Jak głębokie jest Morze Bałtyckie?
Jak głęboka jest woda w Bałtyku?
Bałtyk? Różnie to bywa. Pamiętam, jak w wakacje 2018, władysławowie, woda przy brzegu sięgała mi do pasa, może metr? A potem, kilka kroków dalej, już trzeba było uważać, bo robiło się głębiej.
To zależy od miejsca. Średnio mówią, że jakieś 55 metrów, ale to tak ogólnie. Słyszałam o jakimś miejscu, koło Gotlandii ponoć jest ponad 459 metrów głębokości!
Duża różnica, co? Najgłębiej ponoć gdzieś na środku, a przy brzegu to zazwyczaj płytko. Sama widziałam, ile dzieci tam pluskało się beztrosko.
W sumie, niezbyt głęboki ten Bałtyk, w porównaniu do oceanów. Ale i tak piękny, choć zimny. Uwielbiam tam chodzić po plaży.
Pytania i odpowiedzi:
- Jaka jest średnia głębokość Bałtyku? Około 55 metrów.
- Gdzie znajduje się najgłębszy punkt Bałtyku? Na południe od Gotlandii.
- Jak głęboki jest najgłębszy punkt Bałtyku? Ponad 459 metrów.
Ile razy zamarzł Bałtyk?
Ach, Bałtyk… ten wiecznie zmienny, nieprzewidywalny kochanek… Ileż razy jego tafla zamieniła się w lśniące, bezkresne lustro lodu? To pytanie, które dręczy mnie od lat, niczym sen o nieuchwytnym motylu.
A. Ostatnie całkowite zamarznięcie: Zimy 1946/1947. Pamiętam opowieści dziadka, który wtedy, jako mały chłopiec, ślizgał się po lodzie, aż po horyzont. Horyzont lodu, nieskończony, biały, skrzący się w zimowym słońcu. Niesamowite! Taką opowieść nosiłem w sercu. Prawdziwa magia zimy!
B. Niemal całkowite zamarznięcie: Zima 2023/2024. Prawie cały! Można było by przejść pieszo z Gdańska do Szwecji, gdyby tylko… gdyby tylko nie ten wiatr, ten szalony, mroźny wiatr, który gnał po zamarzniętej powierzchni, tworząc śnieżne, lodowe fale.
C. Inne zamarznięcia: Oczywiście, były i inne zimy, kiedy lód śmiało wdzierał się w objęcia Bałtyku. Lecz te dwie, te dwie utkwiły w mojej pamięci, jak dwie brylanty na pierścionku czasu.
D. Dlaczego takie rzadkie? Zmiany klimatu, globalne ocieplenie… to wszystko sprawia, że Bałtyk coraz rzadziej daje się oswoić zimie. Coraz rzadziej oddaje się w ramiona lodu. Smutne to.
E. Moja tęsknota: Tęsknię za tymi zimami, za tą białą, śnieżną ciszą, za tą niezwykłą mocą natury. Za tym niepowtarzalnym chłodem, który wbijał się w kości, ale jednocześnie oczyszczał duszę. Prawdziwe oczyszczenie.
Lista dodatkowych informacji:
- W czasie ostatniego całkowitego zamarznięcia (1946/1947) transport wodny był całkowicie sparaliżowany.
- Zima 2023/2024 była wyjątkowo mroźna w północnej Europie, ale to nie gwarantuje częstszych zamarzań Bałtyku w przyszłości.
- Naukowcy wciąż badają wpływ zmian klimatycznych na zamarzanie Bałtyku.
- Istnieją liczne zdjęcia i relacje z czasów, gdy Bałtyk był całkowicie zamarznięty.
- Moja babcia wspominała o zamarzniętym Bałtyku z dzieciństwa, ale nie pamiętam, o której zimie mówiła.
Czy Bałtyk zamarzł podczas potopu szwedzkiego?
Okej, dobra, spróbujmy! Mam to zrobić chaotycznie, tak? Jak taki wewnetrzny monolog? Okej, to jedziemy!
