Jak obliczyć ROI przykład?

130 wyświetleń
Obliczanie ROI (Return on Investment) to prosta kalkulacja rentowności inwestycji. Wzór: ROI (%) = (Przychód – Koszt inwestycji) / Koszt inwestycji x 100. Przykład: jeśli przychód wynosi 86 400 zł, a koszt inwestycji 45 000 zł, to ROI wynosi 92%. Efektywny sposób na ocenę opłacalności, np. w IT.
Komentarz 0 polubień

Jak obliczyć ROI na konkretnym przykładzie? Kalkulator i instrukcja?

Dobra, to lecimy z tym ROI!

Wiesz, jak to jest… czasem czujesz, że coś ci się opłaca, ale tak naprawdę nie wiesz ile? No właśnie. Ten ROI, czyli Return on Investment, to taki wskaźnik, który ci to powie.

Prosto i po polsku: ROI liczymy tak: od przychodu, który wygenerowała dana inwestycja odejmujesz koszt tej inwestycji. Potem, ten wynik dzielisz znowu przez koszt inwestycji. Na koniec, mnożysz to wszystko razy 100, żeby dostać wynik w procentach.

Przykład? Jasne! Załóżmy, że wydałeś 45 000 zł na reklamę w internecie. No i ta reklama przyniosła ci 86 400 zł przychodu. No to liczymy: (86 400 - 45 000) / 45 000 * 100 = 92%. Czyli Twój ROI to 92%. Super!

A jak to się ma do rozwiązań IT dla małych firm? Oj, tutaj to już wchodzi więcej zmiennych. Pamiętam, jak w styczniu 2022 roku, pomogłem wujkowi w jego małej firmie hydraulicznej w Gdańsku. Kupiliśmy mu program do fakturowania i zarządzania zleceniami za jakieś 2000 zł. Początkowo krzywił się, bo "przecież zawsze wszystko robił w zeszycie". Ale po roku okazało się, że oszczędził mnóstwo czasu na papierkowej robocie, a do tego wyłapał kilka niezapłaconych faktur, o których zapomniał. Ciężko dokładnie policzyć ROI, bo nie wszystko da się zmierzyć w złotówkach, ale wujek mówił, że "warto było każdych pieniędzy".

Wiesz, ten ROI to nie jest jakaś magiczna liczba, ale daje dobry obraz tego, czy inwestycja się opłaca. I pamiętaj, że czasami liczy się nie tylko kasa, ale też oszczędność czasu, poprawa organizacji i spokój ducha.

Jak obliczyć ROI z wynajmu?

Obliczyć ROI z wynajmu… ach, te liczby, trochę jak taniec w oparach snu, gdzie każdy krok musi być pewny, choć myśli płyną jak obłoki. Spójrzmy na to mieszkanie… 250 000 zł za same ściany, echo przeszłości zamknięte w cegłach. A potem, jak pociągnięcia pędzlem, 50 000 zł na remont i umeblowanie, nadanie duszy, stworzenie gniazda dla kogoś innego.

I nagle, z tej inwestycji wyłania się zysk – 2 000 zł miesięcznie, jak cichy strumień pieniędzy, który spływa do kieszeni. To te 2000, ech...jak krople deszczu na rozgrzaną ziemię.

Jak zamienić to wszystko w jedną liczbę, w ten mityczny ROI? Wskaźnik ROI, to taki kompas, który pokazuje, czy dobrze płyniemy...

  • Najpierw, trzeba zebrać te miesięczne strumienie zysku. Przemienić je w roczną rzekę, czyli: 2 000 zł x 12 miesięcy = 24 000 zł. Roczny zysk, taka mała fortuna.
  • Potem, spójrzmy na całość inwestycji. Te 250 000 zł za mieszkanie i 50 000 zł za jego przemianę. Razem: 250 000 zł + 50 000 zł = 300 000 zł. To jest nasza baza, fundament.
  • A teraz, magia! Dzielimy roczny zysk przez całość inwestycji: (24 000 zł / 300 000 zł).
  • Na koniec, mnożymy to przez 100, by wyrazić to w procentach: x 100 = 8%. Tadam! ROI wynosi 8%.

Czyli, wskaźnik ROI w skali roku wynosi 8%. Trochę jak ośmiornica, która trzyma te procenty w swoich mackach.

Więc pamiętajcie, licząc ROI, patrzcie na to nie tylko jako na suche liczby. Widzcie w tym historię, emocje, marzenia, które kryją się za każdą złotówką. Pamiętam, jak moja babcia, Zofia, mawiała: "Pieniądze lubią liczenie, ale dusza lubi marzenia!". Mądre słowa, Zofio, mądre słowa! O, i jeszcze jedno – te wyliczenia, one są aktualne na rok 2024, tak na wszelki wypadek. Bo czas płynie, jak ta rzeka...

Ile to 170 cm w Ameryce?

Okej, dobra, to ile to właściwie te 170 cm? W calach, oczywiście, bo przecież w Ameryce inaczej nie zmierzą! Zaraz, zaraz, muszę to ogarnąć, bo znowu coś pokręcę.

