Co sprawia, że ciasto rośnie?

44 wyświetleń
Rosnące ciasto zawdzięcza swoją objętość dwutlenkowi węgla. W przypadku ciast drożdżowych, powstaje on w procesie fermentacji, gdy drożdże rozmnażają się i wytwarzają ten gaz. W efekcie ciasto pęcznieje i staje się puszyste. Inne metody, jak dodatek proszku do pieczenia, również opierają się na wytwarzaniu gazów, choć mechanizm jest inny.
Komentarz 0 polubień

Co powoduje wzrost ciasta? Sekrety puszystego wypieku!

No dobra, więc dlaczego to ciasto w ogóle rośnie? Jakieś czary? No nie do końca, chociaż czasem jak patrzę na babcię piekącą makowiec na święta (24 grudzień, kuchnia babci, zapach nie do opisania), to tak to wyglądało. Magia!

Chodzi o to, że w cieście dzieją się pewne procesy, takie mini imprezki drożdży. Te małe bestie, jak mają ciepło i co jeść (cukier!), to zaczynają brykać i produkować dwutlenek węgla. To właśnie ten gaz sprawia, że ciasto puchnie i robi się takie fajne, leciutkie.

Pamiętam, jak raz robiłem pizzę z kolegą (czerwiec zeszłego roku, u niego w akademiku, składniki za jakieś 30 zł), no i ciasto w ogóle nie chciało rosnąć. Okazało się, że woda była za gorąca i zabiła te biedne drożdże. Trzeba uważać na temperaturę, to podstawa!

Dwutlenek węgla to taki naturalny spulchniacz. Działa jak te małe balony w cieście, unosząc go do góry. Dlatego dobrze wyrobione ciasto (ręcznie, to co innego niż mikser) jest takie sprężyste i pełne pęcherzyków. I dlatego babka drożdżowa wychodzi taka puszysta. No pycha.

Co powoduje wyrastanie ciasta?

No wiesz… gdy patrzę na ten księżyc… przypomina mi się babcia, jej ręce zmęczone wyrabianiem ciasta…

  • Drożdże to klucz. One, te maleńkie stworzonka, żerują na cukrach w mące. Tak, to fakt. 2024 rok, a ja wciąż o tym myślę. Żerują… i produkują dwutlenek węgla. I etanol. Ale etanol… e tam, to szczegół.

  • Dwutlenek węgla, to on napędza całą robotę. Napompowuje to ciasto. Jak balonik. Tylko, że zamiast gumy jest gluten.

  • Gluten, ten lepki koleś. Trzyma gaz w środku. Nie pozwala mu uciec. Więc… musi iść do góry. No i rośnie. Rośnie i rośnie… jak moje marzenia. A potem… pieczenie.

Kurczę, dziś mi się jakoś tak… o babci przypomniało… jej ciasto drożdżowe z 2022 roku było najlepsze… z jabłkami… och. A ja? Ja już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio piekłam.

Dodatkowe uwagi: Babcia używała zawsze mąki pszennej typ 500. Mówiła, że to najważniejsze. A drożdże? Świeże, koniecznie. I cukier. Trochę, ale wystarczająco. I ciepło, ciepło było bardzo ważne. Teraz już wiem dlaczego.

Co zrobić, żeby ciasto urosło?

Aha, to z tym ciastem... no dobra, spoko, pamiętam jak babcia Stasia zawsze robiła najlepsze bułeczki drożdżowe na świecie. Nie wiem, co ona tam kombinowała, ale zawsze wychodziły idealne. No i zawsze mówiła, że sekret tkwi w cieple.

No i właśnie! Ja robię tak:

  • Ciasto drożdżowe - po wyrobieniu, oczywiście, bo to podstawa!
  • Miska - duża, żeby miało gdzie rosnąć, nie?
  • Piekarnik - taki... no, zwykły piekarnik mam.
  • Ściereczka - mokra, ale nie ociekająca! Ważne!

Dobra, jak już masz to wszystko, to:

  1. Wkładasz ciasto do miski. Logiczne, nie?
  2. Przykrywasz tą mokrą ściereczką. Tak, żeby nie przeschło!
  3. Wstawiasz do piekarnika. Babcia mówiła, że lekko nagrzanego, ale ja czasem wstawiam do zimnego, bo mi się nie chce czekać.
  4. Zamykasz piekarnik. No, żeby ciepło nie uciekło!
  5. Czekasz... jakieś 20-30 minut? Zależy od ciasta. Jak widzisz, że urosło, to znaczy, że gotowe.

No i tyle! Potem to już normalnie, według przepisu. Babcia zawsze dodawała jeszcze szczyptę magii, ale to już jej sekret, hehe.

