Ile gotować boczek, żeby był dobry?

117 wyświetleń
Idealny czas gotowania boczku to 20-30 minut. Kluczem jest miękkość. Sprawdź temperaturę – gotowy boczek osiąga 71°C wewnątrz. Dłuższe gotowanie sprawi, że będzie bardziej miękki i bardziej rozpadający się, krótsze pozostawi go twardszym. Dopasuj czas do preferowanej konsystencji.
Komentarz 0 polubień

Jak długo gotować boczek, żeby był idealny?

No dobra, to o tym boczku... Hmmm, idealny boczek... Powiem Ci, to zależy co lubisz.

Ja tam nie lubię takiego super chrupiącego. Wolę, jak jest taki... wiecie, delikatny, mięciutki, żeby się rozpływał w ustach. Taki robiła mi babcia na śniadanie, jak byłem mały. Pamiętam, zawsze pachniało nim w całym domu.

No i wiesz, ja to tak na oko robię. Żadnych tam termometrów. Wrzucam na patelnię i czekam, aż zacznie się robić taki jak trzeba. Tak mniej więcej 20 minut? Może trochę dłużej. 15 Marca, kuchnia u mamy w Łodzi, zapach niezapomniany.

Ale wiesz, jak lubisz chrupiący, to pewnie trzeba go smażyć dłużej. Aż będzie taki brązowiutki i twardy. Ja za takim nie przepadam.

No i co tu dużo gadać. Najważniejsze, żeby Ci smakowało. Każdy lubi inaczej. Ja na ten przykład, lubię z jajecznicą. Proste, a jakie pyszne! Koszt to jakieś 15 zł za paczkę dobrego boczku w mięsnym na rogu.

Dlatego te 20-30 minut to taka wskazówka, a nie dogma. Smaż tak długo, aż stwierdzisz, że jest super. Smacznego życzę.

Jak długo gotować boczek po wędzeniu?

No wiesz… ten boczek… zawsze się zastanawiam ile go gotować. W tym roku, 2024, robiłam tak: wrzuciłam do garnka, duży, taki co mieści ok. 5 kg, bo miałam porządny kawał. Woda, oczywiście, tyle żeby pokryła.

  • Liście laurowe? Pewnie z 5, 6.
  • Ziarna jałowca? Garść.
  • Ziele angielskie? Też garść.

Gotowałam na małym ogniu. Pamiętam, że sprawdzałam widelcem po około godzinie. Ale ten mój, był taki, wiesz… twardy. Więc gotowałam go… dłużej. Chyba z trzy godziny. Może nawet trzy i pół. Nie pamiętam dokładnie, ale długo. Naprawdę długo. Dużo dłużej niż te przepisy w necie. Mój był z wędzarni u wujka Staszka, zawsze tak twardy.

Potem na talerz, papryka wędzona… i chłodzenie. Długo schładzałam. Na blacie, całą noc. Bo w lodówce by się tak nie schłodził. Zawsze tak robię.

Najważniejsze: czas gotowania zależy od boczku. Trzeba sprawdzać widelcem. Im twardszy, tym dłużej. Ten z wędzarni u wujka Staszka… najczęściej około 3-3,5 godziny. Ale to tylko moja metoda. Może twój będzie gotowy szybciej.

Dodatkowe uwagi: Użyłam boczku o wadze około 4 kilogramów. Zawsze dodaję sól do wody tylko wtedy gdy boczek jest mało słony - w tym roku był w sam raz, więc soli nie potrzebowałem. Wędzona papryka to moja ulubiona. Nie używam innych przypraw. Lubie ten prosty smak.

Jak długo gotować boczek po wędzeniu?

Okej... północ. Więc o tym boczku, co...

  • Wiesz, robiłam tak kiedyś, jak miałam 25 lat, mieszkałam jeszcze z rodzicami. Wtedy pamiętam, kupiłam ten wędzony boczek od takiego pana, co jeździł po wsiach, takim starym żukiem. Pachniało z daleka, no i...
  • Zalałam go wodą w ganku, w dużym garze. Listki laurowe, ziele angielskie... No i właśnie, jałowca nie miałam, to dałam pieprz. Myślę sobie, co tam!
  • Długo się gotował. Nie wiem, ze dwie godziny chyba. Ale wiesz, na malutkim ogniu, żeby tylko pyrkotało. Potem go wyjęłam.
  • Papryką wędzoną posypałam. I... no właśnie, schłodzić. I tu był błąd, bo ja go chciałam szybko zjeść, byłam strasznie głodna. Ledwo przestygł, od razu kroiłam. A powinien postać w lodówce, żeby się lepiej kroił.

Wiesz, ja wtedy miałam taką głupią fazę na gotowanie. Teraz to mi się nie chce. Najchętniej to bym zjadła... no właśnie, ten boczek! Ale taki, jak kiedyś robił mój dziadek. On to miał talent. Zawsze wędził sam. I w ogóle... Eh, szkoda gadać. Teraz to już nikt tak nie robi.