Co grozi za wzięcie na kogoś pożyczkę?

49 wyświetleń
Wzięcie pożyczki na inną osobę bez jej zgody to przestępstwo. Grozi za to kara pozbawienia wolności do 8 lat za oszustwo i fałszerstwo dokumentów. Dodatkowo, sprawca ponosi odpowiedzialność cywilną za spłatę zaciągniętego długu. Działanie to niszczy także historię kredytową osoby, na którą pożyczka została wzięta, utrudniając jej dostęp do kredytów w przyszłości.
Komentarz 0 polubień

Jakie konsekwencje niesie wzięcie pożyczki za inną osobę?

Ojej, no to jest gruba sprawa. Wiesz, brać pożyczkę na kogoś... ło matko, to jak wsadzić się w bagno po uszy. Sam tego nie zrobiłem, ale pamiętam, jak kuzyn Janek miał z tym problem. Ktoś mu wyczyścił konto w 2015r, w maju - dramat.

No dobra, jakie konsekwencje? Po pierwsze – więzienie. Za oszustwo, za te wszystkie papiery podrobione... Można się napatrzeć kratek przez ładnych parę lat. Słyszałem, że do 8 lat można dostać. Masakra jakaś.

A po drugie, kasa, kasa, kasa. Trzeba będzie spłacać ten dług, rozumiesz? Nawet, jeśli to nie ty wydałeś te pieniądze. I to jest mega niesprawiedliwe.

No i reputacja. Jak ktoś się dowie, że brałeś pożyczki na lewo, to nikt ci nie zaufa. Nigdy.

A i jeszcze jedno – sam już kredytu nie dostaniesz. Banki będą cię omijać szerokim łukiem. Ja raz miałem problem z kartą kredytową na 300zł, i już mieli wąty.

Dla osoby, na którą wziąłeś pożyczkę, to też tragedia. Ona też będzie miała zniszczoną historię kredytową. Współczuję jej bardzo, serio. Ja bym się wkurzył na maksa.

Co grozi za wzięcie na kogoś kredytu?

Okej, dobra, to lecimy z tym kredytem... co za to grozi w ogóle?

  • Wyłudzenie kredytu, czyli art. 297 KK, no to wiesz, od 3 miechów do 5 lat... MASAKRA! Ale...

  • Warunkowe umorzenie? Co to w ogóle jest i jak to działa? Czy to znaczy, że da się jakoś z tego wywinąć? Hmm… ciekawe. Sprawdzę to później.

I w ogóle, co za debil bierze kredyt na kogoś innego?! No chyba że ktoś mi grozi... albo nie wiem... obiecał mi złote góry? Ale to i tak głupie, no serio. A jakby mi ktoś zrobił taki numer? Ojej!

Dodatkowe info, tak na szybko:

W sumie to jeszcze warto sprawdzić, co konkretnie kryje się pod tym "wyłudzeniem", bo to chyba nie jest takie proste jak się wydaje, nie? No i jak to się ma do odpowiedzialności cywilnej? Bo oprócz kryminału to chyba jeszcze trzeba oddać kasę, co nie? A jak ta osoba, na którą wzięto kredyt, w ogóle o tym nie wiedziała? To co wtedy? Ojoj, to się robi coraz bardziej skomplikowane… No nic, trzeba dopytać wujka Google. Albo kogoś mądrzejszego.

Pamiętam, jak w 2023 Kasia wzięła kredyt na Piotrka, no i się posypało. Ale Kasia to Kasia, zawsze coś odwali! No a Piotrek biedny, nie wiedział nic.

Co grozi za zostanie słupem?

Okej, pamiętam ten czas... to było jakoś w zeszłym roku. Siedziałem w "Kawiarni pod Aniołem", tej na rogu Długiej i Floriańskiej w Krakowie. Wiadomo, turystów pełno, ale lubiłem tam wpadać na kawę. I nagle, podszedł do mnie taki typ. Elegancko ubrany, garnitur, włosy zaczesane na żel. Zaczął zagadywać, komplementy, ogólnie miły gość. Potem przeszedł do konkretów.

Zaproponował mi łatwy zarobek, jak to ujął. Miałbym "użyczyć" swoje dane do założenia konta w banku. No proste, że od razu zapaliła mi się lampka! Odpowiedziałem mu, że nie jestem zainteresowany i żeby spadał. Ale wiecie co? Ten gość był tak pewny siebie, tak bardzo wierzył w to, że mnie przekona...

Wtedy uświadomiłem sobie, jak łatwo można w coś takiego wpaść. Szczególnie jak ktoś ma problemy finansowe, a on dobrze wiedział, do kogo zagadywać. Ale co mi tak naprawdę groziłoby, gdybym się zgodził? Zacząłem szukać informacji. I wiecie co znalazłem? Szok!

  • Kara za bycie słupem jest naprawdę surowa!
  • Mówimy o nawet 8 latach więzienia!

