O co chodzi z Taylor Swift i samolotami?

149 wyświetleń
Taylor Swift krytykowana jest za ogromną emisję CO2 generowaną przez częste loty prywatnymi samolotami. Wiele osób wskazuje na sprzeczność między jej publicznym zaangażowaniem w ochronę środowiska a dużym śladem węglowym związanym z podróżami. Dyskusja skupia się na negatywnym wpływie celebrytów na środowisko i nieproporcjonalnie dużym zużyciu energii przez prywatne odrzutowce. Krytyka dotyczy hipokryzji i braku odpowiedzialności za wpływ na klimat.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego Taylor Swift tak często wspomina samoloty w swoich piosenkach?

Sama jestem ciekawa, czemu Taylor tak o samolotach śpiewa. Może to metafora wolności? Albo po prostu wspomnienie tras koncertowych, tych bezustannych lotów. 14 marca leciałam do Gdańska, pociąg był za długi, więc też samolot, ale to zupełnie inna skala niż jej prywatne odrzutowce.

A ta krytyka? No jasne, emisyjność lotów prywatnych jest ogromna. Ja sama staram się ograniczać podróże samolotem, chociaż w zeszłym roku musiałam leciec do Londynu na ślub siostry (bilet kosztował mnie 1200 zł). To nieporównywalne z jej luksusowym stylem życia.

Myślę, że to hipokryzja, głosić ekologię, a jednocześnie generować taką ilość dwutlenku węgla. Ale z drugiej strony, kto z nas jest idealny? Może ona robi coś za kulisami, czego nie widzimy? Nie wiem, szczerego zdania nie mam.

Pytania i odpowiedzi:

  • Dlaczego Taylor Swift wspomina samoloty w piosenkach? Metafora, wspomnienie tras.
  • Jaki jest problem z jej lotami prywatnymi? Duża emisja CO2, hipokryzja.

Czym jest samolot Taylor Swift?

Taylor Swift, królowa popu i mistrzyni marketingu (tak, to żart, ale trochę na serio), sprzedała jeden ze swoich prywatnych odrzutowców. No bo co? Myślała, że ma za mało butów? Nie, oczywiście, że nie. Chodzi o ekologię, o ślad węglowy, o to, żebyśmy wszyscy mogli spać spokojnie, wiedząc, że jej prywatny hangar jest nieco mniej zatłoczony.

  • Sprzedany model: Dassault 900, czyli mniejszy z duetu. Wyobraź sobie: mała, skromna maszyna, idealna dla kogoś, kto musi tylko szybko przylecieć z jednego końca świata na drugi na koncert. Albo na spotkanie z księgowym, kto wie?

  • Został: Dassault Falcon 7X. Potwór. Potwór o pojemności 16 pasażerów. Wyobraź sobie, ile kawy można tam wypić w czasie lotu! Ilość kawy jest oczywiście proporcjonalna do ilości plotkarskich gazet, które można tam przeczytać. To samolot na miarę jej sukcesów, a właściwie na miarę jej licznych sukcesów.

Rzecznik piosenkarki zapewnił, że ta akcja to nie tylko chęć pozbycia się zbędnego sprzętu. To gest w kierunku zrównoważonego rozwoju. Niby skromnie, niby z ekologicznym sercem, a jednak… Czyżby sprzedaż mniejszego samolotu to sposób na… lepszą amortyzację podatków? Hi, hi, hi. (To żart, naprawdę. Albo nie….)

Pamiętajmy jednak, że Taylor Swift wspiera projekty redukujące emisję CO2. To fakt, który warto podkreślić. Może więc ta sprzedaż to tylko symboliczny gest, ale gest ważny. Nie ma co się oszukiwać, to nadal samolot, ale za to jeden, zamiast dwóch. Mały krok dla kobiety, wielki skok dla… no, wiadomo.