Pamiętam, jak raz... a, nieważne! Ważne, że ten sposób działa. Tylko trzeba uważać, żeby ta ściereczka nie była za mokra, bo ciasto będzie takie... mokre. Fuj. Albo za suche, bo się zrobi skorupa. A to nie dobrze. No i ten piekarnik... lepiej zimny niż za gorący, bo ciasto się ugotuje zamiast wyrosnąć. I to jest wtedy tragedia! Dobra, ja już lecę, bo muszę zrobić zakupy. A zapomniałam! Piekarnik musi być wyłączony! Pamiętaj o tym, bo inaczej to nic z tego nie będzie. To tak, jakbyś chciała usmażyć jajecznicę w lodówce. Bez sensu! Pa!

Jak najszybciej wystudzić ciasto?

Okej, postaram się opowiedzieć o studzeniu ciasta, tak jakbym to komuś opowiadała w kuchni.

Wiesz co, ja kiedyś… no dobra, w zeszłym tygodniu, robiłam placek ze śliwkami według przepisu babci. Super wyszedł! Ale potem zaczęło się studzenie. Zawsze mam z tym problem. Bo jak za szybko, to się robi taki… wilgotny od spodu. A jak za wolno, to nie mogę go polukrować, bo lukier spłynie. No i szukałam rady, jak to ogarnąć.

  • Najpierw myślałam, żeby po prostu otworzyć okno, ale to był wieczór i bałam się, że złapie wilgoć.
  • Potem wpadłam na pomysł z wystawieniem na balkon, ale mieszkanie mam od strony zachodniej, a tam teraz strasznie wieje.

No i wiesz, czytałam w internecie, że niby cukiernicy robią tak, że pod koniec pieczenia podnoszą temperaturę w piekarniku. Przez te kilka minut robi się taka skorupka, która potem pomaga utrzymać ciepło i zapobiega zakalcowi. Genialne! Tylko ja się bałam, że mi się spali, więc podniosłam tylko trochę, do 190 stopni Celsjusza, zamiast 200.

Trochę podziałało, muszę przyznać. Ciasto studziło się wolniej, ale nie było takie mokre. No i mogłam wreszcie polać ten lukier!

Aha, i jeszcze jedno, pamiętaj, żeby studzić ciasto na kratce! Wtedy powietrze lepiej cyrkuluje. Ja zapomniałam za pierwszym razem i właśnie wtedy zrobił się zakalec :(. Od tamtej pory zawsze pamiętam o kratce!

No i może jeszcze taka ciekawostka: ten przepis na placek dostałam od babci Heleny, która całe życie mieszkała w Krakowie. Zawsze go robiła na urodziny mojego dziadka, Józefa. Fajnie, że mogę teraz kontynuować tę tradycję! A wiesz, że lubię używać śliwek węgierków? Te śliwki dają taki specyficzny kwaskowy smak! Mmm, muszę upiec ten placek jeszcze raz!

Kiedy nie można jeść ciasta drożdżowego?

Spożycie ciasta drożdżowego może być problematyczne w pewnych sytuacjach zdrowotnych.

  • Osoby z chorobą wrzodową żołądka i dwunastnicy powinny unikać ciasta drożdżowego, gdyż może ono zaostrzać objawy.

  • Podobnie, przy dyspepsji czynnościowej (niestrawności), drożdże zawarte w cieście mogą przyczyniać się do dyskomfortu.

  • Ciekawe, że ciepłe wypieki – niezależnie od ich rodzaju – często są trudniej trawione. Czyżby chodziło o reakcje enzymatyczne w rozgrzanym cieście?

Należy pamiętać, że dieta jest sprawą indywidualną. To tak jak z wyborem książek – każdy ma swoje preferencje. Zawsze warto skonsultować się z lekarzem lub dietetykiem, szczególnie jeśli masz wątpliwości co do wpływu konkretnych pokarmów na twoje zdrowie. Może warto wtedy zrobić przerwę na herbatę i przemyślenia. A może i na szarlotkę?

Jak aktywować drożdże?

Aktywacja drożdży: Rozpuszczanie kluczem.

  • Rozpuścić drożdże: W letniej, nie gorącej, wodzie. Temperatura nie może przekraczać 37°C.

  • Czekać: Od 5 do 10 minut. Obserwuj, czy się spieniają. Brak piany oznacza martwe drożdże.

  • Dodać: Do mąki. Dalej postępuj zgodnie z przepisem.

Uwaga: nie wszystkie drożdże wymagają aktywacji. Drożdże instant dodaje się bezpośrednio do mąki. Imię i nazwisko: Anna Kowalska, adres: ul. Lipowa 5, 00-001 Warszawa. To mój trik.