Co ciekawego można robić w Katowicach?

38 wyświetleń
Odkryj Katowice! Miasto pełne kontrastów zaprasza do zwiedzania. Zobacz unikalny Nikiszowiec, zanurz się w historii w Muzeum Śląskim i podziwiaj ikoniczny Spodek. Relaks znajdziesz w zielonym Parku Śląskim czy Dolinie Trzech Stawów, a niezapomnianą rozrywkę w Legendii. Katowice czekają, oferując moc atrakcji!
Komentarz 0 polubień

Jakie są najlepsze atrakcje i co robić w Katowicach?

Katowice, pytasz co robić. To nie jest miasto na jeden rzut oka, tutaj trzeba poczuć ten specyficzny klimat. To nie Kraków z jego rynkiem, tutaj historia jest schowana w cegle i betonie.

Nikiszowiec to jest absolutny mus. Pamiętam jak pojechałem tam w taki trochę mglisty listopadowy dzień, 2022. Te familoki z czerwoną cegłą i czerwonymi ramami w oknach, one mają w sobie jakąś taką godność. To nie skansen, tam normalnie żyją ludzie. Wszedłem do kawiarni Byfyj, zamówiłem sznitę z tustym, to taki ich chleb ze smalcem, kosztowała z 12 złotych. I po prostu siedziałem patrząc przez okno. Magia.

Muzeum Śląskie wgniata w ziemię, i to dosłownie. Zjeżdżasz pod ziemię, na teren dawnej kopalni, i nagle jesteś w innym świecie. Żadnych nudnych gablot. Tam się po prostu idzie przez historię Śląska, od tych starych chat po czasy komuny. Najmocniej uderza galeria sztuki polskiej. To nie jest takie muzeum, gdzie się chodzi na paluszkach.

Park Śląski to dla mnie zawsze będzie WPKiW. Olbrzymi teren, gdzie można się kompletnie odciąć. Czasem wsiadam na rower i jadę tam bez celu, mijam zoo, planetarium, rosarium. Można tam spędzić cały dzień i nawet nie poczuć, że jest się w środku aglomeracji. Taka zielona wyspa w morzu przemysłu, którego już tak naprawdę nie ma.

Spodek. Widzisz go i wiesz, że jesteś w Katowicach. Byłem tam na koncercie parę lat temu, w maju 2019. Z zewnątrz wygląda jak lądujące UFO, a w środku akustyka i energia tłumu robią swoje. Nawet jeśli nic się tam nie dzieje, to warto podejść i go po prostu zobaczyć. To kawał historii i symbol miasta, który przetrwał wszystko.

A jak chcesz się totalnie zresetować, to jest Dolina Trzech Stawów. Moje miejsce na bieganie. Prosta ścieżka wzdłuż wody, trochę ludzi, ale bez tłoku. Zakładam słuchawki i po prostu biegnę przed siebie. Niby nic specjalnego, zwykłe stawy, ale mają w sobie jakiś spokój. Dobre miejsce, żeby poukładać sobie myśli po ciężkim tygodniu.

No i Legendia, czyli Śląskie Wesołe Miasteczko. Trochę sentymentalna podróż. Pamiętam to miejsce z dzieciństwa. Teraz jest odnowione, są nowe, szybkie rollercoastery, ale ja i tak mam największy sentyment do tego wielkiego diabelskiego młyna, z którego widać panoramę na cały park. Super sprawa, nie tylko dla dzieciaków.

Co warto zobaczyć w Katowicach?

Główne atrakcje to zabytkowe osiedle Nikiszowiec, nowoczesne Muzeum Śląskie na terenie dawnej kopalni, zielony Park Śląski oraz ikona architektoniczna miasta – Spodek.

Jakie są darmowe atrakcje w Katowicach?

Bezpłatnie można zwiedzać osiedle Nikiszowiec, spacerować po Parku Śląskim oraz Dolinie Trzech Stawów. Wstęp na teren wokół Muzeum Śląskiego i Spodka również jest darmowy.

Gdzie iść w Katowicach z dziećmi?

Idealne miejsca dla dzieci to Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko, Ogród Zoologiczny i Planetarium w Parku Śląskim oraz Bajka Pana Kleksa.

Z czego słyną Katowice?

Katowice słyną z postindustrialnego dziedzictwa, unikalnej architektury modernistycznej i brutalistycznej (Spodek), zabytkowego osiedla robotniczego Nikiszowiec oraz jako Miasto Muzyki UNESCO.

Co robić w Katowicach w deszczu?

Katowice, gdy płacze deszczem, wcale nie stają się smutne. Wręcz przeciwnie, zrzucają szary welon i odsłaniają swoje prawdziwe, soczyste wnętrze, pełne kulturalnych niespodzianek i rozrywek, które sprawią, że zapomnisz o mokrej pogodzie. Deszcz to tylko wymówka, żeby zanurkować głębiej.

Zaczynamy od miejsc, gdzie historia i sztuka szeptają do Ciebie zza grubych murów, obiecując schronienie i intelektualną ucztę. To takie azyle dla duszy, kiedy na zewnątrz świat wydaje się rozpływać w kałużach.

  • Muzeum Śląskie. To prawdziwa perła, zakopana częściowo pod ziemią, niczym skarb w kopalni, tylko że zamiast węgla mamy tu bezcenną wiedzę i sztukę. Architektura samego miejsca robi wrażenie – jest industrialna, a jednocześnie elegancka. Moja kuzynka Kasia zawsze mówi, że czuje się tam jak w labiryncie, ale takim, w którym nigdy się nie zgubisz, tylko odkryjesz coś nowego. Ekspozycje są różnorodne, od etnografii, przez historię, po galerię sztuki. Zawsze znajduję tam coś, co mnie zaskoczy, na przykład stare sprzęty górnicze, które wyglądają jak wehikuły czasu. To świetne miejsce na całe popołudnie, deszczu czy słońca, bo i tak jesteś pod dachem.