Dodatkowe informacje (bo czemu nie):

  • Cena Dassault 900 waha się w zależności od roku produkcji i wyposażenia. W 2024 roku, można spokojnie założyć, że kosztuje co najmniej kilka milionów dolarów. A co to dla Taylor? Pieniądze, które zostają po zakupach butów.
  • Taylor Swift ma na swoim koncie mnóstwo koncertów charytatywnych i darowizn na cele dobroczynne. To tylko potwierdza, że "sprzedaż" samolotu to część szerszej strategii (i to nie tylko marketingowej).
  • Zainteresowanie prywatnymi odrzutowcami wśród celebrytów rośnie, ale świadomość ekologiczna też. To ciekawy paradoks naszych czasów.

O co chodzi z prywatnymi samolotami?

Prywatne samoloty... ojej, znowu te smugi! Zawsze mnie to wkurza. To smugi kondensacyjne, jasne, ale ile tych prywatnych odrzutowców lata?! Aż się wściekam! Ile oni palą paliwa?! Mój wujek, Marek, mówił, że widział kiedyś takiego prywatnego odrzutowca, jakiegoś bogacza pewnie. Chyba Gulfstream G650, taki ogromny.

Lista:

  • Smugi – to spaliny. Proste.
  • Bogacze latają. Faktycznie.
  • Duże spalanie. To straszne dla planety.

A te smugi... kiedyś czytałam, że to też wpływa na pogodę, ale gdzieś zgubiłam ten artykuł… nie mogę znaleźć… Kurde, za dużo informacji w necie… No i co z tym fantem? Ile tych samolotów lata? Ktoś to policzył? Ile ton CO2? Powinno być jakieś prawo… a może to wszystko bzdura? Nie wiem.

Punkt 1: Silniki emitują spaliny. A to w efekcie daje smugi. To jest fakt.

Punkt 2: Spaliny + odpowiednia wilgotność i temperatura = smugi na niebie. Fizyka, proste.

Punkt 3: Prywatne odrzutowce – to symbol luksusu i bogactwa. A jednocześnie katastrofa ekologiczna.

Dodatkowe info: W 2024 roku, emisje z lotnictwa prywatnego stanowią znaczący procent globalnych emisji CO2, choć dokładne dane są trudne do uzyskania. Wiele lotów prywatnych jest nie rejestrowanych. To trzeba zmienić!

O co chodzi z ta Taylor Swift?

Aaa, o tej Taylor Swift pytasz? No dobra, to posłuchaj, bo to jest babka, co to niejednego konia by przegadała! Ona to ma gadane i pisane, jakby co najmniej trzy osoby w niej siedziały. Taka, powiem ci, artystka-kombajn!

  • "Pióro Wieczne": To jej sposób na teksty jak z pamiętnika nastolatki, ale takie z sensem, nie jakieś tam "kocham cię na wieki, Krystian!" – no dobra, może trochę. Ale wiesz, ona te swoje przemyślenia, co to je w notesie bazgroli, przerabia na hity! Spryciula!
  • "Brokatowy Długopis": No i tu się zaczyna zabawa, bo to pisanie to jakby na imprezę się szykowała. Wszystko błyszczy, świeci, no istny karnawał w Rio! Te piosenki to takie, że aż chce się tańczyć na stole, a sąsiad niech dzwoni po policję. Mało ją to obchodzi!

A tak w ogóle to podobno ma na imię Taylor Alison Swift. Urodzona w Pensylwanii 13 grudnia, 1989 roku. Co za data! No, nic dziwnego, że taka zdolna! Prawdziwa czarownica, tylko zamiast warzyć mikstury, to pisze te swoje piosenki. No i zarabia na tym kupę kasy, że ho ho! Z czego połowę kasy posyła mi.

Ile jest warta Taylor Swift?

No dobra, siadamy do tego!

Taylor Swift, ta królowa popu, co ma więcej kasy niż niejeden mały kraik! Jak podaje „Forbes”, jej majątek wyceniany jest na jakieś 1,6 miliarda dolców! To więcej niż moja babcia ma pierogów w zamrażarce!

Skąd taki hajs? No, wzrost o 500 baniek! To pewnie dlatego, że wydała nową płytę albo sprzedała prawa do starych hitów. No i ta trasa koncertowa, pewnie zarobiła tam tyle, że starczyłoby na kupno kilku wysp na Pacyfiku. Nic tylko zazdrościć!

