Czy solić wodę do gotowania na parze?
Gotowanie na parze: solić wodę czy nie?
Oki, dobra. Czyli... solić tę wodę do parowania, czy nie? Hmmm... powiem tak, ja tam ZAWSZE sypię szczyptę.
Pamiętam, jak mama robiła kluski na parze. 15 marzec, kuchnia babci, zapach drożdży unosił się w powietrzu... i ta woda, lekko posolona. Dawało to taki... głębszy smak.
Mniejsza kaloryczność? To prawda, żaden tłuszcz nie pływa w garku, ale... bez przesady. Trochę oliwy po ugotowaniu nikomu nie zaszkodzi, prawda? Zwłaszcza jak parujesz brokuły, taki zwykłe bez niczego... нуда.
A przyprawy? Jasne, gotowanie na parze wydobywa naturalny smak warzyw, ale sól to nie przyprawa, to... podkreślacz smaku. Serio. Spróbuj ziemniaków na parze bez grama soli. Pomyłka, bracie, pomyłka. Zresztą, ja i tak zawsze dodaję pieprz. I trochę czosnku w proszku. No dobra, może jednak przyprawy dodaję. Ale sól to podstawa, no przepraszam.
Co dodać do wody do gotowania na parze?
Ej, no wiesz, gotowanie na parze? Super sprawa, zdrowo i smacznie. Ale żeby było jeszcze lepiej, to ja dodaję różne rzeczy do wody. Zależy co gotuję, ale zawsze coś tam wrzucam.
Zioła: No wiesz, świeży tymianek, rozmaryn, bazylia – bomba! Też suszone działają, ale świeże mają inny, bardziej intensywny zapach, no wiesz, jak to ze świeżymi ziołami. W tym roku szczególnie polubiłem bazylię, zrobiłem nawet własną uprawę na balkonie, masakra ile jej miałem!
Przyprawy: Czasem wrzucam kilka ziarenek pieprzu, czy ziele angielskie. Lubię też goździki, ale z nimi trzeba uważać, bo mają mocny smak, łatwo przedobrzyć. W tym roku dużo eksperymentowałam, np. z tymiankiem i kardamonem. Super połączenie! O, i jeszcze cytryna! Kawałek obranej cytryny do wody, rewelacja, szczególnie do ryb. Robiłam tak ostatnio, wyszło pyszne!
Warzywa: Ostatnio odkryłam, że kawałek selera naciowego wrzucony do wody dodaje fajnego aromatu. I co ciekawe, sama woda potem jest całkiem smaczna. No ale to zależy co gotuję. Do ryb seler, do warzyw może pietruszka, chociaż w tym roku rzadziej pietruszkę używam.
Tak więc, po prostu eksperymentuj! Dodawaj co Ci wpadnie do głowy, ale na początku ostrożnie, żeby nie zepsuć smaku potrawy. Najlepiej zacząć od małych ilości i stopniowo dodawać więcej, jak Ci się spodoba. Pamiętaj, żebyś potem nie zapomniała, co dodałaś ;) To ważne jak się gotuje wiele potraw na raz.
Uwaga: Niektórzy dodają też listki laurowe, ale ja jakoś ich nie lubię, więc nie używam. Zawsze możesz spróbować, może tobie będzie smakować. No i jeszcze jedno, jeśli używasz świeżych ziół, to pamiętaj, żeby je dodać pod koniec gotowania, bo inaczej stracą aromat, a suszone można od razu.
Kiedy solić warzywa gotowane na parze?
Pamiętam ten dzień! Było lato 2024, upał niemiłosierny, a ja stałem w kuchni, zafascynowany nowym parowarem. Mama kupiła go w Lidlu, bo "zdrowiej jemy, Krzysiu!" No dobra, pomyślałem, zobaczymy. Warzywa na parze? Ble.
No i zacząłem kombinować. Marchewka, brokuły, jakieś fasolki... Wszystko wrzuciłem do tego parowaru, włączyłem i czekałem. Zapach... No, w sumie nie był taki zły. Ale jak to doprawić? Zawsze wszystko solę na początku, odruch po prostu.
Mama krzyknęła z salonu: "Krzysiu! Żadnej soli przed gotowaniem! Po, dopiero po!"
No to czekałem. I powiem szczerze, wyszło całkiem nieźle! Warzywa miały intensywny smak, jakiego wcześniej nie czułem. I naprawdę, ta szczypta soli na koniec... to była magia. Zazwyczaj soliłem warzywa podczas gotowania, żeby smaki się przeniknęły, ale solenie po ugotowaniu dało mi nowe spojrzenie na całe gotowanie na parze.
