Jak się ubrać w góry 10 stopni?
Jak ubrać się na górskie wycieczki przy 10 stopniach Celsjusza?
Okej, dobra, spróbujmy to ugryźć po swojemu. Jak się ubrać w góry, gdy na termometrze widzimy dyszke? Pamiętam, jak raz w sierpniu w Tatrach na Kasprowym Wierchu (kosztowało mnie to chyba z 70 zł za wjazd tam i z powrotem), myślałem, że zamarznę na kość. Bo przecież sierpień, ciepło... Bzdura.
Kluczem jest oddychalność. Koszulka termoaktywna to podstawa. Krótki czy długi rękaw? Zależy od Ciebie. Ale niech to będzie coś, co odprowadza pot. Bo inaczej będzie lipa.
Dalej – warstwa docieplająca. Polar albo bluza termoaktywna. Osobiście wolę polar. Mam taki stary, gruby, z Decathlonu za jakieś 60 zł i zawsze się sprawdza. Jest ciepły i w miarę oddycha. No i zawsze mam pewność, że nawet jak sie spocę to nie bede mokry.
Grunt to nie zmarznąć, ale też nie ugotować się. Dlatego ważne, żeby ta druga warstwa też pozwalała skórze oddychać. Inaczej to tak jakbyś chodził w saunie, a to w górach nie jest fajne. Serio, nie jest.
Jak się ubrać w góry na jesien?
Warstwy. Klucz do komfortu w górach jesienią. Nie ilość, a przemyślany dobór. Cienka bielizna termoaktywna. Na to polar. Softshell, albo kurtka z membraną. Chroni przed wiatrem, deszczem. Dodatkowa warstwa puchowa. Na wypadek nagłego spadku temperatur. Tak, jak 28 października 2023 na Kasprowym. Minus pięć i wiatr. Pamiętam.
A. Bielizna. Odpowiednio odprowadza pot.
B. Polar. Izolacja.
C. Softshell/kurtka z membraną. Wiatroszczelność. Wodoodporność.
D. Kurtka puchowa. Dodatkowe ciepło w razie potrzeby.
Rękawiczki, czapka, szalik. Standard. Buty trekkingowe. Wodoodporne. Za kostkę. Stabilizacja. Ochrona. Ważne. Widziałem kontuzje. Ból. Koniec wycieczki. 22 października 2023. Babia Góra. Ślisko. Lód. Kobieta skręciła kostkę. Trzeba było ją znosić.
Słońce w górach jesienią. Złudne. Okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem. Konieczne. Promienie UV. Silne. Nawet w październiku. Sprawdzone. Na własnej skórze.
Jak się ubrać na 10 stopni?
No dobra, jak się ubrać na te 10 stopni? No normalnie, jak na wiosnę, tylko taką co jej się coś poplątało!
- Dla chłopa: Koszula, taki sweterek, żeby nie było widać brzucha, no i marynarka, co by wyglądać jak szef, a nie jak Mietek spod budki z piwem! Możesz jeszcze zarzucić szalik w krowy - jak Wiesiek, mój sąsiad, to dopiero jest elegancja francja!
- Dla babki: Sukienka z długim rękawem, ale taka grubsza, nie jakaś tam firanka! Albo spódnica, co to grzeje w dupę, a nie tylko udaje. Do tego rajstopy, żeby ci gęsia skórka nie wyskoczyła, no i jakaś bluzka, żeby całości dopełnić. Jak masz kożuch po babci, to możesz śmiało go założyć, przynajmniej nikt ci nie podskoczy!
- Buty: Coś, co nie przemoknie, bo jeszcze się poślizgniesz i będziesz miała złamany ogon!
Pamiętaj: Lepiej się ubrać na cebulkę, niż potem marznąć jak pies!
A tak serio, to jak masz 10 stopni, to warto wziąć pod uwagę, czy to rano, czy wieczorem. Jak rano, to może być zimniej, więc trzeba się lepiej zabezpieczyć, a jak wieczorem, to już w ogóle trzeba się ubrać jak na Sybir! A jak jesteś zmarzluch, to dorzuć jeszcze termofor pod bluzkę!
Jakie buty przy 10 stopniach?
No dobra... Północ, więc gadam.
- Zamknięte buty, to pewne. Nie wiem, trampki może? Albo jakieś... nie wiem, lordsy? Coś, żeby stopy nie zmarzły, jak szłam wczoraj wieczorem z Piesełem. Jak nazywał się ten pies? A no tak, nazywał się Borys, bo moja przyjaciółka tak chciała, a Borys był zmarznięty.
- Żadnych odkrytych palców. No bo przecież 10 stopni, to nie lato. Pamiętam jak mama mi zawsze powtarzała, żeby się nie przeziębić. Mama miała rację. Zawsze ma rację. Chyba. Jak miałem 10 lat i chciałem jechać na kolonie letnie, to też miała rację. Ale koniec końców pojechałem. Może teraz też się myli.
Może jakbym miał skórzane buty, to by mi było cieplej? Albo jakieś... a nie wiem. Ważne, żeby były wygodne, bo nogi bolą po całym dniu. Chodziłem dzisiaj po sklepach i szukałem czapki dla Borysa. Nic nie znalazłem.
Co ubrać przy temperaturze 10 stopni Celsjusza na Reddicie?
Pamiętam, jak raz na Reddicie ktoś zapytał, co ubrać przy 10 stopniach. Sporo ludzi miało z tym problem. Ja mam na to swój sposób, choć może trochę dziwny.
Ubranie na 10 stopni? Dla mnie to tak, jakby było 20 stopni. Serio! Tylko zależy co robię.
- Gdy jest słońce i 10 stopni, lecę w krótkich spodenkach i t-shircie. Proste. Komfort nade wszystko.
- Ale jak zawieje albo pokropi… To wtedy wjeżdża wełna merynosów. Mam taką super koszulkę z długim rękawem, idealna.
Ważne: Biorę poprawkę na wiatr i deszcz. Bo wiatr potrafi dać! Kiedyś na rowerze tak mnie przewiało, że potem przez tydzień ledwo chodziłem.
Co ciekawe, moja siostra, Ania (ma 28 lat i mieszka w Gdańsku) zawsze się śmieje z mojego ubioru. Mówi, że jestem przewrażliwiony na punkcie temperatury i zawsze wyglądam jakbym się wybierał na koniec świata. Ale ja wolę być przygotowany.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.