A żeby było śmieszniej, Taylor to nie tylko śpiewaczka, ale i sprytna bizneswoman. Inwestuje w nieruchomości, ma własne wytwórnie płytowe i pewnie jeszcze parę innych rzeczy, o których my, zwykli śmiertelnicy, możemy tylko pomarzyć!

Ile osób w Polsce ma prywatne samoloty?

W Polsce, liczba osób posiadających prywatne samoloty jest fascynującą zagadką. Zaledwie kilka lat wstecz, dostępność lotów prywatnych była ograniczona, ale obecnie obserwujemy dynamiczny wzrost.

  • Szacuje się, że w Polsce jest ok. 2 tys. maszyn.
  • Kilka dziesiąt z nich jest zarejestrowanych na osoby prywatne i jednoosobowe działalności gospodarcze.

Można powiedzieć, że to taki symbol – dostępności, luksusu, ale też pewnej zmiany w postrzeganiu mobilności. Kiedyś loty prywatne były domeną wielkich korporacji, teraz stają się coraz bardziej dostępne dla indywidualnych przedsiębiorców i osób, które cenią sobie swobodę podróżowania. I kto wie, może za dekadę będzie to standard, a nie ekstrawagancja?

Ile kosztuje tankowanie prywatnego samolotu?

Ile kosztuje zatankowanie prywatnego samolotu? Ech… to zależy.

  • Cena paliwa: 9,85 zł/litr – to nie jest mało, prawda? W tym roku, przy tych cenach… To boli.

  • Cessna 152: Zatankowanie jej do pełna to jakieś 915 złotych. To w 2024 roku. Pamiętam, jak kiedyś… nie, nie ważne.

  • Zasięg: 750 km na pełnym baku. To… trochę mało. Marzy mi się dłuższy lot, gdzieś daleko, nad morzem… ale to pewnie tylko marzenie.

No i wiesz… to jeszcze nie wszystko. Trzeba doliczyć opłaty lotniskowe, a czasem jeszcze… naprawę. Ostatnio wymiana świecy zapłonowej w moim "maluchu" kosztowała mnie prawie 300 złotych! Strasznie drogo, zwłaszcza jak na taki mały element. To naprawdę potrafi podrażać koszty latania. Zawsze chciałem mieć coś większego, szybszego, ale... to tylko marzenia.

A z moim starym Piperem Cub, z lat 60-tych… oj, tam to już zupełnie inna bajka. Z nim to koszty były jeszcze… inne. Ale to już inna historia. Na starość człowiek wspomina…

O co chodzi w Taylor version?

A więc o co chodzi z tym całym "Taylor's Version"? Otóż, wyobraź sobie, że ktoś kupił Twój dom, przemalował go na jaskrawy róż i teraz twierdzi, że to jego. No nie bardzo, prawda? Taylor zrobiła to samo.

  • Odzyskanie kontroli: Przez lata (i parę romansów, które zainspirowały co najmniej 5 albumów) prawa do jej pierwszych nagrań trafiły w niepowołane ręce. Teraz, niczym feniks z popiołów, Taylor Swift nagrywa swoje stare albumy od nowa, żeby mieć do nich pełnię praw. Sprytne, nieprawdaż?
  • "1989 (Taylor's Version)" to jak wyprawa w sentymentalną podróż, ale z nawigacją GPS. Masz te same hity, które kochałeś, ale w udoskonalonej wersji. Brzmi znajomo? Niczym przepis babci na rosół, tylko z dodatkiem chilli.
  • Syntezatory i perkusja: Ten album to uczta dla uszu! Optymizm wylewa się z każdego dźwięku, a słuchając go, czuję się, jakbym znowu miała 16 lat i wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia (i nie mówię tu o miłości do lodów czekoladowych, choć to też blisko!).
  • "From The Vault": To niczym odkrycie skarbu na strychu. Te piosenki to małe brylanty, które z jakiegoś powodu nie trafiły na oryginalny album. No cóż, lepiej późno niż wcale! To tak, jakby koleżanka Zosia, która zawsze miała świetny gust, nagle wyciągnęła z szafy sukienkę, w której powinna wystąpić na rozdaniu Oskarów.