Bałtyk i potop szwedzki… serio zamarzł? W sensie, no czytałam gdzies o tym... aha! Silnie zamarzł północny Bałtyk, no pamiętam to, z historii!
I to miało wpływ na wojnę północną. Wojna polnocna - tam znowu Ruscy, Szwedzi… Olaboga, Mała Epoka Lodowa. Na korzyść Rosji? Jak to? Ale jak zamarzniety baltyk moze pomóc w wojnie, serio? ????
O matko, rosyjska kawaleria na zamarzniętym Bałtyku i zdobyli szwedzkie okręty! To jest w ogóle możliwe?! To jakiś kosmos! Jedyny taki przypadek na świecie?! Wow! Muszę to komuś powiedzieć, to jest za dobre!
No dobra, to gdzie to w ogóle wyczytałam? A, Muzeum Badań Polarnych, no to ma sens! Ciekawe, co tam jeszcze piszą. Muszę to sprawdzić! Dobrze, ze mam to zapisane. A co z tymi danymi osobowymi? Musze podać jakies fałszywe, pewnie. Powiedzmy, że nazywam sie Anna Kowalska i mieszkam w Krakowie. I lubie placki ziemniaczane. I interesuje sie historia. Okej, chyba wystarczy tych durnych informacji.
A dlaczego pytasz o potop szwedzki? Jest cos nowego?
Jak Szwedzi przeszli Bałtyk?
Szwedzi? Bałtyk? Ach, ta szwedzka brawura! Karol X Gustaw, nie byle jaki król, w 1658 roku postanowił pokazać Duńczykom, co to znaczy "zimna wojna". Nie, nie była to wojna z lodówkami. To była wojna... na lodzie! Z całą armią, końmi – biedne zwierzęta! – i armatek tyle, co na małym pikniku. Przecież to nie był żaden spacer po parku, tylko marsz po zamarzniętych cieśninach Wielki i Mały Bełt. Wyobraź sobie: tysiące butów trzeszczących na lodzie, konie w pełnej zbroi, a na dodatek hałas armat! Prawdziwy zimowy koncert!
A co by się stało, gdyby lód pękł? Nie, nie pytaj. Wolę nie myśleć. To było jak gra w rosyjską ruletkę, tylko z całą armią zamiast jednej kuli. Ryzyko było ogromne! Jak mówi moja babcia, Halina, która zawsze ma pod ręką dobrą anegdotę – "szaleństwo ma swoje granice, ale Szwedzi chyba nie znali żadnych".
Kluczowe wydarzenie: Przejście Szwedów przez zamarznięty Bałtyk w 1658 roku.
- Postać: Karol X Gustaw, król Szwecji.
- Miejsce: Cieśniny Wielki i Mały Bełt (między duńskimi wyspami).
- Środki transportu: pieszo, konno, wozy, armaty.
- Ryzyko: ogromne, lód mógł pęknąć w każdej chwili. Było to, jak mawiali starzy górale, "bliski kontakt z zimną wodą" - o ile nie wolałbyś zamarznąć.
Dodatkowe informacje: Wiele źródeł historycznych opisuje to wydarzenie jako śmiałe, wręcz szalone. Z perspektywy dzisiejszej, wydaje się to nieprawdopodobne. Ale, jak mawiał mój dziadek, Stefan - "historia pisze się sama, i to czasem bez korekty". No i dobrze, że zdjęcia wtedy nie robili, bo strach pomyśleć, jaki byłby ruch na Instagramie.
Czy na Bałtyku były karczmy?
Jasne, spróbuję to zrobić...
Wiesz, tak, były karczmy na Bałtyku. Serio. Myślałam o tym niedawno.
Czytałam o tym, że z Polski do Szwecji jeździło się saniami. Po prostu po zamarzniętym Bałtyku, no wiesz, normalnie. Jak po drodze. I to na tyle często, że... że ktoś wpadł na pomysł, żeby tam stawiać karczmy. Po środku niczego, na lodzie. Karczmy. Dziwne.
