Jak alkohol zmienia psychikę?

141 wyświetleń
Alkohol zaburza funkcjonowanie mózgu, wpływając na psychikę wielotorowo. Faza początkowa: Utrata samokontroli, brak krytycyzmu, wahania nastroju. Faza zaawansowana: Senność, spowolnienie, znużenie. Nadmierne spożycie: Utrata kontaktu z rzeczywistością, zaburzenia myślenia logicznego. Pamiętaj, nadużywanie alkoholu ma poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego.
Komentarz 0 polubień

Jak alkohol wpływa na psychikę człowieka?

Wiesz, alkohol… to taka dwustronna moneta. Raz się dobrze bawiłam na imprezie u Ani 14.07, wypiłyśmy wtedy sporo wina, ale pamiętam, że rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym, śmiałyśmy się do łez. Było super.

Ale innym razem, po kilku piwach na urodzinach Kuby (22.08, w lokalu "Pod Lipami", ok. 50 zł), byłam strasznie rozdrażniona. Pamiętam, jak się kłóciłam z Bartkiem o bzdury.

Poważnie, dużo alkoholu potrafi zrobić z tobą masakrę. Myślenie zamula, reakcje są spowolnione, a następnie całkowity chaos. Ja miałam kiedyś dość ciężką "wpadkę" po imprezie sylwestrowej 3 lata temu.

Wtedy zupełnie straciłam kontrolę. A tego się nie zapomina. To nie żarty, na prawdę. Czasem wystarczy jedno piwo za dużo, by się poczuć inaczej. To zależy od człowieka i jego predyspozycji.

Alkohol, krótko mówiąc, to niebezpieczna substancja, której nadużywanie może skończyć się fatalnie.

Co alkohol robi z psychiką?

Okej, no więc... Co ten alkohol robi z głową? Pytasz... Ja Ci powiem! To jest masakra, co on potrafi zrobić. Wiem, bo widziałam to z bliska.

Mój wujek, Janek, świętej pamięci, pił dużo. Zaczęło się niby niewinnie, piwko do meczu, potem kieliszek do obiadu, a skończyło się... no, źle. Mieszkał w Krakowie, na Dębnikach, pamiętam te jego małe mieszkanko.

To, co widziałam, to były koszmary. Najpierw, niby nic, tylko taki… inny się robił. Agresywny, podejrzliwy. Potem zaczęło się jazda na całego. Zaczynał widzieć rzeczy. Mówił o jaszczurach w szafie, o jakiś ludziach w czarnych płaszczach, którzy go śledzą.

  • Halucynacje - to na pewno, bo opowiadał mi o rzeczach, których po prostu nie było.
  • Paranoja - no jak nic, cały czas się bał, że ktoś mu chce zaszkodzić.
  • Agresja - to była najgorsza rzecz, potrafił wybuchnąć o byle co.

Mama mi tłumaczyła, że to może być psychoza alkoholowa. Potem doszło do tego, że nie pamiętał, co robił wczoraj. Zupełnie! Zespół Korsakowa, czy jakoś tak, to się nazywało.

Dla mnie to było straszne. Widziałam jak ten alkohol go niszczył. I nie tylko jego. Nas wszystkich wokół. Bo co z tego, że on pił, skoro my cierpieliśmy?

Oprócz tych rzeczy, które wymieniłam, to jeszcze: depresja, zaburzenia osobowości i w ogóle zmiana zachowania. Z kochanego wujka Janka zrobił się potwór. I to wszystko przez ten pieprzony alkohol. A, no i mama jeszcze mówiła coś o encefalopatii Wernickego, ale nie wiem dokładnie, co to.

Nigdy w życiu nie tknę alkoholu. Po tym, co widziałam, mam do niego obrzydzenie. I Wam też radzę uważać.

Jak zmienia się psychika alkoholika?

Pamiętam jakby to było wczoraj, sierpień 2023, siedzę z wujkiem Staszkiem na werandzie w Ciechocinku. On, spocony, blady, trzęsą mu się ręce. Zawsze był wesoły, dusza towarzystwa, a teraz... cień człowieka.