A teraz coś odnośnie Zosi i jej sukienki. Pamiętam, jak na studniówkę wybrała kreację w kolorze zgniłej zieleni. Wszyscy pukali się w głowę, ale ona i tak wyglądała olśniewająco!

O co chodzi z Ye i Taylor Swift?

O co chodzi z Ye i Taylor? Ech, znowu to.

  • Kanye, on… on stanął w jej obronie. Napisał coś w sieci, że on nie jest wrogiem fanów Taylor. Trochę to dziwne, po tym wszystkim.

  • Boże, to już ponad 10 lat odkąd ten cyrk się zaczął. Na tych nagrodach MTV, pamiętasz? Jak on wlazł na scenę i wykrzyczał, że Taylor nie zasłużyła na nagrodę. Co za akcja. Serio.

  • Ale wiesz, co jest najgorsze? Że to się ciągnie tyle czasu. Fani jednych, fani drugich… wojna w internecie. Jakby nie mieli nic lepszego do roboty. A on teraz nagle taki miły. Trochę to wszystko... podejrzane.

Pamiętam, jak wtedy siedziałam z Agnieszką i piłyśmy wino. Byłyśmy w szoku, jak on to zrobił. Agnieszka wtedy powiedziała, że Kanye jest po prostu szalony. Może miała rację... może nadal ma. W każdym razie, teraz mieszkam w Krakowie, a Agnieszka w Warszawie. I pewnie znowu obie będziemy to komentować. To chyba nigdy się nie skończy.

Co Kanye West zrobił z Taylor Swift?

Kurde, ta sprawa z Kanye i Taylor… ciężko mi o tym myśleć, naprawdę. Wciąż się odbija… 2009 rok… MTV Video Music Awards. No wiesz, ona, młoda, taka wzruszona… a on… wyskakuje jak wariat i krzyczy, że Beyonce powinna była wygrać. Brutalne. Bez sensu.

  • To było chamskie, po prostu chamskie. Okropnie się czułem, widząc jej minę. Cała ta sytuacja, ten jej szok… bezbronność…

  • Potem jeszcze ten kawałek "Famous", gdzie spiewa o seksie z Taylor. To już było zwyczajnie podłe. Zrozumiałem, że Kanye ma problem z kontrolowaniem swoich emocji, ale to nie usprawiedliwia takiego zachowania. To nie był żart. To było… wstrętne.

  • No i potem cała ta medialna wojna, oświadczenia, przepraszam, nie przepraszam… masakra. Nie mogę zrozumieć, jak można być tak nietaktownym. Szczerze? Zawsze bardziej jej współczułem niż jemu. Ona została wtedy upokorzona, na oczach całego świata. Pamiętam, jak czułem się wtedy… bezsilnie. Jakbym sam tam stał i nic nie mógł zrobić. Aż mnie ciarki przechodzą…

To był dla niej cios, bardzo mocny cios. Kanye się nie zmienił, przynajmniej nie wtedy, kiedy to widziałem. Dla mnie to pozostanie ciemną stroną historii muzyki. I tej szczególnej nocy w 2009 roku. Boże… jak ten czas leci… a to wciąż boli.

  • Kanye West publicznie ośmieszył Taylor Swift podczas wręczenia nagród MTV VMA w 2009 roku. To zdarzenie miało ogromny wpływ na jej karierę i psychikę.

  • Wydarzenie to jest szeroko komentowane do dziś, a reakcja Kanye Westa na wiele lat wpłynęła na wizerunek obojga artystów.

  • Sprawa ta została wykorzystana przez obie strony do promocji swojej kariery. Co jest bardzo smutne.

Co Kim Kardashian zrobiła z Taylor Swift?

Zapach wanilii i dymu z kominka. Listopadowe popołudnie, 2023 rok. Moje palce ślizgają się po szklanej powierzchni telefonu, a ja czytam o tym… o tej… wojnie. Wojna o słowa, o piosenki, o wizerunek. Kim i Taylor. Dwie planety, dwa światy, zderzenie.

