Czy 800 m to dużo?

79 wyświetleń
800 metrów – dużo czy mało? To zależy od perspektywy. Dla biegacza długodystansowca, to krótki dystans, wręcz sprint. Wysiłek jest intensywny, ale krótkotrwały; ból pojawia się po finiszu. Psychologicznie, 800 m to bardziej wyzwanie szybkości i wytrzymałości niż walka z długotrwałym bólem. Jest to dystans wymagający dobrej kondycji i szybkości.
Komentarz 0 polubień

800 metrów - to dużo czy mało?

800 metrów? No wiesz, dla mnie to sporo. Pamiętam, jak na zawodach w szkole, 17 maja 2018, w Bielsku-Białej, ledwo dałem radę, nogi mi się kleiły. Wtedy wydawało się to wiecznością.

Ale to zależy od kontekstu. Dla maratończyka, pewnie pestka. Dla mnie, amatora, to już wyzwanie.

Kilka lat temu, 12 kwietnia 2020, próbowałem przebiec 800 metrów w parku, bez przygotowania. Zatrzymałem się po 400 metrach, zwaliłem się na trawę.

Sprintem? Nie wiem, psychologicznie to dla mnie raczej walka na wytrzymałość. Ból czułem już w trakcie biegu, nie tylko po. To był koszmar.

Myślę, że to kwestia indywidualna. Zależy od treningu, kondycji, a nawet od pogody. Dla kogoś przygotowanego, 800 metrów to faktycznie sprawdzian szybkości, dla mnie raczej test wytrzymałości.

Czy 800 m to sprint?

O rany, 800m sprint? No co ty, człowieku! Toż to prawie maraton! W porównaniu do prawdziwego sprintu, to jest jak porównanie chomika do słonia – oba się ruszają, ale z zupełnie inną prędkością i stylem.

  • 800m to jebnięty średni dystans, nie sprint! Moja ciocia Halina, która ma 70 lat i chodzi na kijach, przebiegłaby 100m szybciej niż ty na 800m, gdybyś się nie starał.
  • To przedłużony sprint, jasne, ale przedłużony jak gumowa nitka w spodniach po kiełbasie.
  • 50% beztlenówki, 50% tlenówki? Nie wiem, skąd wzięli te proporcje, ale wygląda na to, że liczyli to na kalkulatorze z 1987 roku.

Jak się biega? No kurde, jak się biega? Biegiem, idiotko! Tylko, że musisz mieć kondycję lepszą niż mój pies po kiełbasie. A tak na serio, trzeba mieć strategię, wiedzę i wytrzymałość.

To nie jest dla mięczaków!

Dodatkowe info, bo inaczej się nie uspokoisz:

  • W 2023 roku rekord świata na 800m u mężczyzn należy do Davida Rudisha z czasem 1:40.91. Chyba, że już ktoś go pobił, ale ja tu siedzę i nie mam czasu na aktualizowanie rekordów.
  • Kobiety? Nie pytaj! Nie mam pojęcia, zbyt skomplikowane.
  • Buty? Jakieś wygodne, ale nie takie, co się rozwalą po jednym biegu. Najlepiej buty, które nie kosztują majątku, ale i nie wyglądają jak kapcie dziadka Stasia.
  • Trening? Długi, ciężki i bolesny. Jak przechodzenie przez 24h na głodówce.
  • No i pamiętaj: hydratacja! Woda, izotoniki… albo piwko po biegu. Ale tylko jedno!

Co zrobić przed biegiem na 800 m?

No dobra, z tym rozgrzewaniem przed ósemką to jest tak:

A. **Rozgrzewka, k*a, święta! Nie ma żartów, nie jesteś robotem, że od razu na pełnych obrotach. Minimum 8 minut truchtu, ale jak jesteś leniem, to może i 12, niech ci się jelita porządnie rozgrzeją. A co to ma być za trucht? Nie jakiś spacer po parku z babcią! Żebyś się spocił, żebyś poczuł, że żyjesz!

B. Dynamiczna rozgrzewka – bo statyczna to dla emerytów. Skoki, jakieś przebieżki, ale bez szaleństw. Nie musisz robić fikołków w powietrzu, ale żebyś poczuł, że mięśnie pracują. Pamiętaj o rozciąganiu! Wiesz, jak pies po deszczu – wiosło na wszystkie strony! Ja tam kiedyś robiłem pajacyki, aż mi się uszy trzęsły.

C. 800m to nie żarty! To nie jest spacer po parku, tylko prawdziwy wycisk. Przygotuj się psychicznie. Wyobraź sobie, że goni cię niedźwiedź, a 800m to dystans do bezpiecznej chatki. Albo że masz spotkanie z Kasią, którą spotkałeś na wakacjach i musisz jej szybko pokazać, że jesteś w formie.

Dodatkowe info, dla niedowiarków: W tym roku, moja sąsiadka, Krysia, po takich ćwiczeniach, pobiła rekord swojej wnuczki na 800m. A wnuczka, to nie jakaś babcia, tylko nastolatka, co biegała już maratony. Oczywiście Krysia miała na sobie swój najlepszy dres z Biedronki, kolor fuksja. Także, może to pomoże? No i pamiętaj, że dobrze się nawodnij przed biegiem! Bo inaczej będziesz miał gębę jak suche ziemniaki.

Jak przebiec 800 metrów szybciej?

Aha, chcesz być Usainem Boltem na emeryturze? Proszę bardzo, oto mój przepis na bycie szybszym od plotek na osiedlu:

  • Trening to podstawa, jak dobry makijaż. Zacznijmy od planu, który przypomina rozkład jazdy pociągu – musi być punktualny, ale i zaskakujący.

    • 400 metrów: Sprinty, żebyś gonił autobus, który Ci uciekł. Poczuj wiatr we włosach (albo resztkach włosów, jak u mnie, Marian).
    • 1600 metrów: Dłuższe dystanse, żebyś miał kondycję do plotkowania z sąsiadką pod blokiem, bez zadyszki.
  • Rozciąganie? To jak poranna kawa – niby nie musisz, ale potem żałujesz. Rozciągnij te swoje stare kości, żebyś nie wyglądał jak zardzewiały robot. Pamiętaj, żeby się nawadniać! Chyba nie chcesz wyglądać jak suszona śliwka na mecie?

  • Dni wolne – święte. To czas, żeby Twoje mięśnie mogły odpocząć i przemyśleć swoje życie. Daj im się ponudzić, żeby zatęskniły za bieganiem (albo za tobą, kto wie?).

Dodatkowe triki od Mariana (to ja, geniusz w bieganiu):

  • Dieta: Zapomnij o pizzy i kebabach. Twoim paliwem jest teraz sałata i woda. Smutne, ale skuteczne.
  • Sprzęt: Dobre buty to podstawa. Nie biegaj w klapkach, chyba że chcesz zdobyć nagrodę Darwina.
  • Motywacja: Znajdź sobie powód do biegania. Może to być ucieczka przed teściową? Albo chęć zaimponowania Grażynie z naprzeciwka?

Pamiętaj! Bieganie ma być przyjemnością, a nie torturą. Jeśli zaczyna Cię to nudzić, zmień trasę, partnera do biegania (albo dyscyplinę, może rzut młotem?) i nie zapomnij o jednym dniu odpoczynku w tygodniu. Powodzenia!