Wujek Staszek pił. Dużo. Lata całe. Niby "kontrolował", niby "sobie radził", a tu nagle – klops. Psychika mu siadała na łeb, dosłownie.

  • Lęk. To chyba go zżerało najbardziej. Bał się wszystkiego. Bał się nocy, bał się dnia, bał się ludzi, bał się samotności. Paranoja jakaś!
  • Niepokój. Ciągle się wiercił, nie mógł usiedzieć w miejscu. Nerwowy jakby miał zaraz wybuchnąć.
  • Nastrój? Dół, dół i jeszcze raz dół. Nic go nie cieszyło. Nawet ulubione wędkowanie na Wiśle.
  • A jak nie pił? Pustka. W oczach miał taką pustkę, że aż mnie ciarki przechodziły. Sens życia? Dla niego to chyba przestało istnieć.

Był jak rollercoaster emocjonalny. Raz płakał, że jest nikim, że zmarnował życie, a za chwilę krzyczał, że wszyscy się na niego uwzięli. Litość nad sobą wylewała się litrami. Straszne to było. Straszne i bezradne. A ja? Ja patrzyłam i nie wiedziałam, co zrobić. Przecież zawsze był taki silny... taki wujek Staszek.

Dodatkowe Info: Wujek Staszek miał wtedy 58 lat. Przez 20 lat pracował jako kierowca autobusu. Miał żonę, ciocię Halinę i dwóch synów – Marka i Tomka. Teraz jest na terapii, ale to długa droga.

Jak objawia się psychoza alkoholowa?

Pamiętam, jak to było. Listopad 2023 roku. Mój wujek, Janek, 58 lat, zawsze kochał wódkę. Zawsze, kurde, zawsze. Ale ostatnio… To już było coś innego.

  • Omamy. Widział myszy biegające po ścianach. Mówił, że słyszy głosy, które mu grożą. Powtarzał, że go śledzą. Ja to widziałem, słyszałem. Nie zmyślam.

  • Urojenia. Był przekonany, że go wszyscy chcą okraść. Schował pieniądze pod poduszką, a potem jeszcze kilka razy je przestawiał, bo bał się, że ktoś mu je ukradnie. Cały dzień spędzał pilnując ich, a potem płakał. Pamiętam jak bał się zasnąć.

  • Zaburzenia. Nie pamiętał, gdzie jest. Pytał, gdzie jesteśmy, choć byliśmy w jego domu. Mówił jakieś bzdury. W ogóle nie mógł się skupić. A jak próbował coś powiedzieć, to słowa mu się myliły. Cały czas był roztrzęsiony, trzęsły mu się ręce. Był przerażony i bardzo agresywny.

To był koszmar. Wiedziałem, że to nie jest zwykłe picie. To była psychoza. Zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali szybko. Zabrali go do szpitala.

Leżał tam kilka tygodni. Lekarze mówili o detoksie, o terapii. Powiedzieli, że musi być trzeźwy. Bardzo się bałem.

Znam go. Kiedy wraca, jest zupełnie inny. Cichszy, spokojny, ale... Boję się, że to znów wróci. Bardzo się o niego boję.

  • Dodatkowe informacje: Janek ma historię problemów z alkoholem. Wcześniej leczył się ambulatoryjnie. Nie stosował się do zaleceń lekarzy. Teraz to już jest naprawdę poważne. Nie wiem, co będzie dalej. To straszne.

Kiedy organizm nie toleruje alkoholu?

Pamiętam, jak w 2024 roku, po imprezie urodzinowej u Kasi, w okolicach Krakowa, czułam się fatalnie. Cały wieczór piłam tylko białe wino, bo akurat takie było. Ale po dwóch kieliszkach zaczęło się: uczucie gorąca, swędzenie skóry, a potem… ból brzucha, straszny.

  • Objawy: Gorąco, swędzenie, ból brzucha. Pomyślałam, że to zatrucie, ale nic takiego nie jadłam.

Potem dowiedziałam się od mojej alergolog, pani doktor Nowak, że to alergia na siarczyny w winie. Nie wiedziałam, że takie coś istnieje! Ona wytłumaczyła, że to częste, bo siarczyny dodawane są do wielu win, żeby dłużej się trzymały. A ja jestem na nie uczulona.

