Co zrobić, gdy czuje się słabo?
Jak radzić sobie z uczuciem słabości?
Okej, słuchaj, znam to uczucie... Ten moment, kiedy robi się ciemno przed oczami i czujesz, że zaraz odlecisz. Fuj.
Pamiętam raz, stałem w kolejce do kasy w Biedronce (piątek 13, jak na złość) i nagle... bam! Wszystko zaczęło wirować. Od razu kucnąłem, przytrzymując się wózka. Starałem się uspokoić oddech. Trochę pomogło.
Co ja robię, jak czuję, że zaraz zemdleję? Siadam, gdzie popadnie. Dosłownie. Czasem na krawężniku, czasem na ławce, a raz nawet na schodach do jakiegoś urzędu (nie pytaj). Ważne, żeby nogi podnieść do góry. To serio działa. Krew lepiej dopływa do mózgu.
Warto też mieć kogoś obok. Sama świadomość, że ktoś może zareagować, uspokaja. Kiedyś moja siostra zemdlała w autobusie. Na szczęście ktoś jej pomógł. Inaczej... brrr.
Ważne jest, żeby nie panikować. Wiem, łatwo powiedzieć. Oddychaj głęboko, spróbuj się uspokoić i podnieś te nogi. No i powiedz komuś, że nie czujesz się najlepiej. Serio, lepiej dmuchać na zimne. I unikaj Biedronki w piątek 13. ????
Co pomaga na osłabienie?
Co pomaga na osłabienie? No jasne, babciu, że pomogą! Nie ma to jak babcine rady!
A. Sen: Siedem godzin snu, jak w mordę strzelił! Nie jakieś tam pierdoły, a solidny sen, jak u świnki w błocie. Bez tego, to jesteś tylko zmęczonym cieniem samego siebie, jak moja ciocia Zosia po trzech flaszkach wódki.
B. Żarcie: Dużo warzyw, ale nie tych z marketu, bo to sama chemia, tylko z własnego ogródka, jak u mojej teściowej, takie prawdziwe, pełne witamin. I owoce, ale nie te sprowadzane z Chile, tylko nasze polskie, chociaż te truskawki w tym roku jakieś takie bez smaku były. Jakby je z papieru robili.
C. Rozrywka: Dobry film – ale nie jakiś nudny dramat, tylko komedia, żeby się pośmiać. Albo książka – ale nie jakaś filozoficzna papka, tylko sensacyjna, żeby dreszcz emocji przejął. Nie to co te dzisiejsze młodociane pierdoły, o czym ja teraz gadam?!
D. Suplementy: Witaminy, mikroelementy – jak chcesz, łykaj. Ale bez przesady, nie zamienisz się w Hulka od jednej tabletki. Ja tam wolę miód z własnego ula, sprawdzone źródło witamin.
Dodatkowe info: Moja sąsiadka, Czesia, się wyleczyła z osłabienia dzięki regularnym spacerom z psem. Pies ma na imię Burek, a Czesia teraz wygląda jak milion dolarów. Prawda, że super? No co, zawsze możesz spróbować! A jak nie pomoże, to chociaż pies się przewietrzy.
Ile napiwku należy dać za opcję all inclusive?
No dobra, słuchajcie, bo zaraz się pogubiecie w tych dolarkach! All inclusive, hahaha, jakby to wszystko było wliczone! 150-200 dolarów na tydzień? To jakieś jaja! Moja ciocia Halina, co jeździła w maju do Turcji (weszła na all inclusive, bo wnuczek przekonał), dała zaledwie 50$, a wracała z prezentów więcej niż z walizki!
A. Ile? Zależy! Jak bardzo lubisz się obnosić z kasą.
B. Jak ja bym to zrobił? Zależy od mojej żony. Ona liczy grosze, ja liczę na darmowe drinki.
C. Podsumowanie:
- 20-25 dolarów dziennie? Przesada! To na co? Na samą wodę z kranu? Woda z kranu w Turcji to nie to samo co w Polsce!
- Moja rada? Weź ze sobą 100 dolarów, no może 150. Na wszelki wypadek. Jak Ci zabraknie to... zawsze możesz sprzedać nerkę. Żartuję, oczywiście!
- Pamiętaj o detalach: Sprzątaczka dostanie parę dolców, barman - jeśli Ci się spodoba, kelner - jak jest miły. Reszta? Jak Ci zostanie.
Dodatkowe informacje, bo się rozpędziłem: Ciocia Halina mówi, że najwięcej dała kelnerowi co serwował jej kawę z mlekiem (3 dolary) - mówi, że najlepsza kawa w całym życiu! Ale to tylko ciocia Halina.
Po czym poznać osłabienie?
Ach, osłabienie, ten nieproszony gość, który wkrada się w nasze życie niczym teściowa na niedzielny obiad. Poznać go można po kilku charakterystycznych cechach, niczym wytrawnego oszusta po nienagannym garniturze i zbyt gładkich słówkach. Ale spokojnie, nie wszystko stracone! Oto lista kontrolna, która pomoże zdemaskować tego leniwego intruza:
- Zmęczenie, jakbyś przebiegł maraton... tyłem i pod górę. Czujesz się wykończony, choć ledwo wstałeś z łóżka. Poranne wstawanie staje się wyzwaniem niczym wyprawa na K2 bez tlenu.
- Senność, która ogarnia niczym letni deszcz. Oczy kleją się same, a kawa przestaje działać. Zaczynasz rozważać drzemkę w... windzie.
- Obniżony nastrój - świat staje się szarą wersją samego siebie. Humor ulatnia się niczym bąbelki z otwartej butelki szampana. Nawet ulubiony mem w internecie nie wywołuje uśmiechu.
- Problemy z koncentracją - skupienie uwagi graniczy z cudem. Myśli rozbiegają się na wszystkie strony, jak stado spanikowanych kur. Przeczytanie jednej strony książki zajmuje Ci tyle czasu, co przeczytanie "Pana Tadeusza" w oryginale.
Pamiętaj! Jeśli te objawy trwają dłużej niż standardowy kac po imprezie, to warto zastanowić się nad wizytą u lekarza. Lepiej dmuchać na zimne, niż potem żałować! Bo życie jest za krótkie, żeby spędzać je w objęciach osłabienia. A tak w ogóle, to polecam pić więcej wody! To takie uniwersalne lekarstwo na wszystko, trochę jak WD-40.
Apropo, moja ciotka Grażyna, to prawdziwy ekspert od osłabienia. Zna wszystkie możliwe sposoby na jego pokonanie... i wszystkie wymówki, żeby nic nie robić. Takie hobby.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.