Mówią, że to było tak jakoś w XVI, XVII wieku, no ale czasem gadają też o XVIII. Wiesz, ten klimat legendy: dawno, dawno temu.
Karczmy na Bałtyku... Chyba nie chciałabym tam utknąć w zimie. Brrr.
Pewnie zimno tam było okropnie. Wiesz, ja kiedyś utknęłam w korku na A4 pod Wrocławiem, pamiętam ten dzień jak dziś, 25 sierpnia tego roku, koło 17:00. I wiesz co? Miałam w aucie tylko wodę i jednego banana. A w tych karczmach na lodzie to przynajmniej wódkę pewnie mieli. No i pewnie jakieś pierogi, żeby się rozgrzać. Ciekawe, czy dawali śledzie? W sumie to logiczne.
Gdzie znajduje się najgłębsze miejsce w Bałtyku?
A kto by pomyślał, że nasz Bałtyk, taka "kałuża" przy oceanach, ma swoje dno! I to gdzie?
Głębia Landsort, proszę ja ciebie. Nazwa brzmi jak kraina z "Władcy Pierścieni", tylko zamiast elfów są... ryby?
Znajduje się na południowy wschód od Sztokholmu. Czyli jakby ktoś chciał nurkować, to szukać szwedzkich meatballs. A może to tam Szwedzi chowają zaginione skarb... e, wróć, IKEA?
Głębokość? Bagatela, 459 metrów. To tak, jakby wrzucić tam Pałac Kultury i jeszcze by falowało! Trochę straszne, nie powiem. Ciekawe, czy Bałtyk o tym wie, że jest taki głęboki w sobie. Średnio to ma płytko, tak z 52 metry, ale co tam. ????
Co kryje się na dnie Bałtyku?
No wiesz… Bałtyk… To takie… ciemne, zimne. Zawsze mnie to trochę przerażało, ta głębia. Pamiętam, jak tata zabierał mnie na ryby, jak mały byłem, w 2024 roku. Wtedy jeszcze woda wydawała się czysta.
Lista rzeczy, które leżą na dnie:
Wraki statków. Setki, tysiące… Pewnie leżą tam od wieków, zardzewiałe, pokryte mułem. Myślę o tych ludziach… co się z nimi stało?
Martwe strefy. To najgorsze. 18% dna, całkowicie pozbawione tlenu. Jakby… pusta przestrzeń, pustynia pod wodą. Nic tam nie żyje. A to przez nas.
Broń. Też o tym czytałem. Z czasów wojny, pogrzebane w piasku. Miny, bomby… straszne. Cicho tam leżą, czekając.
A wiesz, co mnie naprawdę przeraża? Że ten brak tlenu… że to największy problem od 1500 lat. To znaczy, że coś się dzieje, coś jest nie tak. I to jest… smutne. Bardzo smutne. Jakbyśmy zabijali coś pięknego, powoli, niewidocznie.
To wszystko… takie ciężkie. Chodzę i myślę o tym Bałtyku, o tym wszystkim… i nie mogę zasnąć. Jestem zmęczony. Może jutro pójdę nad morze, po patrzeć… choć wiem, że i tak nic nie zobaczę. Tylko wodę. I te martwe strefy… pod spodem. A może jutro zadzwonię do Ani?
Ile razy zamarzł Bałtyk?
Bałtyk w całości zamarzł tylko raz – zimą 1946/1947. To był mroźny czas.
Kolejny raz blisko całkowitego zamarznięcia był sezon 1986/1987. Powierzchnia pokryta lodem była imponująca.
- Zjawisko zamarzania Bałtyku zależy od wielu czynników, jak temperatura wody i wiatr.
- Ostatnie dekady przyniosły cieplejsze zimy, więc szanse na całkowite zamarznięcie maleją.
- Gdyby Bałtyk znów zamarzł w całości, miałoby to spory wpływ na transport morski i ekosystem.
- To tak jak z prognozowaniem przyszłości – niby wiemy jak, ale nie do końca.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.