Co zrobić, żeby karkówka pieczona była miękka?

49 wyświetleń
Aby karkówka pieczona była miękka i soczysta, kluczem jest odpowiednia marynata. Użyj soli, octu (niewielka ilość!) i soku z cytryny. Krótkie marynowanie, przez kilka minut, wystarczy, aby zmiękczyć mięso przed pieczeniem.
Komentarz 0 polubień

Jak upiec soczystą karkówkę? Sprawdzone sposoby na miękkość mięsa?

O rety, soczysta karkóweczka... marzenie każdego mięsożercy, co nie? Ja tam pamiętam, jak babcia zawsze ją robiła na niedzielny obiad. Cały dom pachniał!

A co do miękkości, to słuchaj, ja tam robię tak: karkówkę lekko solę, ale naprawdę lekko. Potem ciut octu jabłkowego (taki mam akurat) i soku z cytryny. Ale bez przesady!

Mówią, że ocet i cytryna zmiękczają mięso. Może coś w tym jest. Ja to robię tak na oko, nigdy nie mierzę. Wkładam to do miski, mieszam i zostawiam na pół godzinki.

I wiecie co? Działa. Serio, mięso wychodzi mięciutkie i takie... kruche. Raz zrobiłam tak, że przesadziłam z octem i wyszło kwaśne. Fuj! Lepiej uważać.

Potem na grilla albo do piekarnika i już! Aha, ja zawsze dodaję trochę majeranku, bo uwielbiam ten zapach. Mniaaaam... teraz to już mi ślinka cieknie.

Jak zmiękczyć upieczoną karkówkę?

Okej, późno już, ale... spróbuję. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że zrozumiesz ten bełkot.

Wiesz, ta karkówka... Zawsze mam z nią problem. Jak zrobić, żeby nie była taka sucha? No dobra, skup się.

  • Duszenie. To chyba najlepsze. Kładziesz te plastry karkówki w jakimś bulionie, najlepiej własnym, z cebulą, marchwią... Co tam masz. Gotujesz to powoli, na małym ogniu. Długo. Tak, żeby mięso oddało całą swoją twardość. Wiesz, jakby się rozpuszczało w ustach. Jak u mojej babci Zosi, tylko jej już nie ma.
  • Sos. Prościej, kroisz tę twardą skałę na plasterki i lejesz po tym gorący sos. Taki prawdziwy, gęsty, domowy. Przykrywasz i czekasz. Aż to wszystko się w siebie wchłonie. Tak jak Kasia, moja przyjaciółka, kiedyś chłonęła opowieści o moich problemach sercowych. Już nie chłonie.
  • Marynata po fakcie. Trochę dziwne, ale... sok z cytryny albo ocet. Kwas niby zmiękcza. Ale wiesz, bałabym się, że to zepsuje smak. Chociaż, może spróbuję kiedyś. Jak będę miała za dużo tej karkówki. Boję się, że to ją po prostu zepsuje. Jak ten związek z Markiem.

No i najważniejsze - nie podgrzewaj tego za długo! Bo znowu będzie suche. A tego nie chcemy, prawda?

Jak długo piec karkówkę w piekarniku?

A więc, jak długo ta karkówka ma się rumienić w piekle ognia zwanym piekarnikiem? Oto przepis na sukces, który zdradziła mi prababcia Jadwiga, znana z tego, że potrafiła przekonać ślimaka, żeby ten wziął udział w wyścigu:

  • 180°C – To jak slow-motion dla karkówki. Daj jej 1,5-2 godziny, ale jeśli to karkówka godna Rubensa, czyli gruba i obfita, to skłoń się ku dwóm godzinom.
  • 200°C – Tu już wchodzimy w strefę "karkówka na dopalaczu". 1-1,5 godziny i powinna być gotowa, ale pilnuj jak oka w głowie! Nikt nie lubi karkówki zwęglonej jak węgiel brunatny.
  • W rękawie – Idealne rozwiązanie dla tych, co lubią wilgotną karkówkę. Około 1,5 godziny w 180°C i będzie mięciutka jak poduszka.

Bonus:

  • Pod koniec pieczenia, tak na 15-20 minut, zdejmij ten rękaw, rozepnij gorset i pozwól jej się opalić. Chrupiąca skórka to jak wisienka na torcie, prawda?
  • Najważniejsze: temperatura wewnętrzna powinna wskazywać 90-95°C. Jeśli nie masz termometru, to znaczy, że żyjesz w średniowieczu. A karkówka zasługuje na nowoczesne podejście.

PS. Pamiętaj, prababcia Jadwiga twierdziła, że sekretem udanej karkówki jest szczypta... miłości. Ale to już zostawiam Twojej inwencji. ;)