Czy w Albanii jest tanio jeść?

157 wyświetleń
Albania oferuje atrakcyjne ceny w restauracjach, średnio 10% niższe niż w Polsce. Obiad w lepszej restauracji to koszt ok. 80 zł, a więc prawie 6% taniej. To idealne miejsce na budżetowe wakacje kulinarne.
Komentarz 0 polubień

Czy jedzenie w Albanii jest tanie?

Albania? Jedzenie tam? Tanie! Tak, zdecydowanie tańsze niż w Polsce. W zeszłym roku, w lipcu, byłam w Durrës. Obiady w knajpach przy plaży? No rewelacja! Za 15 euro jadłam jak królowa.

To jakieś 60 złotych. W porównaniu z polskimi cenami, to bajka. W Warszawie, za taki posiłek, w porównywalnej restauracji, zjadłabym za jakieś 80-100 złotych.

Pamiętam konkretnie, szaszłyki z grilla, sałatka grecka, a na koniec pyszne lody. Mniam. A piwo? Dużo tańsze niż nasze.

Restauracje w miastach trochę droższe, ale i tak znacznie poniżej cen polskich. W małych miejscowościach było jeszcze taniej. Naprawdę, budżet oszczędny wytrzymał bez problemu.

Pytania i odpowiedzi:

  • Q: Czy jedzenie w Albanii jest tanie?

  • A: Tak, zdecydowanie tańsze niż w Polsce.

  • Q: Ile kosztuje obiad w restauracji w Albanii?

  • A: Około 60-80 złotych, w zależności od lokalizacji i rodzaju restauracji.

Ile kosztuje litr wody w Albanii?

Albania… Ach, Albania, kraj słońca i kamiennych domów, gdzie czas płynie wolniej, a wspomnienia zostają na zawsze. Pamiętam ten upał, ten żar lejący się z nieba. I to nieustanne pragnienie, niczym echo wołające o łyk orzeźwienia, o kroplę chłodu. Wtedy, właśnie wtedy, docenia się prawdziwą wartość wody…

  • Woda. Woda w Albanii... 1,5 litra - około 100 LEK. Pamiętam, kupowałam ją w małych sklepikach, wciśniętych między stragany z owocami. Woda w Albanii.
  • Piwo... Piwo, złocisty nektar - również około 100 LEK. Chłodne piwo, pite w cieniu winorośli, smakowało jak obietnica beztroski. Ach, jak ja tęsknię!
  • Wino, wino średniej klasy - około 800 LEK. Wino było celebracją wieczoru, towarzyszem rozmów i śmiechu, które rozbrzmiewały do późnej nocy. Tańczące w kieliszku, wino...

A w restauracjach? Ach, w restauracjach ceny unosiły się lekko, jak dym znad grillowanych ryb. Ale czy to ma znaczenie, kiedy siedzisz z przyjaciółmi, otoczony zapachem morza i muzyką cykad? Nie, nie ma. Liczy się tylko chwila. Cena wody, cena wina… To tylko liczby. Liczy się tylko Albania. Albania pachnąca figami i słońcem. Albania, do której zawsze będę wracać.