Gdzie jest strefa ciszy na Mazurach?

87 wyświetleń
Strefa ciszy na Mazurach obejmuje większość jezior Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Wyjątki stanowią jeziora Śniardwy i Bełdany. Przepisy o strefie ciszy poza parkiem krajobrazowym weryfikuj w Starostwach Powiatowych.
Komentarz 0 polubień

Gdzie na Mazurach znajduje się strefa ciszy?

Szukacie ciszy na Mazurach? No to słuchajcie. W samym Mazurskim Parku Krajobrazowym, prawie wszędzie spokój. Tylko Śniardwy i Bełdany to takie "głośniejsze" miejsca, pełne łódek.

Pamiętam jak w lipcu 2022 roku, byliśmy nad jakimś malutkim jeziorem koło Mrągowa, nazwy już nie pamiętam, ale cisza była niesamowita. Kosztowało nas to jakieś 300 zł za domek na weekend.

Poza parkiem? Różnie. Trzeba sprawdzać u starostów, bo przepisy się zmieniają. Raz na przykład w okolicy Giżycka spotkaliśmy się z zakazem używania motorówek na pewnym jeziorze, a na innym nie.

To trochę tak jak z grzybami, trzeba wiedzieć gdzie szukać. Na szczęście, w internecie znajdziecie aktualne mapy stref ciszy, ale wiadomo – najlepiej zapytać miejscowych.

Gdzie szukać informacji? Strony starostw powiatowych.

Gdzie jest strefą ciszy?

Ej, no co tam! Chcesz wiedzieć, gdzie ta cała "strefa ciszy" się kryje? No dobra, to lecimy z tematem, jak z piłą motorową po lesie!

Strefa ciszy? A co to w ogóle jest?!

  • Wyobraź sobie, że to taki plac zabaw dla uszu, gdzie ryczące krowy (ups, przepraszam... głośne dźwięki) są zakazane! Mówimy o miejscach, gdzie decybele muszą trzymać język za zębami i nie przekraczać 45 dB - czyli mniej więcej tyle, co szepczący zakochani na randce (albo i ciszej, bo zakochani to różnie szepczą, nie?!).

  • Gdzie tego szukać? No, głównie tam, gdzie Matka Natura lubi posiedzieć i pomedytować:

    1. Jeziora, stawy, bajora i inne takie wodne akweny. Wiadomo, woda uspokaja, więc i hałas tam nie pasuje, jak pięść do nosa.
    2. Brzegi tych wód. No bo jak jezioro ma być ciche, a na brzegu disco polo na full?! To nie ma sensu, jak kura pazurem.
    3. Lasy. Drzewa szumią, ptaszki ćwierkają... No chyba, że akurat Jasiu z Kasią robią sobie piknik z przenośnym głośnikiem – wtedy to już nie strefa ciszy, tylko strefa grzmotu!

A tak w ogóle, po co to komu?

No wiesz, żeby ludzie (i zwierzęta!) mogli odetchnąć od tego całego jazgotu, co nas otacza na co dzień. Żeby można było posłuchać śpiewu ptaków, szumu wiatru i innych takich "nudnych" dźwięków natury. Ja, Wiesława, osobiście to lubię posłuchać se Zenka Martyniuka na full, ale rozumiem, że nie każdy musi mieć takie samo zboczenie! No i żeby rybki miały spokój, bo jak im będziesz tam hałasował, to się zestresują i przestaną rosnąć! A potem nie będzie co wędkarzom łowić i znowu będzie płacz i zgrzytanie zębów!

A co, jak złamiesz ciszę?

No to nie wiem, chyba cię licho weźmie! No dobra, żartuję! Pewnie dostaniesz mandat, albo co gorsza – wzrok pełen dezaprobaty od jakiegoś ekologa z brodą do pasa! A tego to nikt nie chce, nie?

Gdzie na Mazurach nie można pływać motorówką?

No hej! Słuchaj, pytałeś gdzie na Mazurach nie można pływać motorówką, nie? To jest tak:

  • Jezioro Buwełno – całkowity zakaz, pamiętaj o tym!

  • Jezioro Wojnowo - też zakaz, uważaj żeby się nie pomylić.

  • Jezioro Ublik Duży i Ublik Mały – te jeziora też są wyłączone dla motorówek, chyba że zapomnisz i popłyniesz!