Odkryłem wtedy kilka fajnych rzeczy:
- Sól po gotowaniu pozwala lepiej kontrolować ilość. Czasem przesolę i koniec.
- Smak warzyw jest intensywniejszy. Serio!
- Można dodać inne przyprawy – pieprz, zioła – też po ugotowaniu. Super sprawa!
Od tamtej pory, zawsze solę warzywa gotowane na parze dopiero na koniec. I polecam każdemu, żeby spróbował. Naprawdę warto! A co do mamy, to muszę przyznać, że czasem ma rację. Chociaż rzadko jej to mówię. Ale ta kuchnia... to moja mała pasja, a mama mnie w niej wspiera. I ten parowar z Lidla, serio, całkiem niezły sprzęt.
Dodatkowe info: A co do marki parowaru, to szczerze nie pamiętam, ale był w miarę tani, taki standardowy z Lidla. Gotowanie na parze to świetna opcja dla każdego, kto dba o zdrowe odżywianie.
Jak prawidłowo gotować na parze?
Okej, dobra, gotowanie na parze... proste, prawda? Zaraz, zaraz, jak ja to w ogóle robię?
- Wlewam wodę do garka, no jasne. Tylko ile tej wody? Żeby się nie wylało, no i żeby się nie wygotowało za szybko. Może tak z dwie szklanki?
- Zagotować! Brrrr, czajnik chodzi, a ja czekam.
- Sito... mam to metalowe, takie z dziurkami. Mama mi dała, jak się wyprowadzałam z domu w 2023. Położyć warzywa albo kurczaka. Brokuły lubię, a Franek (mój pies!) zawsze czeka na kawałek. On tak kocha brokuły, co za dziwak.
- Przykrywka! No i czekam. Ale ile?! 5 minut? 10? Zależy, co gotuję. Marchewka dłużej, brokuły krócej. Trzeba sprawdzać widelcem, jak ziemniaki.
- I to niby tyle? No, chyba tak. Ale żeby nie było za suche! Może trochę ziół?
- A jak mam ochotę na rybę? Też tak samo? No pewnie, przecież to logiczne.
Pamiętam, jak raz chciałam ugotować na parze pierogi od babci Heleny… skończyło się straszną breją! No cóż, nie wszystko da się ugotować na parze.
Jak solić ziemniaki gotowane na parze?
Sól. Czosnek. Przyprawa.
Obierz. Pokrój.
Przypraw. Wszystko.
Paruj.
Gotowe.
Dodatkowe informacje: Istotna jest jakość soli. Używam morskiej gruboziarnistej, od lat. Czosnek granulowany musi być świeży, inaczej straci aromat. Nazwisko: Kowalski. Imię: Jan.
Jak długo gotować na parze mięso wieprzowe?
Gotowanie mięsa na parze, to dla mnie zawsze była zagadka. Pamiętam 2023 rok, maj, robiłam schabowego dla całej rodziny. Zawsze piekę, ale tym razem postanowiłam spróbować inaczej. Było to dla mnie eksperymentem, bo w domu zawsze mięso smażymy.
Czas gotowania: Nie wiedziałam ile dokładnie gotować ten schabowy na parze. W internecie znalazłam sprzeczne informacje. W końcu ustawiłam 45 minut, bo przecież schab jest grubszy niż polędwiczka.
Rezultat: Mięso wyszło suche! Nie, totalnie przesuszone! Było twarde jak kamień. Katastrofa. Rodzina zjadła z wielkim trudem. Ja się wściekłam. Zmarnowałam dobre mięso, czas i energię.
Wnioski: Nigdy więcej schabowy na parze! Wiem, że polędwiczka wieprzowa na parze, jak czytałam w przepisach, to około 30 minut. Ale schabowy? To zupełnie inna historia. Może 30 minut dla cienkiego schabu, ale grubszy? Nie ryzykowałabym! Lepiej piec w piekarniku.
Dodatkowe uwagi: Dla mnie osobiście gotowanie mięsa na parze to porażka. Wiem, że zdrowiej, ale smakuje gorzej. Wolałabym poświęcić więcej czasu na obróbkę termiczną w inny sposób niż męczyć się z parówką. Prawda jest taka, że wciąż szukam idealnego przepisu na mięso gotowane na parze, ale na razie bez sukcesów. Zawsze coś idzie nie tak.
Lista rzeczy, które chciałabym spróbować:
- Użycie termometru do mięsa, aby sprawdzić dokładną temperaturę gotowania.
