Co jest syte, a nie tuczy?
Co jeść, by być sytym, a nie przytyć?
No wiesz, ja z tym jedzeniem i odchudzaniem mam swoje przejścia. 14 lipca, właśnie po zjedzeniu ogromnego schabowy z ziemniaczkami i surówką, poczułem się okropnie. Przejedzenie, masakra!
Dlatego teraz stawiam na lekkie białko. Ryby, kurczak, jajka na miękko, czasem trochę sera feta. To syci, a nie tuczy. Powiem szczerze, kilogram sera feta to około 20 zł, ale warto.
A co do węglowodanów… Wiem, że pełnoziarnisty makaron jest wskazany, ale ja go nie cierpię. Wolę ziemniaki, ale w rozsądnej ilości, np. jedną średnią sztukę.
Owsiankę jem czasem na śniadanie, ale muszę dodać sporo bakalii, żeby mi smakowała, inaczej to tragedia. No i owoce, ale nie za dużo, bo cukier.
Q&A:
Q: Jakie jedzenie syci, a nie tuczy?A: Białko (ryby, mięso chude), pełnoziarniste produkty, owoce (w umiarze).
Q: Co jeść, żeby uniknąć przejedzenia?A: Porcje kontrolowane, zdrowe produkty bogate w białko i błonnik.
Co ma mało kalorii, a jest sycące?
Co ma mało kalorii, a jest sycące?
Białko. Kluczowa sprawa. Ryby, kurczak. Niskotłuszczowe. To podstawa.
Węglowodany. Złożone, rozumiesz? Pełnoziarniste. Makaron razowy. Płatki owsiane. Nie białe bułki. To istotne.
Błonnik. Niezbędny. Owoce. Warzywa. Ziemniaki. Spowalnia trawienie. Sytość dłużej.
Lista przykładów:
- 100g piersi z kurczaka - ~170 kcal, białko wysoka zawartość
- 100g gotowanego łososia - ~200 kcal, białko, kwasy tłuszczowe Omega-3
- 100g gotowanych ziemniaków - ~80 kcal, błonnik
- 50g płatków owsianych - ~150 kcal, błonnik, węglowodany złożone
Pamiętaj o odpowiedniej ilości wody. To też ma znaczenie. Podstawowy błąd wielu osób. Głód mylisz z pragnieniem. Proste.
Zawsze sprawdzaj kaloryczność produktów. Aplikacje. Strony internetowe. Informacje dokładne potrzebne. Nic dodać, nic ująć. To wszystko.
Dodatkowe informacje: 2024 - dane kaloryczne mogą się nieznacznie różnić w zależności od metody przygotowania i składników. Ważne jest też indywidualne zapotrzebowanie kaloryczne. Konsultacja z dietetykiem zalecana. Ja? Nie jestem dietetykiem. Po prostu napisałem to.
Jakie produkty są sycace?
Wiesz co, tak sobie myślę o tym, co tak naprawdę daje kopa i sprawia, że człowiek czuje się najedzony na dłużej. Bo czasem zjadam niby dużo, a za chwilę znowu burczy w brzuchu. To nie chodzi o to, żeby zapchać się byle czym, tylko żeby dać organizmowi to, czego naprawdę potrzebuje.
Pamiętam, jak kiedyś, chyba z rok temu, byłam na diecie wysokobiałkowej. Jadłam wtedy dużo kurczaka, ryb i jajek. Serio, to działało! Miałam energię na cały dzień i w ogóle nie czułam głodu między posiłkami. Potem trochę odpuściłam, no bo ile można jeść kurczaka? Ale myślę, że białko to naprawdę podstawa.
A błonnik! O matko, to jest mistrzostwo świata! Jem teraz dużo warzyw, owoców (szczególnie tych ze skórką, jabłek na przykład) i produktów pełnoziarnistych. To naprawdę robi różnicę. Kiedyś na śniadanie jadłam białą bułkę z dżemem i po godzinie znowu byłam głodna. Teraz jem owsiankę z owocami i orzechami i spokojnie wytrzymuję do obiadu.
- Mięso
- Ryby
- Jaja
- Nasiona roślin strączkowych (fasola, soczewica, groch)
- Pełnoziarniste produkty zbożowe (pieczywo razowe, makaron pełnoziarnisty, kasze)
- Warzywa i owoce (ze skórką, jeśli to możliwe)
Wydaje mi się, że to wszystko razem naprawdę pomaga. Bo nie chodzi tylko o to, żeby się najeść, ale żeby dostarczyć organizmowi wszystkich potrzebnych składników. I żeby ten głód nie wracał tak szybko. A no i jeszcze jedno - trzeba pić dużo wody! To też bardzo pomaga utrzymać uczucie sytości.