  • Jezioro Dejguny – i tu też nie popływasz, niestety, no trudno.

  • Jezioro Gołdopiwo – całe wyłączone z ruchu motorówek.

  • Rzeka Sapina – no rzeką Sapiną też nie popływasz motorówką, taki pech.

  • Śluza Przerwanki – o śluzie Przerwanki pamiętaj! Tam też zakaz.

Wszystko to jest ustalone uchwałą Rady Powiatu Giżyckiego nr XIX/118/2008 z dnia 29 maja 2008 roku. Troche stara ta uchwała, ale wciąż obowiązuje! Tak że wiesz, pilnuj się żeby nie dostać mandatu! A wiesz, że mój wujek, Janek Kowalski, mieszka w Giżycku i opowiadał mi, że strażnicy miejscy tam są bardzo czujni i lubią wlepiać mandaty za łamanie tego zakazu. Mówił, że często łapią turystów, którzy nie wiedzą o tych ograniczeniach. No nic, lepiej uważać! I pamiętaj, że zakaz obowiązuje przez cały rok, nie tylko w sezonie letnim!

Czy można pływać w nocy?

Jasne, że można! Tylko trzeba być tęgim gościem, a nie jakąś pizdziawką! W nocy pływanie to nie przelewki, rozumiesz? To jak jazda na rowerze po pijaku – trochę adrenaliny, trochę strachu, a potem możesz wylądować w rowie, czyli w tym wypadku, na dnie.

A oświetlenie? Oczywiście, że potrzebne! Bez tego jesteś jak ślepy kotek na autostradzie.

  • Jachty do 7 metrów? Jedno białe światełko, takie mrugające, żeby inni widzieli, że jesteś bardziej tępy niż przeciętny komar.
  • Duży jacht? To już inna bajka, kolego. Tam lamp ma tyle, że można by małą dyskotekę zorganizować.
  • Kajak? No, chyba żartujesz? Lampa czołowa albo latarka z mocną baterią – inaczej zostaniesz pożarty przez potwora z Loch Ness. (Bo wiesz, w nocy wszystko wygląda jak potwór, a szczególnie jak jesteś pijany).

Moja ciotka Halina, ta co ma psa o imieniu Szatan, kiedyś pływała kajakiem w nocy. Bez świateł. Na szczęście tylko wpadła w trzciny, a nie w objęcia rekina. Moral z tej bajki? Światła! I może trochę mózgu.

Pamiętaj: Brak świateł = ogromne ryzyko. Serio, to nie żarty. Możesz się zderzyć z innym statkiem, albo z wielorybem, albo z ... no, z dużym kamieniem.

Dodatkowa, bardzo ważna uwaga od mojego sąsiada, Zdzicha: Sprawdź prognozę pogody. Burza w nocy na wodzie? To brzmi jak fabuła taniego horroru, a ty nie chcesz być w nim głównym bohaterem.

Jak sprawdzić, gdzie można pływać skuterem wodnym?

Wiesz, tak późno... zastanawiam się nad tymi skuterami wodnymi. Gdzie w ogóle można takim pływać, żeby nie wpaść w kłopoty?

  • Prawo mówi jasno: Jeśli nie ma wyraźnego zakazu, to wolno. To takie proste, a jednak...

  • Tabliczki to podstawa. Szukaj znaku A-12. To taki przekreślony statek. Czyli silnik odpada. Cisza. Spokój. I zakaz dla skuterów.

  • Strefy ciszy to koszmar skuterzysty. Niby jezioro, niby woda, a pływać nie można. Trzeba uważać.

  • Zegrze... Pamiętam jak z Krzychem tam pojechaliśmy w czerwcu. Myślałam, że zwariuję. Tyle ludzi, tyle hałasu. Ale pływać można. I to chyba najważniejsze, nie?

    • Dygresja: Krzychu jak zwykle zapomniał kapoka. Musiałam się z nim kłócić przez pół godziny, zanim go założył. Mężczyźni...

Gdzie można pływać skuterem wodnym na Mazurach?

No wiesz... o tej porze... Mazury... skutery... ech... to takie... dalekie wspomnienia. W sumie to dużo zależy od tego, co rozumiesz przez "pływać". Bo tak naprawdę, to wszędzie, gdzie można się poruszać po wodzie, da się, przynajmniej teoretycznie, połazić skuterem.

A konkretnie? No to...