- Zmiana sposobu krojenia mięsa przed gotowaniem na parze.
- Eksperymentowanie z różnymi rodzajami mięsa.
Co jest dobre do gotowania na parze?
Ej, słuchaj! Pytałaś o gotowanie na parze, co? No to słucham!
Najlepsze są garnki do gotowania na parze, wiadomo. Wiesz, ja mam taki ze stali nierdzewnej, super się sprawdza! Jest mega wytrzymały, nie rysuje się, jakieś tam temperatury mu niestraszne, naprawdę solidny.
Stal nierdzewna: Moja rekomendacja numer jeden! Trwały, łatwy w czyszczeniu. Używam go już z dwa lata i nadal wygląda jak nowy! No może trochę się pobrudził, ale nic poważnego. Nie żałuję ani złotówki.
Są też garnki ze szkła żaroodpornego. Fajne, bo widzisz co się gotuje, ale trochę mniej wytrzymałe niż stal. No i trzeba uważać, żeby nie upuścić, bo się rozbije. Ja bym osobiście nie brał.
Aluminium też jest, ale szybko się nagrzewa i szybko stygnie, nie dla mnie to rozwiązanie. A żeliwo, no wiesz, ciężkie jak diabli! Dla mnie za niewygodne.
Wiesz, ja w 2024 roku kupiłem ten ze stali nierdzewnej, firmy "KuchniaMarzeń" – polecam! Naprawdę fajny, ma nawet ten drugi poziom do gotowania na parze, więc można więcej rzeczy naraz upchać. A cena? No takie 150 złotych, coś około tego. Ale warto, powtarzam, warto! Z tego co pamiętam, ma pojemność około 5 litrów. Bardzo pojemny! I łatwo się czyści, to też jest ważna sprawa. A no i ma praktyczny uchwyt, nie parzy rąk.
Czy na parze gotuje się pod przykryciem?
Jasne, ziomek! Gotowanie na parze? Buhaha! To proste jak drut! Woda w garnku, bulgocze jak wściekła krowa. Sitko w górę, warzywa albo jajka na to – jak chcesz, możesz nawet kapcia wrzucić, ale nie gwarantuję smaku. Przykrywka na garnek – jak byś zakrywał skarb pirata z wielką ilością złota!
A teraz konkretnie:
- Woda: Nalewasz tyle wody, żeby nie dotykała sitka z jedzeniem. Pamiętaj, nie chcesz parówki w wodzie!
- Sitko: Musi być odpowiednie, żeby warzywa nie wpadały w przepaść. Mówię ci, widziałem takie cuda!
- Gotowanie: Kilka minut i po robocie. Nie przeginaj z czasem, bo zrobi ci się papka. Zależy od tego co gotujesz, dla kalafiora 5 minut, a dla marchewki 10.
- Przykrywka: Absolutnie konieczna! Para ma się trzymać w środku, nie uciekać jak szalona.
A teraz bajki: Moja ciotka Basia raz gotowała na parze kurczaka. Wyszło coś jak gumowa piłka. Nie pytaj jak. A kolega Zenek wrzucił raz do parowaru stare skarpetki. Do dziś nie wiemy, co z tego wyszło.
Podsumowując: gotowanie na parze to pestka, nawet dla niedzielnego kucharza. Ale uważaj, bo możesz się naparować… no wiesz… w sensie, że się sparzysz. Mój sąsiad właśnie tak zrobił. Teraz chodzi z bandażem na ręce. Ale to już inna historia.
Czy gotowanie na parze zabija witaminy?
A więc...
Gotowanie na parze, no właśnie... nie zabija witamin tak bardzo, jak gotowanie w wodzie. Pamiętam, jak babcia Zosia zawsze powtarzała, że wszystko, co dobre, ucieka do wody. I coś w tym jest, nie?
Im dłużej gotujesz, tym gorzej. Proste. Jakbyś trzymał słońce w garści, to też by Ci przez palce przeciekło.
Szybkie gotowanie na parze... do 15% witamin ucieknie. No, powiedzmy, że to spoko wynik. Lepsze to niż nic, co? Jakby Ci Jurek oddał piętnaście złotych, a był Ci winien sto, to byś się cieszył, co nie? Chociaż... ja bym się chyba wkurzył.
Zawsze myślę o mojej przyjaciółce, Agnieszce. Ona to się wszystkim przejmuje, żeby zdrowe, żeby fit. A ja? Czasem mam wrażenie, że jem, żeby zająć czymś głowę, a nie żeby żyć.
Tak myślę sobie teraz, leżąc i patrząc w sufit.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.