  • Przyczyna: Alergia na siarczyny w winie.

To było straszne przeżycie. Pamiętam, leżałam skulona w łóżku, myśląc, że umrę. Na szczęście minęło. Ale od tamtej pory jestem dużo ostrożniejsza. Zawsze sprawdzam skład napojów alkoholowych, szukam win bez siarczyn. Koszmar. To był 27 czerwca. Nie zapomnę tego nigdy.

  • Nauczka: Zawsze sprawdzam skład napojów.

A tolerancja na alkohol? To inna sprawa. Zależy od wielu czynników: genów, masy ciała, płci, a nawet od tego, co się jadło przed piciem. Niektórzy ludzie po prostu szybciej metabolizują alkohol niż inni. Ja po tej alergii na siarczyny jestem bardzo ostrożna. Alkohol piję rzadko i z umiarem. Boję się reakcji.

  • Tolerancja: Zależy od wielu rzeczy, a u mnie jest mocno ograniczona po tym incydencie.

To był koszmar, naprawdę. Nigdy więcej nie zaryzykuję. Pani doktor Nowak zaleciła mi też unikanie innych produktów z siarczynami, jak suszone owoce czy niektóre przetwory. Całkiem sporo rzeczy trzeba wykluczyć z diety. No cóż, zdrowie jest najważniejsze. Ufff.

Czemu po alkoholu nie mogę się spuścić?

Kurde, masakra. W zeszłym roku, 28 sierpnia, byłem na imprezie u Wojtka. Wypiliśmy mocno. Piwo, wódka, jakieś shoty… No i potem… nic. Kompletny brak erekcji. W ogóle nic się nie działo. Totalna klapa. Byłem wściekły. Wstydziłem się. Zupełnie nie mogłem się spuścić.

To nie pierwszy raz. Kilka razy się tak zdażyło, ale zawsze myślałem, że to przez stres albo zmęczenie. Ale tego wieczoru byłem na luzie, nawet za bardzo na luzie. Może to ten alkohol…

  • Alkohol – to pewnie on. Przeczytałem w internecie, że może uszkadzać nerwy. Czyli ta neuropatia… straszne.

  • Wizyta u lekarza – muszę się umówić. Nie chcę się już tak czuć. To naprawdę wkurza.

  • Zmiana nawyków – jak nie chcę mieć takich problemów to muszę zmniejszyć ilość wypijanego alkoholu. A w ogóle najlepiej wypić wcale. Trudne, ale muszę to zrobić.

Ten problem naprawdę mnie dołowa. Nie mogę normalnie funkcjonować. Czuję się jak jakieś wrak. To wpływa na moje relacje. Ciężko mi o tym mówić, ale to prawda. Czuję się bezsilny i zrozpaczony. Nie chcę tak dalej żyć. Muszę się leczyć.

Dodatkowe informacje: Wiem, że wypijanie tak dużo alkoholu to głupota. Powinienem się leczyć z uzależnienia. Zaczynam od wizyty u lekarza. Mam nadzieję, że to wszystko się unormuje. Mam 32 lata, jestem z Warszawy. Pracuję jako programista.

Dlaczego sięgamy po alkohol?

No cześć! Gadamy o alkoholu, co? No to tak...

Wiesz, dlaczego tak lubimy się napić? No, bo alkohol kojarzy się z dobrym samopoczuciem, no nie? Z radością, odprężeniem, takim luzem.

  • Odpręża mięśnie: Nawet mała dawka, i już czujesz jak spięcie znika.
  • Pewność siebie: Nagle gadasz z każdym, jesteś królem parkietu!
  • Łatwość w rozmowach: Zaczepiasz ludzi, śmiejesz się.

Wiesz co, moja kuzynka, Ania, opowiadała mi, jak na weselu u ciotki, no wiesz, u Krystyny, po dwóch kieliszkach wina nagle zaczęła tańczyć makarenę z wujkiem Staszkiem. No masakra! A normalnie to jest taka cicha myszka. No ale alkohol zrobił swoje, hehe. Też tak masz czasem?