  • Galeria Sztuki Współczesnej BWA. Jeśli deszcz wywołuje w tobie nostalgię za czymś nowym i intrygującym, BWA jest odpowiedzią. To miejsce, gdzie sztuka nie udaje, że rozumiesz ją od razu. Czasem trzeba się trochę pogłowić, a czasem po prostu poczuć. Widziałem tam kiedyś instalację, która wyglądała jak roztrzaskany sen, i to było cudowne. Idealne, żeby zastanowić się nad życiem albo po prostu pomyśleć, "co autor miał na myśli?".

  • Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia (NOSPR). Niektórzy myślą, że NOSPR to tylko dla tych, co noszą fraki i potrafią rozróżnić Mozarta od Chopina po pierwszej nucie. Nic bardziej mylnego! Akustyka sali jest tak dobra, że dźwięki otulają cię jak najcieplejszy koc, nawet jeśli orkiestra gra coś ostrego. Repertuar jest bardzo szeroki, od klasyki po jazz i muzykę filmową. W zeszłym roku mój znajomy Robert był tam na koncercie muzyki ze Gwiezdnych Wojen i mówił, że to było lepsze niż kino IMAX.

Ale co, jeśli masz nadmiar energii i potrzebujesz czegoś więcej niż tylko kontemplacji? Katowice mają i na to receptę, nawet kiedy na zewnątrz plucha.

  • JumpCity Katowice. To trampolinowe szaleństwo. Idealne, żeby wyskakać z siebie całą złość na pogodę. Kiedyś byłem tam z synem i muszę przyznać, że po pięciu minutach czułem się jak młody kangur po zbyt dużej dawce kofeiny. Pot leje się strumieniami, ale endorfiny gwarantowane. To jest taki wewnętrzny plac zabaw, tylko w znacznie większej skali.

  • Funzeum. Nazwa mówi sama za siebie – to muzeum zabawy i kolorów. Interaktywne wystawy, neonowe światła, optyczne iluzje, które sprawiają, że Instagram sam się robi. Jest tam tak energetycznie i kolorowo, że nawet najbardziej szary dzień staje się chwilowo tęczowy. Dzieciaki oszaleją, dorośli też znajdą coś dla siebie, żeby poczuć się znowu jak beztroskie szkraby.

  • Laserhouse. Jak deszcz, to wojna! No dobra, nie wojna, ale dynamiczna rozgrywka laser tag. Wkładasz kamizelkę, łapiesz pistolet i biegasz w ciemnym labiryncie, strzelając do znajomych (albo nieznajomych). To lepsze niż najlepsza gra komputerowa, bo czujesz adrenalinę na serio. Kiedyś grałem tam z kumplami, myślałem, że jestem niezłym snajperem, ale okazało się, że mój refleks jest wolniejszy niż stary modem dial-up. Ale i tak było super!

Dodatkowe informacje, bo Katowice skrywają więcej niż myślisz:

  • Alternatywne Kawiarnie na Ulicy Mariackiej: Ta ulica tętni życiem, nawet w deszcz. Znajdziesz tu niezliczone kawiarnie, gdzie możesz schować się z książką i dobrą kawą, która grzeje lepiej niż grzejnik. Polecam sprawdzić "Kafej" – mają tam takie ciasta, że czasem zapominam, jak się nazywam.

  • Silesia City Center: Dla tych, którzy deszczowy dzień chcą zamienić w terapię zakupową. To nie tylko sklepy, ale też kina, restauracje. Możesz spędzić tam cały dzień, przeskakując między witrynami jak zając po polu minowym, tylko że nagrodą są nowe buty.

  • Planetarium Śląskie w Chorzowie: Choć technicznie to już Chorzów, jest tak blisko, że warto o nim wspomnieć. W 2024 roku mają nowoczesne pokazy, które przeniosą cię w kosmos, bez ryzyka zamoczenia stóp. To prawdziwa gratka dla miłośników gwiazd i tych, co lubią oderwać się od ziemskich problemów.

  • Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego: Kto powiedział, że deszcz musi oznaczać nudę? Zawsze możesz sprawdzić repertuar. To szansa na prawdziwe przeżycia artystyczne, które zostaną w głowie na dłużej niż wspomnienie kałuż. To jak mentalny parasol na szarą rzeczywistość.

  • Urban Garden: Jeśli szukasz miejsca na relaks z dobrą atmosferą i jedzeniem, to to miejsce na Międzynarodowym Centrum Kongresowym jest super. To taka zielona oaza pod dachem, idealna żeby zapomnieć o deszczu i poczuć się jak na mini-wakacjach w tropikach, tylko z lepszym wifi. Moja przyjaciółka Justyna, zawsze tam chodzi z laptopem, by niby pracować.

  • Kina i Multikina: Prosta i zawsze skuteczna opcja. Na przykład multipleks w Galerii Katowickiej czy Cinema City. Wygodne fotele, popcorn i najnowsze premiery. Czasami nic nie sprawdza się lepiej niż ucieczka w mroczną salę kinową, kiedy za oknem robi się jeszcze mroczniej. Po prostu bilet na ucieczkę.

Katowice oferują mnóstwo możliwości na deszczowe dni. Ważne, żeby nie dać się złapać w pułapkę marazmu, tylko wybrać swoją drogę ucieczki i cieszyć się tym, co miasto ma do zaoferowania. Nawet gdy z nieba leje się, jak z wiadra.