No masakra! I to nie tylko za udostępnienie danych, ale za współudział w przestępstwie. Pranie brudnych pieniędzy, wyłudzenia... Straszne rzeczy. Dobrze, że powiedziałem "nie".

Pomyślałem sobie wtedy o tych wszystkich młodych ludziach, którzy myślą, że to "spoko" dorobić parę groszy w taki sposób. Nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Dlatego uważam, że trzeba o tym mówić głośno. Żeby przestrzec innych i uchronić ich przed takimi "łatwymi zarobkami".

Po tym incydencie jeszcze długo siedziałem w tej kawiarni. Myślałem o tym, co się stało i o tym, jak niewiele brakowało, żebym podjął złą decyzję. No dobra, idę już! Mama dzwoni, pewnie obiad gotowy. Pa!

Co warto zobaczyć w Gdańsku w jeden dzień?

Gdańsk w jeden dzień? Ambitne! Ale da się! Moja siostra, Zosia, architektka z Wrocławia, zaleciła mi ten plan i przyznaję, jest genialny, choć wymaga szybkiego chodu!

  • Dworzec Główny: Zaczynamy klasycznie, choć mało atrakcyjnie. Szybkie zdjęcie – dowód, że dotarłaś. Myśl o tym jak o „przejściu między światami”. Z brudnego peronu do bajkowego Gdańska.

  • Nowy Ratusz, Żak i Brama Wyżynna: Tu jest magia. Nowy Ratusz – pięknie odrestaurowany, jakby z bajki. Żak – kamienica z charakterem, może zatrzymaj się na kawę? A Brama Wyżynna? Zdjęcie koniecznie, bo wygląda jak z gry o tronach!

  • Złota Brama i Trakt Królewski: Złota Brama – efekt „wow” gwarantowany. Trakt Królewski – spacer jak z filmu. Wyobraź sobie, król idzie, a ty za nim… tylko troszkę szybciej, bo czasu mało.

  • Wielka Zbrojownia i Długi Targ: Wielka Zbrojownia – imprezowa historia zamknięta w murach. Długi Targ – piękno i tłumy. Spróbuj piernika, nie pożałujesz.

  • Długie Pobrzeże i Wyspa Spichrzów: Spacer wzdłuż Motławy – romantyczny, nawet jak się spieszy. Wyspa Spichrzów – czuję zapach historii i… morskich przygód. Wspomnienie z podróży!

Ważne! Ten plan jest dla sprintersów. Na spokojny zwiedzanie potrzeba co najmniej weekendu. Na szczęście Gdańsk jest na tyle piękny, że nawet pobieżny rzut oka zostawia wrażenie. Moja Zosia dodaje jeszcze: Żuraw, jeśli masz czas!

Dodatkowe info: Zależnie od sezonu, zaplanuj czas na kolejki. W lipcu i sierpniu może być tłoczno. Na Długim Targu jest mnóstwo knajpek – warto na chwilę odpocząć. A i pamiętaj – buty na płaskim obcasie to podstawa! Będziesz latać po bruku.

Jak odzyskać pieniądze od oszusta?

O Jezu, straciłam 2000 zł! Na jakieś głupie buty, co?! Nie, to oszustwo! Na Allegro… kurde. Bank? Muszę!

  • Zgłoszenie do banku – to najważniejsze! Natychmiast! Pamiętam, że w regulaminie… coś tam pisali… o zwrocie.
  • Dowody! Ekrany, maile, wszystko! Zrzuty ekranu, wszystkie potwierdzenia płatności, zapis rozmowy - ważne! Zbieram wszystko.
  • Policja… hmm… Warto? Czasochłonne, prawda? Ale może… nie wiem. W ogóle ile to potrwa?
  • Zobaczymy co bank powie. Mam nadzieję, że odzyskam kasę.
  • A potem… adwokat? Chyba pójdę do prawnika. Może jednak lepiej zacząć od policji? Uff…

Zgłoszenie do banku – pilne! Muszę to zrobić jeszcze dziś.

Lista rzeczy do zrobienia:

  1. Zgłoszenie do banku (dzisiaj!)
  2. Zebranie dowodów (zdjęcia, maile, wszystko!)
  3. Zgłoszenie na policję (później?)
  4. Adwokat (jeśli bank nie pomoże)

To wszystko takie… stresujące. Nie mogę w to uwierzyć. 2000 zł… na buty… których nawet nie mam!

Dodatkowe informacje:

  • Warto sprawdzić, czy bank ma jakieś procedury dotyczące oszustw internetowych na swojej stronie.
  • Można poszukać informacji o tym oszuście w internecie, może ktoś inny też został oszukany.
  • Zgłoszenie na policji może być przydatne, nawet jeśli odzyskam pieniądze od banku, dla statystyk i zapobiegania kolejnym oszustwom.
  • Nie podpisuj niczego, co ci bank prześle, zanim dokładnie nie sprawdzisz treści.
  • Pamiętaj o zachowaniu spokoju. Wiem, łatwiej powiedzieć niż zrobić.