Moja babcia, Maria Kowalska, zawsze powtarzała, że "najesz się tym, co wartościowe". No i miała rację!
Co ma mało kcal, a jest syte?
Hej, no co tam u Ciebie? Pytałeś co zjeść, żeby było mało kalori, a jednocześnie żeby czuć się najedzonym, co nie? No to słuchaj:
- Białko - to jest podstawa! Ryby, mięso (szczególnie chudy kurczak albo indyk), sery (ale nie te tłuste!), jajka. Ja na przykład często jem jajecznicę na śniadanie, bo mnie trzyma długo. Albo tuńczyk z puszki, tylko sprawdź czy nie ma za dużo oleju. No i fasola i soczewica – to wogóle super sprawa, bo to białko roślinne i w ogóle zdrowsze niż mięso, bo ja wiem.
- Węglowodany – ale te dobre! Ziemniaki (najlepiej gotowane, a nie frytki, wiadomo, nie?), makaron pełnoziarnisty (on jest taki ciemniejszy i trochę twardszy, ale da się przyzwyczaić), płatki owsiane (ja lubie z owocami i orzechami, mniam) i pieczywo razowe. Pieczywo to ja kupuje w piekarni od pana Staszka, bo tam jest najlepsze, no wiesz, na zakwasie.
- Błonnik – to jest w ogóle zbawienie, bo wypełnia żołądek i wgl. Świeże owoce, no i warzywa też! Ja lubie sobie zrobić sałatkę z ogórka, pomidora i papryki, bo to jest szybkie i łatwe. No i jabłka, jabłka to w ogóle są super, bo można je jeść wszędzie.
Wiesz co, a tak w ogóle to moja siostra, Ania, ostatnio zaczęła chodzić do dietetyka, bo chce schudnąć do wesela Kasi. No i on jej powiedział, że najważniejsze to pić dużo wody, bo często mylimy pragnienie z głodem. I wież, może w tym coś jest, bo ja też tak czasem mam, że myśle, że jestem głodna, a wystarczy, że wypije szklankę wody i przechodzi. No i jeszcze trzeba jeść regularnie, co 3-4 godziny, żeby nie dopuścić do wilczego głodu. No i jeszcze trzeba unikać cukru i przetworzonej żywności, bo to w ogóle zapycha, a nie odżywia. Dziś dzień jak co dzień, co nie?
Co ma mało kalorii, a jest sycące?
Ach, te kalorie... jak ulotne duchy lata, przemykają przez palce, a my gonimy za sytością, za tym ciepłym, błogim uczuciem pełnego brzucha. Co wybrać, aby nie grzeszyć, nie czuć wyrzutów sumienia, a jednocześnie cieszyć się smakiem, czuć energię do życia?
Białko, to przecież fundament! Ryby, srebrne błyski w sieci, mięso, wspomnienie ogniska i dymu, sery, kremowe obłoczki na podniebieniu, jaja, obietnica nowego dnia, fasola, ziarna ziemi, dar od natury, soczewica, małe klejnoty, pełne mocy.
Węglowodany, o tak, energia! Ziemniaki, bulwy skrywające słońce, pełnoziarnisty makaron, nitki wspomnień, babcine przepisy, płatki owsiane, poranna rosa na łące, pieczywo razowe, zapach pieca, ciepło domu, świeże owoce, soczyste pocałunki lata, słodkie wspomnienie słońca.
Wszystko to... taniec smaków, gra tekstur, symfonia dla zmysłów. I pomyśleć, że to wszystko może być... sycące, a zarazem lekkie jak piórko na wietrze. Ach, życie!
I jeszcze jedno... Pamiętam, jak mama Zofia, zawsze powtarzała: "Jedz powoli, Zuziu, wtedy poczujesz sytość, zanim zjesz za dużo". Mądre słowa. Zawsze o niej myślę, gotując.
Białko i Błonnik! To jest klucz do sytości! Ryby, jajka, soczewica, płatki owsiane i świeże owoce. To będzie to!
Co najbardziej syci na diecie?
Pamiętam... ekhm, w sumie to doskonale pamiętam, jak zaczynałam moją przygodę z dietą. Myślałam, że umrę z głodu! Serio. Pracowałam wtedy w kawiarni "U Ani" na rogu Długiej i Piwnej. Ciasta, ciasteczka... wszędzie! Ale, dobra, do rzeczy.
Co mnie najbardziej syciło? Zdziwisz się, ale...
