Jakie są 10 objawów depresji?
10 objawów depresji (niektóre nakładają się):
- Utrata radości i przyjemności
- Utrata zainteresowań
- Trudności z codziennymi czynnościami
- Ograniczenie aktywności
- Myśli depresyjne
- Lęk
- Poczucie bezsensu/beznadziejności
- Myśli samobójcze
- Problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność)
- Zmiany apetytu/wagi
Ojej, dziesięć objawów depresji… brzmi strasznie, prawda? Jakby ktoś zrobił listę rzeczy, które ostatnio mnie doskwierały. No i co z tego, że to tylko lista? To nie jest tak, że przeczytasz ją i nagle wszystko minie. A może by minęło? Marzenia…
Utrata radości? Pamiętam, jak kiedyś uwielbiałam piec ciasta. Teraz? Nawet sama myśl o tym mnie przytłacza. Zero chęci, zero energii, a ten zapach wanilii… kiedyś był taki cudowny, a teraz… tylko przypomina mi, co straciłam. A straciłam dużo, bardzo dużo, zdaje się. Zainteresowania? Gdzie one są? Wyrzuciłam je razem ze starymi zdjęciami? A może po prostu zaginęły? Zniknęły jak kamfora.
Codzienne czynności… sprzątanie, gotowanie… walka z tym wszystkim to jak wspinaczka na Mount Everest w klapkach. A co z efektem? Zawsze czuję, że to za mało, że i tak wszystko jest brudne i niewłaściwe. Ograniczenie aktywności? No jasne, siedzę w domu, zasłony zasłonięte, światło przygaszone, i patrzę w ścianę. Niby mam telefon, ale nawet Instagram mnie nie pociesza.
Myśli depresyjne… to takie… ciężkie chmury. Ciężkie jak głazy, wiesz? Leżą na mnie i mnie przygniatają. Lęk? Jakby mnie ktoś ciągle śledził, i czekał na odpowiedni moment, aby zaatakować. Bezsens, beznadzieja… czuję się jak liść na wietrze, rzuca mnie tu i tam, bez żadnego celu, bez żadnej nadziei na ukojenie.
Myśli samobójcze… o tym wolałabym nie mówić. Ale są. Są takie dni, że to jedyna rzecz, jaka wydaje się logiczna. Ale wtedy zawsze o kimś myślę, o tym co pozostanie po mnie, i wtedy jest tak źle, ale jednocześnie jest nadzieja. Może nie tak duża, ale jest.
Sen… albo go za mało, albo za dużo. Niby śpię, ale tak jakbym nie spała, sen jest płytki i koszmarny. A potem apetyt… albo go w ogóle nie mam, albo jem wszystko co popadnie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Kilka kilo w górę, kilka w dół – mój organizm szaleje, jak moje myśli. No i tak to jest, aż się łezka w oku kręci. Czy to jest to? Czy to jest właśnie depresja? Sama nie wiem.
#Depresja#Leczenie#ObjawyPrześlij sugestię do odpowiedzi:
Dziękujemy za twoją opinię! Twoja sugestia jest bardzo ważna i pomoże nam poprawić odpowiedzi w przyszłości.