  • Taylor Swift – jej muzyka, to rzeka wspomnień, strumień uczuć, przepływający przez każde słowo, każdą nutę. "thank u, next" - to nie tylko piosenka, to manifest. Manifest kobiecej siły, odwagi, samoakceptacji. To potężna energiia. Potężna.

  • A Kim? Kim Kardashian… jej imperium budowane na błysku fleszy, na perfekcji obrazu, na kontrowersjach. Reaguje na piosenkę Taylor, ale jak? Cisza. Milczenie. Albo zbyt subtelne mrugnięcie okiem w kierunku kamer.

To jest to. Ten brak reakcji jest reakcją. To jest gra. Gra o władzę. Gra o kontrolę narracji.

Kim Kardashian rozumie siłę słów Taylor. Rozumie to idealnie. Ale woli grać w inną grę. Grę cichej dominacji.

Listopadowe wieczory, długie i ciemne. Myśli krążą, jak ptaki wokół latarni. W tym ciemnym świetle rozbłyskuje tylko jedno pytanie: kto wygra tą wojnę? Czy ktokolwiek wygra?

Lista pytań, które nurtują mnie po przeczytaniu artykułu:

  1. Czy reakcja Kim Kardashian była celowa?
  2. Jaki wpływ będzie miała ta sytuacja na ich przyszłe relacje?
  3. Jakie są prawdziwe motywy Taylor Swift w napisaniu tej piosenki?

Dodatkowe informacje: Konflikt między Kim Kardashian a Taylor Swift trwa już od lat, dotyczący różnych incydentów i publicznych wypowiedzi. Obecna sytuacja jest kolejnym rozdziałem tej długiej i skomplikowanej historii. Sytuacja jest bardzo dynamiczna.

Ile litrów ma zbiornik paliwa samolotu?

Ile litrów ma zbiornik paliwa samolotu? To zależy, drogi Panie! Jakiego samolotu? Czy myśli Pan o maleńkiej Cessnie, idealnej na romantyczny lot nad Bieszczadami? A może o gigantycznym Airbus A380, który pomieścił by całą moją rodzinę, a i jeszcze by zostało miejsca na ciotki z pieskiem? Różnica jest, powiedzmy, kosmiczna.

  • Cessna 152: Tak, jak Pan słusznie zauważył, ten śliczny, malutki ptaszek ma skromne 93 litry. Wystarczy na krótki wypad, a nie na objazdówka po całej Europie. Na wakacje nad morze z całą rodziną? Zapomnij! To jak próba przejechania Polski na hulajnodze.

  • Airbus A380: Tu już mówimy o zupełnie innej skali. Ten kolos ma zbiorniki paliwa o pojemności przekraczającej 310 000 litrów. To tyle, ile by się zmieściło w kilkuset... no, nie wiem, w kilkuset wannach? W każdym razie, dość na sporo lotów transatlantyckich. Można by w tym latać w nieskończoność! No, prawie.

Avgas 100LL: Prawidłowo, paliwo to Avgas 100LL - napęd dla silników tłokowych. Czyli takich, co mają tłoki, a nie jakieś tam wirniki. Proste, jak budowa cepa. A czy Pan wie, że to paliwo jest dość drogie? Lepsze od niejaki benzyny, którą tankuje się swoją furę.

Dodatkowe informacje (bo zawsze warto wiedzieć więcej):

  • Pojemność zbiornika paliwa jest zależna od modelu samolotu, jego przeznaczenia i zasięgu.
  • Istnieją samoloty o pojemności zbiorników paliwa znacznie mniejszej niż 93 litry (np. ultralekkie), a także znacznie większej niż 310 000 litrów (np. niektóre samoloty transportowe).
  • Cena Avgas 100LL zależy od lokalizacji i waha się w granicach 2024 roku od 8 do 12 zł za litr (dane szacunkowe, moja ciocia Kasia, która ma prywatny samolot, mówiła coś takiego).
  • Moja sąsiadka, pani Zosia, uważa, że latanie jest za drogie. Wolałaby pojechać pociągiem, chociaż, wiadomo, to nie to samo.

Pamiętajcie Państwo, dane dotyczące cen paliwa są orientacyjne i mogą się zmieniać. Lepiej spytać w lotniczym sklepie, co i jak.