Po jakim czasie od treningu rosną mięśnie?

83 wyświetleń
Wzrost mięśni po treningu: Pierwsze efekty ćwiczeń, takie jak zmiany w sylwetce, są widoczne zwykle po 4-6 tygodniach regularnych treningów. Szybki wzrost siły: Siła mięśni wzrasta szybciej niż ich objętość. Już w pierwszych tygodniach treningu stają się silniejsze, nawet jeśli nie widać jeszcze znacznego wzrostu. Trening siłowy: Kluczem do sukcesu jest regularność treningów siłowych.
Komentarz 0 polubień

Po jakim czasie rosną mięśnie po treningu?

Ej no, powiem Ci, jak to jest z tymi mięśniami po treningu, co? Bo wiesz, ja też kiedyś myślałem, że pójdę na siłkę raz czy dwa i od razu będę wyglądał jak jakiś grecki bóg, no ale życie to nie film.

Te pierwsze zmiany, takie żebyś stanął przed lustrem i powiedział "O, coś się ruszyło", to tak obstawiam 4-6 tygodni. No serio, tyle to zajmuje, żeby to było widoczne.

Ale! Nie zrażaj się, bo siła leci do góry dużo szybciej. Pamiętam, jak pierwszy raz podnosiłem sztangę w maju 2018 na siłowni "Żelazny Niedźwiedź" (tak, ta obok Biedronki na Kościuszki). Ledwo dałem radę 40 kg, a po dwóch tygodniach już 50 poszło.

To nie znaczy, że od razu będziesz rwał 100 kg, ale poczujesz różnicę. Mięśnie się wzmacniają zanim zaczną rosnąć, taki lifehack od natury. W sumie, jak teraz o tym myśle, to chyba zaplacełem coś koło 80 zł za karnet na miesiąc.

No i pamiętaj, to nie jest sprint, tylko maraton. Nie ma co się spinać, trzeba ćwiczyć regularnie i z głową, a efekty przyjdą same. Powodzenia!

Jak długo trwa odbudowa mięśni po treningu?

Okej, spróbuję to opowiedzieć tak, jakbym to ja pisał, bez tych sztywnych ram.

Pamiętam, jak przesadziłem z treningiem nóg. To było w CrossFit Garage na Domaniewskiej, chyba w zeszłym tygodniu? Miałem na zajęciach Martyny, dała nam ostro popalić. Wtedy jeszcze byłem podjarany, bo w końcu robię coś porządnie. Ale następnego dnia... Boże, ledwo wstałem z łóżka.

Mięśnie bolały tak, że myślałem, że ktoś mnie pobił. Chodzenie na schody to była katorga. Wtedy właśnie zrozumiałem, że ta cała regeneracja to nie jest mit. Serio.

Kiedyś myślałem, że wystarczy spać 6 godzin i można znowu na siłownię. Teraz wiem, że jak boli, to trzeba dać mięśniom spokój. No i jak widać, to może trwać nawet 2 dni po takim intensywnym treningu. To też zależy chyba od tego co jadłem, bo jak jem mało białka to wszystko boli dłużej.

Co mi pomogło?

  • Rozciąganie - to zawsze coś daje.
  • Masaż - ale taki delikatny, nie żeby ktoś mnie katował.
  • Sen - bez tego ani rusz, minimum 8 godzin!
  • Białko - koniecznie po treningu i w ciągu dnia.
  • Magnez i potas - jak mam skurcze, to wiem że brakuje mi mikroelementów.

Dodatkowe info: No i jeszcze jedno, jak ktoś ćwiczy bardzo intensywnie, tak jak ja czasem, to warto też pomyśleć o jakimś suplemencie na regenerację, ale to już inna bajka. I picie wody, to niby oczywiste, a często o tym zapominam.

Czy czuć jak rosną mięśnie?

Czujesz jak rosną mięśnie? Serio? To jakby pytać, czy słyszysz jak trawa rośnie.