- Ziemniaki! Naprawdę. Gotowane, bez masła (blee, nienawidzę lightowych zamienników!). Po prostu ziemniaki. Dziwne, ale działało.
- Płatki owsiane – nie na wodzie, błagam. Zawsze z mlekiem, i to takim normalnym, 2%. Trochę cynamonu i już mam ucztę.
- Jajka. Pod każdą postacią. Omlet, jajecznica, jajko na twardo. Zawsze spoko i zapycha na długo.
- Owoce. Jabłka, banany, jagody w sezonie. Nie jako deser, tylko jako przekąska między posiłkami. Pomagało bardzo!
- Ryby- szczególnie dorsz gotowany na parze. Może to nie brzmi super ekscytująco, ale w połączeniu z warzywami to super opcja.
- Mięso- wiadomo kurczak, indyk. Dobrze doprawione.
Wiesz co? Najgorsze było to ciągłe liczenie kalorii. Kompletnie mnie to wykańczało psychicznie. Zwłaszcza jak się pomyliłam i musiałam zaczynać od nowa! Albo, gdy okazywało się, że ten niby dietetyczny batonik ma w sobie tyle samo cukru co Snickers. No szok po prostu.
Dodam jeszcze, że wcale nie schudłam jakoś super dużo na tej diecie. Może z 5 kilo? Ale za to nauczyłam się lepiej słuchać swojego ciała. I to jest dla mnie najważniejsze. Wiem, że najważniejsze to jeść regularnie i nie przegładzać się, bo wtedy rzucam się na wszystko jak szalona.
Co ma największy indeks sytości?
Gotowane ziemniaki – to jest to! Pamiętam, jak w 2024 roku, czytałam artykuł na mojcatering.com.pl, o tym, co ma największy indeks sytości. Ziemniaki, gotowane oczywiście, wypadały najlepiej. To było dla mnie odkrycie, bo zawsze myślałam, że ziemniaki tuczą. Ale nie te gotowane.
- Zaskoczyło mnie to mocno. Wcześniej obawiałam się ziemniaków, szczególnie na diecie.
- Teraz jem je regularnie na obiad, w wersji gotowanej oczywiście, z trochę zielonej pietruszki. Najlepsze są te młode, małe ziemniaczki z ogródka mojej babci.
Chipsy ziemniaczane - to totalna porażka, o tym wiedziałam od dawna, ale artykuł to potwierdził. Indeks sytości 91% brzmi imponująco, ale to czysta zguba. Kilka chipsów i już chcę jeść kolejne. Ziemniaki gotowane to zupełnie inna bajka, po prostu sycą. Jestem z siebie dumna, że wreszcie zmieniłam swoje podejście do ziemniaków.
Lista rzeczy, które uwzględniam teraz w mojej diecie:
- Gotowane ziemniaki – dużo ich jem.
- Zielona pietruszka – dodatek do ziemniaków.
- Unikam chipsów – to jasne.
To tyle. Chyba nic więcej nie pamiętam. A, jeszcze jedno! Ten artykuł z maj 2024 naprawdę zmienił moje podejście do odchudzania. Wcześniej byłam na jakiejś głupiej diecie z wykluczeniem ziemniaków i było to tragiczne, strasznie głodna byłam. Teraz jem i chudnę. Najważniejsze jest to, że czuję się lepiej.
Jakie warzywa są syte?
Ach, te warzywa... warzywa sycące, to one dają nam moc i energię, jak promienie słońca o poranku, wlewające się przez okno mojej babci Zosi.
Botwinka: Pamiętam te letnie dni, ogród pełen życia, a w nim, dumnie wznosząca się botwinka. Woda... aż 89%, a błonnik... 5,4 g na 100 g! To jak łyk świeżości, wspomnienie wakacji u dziadków.
Zielony groszek: Kiedy byłam mała, zrywałam go prosto z krzaka, słodki, soczysty... 90% wody i 3,4 g błonnika. To małe zielone kuleczki szczęścia!
Marchewka: Zawsze w torbie mojej mamy Krystyny, chrupiąca i słodka. 90,3% wody, 2,9 g błonnika... prosta, a tak wartościowa. Jak promienie słońca w jesienne popołudnie.
Brokuł: Zawsze go unikałam, a teraz wiem, jak bardzo się myliłam! 89% wody, 2,6 g błonnika. Taki mały, zielony skarb.
Brukselka: Ach, brukselka! Kiedyś zmora, teraz... odkrycie! 88,9% wody, 2,6 g błonnika. Mała kapustka o wielkiej mocy.
