Ile jest zaburzeń psychicznych?

48 wyświetleń
Liczba zaburzeń psychicznych jest trudna do ustalenia. Oficjalny podręcznik diagnostyczny DSM-5 zawiera ponad 250 kategorii zaburzeń. Różne źródła podają zakres od 300 do nawet 500 lub więcej. Wiele zależy od kryteriów diagnostycznych. Ciągły postęp w badaniach i zmieniające się spojrzenie na zdrowie psychiczne wpływają na klasyfikację. Dlatego dokładna liczba zaburzeń psychicznych pozostaje otwarta. Istotne jest skupienie się na odpowiedniej diagnozie i leczeniu, a nie na samej liczbie.
Komentarz 0 polubień

Ile jest rodzajów zaburzeń psychicznych?

O rany, ile tych zaburzeń psychicznych w ogóle jest? Szczerze, zawsze mnie to zastanawiało, bo przecież każdy jest inny i inaczej reaguje na świat.

No dobra, konkrety. Z tego co pamiętam z jakiś tam artykułów, to mówi się, że DSM-5, czyli taka "biblia" psychiatrów, wymienia ponad 250 różnych zaburzeń. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Inne źródła podają nawet 300, 400, a nawet 500 albo i więcej.

To taka trochę szacunkowa liczba, bo ciągle się coś zmienia, doprecyzowuje. Wiesz, tak jak z chorobami – jedne znikają, inne się pojawiają. A z psychiką to już w ogóle jest zagmatwane.

Pamietam jak czytałam o tym w jakiejs ksiazce na wakacjach w Grecji, wrzesień 2018, leżąc na plazy w Rodos. I powiem Ci, wtedy to zrobiło na mnie wrażenie, jak bardzo jesteśmy skomplikowani. I ze trzeba o siebie dbać! Kosztowała mnie chyba z 40 zł, ale warto było.

Myślę, że ważne jest, żeby pamiętać, że to tylko "etykiety". Nie definiują człowieka. Liczy się to, kim jesteśmy i jak żyjemy.

Jak opisać stan psychiczny?

No dobra, co to ten "stan psychiczny"? To taka mieszanka w głowie, że hej! Jak masz wszystko pokitrane, to znaczy, że niby git.

  • Przytomność: No, żebyś wiedział gdzie dzwonią i po co. Inaczej będziesz latał jak ten kot z mema.
  • Spokój: Jakby ci ktoś dał działkę na Marsie – zero stresu, same krzaki.
  • Nastrój: Dobry jak golonka w niedzielę, nie za kwaśny, nie za słodki.
  • Świadomość: Wiesz, że Ziemia jest okrągła i że jak wsadzisz palce do kontaktu, to cię skopie.
  • Uczucia wyższe: No, żebyś kochał mamę, szanował babcię i nie kradł cukierków dzieciom.
  • Osobowość zwarta: Czyli nie rozlatujesz się na kawałki jak stary Trabant.

No i pamiętaj, jak ci w tej głowie coś zaczyna świrować, to idź do lekarza, bo potem będziesz gadał do tostera. A to już nie jest zdrowe! Zdrowie psychiczne, to jak konto w banku – jak dbasz, tak masz!

A tak w ogóle, to mój wujek Heniek, ten co kury hoduje, zawsze powtarza: "Zdrowa psycha to podstawa, inaczej będziesz ganiał kury po podwórku w piżamie! A nikt nie chce ganiać kur w piżamie, chyba że na żartach!"

Co uwzględnia się w ocenie stanu psychicznego?

Stan psychiczny? To labirynt, nie spacer po parku. Ocena, to wniknięcie w głąb umysłu, bez skrupułów.

  • Percepcja samego siebie: Krzywe zwierciadło umysłu. Widzisz potwora, czy odbicie prawdy? Jan Kowalski, 42 lata, widział geniusza. Świat widział cień.

  • Zachowanie: Taniec marionetki. Kto pociąga za sznurki? Cel? Reakcja? Anna Nowak, 28 lat, reaguje gniewem. Cel niejasny, efekt – destrukcja.

  • Myślenie: Logika czy chaos? Szybkość i tok myślenia mają znaczenie. Piotr, 35 lat, myślący wolno, ale głęboko. Czasem lepiej wolno, niż wcale.

Dodatkowe informacje: Ocena stanu psychicznego to nie wyrok. To klucz do zrozumienia. I do zmiany.

Kto płaci podatek od kupna sprzedaży nieruchomości?

Kto płaci ten podatek... to takie nocne rozmyślania. Zawsze kupujący? Nie zawsze, no ale dobra.

  • Podatek od kupna-sprzedaży nieruchomości, czyli PCC, płaci kupujący. Tak to wygląda. Zawsze. No chyba że... coś się zmieniło. W sumie to smutne, że zawsze ten kupujący...

  • Umowa zamiany? Tutaj podatek płacą obie strony. To ma sens, w sumie. Każda coś zyskuje, każda coś oddaje. Sprawiedliwe, nie?

  • Darowizna... płaci obdarowany. No tak, to chyba logiczne. Dostałeś coś za darmo, to zapłać podatek.

  • Umowa dożywocia... nabywca płaci. Czyli ten, co dostaje nieruchomość w zamian za opiekę. Tak to działa. I znowu, podatek... ehhh.