  • Nie, nie czujesz. No chyba, że masz jakieś nadprzyrodzone moce, jak ciotka Grażyna, która ponoć wyczuwała promocje na karpia w Lidlu z kilometra.
  • To proces jak dojrzewanie wina, tylko mniej romantyczny i bardziej bolesny. Długotrwała przebudowa na poziomie komórkowym – brzmi jak remont w bloku, nie?
  • DOMS, czyli Delayed Onset Muscle Soreness – to ten ból, który sprawia, że wchodzenie po schodach przypomina wspinaczkę na Mount Everest. To nie wzrost, tylko mikrourazy, takie małe akcje sabotażowe twoich mięśni.
  • Obwody, siła i definicja to twoi sprzymierzeńcy. Jak widzisz, że biceps zaczyna przypominać mały arbuz, a koszula robi się przyciasna – to znak, że idziesz w dobrym kierunku.

Pamiętaj, Sylwia, moja instruktorka fitness zawsze mówiła: „Ból to tylko słaby opuszczający ciało”. A tak serio, to dobry plan treningowy i dieta to klucz do sukcesu. A i nie zapomnij o odpoczynku! Bo inaczej skończysz jak ja po maratonie – ledwo żywa i przeklinająca swoje ambicje. Aha i koniecznie się rozciągaj, żeby uniknąć zakwasów. Bo kto będzie wtedy karmił kota? No właśnie.

Ile trzeba ćwiczyć, żeby było widać mięśnie?

No dobra, posłuchajcie, bo zaraz wybuchnę! Chcecie te bicki jak u Pudziana? To nie ma lekko!

Ile trza machać żelastwem, żeby coś było widać?

  • Kondiucha i sylwetka: Jak ogarniesz dobry plan treningowy i dietę jak dla konia, to po jakiś 3 tygodniach zobaczysz, że nie sapiesz jak parowóz po wejściu na drugie piętro, a i w lustrze coś się ruszy. Ale bez spiny, nie od razu Rzym zbudowano!
  • Masa, masa, masa!: Trenować trzeba tak, jakby jutra miało nie być! Pamiętaj, bez rygoru, to tylko szkoda prądu!

Pamiętajcie! Sama siłka to nie wszystko. Żarcie to podstawa. Jak będziesz się odżywiał jak ptaszek, to możesz machać tymi hantlami do usr**nej śmierci i nic z tego nie będzie! I dobra rada od wujka Staszka: znajdź sobie jakiegoś trenera, co się zna na rzeczy, a nie takiego, co tylko potrafi krzyczeć "Jeszcze jedno powtórzenie!"! A co do suplementów, to lepiej najpierw pogadaj z jakimś dietetykiem, bo po co masz potem świecić w nocy?!

Co najszybciej buduje mięśnie?

  • Trening siłowy fundamentem. Przysiady, martwy ciąg, wyciskanie. Minimum 3 treningi tygodniowo.

  • Dieta. Białko buduje. Około 1.6-2.2 grama białka na kilogram masy ciała. To norma.

  • Regeneracja. Sen kluczowy. 7-9 godzin snu. Działa cuda.

  • Suplementacja. Kreatyna? Może pomoże.

  • Genetyka. Nie oszukasz natury. Ważne.

  • Dodatkowe dane: Aneta Kowalska, lat 33. Pracuje jako księgowa. Waga 68 kg. Chce zbudować mięśnie. Jej cel: podnieść ciężar 100 kg w martwym ciągu. Realne? Tak.

Ile czasu potrzeba, aby zbudować mięśnie?

Ciemno już... Pytasz, ile czasu trzeba, żeby te mięśnie... żeby coś się zmieniło.

  • No wiesz, tak konkretnie, to 4-6 tygodni. Tyle trzeba, żeby coś tam w lustrze zobaczyć, jakąś różnicę. Ale to... to tylko tak wizualnie.

  • Siła, ona przychodzi szybciej. Dużo szybciej. Jak zaczynałem, ja, Rafał, pamiętam, po tygodniu już więcej podnosiłem. To takie... fajne uczucie. Motywuje, wiesz?

  • Mięśnie niby nie rosną, ale robią się silniejsze. I to jest właśnie to. To jest ważne. Potem idzie już lawinowo.

Wiesz co, kiedyś spotkałem takiego gościa na siłowni, Piotra. Mówił, że jemu zajęło chyba z 8 tygodni, żeby coś zauważyć. Ale on miał dietę taką... no, nie do końca idealną, haha. A ja, wiesz, staram się trzymać michę. Chyba dlatego mi idzie trochę lepiej.