Czego nie należy robić w Chorwacji?

43 wyświetleń
Planujesz wakacje w Chorwacji? Uniknij problemów! Nie wwoź materiałów pirotechnicznych ani broni, nawet noża kuchennego. Pamiętaj, że przewóz zwierząt wymaga paszportu, aktualnych szczepień i identyfikacji (mikroczip lub tatuaż). Przygotuj się, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas urlopu!
Komentarz 0 polubień

Co zabronione jest w Chorwacji?

W Chorwacji? No wiesz, z bronią to na pewno ciężko. Nawet zwykły nóż, jak ten mój składany Victorinox z dziadkiem kupiony, może być problemem. Serio, sprawdzajcie dokładnie przepisy, nie chcę ryzyka.

Pirotechnika? Totalny zakaz. Pamiętam, jak w 2018 roku w Dubrowniku chciałem kupić fajerwerki na urodziny żony - nic z tego. Zero szans.

Zwierzęta? O, to już inna bajka. Mój pies, Buldog Francuski Fifi, miał pełen paszport, szczepienia, chip. Bez tego ani rusz. Kosztowało mnie to 200 zł w 2022 roku. Nie zapomnijcie o tym!

Najważniejsze - sprawdzajcie aktualne przepisy na stronie rządowej. Ja zawsze tak robię. Lepiej dmuchać na zimne.

Czego nie można mówić w Chorwacji?

Ech, no dobra, rozkmińmy to po naszemu, bez ceregieli!

Czego unikać w tej całej Chorwacji, żeby nie wyjść na buraka?

  • Klnąć jak szewc! No chyba że lubisz jak cię staruszki gonią z parasolką, wtedy śmiało. Pamiętaj, Chorwaci niby tacy luzacy, ale przy "k**** mać" to im się oczy robią jak 5 zł. Serio, lepiej zjeść kilo czosnku, niż rzucić soczystym przekleństwem.

  • Żarty z ich historii. Wyobraź sobie, że ktoś ci opowiada dowcipy o twojej prababci, która walczyła w powstaniu. No średnio, co nie? Tak samo z Chorwatami i ich historią. Unikaj jak ognia tematów o wojnie, Tito i innych "zabawnych" rzeczy. Oni to przeżyli na serio, a ty co, pajacujesz? Lepiej opowiadaj o tym, jak ci się spaliła kiełbasa na grillu, to bezpieczniejsze.

  • Krytyka ich kultury. No co ty, Krytyk Kulinarny się znalazł! Wiadomo, że każda kultura ma swoje dziwactwa. Ale po co od razu je wytykać palcem? Weź lepiej spróbuj tego ich bureka, co wygląda jak podeszwa od buta, ale smakuje nieźle. A jak ci nie smakuje, to powiedz, że "ciekawe doświadczenie kulinarne" i tyle. Nikt cię nie zlinczuje. No, chyba że powiesz, że burek jest gorszy od pizzy. Wtedy nie ręczę.

Pamiętaj, morda w kubeł i udawaj, że wszystko ci się podoba! No dobra, żartuję. Ale serio, trochę taktu nie zaszkodzi. A jak już musisz coś powiedzieć, to mów po angielsku. Oni się nauczą, a ty będziesz miał wymówkę, że nie zrozumiałeś pytania. Sprytne, co nie? Pozdro znad Adriatyku! Mam nadzieję, że wiesz, bo to nieoficjalne informacje od cioci Grażyny, która była tam na wczasach w zeszłym tygodniu. No dobra, może dwa lata temu, ale co to zmienia? Ważne, że była! A poza tym, jak masz na imię? Ja jestem Janek z Pcimia Dolnego.

Co znaczy polako w Chorwacji?

Polako, ach to słowo, które w Chorwacji brzmi jak obietnica leniwego popołudnia z lampką vina.

  • Polako w Chorwacji to takie uniwersalne zaklęcie, trochę jak "abrakadabra", tylko zamiast królików wyczarowuje... spokój.
  • Oznacza "powoli", "spokojnie", "wolniej". Idealne, gdy chcesz zwolnić szalonego kierowcę autobusu albo uprzedzić kelnera przed przyniesieniem rachunku, zanim jeszcze zdążysz zamówić rakiję.
  • To jakby lokalny odpowiednik Zen – wszystko ma swój czas, nawet czekanie na słońce, aż wyjdzie zza chmur, żeby opalić moje blade, polskie ciało, niczym pierogi w oleju.

Pamiętam, jak raz w Splicie, zamawiając kawę, usłyszałam: "Samo polako, Gosia". Pomyślałam wtedy, że to musi być nazwa jakiegoś tajemniczego rytuału parzenia. Ale nie, po prostu mieli czas, a ja powinnam wziąć przykład. I wiesz co? Zrobiłam to.