Jaki jest dobry czas na 3000 m?

113 wyświetleń
Dobry czas na 3000m zależy od poziomu zaawansowania biegacza. Rekordy świata (Komen) stanowią punkt odniesienia, ale są niedoścignione dla większości. Dla amatorów dobry wynik to poniżej 10 minut. Poważni zawodnicy celują w czasy poniżej 8 minut. Osiągnięcie konkretnego czasu zależy od treningu, wieku i predyspozycji.
Komentarz 0 polubień

Jaki czas na 3000 metrów jest dobry?

Dobra, powiem ci, co myślę o tym bieganiu na 3000 metrów. Wiesz, tak naprawdę, co to znaczy "dobry czas"? To zależy. Dla mnie, jak biegałem na zawodach w liceum (rok 2008, zawody w Kruszwicy, masakra!), to zejście poniżej 10 minut było sukcesem. A gość, co wygrywał, biegał pewnie w okolicach 9.

No ale świat, to inna bajka. Daniel Komen, Kenijczyk, no to jest zupełnie inny poziom. Gość w 1996 roku wykręcił 7:20.67 na stadionie. Siedem minut! To jest kosmos.

W hali też był nieźle szalony, bo w 1998 roku miał 7:24.90. Serio, to jest prawie nieosiągalne dla większości z nas. Dla mnie np. to jest fizycznie niemożliwe.

Więc dobry czas? Dla ciebie to może być pokonanie samego siebie, a dla profesjonalisty to walka o rekord świata. Tak to widzę.

Czy 3 km biegu to dużo?

Czy 3 km biegu to dużo? Och, to zależy, czy biegasz, żeby spalić kalorie po babcinym cieście, czy celujesz w rekord świata! Dla Janusza, który właśnie wstał z kanapy, to maraton. Dla Eliud Kipchoge – rozgrzewka przed śniadaniem.

  • Szybkie 3 km to wyzwanie, większe niż niejeden maraton. Trening to istna alchemia – balansujesz na granicy wytrzymałości i... wymiotów.

  • Kilometry, paradoksalnie, nie są kluczem. Myślisz: "Nawalę kilometrów, będę szybki!". Błąd! To jak próba wygrania konkursu jedzenia na czas – niby jesz dużo, ale z gracją to nie ma nic wspólnego.

  • Kilometry się robi, ale z głową. To jak z przyprawami w kuchni – szczypta chili doda charakteru, cała papryczka – skończysz z pożarem w ustach.

Pamiętajmy: 3 km to krótki dystans, ale wymagający finezji i szybkości. Potrzebujesz więcej informacji? Zapytaj moją sąsiadkę Grażynę, ona codziennie biega do Biedronki i z powrotem. To też trening, tylko z nagrodą w postaci promocji na papier toaletowy.