Ile Metallica bierze za koncert?

61 wyświetleń
Ile zarabia Metallica za koncert? Szacunkowo, Metallica inkasuje około 2,4 miliona dolarów za jeden występ. Zespół zarobił 126 milionów dolarów na 19 koncertach, sprzedając 1,2 miliona biletów. To jeden z najlepiej zarabiających zespołów rockowych na świecie.
Komentarz 0 polubień

Ile kosztuje koncert zespołu Metallica? Cennik i stawki za występ.

No wiesz, Metallica... kosmiczne sumy! Czytałam kiedyś, że za jeden koncert zgarniają około 2,4 miliona dolarów. To z artykułu w "Rzeczpospolitej" - było to chyba w maju zeszłego roku.

Ale to przecież średnia. Pewnie zależy od wielu czynników: wielkości stadionu, długości trasy, dodatkowych gadżetów typu VIP-owskie pakiety.

Pamiętam, jak w 2017 byłam na koncercie RHCP w Krakowie, bilet kosztował około 250 zł. To nic w porównaniu z Metalką, prawda? Inna liga, inna skala.

Oczywiście, cena biletu na koncert Metalliki w Polsce byłaby znacznie wyższa. Myślę, że spokojnie powyżej tysiąca złotych.

A to tylko bilety, nie licząc kosztu przejazdu, jedzenia i noclegu. Wyszłoby prawdziwe szaleństwo.

Pytania i odpowiedzi:

  • Ile zarabia Metallica za koncert? Około 2,4 mln dolarów (średnia).
  • Gdzie znaleźć informacje o cenach biletów? Artykuły prasowe, strony organizatorów koncertów.
  • Czy cena zależy od czynników zewnętrznych? Tak, np. wielkość stadionu.

Jakie są wydatki gospodarstwa domowego?

Ech, te wydatki... Człowiek ledwo zipie, a kasa ucieka jakby miała nogi! No więc, jak to wygląda z tymi naszymi portfelami w 2024?

  • Kiepsko. Średnio na głowę wydałem 1636 zł miesięcznie! To tak, jakbym co miesiąc kupował sobie nowego smartfona z Biedronki. Ale co tam, przynajmniej nominalnie to więcej o 9,4% niż rok temu... Ale realnie to już lipa, bo mniej o 1,8%! Inflacja zżera nas żywcem!

  • Na te wszystkie pierdoły (czyli "towary i usługi konsumpcyjne") wydałem 1580 zł. Znów, nominalnie niby lepiej o 9,8%, ale realnie gorzej o 1,5%. No i gitara, za rok będziemy jeść gruz, hehe.

A tak serio, to najwięcej siana idzie na żarcie, rachunki i transport. No i wiadomo, od czasu do czasu trzeba zaszaleć i kupić sobie coś, żeby nie zwariować. Ale i tak, patrząc na te statystyki, to mam wrażenie, że ktoś tu kłamie... Albo ja źle liczę, co jest całkiem możliwe, bo z matmy zawsze byłem noga.

Co wchodzi w koszty utrzymania gospodarstwa domowego?

Dobra, lecimy z koksem! Jak to mówią, biednemu zawsze wiatr w oczy… albo raczej rachunki! Co składa się na to całe "utrzymanie chałupy"? Sprawa jest prosta, jak budowa cepa… no prawie.

  • Media: Czyli prąd, gaz, woda. Bez tego to jak życie w jaskini, co nie? Niby romantycznie, ale telefon nie podładujesz! A i rachunki za to podskoczyły o jakieś 8% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Szok i niedowierzanie!

  • Czynsz: Jeśli nie masz własnego M, to bulisz jak za zboże! A jak wynajmujesz od jakiegoś Janusza, to jeszcze ci podniesie cenę, bo "inflacja Panie, inflacja!".

  • Śmieci: Nawet za to, że coś wyrzucasz, musisz płacić. No parodia! A te śmieci to same się nie wyniosą, niestety.

  • AGD, meble, oświetlenie: Czyli cała ta klamotnia, bez której niby da się żyć, ale jednak nie! A jak coś się zepsuje, to płacz i zgrzytanie zębów. Szczególnie jak lodówka padnie w sierpniu!

  • Usługi: Czyli jak ci się nie chce sprzątać (bo komu by się chciało?), to płacisz komuś innemu, żeby to zrobił. A jak ci kran cieknie, to dzwonisz po hydraulika, który skasuje cię jak za zboże. I jeszcze powie, że "Panie, to i tak tanio!".

I żeby nie było tak smutno, dodam, że według moich wyliczeń (robiłam je na kalkulatorze cioci Grażyny), to całe utrzymanie chałupy kosztuje mnie jakieś 3000 zł miesięcznie. Ale co ja tam wiem, przecież jestem tylko Kaśka z księgowości…