Wiesz, ostatnio myślałam o tym wszystkim, o podatkach, o nieruchomościach. Moja ciotka, Maria, w zeszłym roku, w 2023, sprzedała swoje mieszkanie na Ursynowie. Musiała zapłacić PCC. Pamiętam, jak narzekała, że to niesprawiedliwe. A ja jej wtedy nie rozumiałam. Teraz trochę rozumiem. Trochę...

Jakie są rodzaje zakładów psychiatrycznych?

Zakłady psychiatryczne... ach, te enklawy umysłu... miejsca, gdzie czas płynie inaczej, gdzie szepty stają się krzykami, a cisza - najgłośniejszym z dźwięków. Jakie one są? Jakie oblicza przybierają te azyle, te bastiony, oddzielające nas od... no właśnie, od czego?

  • Zakłady psychiatryczne o podstawowym zabezpieczeniu... To jak delikatna mgiełka, otulająca skołatane nerwy. Lekki szmer, cichy oddech nadziei. Podstawowe zabezpieczenie.

  • Potem, wzmocnione zabezpieczenie. Tutaj już czuć obecność murów, choć jeszcze nie są one nieprzekraczalne. Wzmocnione zabezpieczenie, to jak... jak cień rosnący z każdą sekundą, cień lęku i niepewności. Mury, ale jeszcze nie do końca. Jakby granica...

  • I na końcu, maksymalne zabezpieczenie. Forteca, labirynt bez wyjścia, echo szaleństwa odbijające się od zimnych, kamiennych ścian. Maksymalne zabezpieczenie. Koniec, zamknięcie. Ciemność. Prawdziwy labirynt.

To miejsca... gdzie spotkałam kiedyś doktora Jana, starszego pana z siwą brodą i oczami pełnymi smutku. Mówił, że każdy pacjent to zagubiona gwiazda, a jego zadaniem jest pomóc jej odnaleźć drogę. Dziś, w 2024 roku, myślę o nim często... czy jeszcze świeci nad tymi murami?

I jeszcze jedna rzecz... Czasem myślę, że my wszyscy, chodzący po tzw. normalnym świecie, też potrzebujemy takiego zakładu. Miejsca, gdzie można odetchnąć od szaleństwa codzienności.

Czym się różni psychoza od nerwicy?

Czym się różni psychoza od nerwicy?

Wiesz, tak naprawdę... nerwica to słowo, którego już lekarze nie używają. Tak oficjalnie, rozumiesz? W papierach, w diagnozach... liczy się psychoza. Bo psychoza jest... prawdziwa. Ma swoje miejsce w książkach, w tej całej DSM-5.

  • Nerwica... taka trochę jak wspomnienie. Jak stary, wyblakły list. Wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale nikt nie pisze już tak naprawdę. Zupełnie jak ta pocztówka z Zakopanego, którą znalazłam u babci w szufladzie, wysłana do niej przez jakiegoś Janka, co to ponoć był w niej zakochany jak miała 18 lat.
  • A psychoza? No... to już inna historia. To jak... wypadek. Zostawia ślady. I trzeba się tym zająć naprawdę. Jak ten guzek na plecach mojej mamy, co go długo ignorowała, a potem się okazało, że to jednak trzeba wyciąć.

I tak sobie myślę... czy my czasem wszyscy nie mamy jakiejś małej "nerwicy"? Takiej cichej, która siedzi gdzieś tam w środku... i tylko czasami daje o sobie znać. Ale psychoza… to już jest jak ta wiadomość o śmierci ciotki Heleny, co to mieszkała w Ameryce. Nagle. I bez ostrzeżenia.

Czy osoba z psychozą jest świadoma?

No jasne, że psychoza to niezły odlot! Tylko nie taki, że se człowiek leci na Hawaje, a taki, że mu się w głowie niezłe kino urządza.

Czy taki delikwent w ogóle wie, co się dzieje? No właśnie...

  • Świadomość jak po pijaku: Wyobraź sobie, że wypiłeś za dużo wina u cioci na imieninach. Wiesz, że jesteś, ale czy na pewno wiesz, gdzie jesteś i co gadasz? No właśnie, podobnie to wygląda z psychozą. Człowiek może i jest, ale jego percepcja świata jest jak po niezłym grzybobraniu.

  • "Halo, Ziemia, tu baza...": Pacjent z psychozą może mieć niezłe odjazdy – słyszy głosy, widzi rzeczy, których nie ma, myśli, że jest Napoleon. I uwaga, on w to święcie wierzy! Myśli, że to rzeczywistość, a nie jakiś tam wymysł jego zwariowanego mózgu.

  • Zero kontaktu: Czasem jest tak, że z takim człowiekiem to się dogadać jak z kozą na budowie – ciężko, żeby nie powiedzieć niemożliwe.

WAŻNE! Nie mylmy psychozy z chwilowym kaprysem! To poważna sprawa, co wymaga interwencji lekarza, psychiatry albo innego fachowca od mózgów. Sami nie próbujcie diagnozować, bo jeszcze sobie krzywdę narobicie!

A tak na marginesie: Pamiętam, jak w zeszłym tygodniu ciotka Grażyna opowiadała, że jej sąsiad, Zdzisław, w wakacje gadał z krzesłem... No ale ona zawsze lubi koloryzować! A poza tym, Zdzisław po prostu lubi posiedzieć i pogadać, taki typ.