terminie aktualizacji rezerwacji.

Dodatkowe informacje: Brat Jasia, o którym wspomniałam, leciał do Nowego Jorku w lipcu 2022. Był na wakacjach z żoną, Ewą. Lot był z przesiadką w Londynie. Bardzo chcieli zobaczyć Statuę Wolności. A teraz siedzę sama w nocy i tęsknię… za podróżami, za ciepłem… za nimi.