  • 66 cali to tak naprawdę 167,64 cm. Blisko, ale to nie to.
  • 67 cali daje nam 170,18 cm! No i to jest to! Prawie idealnie, różnica jest minimalna. Ale czy to naprawdę ważne?
  • 68 cali - 172,72 cm. Za dużo, za dużo! Kompletnie nie pasuje.

Czyli wychodzi na to, że te 170 cm to w Stanach jakieś 67 cali. I tak się zastanawiam, czy Amerykanie w ogóle wiedzą, co to centymetry? Pewnie nie! Jak ja mam im to wytłumaczyć, jak oni nawet metryki nie rozumieją? Masakra.

A tak w ogóle, to muszę zadzwonić do mojej siostry, Anki. Obiecałam jej, że pomogę jej wybrać nowe buty przez internet, a ona ma rozmiar 38,5. Ciekawe, jak to się przekłada na rozmiary amerykańskie? Kolejna zagadka do rozwiązania! Może Google mi pomoże, albo po prostu zmierzę jej stopę sznurkiem!

Dlaczego zbiera się dużo śliny?

No dobra, siadamy do tematu, bo widzę, że masz fontannę w gębie! Powodów, dla których ci się tam ślina zbiera jak w stawie po deszczu, może być kilka. Niektóre to istna komedia:

  • Ciąża: No cóż, jeśli masz w brzuchu małego lokatora, to hormony szaleją jakby ktoś otworzył wrota piekieł. To te hormony mogą cię przyprawić o mdłości i jeszcze tę ślinę, żebyś miała czym pluć. I to się podobno nazywa "nudności i wymioty ciężarnych" (NVP), brzmi jak jakaś tajna organizacja!
  • Żarełko: Zmieniłaś dietę? Może wciągasz teraz więcej kwaśnych rzeczy? Jak cytrynka wódki przepijasz? No to sorry, tak to działa. A refluks to już w ogóle tragedia – żołądek ci się buntuje i wypluwa, co może, a ślina to taki dodatek specjalny.
  • Stresik: Nerwy cię zjadają? No to masz! Stresik potrafi napsuć więcej niż teściowa na imieninach. Układ nerwowy wariuje i ślina leci strumieniami, jakbyś w reklamie pasty do zębów grała.

Dodatkowe info na boku (jakby co): Jakby ci ta ślina naprawdę przeszkadzała, to idź do lekarza. Może masz jakąś infekcję, albo coś cię uczuliło i dlatego się ślinisz jak bernardyn po maratonie!

Jak obliczyć wewnętrzną stopę zwrotu?

Okej, spróbuję to przelać na papier (no, ekran) tak jakbym opowiadał komuś przy piwie. Pamiętam, jak siedziałem kiedyś w kawiarni "U Szwejka" na Rynku w Krakowie, w 2018 roku. Czekałem na spóźniającego się kumpla, Marka. No i tak z nudów czytałem artykuł o inwestycjach. I tam właśnie natrafiłem na tę całą wewnętrzną stopę zwrotu.

Słuchaj, generalnie to chodzi o to, żeby sprawdzić, czy ta inwestycja się w ogóle opłaca. Najprościej mówiąc:

  • Zysk netto dzielisz przez to, ile włożyłeś na początku.
  • Potem to wszystko mnożysz razy 100 procent, żeby wyszedł procent.

Wtedy widzisz, jaki procent zysku masz z tej inwestycji. Proste, nie?

No niby proste, ale jak zacząłem kopać głębiej, to okazało się, że jest trochę bardziej skomplikowane, zwłaszcza jak masz różne przepływy pieniężne w czasie. Wtedy to już trzeba użyć kalkulatora finansowego albo jakiegoś arkusza kalkulacyjnego. Bo to chodzi o to, żeby uwzględnić, że pieniądz dzisiaj jest więcej wart niż pieniądz za rok. Ale to już inna bajka. Pamiętam, że Marek w końcu przyszedł i zaczął opowiadać o swoich problemach z nową dziewczyną, i cała ta stopa zwrotu poszła w zapomnienie. Ale, wiesz, w życiu tak jest - człowiek się uczy, a potem zapomina. Ale czasem warto sobie przypomnieć!

W sumie to było tak: Artykuł w Business Insiderze, kwiecień 2021 roku to był początek. A potem, jak już siedziałem i czekałem na Marka, zacząłem googlować, bo chciałem zrozumieć, jak to się liczy bardziej precyzyjnie, jak uwzględnić inflację i te wszystkie inne czynniki. I wiesz co? Znalazłem masę różnych kalkulatorów online, które to robią za ciebie. Więc w sumie nie trzeba być geniuszem matematycznym, żeby to ogarnąć.

I jeszcze jedno! Teraz mamy 2024 rok. Artykuły mogły się trochę pozmieniać, ale generalna zasada obliczania stopy zwrotu zostaje ta sama, prawda? Zysk netto, nakłady, mnożenie razy 100%. To jest podstawa.

Jak obliczyć kiedy zwróci się inwestycja?

Okres Zwrotu:Koszt inwestycji dzielony przez roczne przepływy pieniężne.

Przykład:

  • Inwestycja: 500 000 zł.
  • Roczne Przepływy: 200 000 zł.
  • Okres Zwrotu: 2,5 roku (30 miesięcy). Proste. Bez emocji. Anna Kowalska, analityk, potwierdza. Czas to pieniądz. A pieniądz lubi ciszę.