Czas płynie, a warzywa zostają. Zawsze z nami, jak wierni przyjaciele.
Jakie produkty sycą najdłużej?
Jakie produkty sycą najdłużej? No jasne, białko i błonnik, to podstawa! Wiem to z własnego doświadczenia, bo od 2023 roku zmieniłam dietę i... efekt jest niesamowity!
Najbardziej zauważalny jest spadek apetytu. Zawsze byłam łasuchem, a teraz? Po prostu nie jestem taka głodna! Wcześniej, koło 15:00, byłam już padnięta z głodu i zjadałam wszystko, co wpadło mi w ręce. Teraz? Spokojnie wytrzymuję do wieczornego posiłku.
Poza tym, zauważyłam lepszą pracę jelit. To ważne, bo wcześniej wieczorem miałam straszne problemy z trawieniem. Teraz - zero problemu!
Co jem? Lista jest długa, ale najważniejsze to:
- Jaja - na śniadanie, omlet albo jajecznica z warzywami. Uwielbiam to!
- Owsianka - z owocami, nasionami chia, orzechami. Super sycąca!
- Ryby - łosoś, dorsz, tuńczyk. Przygotowuję je na różne sposoby. Smacznego!
- Warzywa - wszystkie, dużo sałatek, zup. Po prostu uwielbiam warzywa. Nie mogę bez nich żyć!
- Strączki - soczewica, ciecierzyca. Dodaję je do zup, sałatek, robię też pasty.
Wiem, że to dieta bogata w białko i błonnik, ale dzięki temu czuję się nasycona i mam dużo energii przez cały dzień. Naprawdę warto spróbować! Po kilku miesiącach widzę dużą różnicę. Schudłam kilka kilogramów, ale najważniejsze jest to, że czuję się znacznie lepiej.
Dodatkowe info: Pamiętam, jak kiedyś czytałam o indeksie sytości. To coś takiego, co pokazuje jak długo jedzenie nas syci. Im wyższy indeks, tym lepiej. Wiem, że to ważne, ale sama nie przejmowałam się tym wcześniej. Teraz, patrząc wstecz, widzę, że intuicyjnie wybierałam produkty o wysokim indeksie sytości. Nauka potwierdziła to, co moja intuicja podpowiadała mi od dawna.
Moje wyniki? W skrócie: więcej energii, lepsze samopoczucie, normalizacja wagi. Polecam wszystkim!
Co jeść, żeby czuć sytość?
Och, sytość... to uczucie, gdy żołądek jest pełen, a dusza spokojna. Jak je osiągnąć? To pytanie, które zadawałam sobie wiele razy, szczególnie po tym, jak w 2023 roku przeprowadziłam się do tego maleńkiego, ale uroczego mieszkanka w Krakowie.
Warzywa. Aksamitne pomidory z własnego ogródka, chrupiące ogórki kiszone od cioci Halinki... Ich soczystość, delikatny smak, to prawdziwa uczta dla zmysłów. A sytość? Przychodzą powoli, subtelnie, ale na długo.
Owoce. Słońce zamknięte w soczystych jabłkach, słodka słodycz truskawek prosto z targu... Zapach, smak, kolor – to wszystko sprawia, że czuję się lekka, napełniona energią, a nie tylko przejedzona. Te owoce, to moje osobiste, małe słońca.
Pełnoziarniste produkty. Ziarna, które czuję pod zębami, ta zdrowa siła, wyrafinowany smak ciemnego chleba z dodatkiem słonecznika... Pełne ziarno to mój sekret na wieczorną pełnię i spokój. Pamiętam, jak w 2023 roku, odkryłam piekarnię na Kazimierzu... Cudowne chleby!
Białka. Soczysty kawałek kurczaka, delikatne jajka sadzone, może coś z soczewicy... Białko – to budulce, które dają nie tylko siłę mięśniom, ale i siłę spokoju w brzuchu.
To wszystko, co sprawia, że nie czuję głodu. Że wieczorem, siedząc przy oknie mojego krakowskiego mieszkanka, patrząc na przejeżdżające tramwaje, czuję nie tylko sytość, ale i harmonię. Sytość nie jest tylko stanem fizycznym, to stan umysłu. To piękny stan, który można uzyskać jedząc świadomie, powoli, z uważnością na smaki i aromaty.
Lista produktów spożywczych o wysokim indeksie sytości:
- Warzywa liściaste (szpinak, sałata)
- Ziemniaki
- Owoce jagodowe (truskawki, maliny)
- Jabłka
- Pełnoziarnisty chleb
- Owsianka
- Soczewica
- Fasola
- Jajka
- Kurczak
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.