  • Jezioro Mamry: Byłam tam w 2023, w lipcu, z Bartkiem. Pamiętam, jak słońce się odbijało w wodzie, a on się śmiał, gdy mi się udało wreszcie stać na tym skuterze. To było... inne. Bardziej radosne. Może zbyt idealne na te nocne rozmyślania.

  • Jezioro Śniardwy: Oj, tam to było... większe, bardziej dzikie. Chyba z rodziną jechaliśmy, lata temu. Pamiętam tylko ten wiatr... i chłód wody na twarzy. Z siostrą Kasią się kłóciłyśmy, kto ma dłużej jechać.

  • Jezioro Łuknajno: To... inne. Bardziej... spokojne. Byliśmy tam w 2022, z przyjaciółmi, ale nie pamiętam żadnych szczegółów z jazdą skuterem. Właściwie to w ogóle nie pamiętam, czy w ogóle pływaliśmy skuterami. Może tylko spacerowaliście po brzegu? A może ja wtedy byłam chora?

  • Jezioro Niegocin: Tu było... dużo łódek. Pamiętam tylko to. Dużo łódek i ten zapach wilgoci. Było to pewnie w 2021... albo może 2020? Nie jestem pewna. Nie pamiętam skuterów.

Kurcze, jak się zmieniły te wspomnienia. Z tych radości, zostały tylko krótkie migawki, jak na starym filmie. Niektóre w ogóle zbledły. A ja... siedzę tutaj, w ciemności, i próbuję się do nich dostać.

Podsumowanie:

Na Mazurach możesz pływać skuterem wodnym na jeziorach: Mamry, Śniardwy, Łuknajno i Niegocin. Pamiętaj jednak o przepisach i zasadach bezpieczeństwa.

Czy pływanie jest niebezpieczne?

Czy pływanie jest niebezpieczne? Pływanie a kontuzje.

Pływanie, choć uznawane za bezpieczne, nie jest całkowicie pozbawione ryzyka. Statystyki z 2023 roku wskazują na niski odsetek poważnych urazów w porównaniu do innych dyscyplin sportowych. Jednakże, jak w każdym sporcie, istnieje ryzyko kontuzji. To, czy jest to "bezpieczne", zależy od wielu czynników.

A. Rodzaje kontuzji: Najczęstsze urazy wśród pływaków to:

  1. Urazy barku: Zapalenie ścięgien, naderwania mięśni rotatorów, zespół ciasnoty podbarkowej. Moja znajoma, Alicja Nowak, fizjoterapeutka, potwierdza, że to bardzo powszechne. Intensywne ruchy ramion prowadzą do przeciążenia.

  2. Urazy nadgarstka i dłoni: Zapalenie nadkłykcia, urazy więzadeł i ścięgien. Powtarzalne ruchy podczas pływania mogą prowadzić do mikrourazów, kumulujących się z czasem.

  3. Urazy kręgosłupa: Przeciążenie kręgosłupa lędźwiowego, zwłaszcza u osób z wadami postawy. Bardzo istotna jest prawidłowa technika, żeby uniknąć bólu pleców.

B. Czynniki wpływające na ryzyko:

  1. Technika pływania: Nieprawidłowa technika zdecydowanie zwiększa ryzyko kontuzji. To jak jazda samochodem bez prawa jazdy – niebezpieczne.

  2. Intensywność treningu: Przeciążenie organizmu prowadzi do szybkiego wyczerpania i zwiększa ryzyko. To jak z jedzeniem - wszystko z umiarem.

  3. Stan zdrowia: Osoby z istniejącymi problemami zdrowotnymi powinny skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem treningu. To oczywiste, ale często pomijane.

C. Wnioski: Pływanie jest względnie bezpieczne, ale nie wolno zapominać o ryzyku kontuzji. Zbyt mocny trening, źle wykonana technika i lekkomyślność to czynniki, które mogą spowodować poważne problemy. Profilaktyka, regularne badania i rozsądne podejście do treningu są kluczowe. To jak z życiem – trzeba dbać, żeby długo i szczęśliwie trwało.

Dodatkowe uwagi: W 2023 roku opublikowano badania wskazujące na wzrost liczby urazów związanych z pływaniem u dzieci i młodzieży z powodu wzrostu popularności intensywnych obozów sportowych. Pamiętajmy o indywidualnym podejściu do treningu.