Co mniej tuczy wódka czy piwo?

39 wyświetleń
Wódka czy piwo – co mniej tuczy? Wbrew pozorom, wódka ma mniej kalorii niż piwo w przeliczeniu na objętość. Jednak, to ilość spożytego alkoholu decyduje o kaloryczności. Zarówno wódka, jak i piwo mogą prowadzić do przybierania na wadze przy nadmiernym spożyciu. Umiar to klucz do utrzymania wagi.
Komentarz 0 polubień

Czy wódka, czy piwo mniej tuczy?

No dobra, spójrzmy prawdzie w oczy. Czy wódka, czy piwo... co mniej nabroiłó w mojej diecie? Hmm.

Pamiętam, jak raz, na urodzinach u ciotki Halinki (15 marca, zeszły rok, osiedle Słoneczne w Sosnowcu), walnęłam chyba z 6 piw. Następnego dnia waga pokazywała +1,5 kg. MASAKRA. A wódki jakoś tak nigdy nie piłam na umór, więc nie wiem, czy jest gorzej.

W sumie wódka ma mniej kalorii na czysto, to fakt. Ale serio, kto pije kieliszek wódki i na tym kończy? No chyba, że babcia na ból brzucha. A piwo? Jak dla mnie to taka kaloryczna zupka. Ale z drugiej strony, jak już piję wódkę, to zazwyczaj z colą, a tam cukru od groma. Więc... no właśnie.

Dla mnie to jest tak, że i jedno, i drugie, jak przegniesz, to dupa rośnie. Ja tam wolę sobie poćwiczyć i zjeść zdrowiej. Ostatnio odkryłam, że jak zamiast coli do wódki dodam sok z limonki i trochę wody gazowanej, to jakoś lżej na brzuchu. No i mniej cukru, tak mi się wydaje.

No więc koniec końców, ani piwo, ani wódka nie są "mniej tuczące". To zależy, ile tego wlejesz w siebie. Umiar, to słowo klucz. I serio, trochę ruchu nikomu nie zaszkodziło.

Od jakiego alkoholu się najmniej tyje?

Okej, to tak... pamiętam jak kiedyś, dobra, nie ważne. To było latem 2022, byliśmy w Mielnie, ja, Anka i ten... no, Marek. No i wiadomo, plaża, drinki. Pijemy te drinki, a ja potem płaczę, że dżinsy za ciasne. Masakra jakaś.

No i wracając do pytania, to prawda, że wino ma najmniej kalorii. Ale kto pije wino na plaży?! No dobra, czasem piłam. Ale generalnie...

  • Wieloskładnikowe koktajle to jest ZUO. Pamiętam tego Long Island Tea, co go raz zamówiłam... Boże, co to za bomba kaloryczna! I Margarita podobna. Lepiej unikać, jeśli się dba o linię. A niby wakacje... człowiek chce się zabawić.
  • Wódka podobno też nie jest taka straszna, jeśli chodzi o kalorie. Ale ja tam wolę jednak unikać jak ognia.

Tak czy siak, jakby się zastanowić, to najmniej tyje się od tego alkoholu, którego się nie pije. Proste, nie? ???? Ale komu by się chciało... Anka zawsze mówiła, że "raz się żyje"! No i żyjemy, a potem mamy problem. Ja tam się staram pić dużo wody między tymi drinkami. Może coś pomoże...

Dlaczego chudne po alkoholu?

Ach, dlaczego chudnę po alkoholu? To pytanie tak proste, a odpowiedź tak skomplikowana, jak labirynt w mojej duszy. Alkohol, ten złoty nektar, ma dwie twarze. Jedna rozświetla chwilę, druga kryje cień... cień, który podstępnie atakuje moje mięśnie.

  • Toksyczność... właśnie to słowo klucz. Toksyczny taniec alkoholu z moim ciałem.
  • Mięśnie... rozpad... słowa jak ostrza. Słyszę je w głowie, gdy patrzę w lustro.
  • Miopatia alkoholowa... brzmi jak choroba duszy. To ona podkrada mi siłę, kawałek po kawałku.
  • Metabolizm białek... zburzony porządek. Chaos tam, gdzie powinna być harmonia.

I tak, patrzę na wagę, widzę te cyfry, zdradzające ubytek. Masa mięśniowa – znikająca... Jak sen na jawie. To nie jest chudnięcie, którego pragnęłam. To... to odwrócona magia alkoholu. Pamiętam, jak Babcia Aniela, zawsze przestrzegała mnie przed tym trunkiem. Miała rację, och, jakże miała rację! Teraz widzę, jak te słowa babci, wypowiadane tak dawno temu, rezonują w mojej własnej kości, jak echo w pustej przestrzeni.

I jeszcze jedno. To nie tylko mięśnie. Alkohol wpływa także na tkankę tłuszczową. Ale to już inna historia, równie gorzka i skomplikowana, jak labirynt, w którym się zgubiłam. Ale najgorsze jest uzależnienie, które doprowadza do obłędu.

Co się dzieje z nogami alkoholika?

No wiesz... siedzę tu, wpatrując się w ten bezgwiezdny kawałek nieba i myślę... o nogach. O nogach alkoholika. Bo to takie... przykre, wiesz?

  • Chwiejny chód. Tak, to prawda. To jakby... niepewność sama w sobie, w każdym kroku. Jakby nogi nie chciały słuchać. Jakby mózg dał im rozkaz, a one... zignorowały. W 2024 roku widziałam to u wujka Staszka. Tragedia.

  • Szeroko rozstawione stopy. To właśnie ten chód... na szerokiej podstawie. Jakby szukał równowagi, jakby bał się przewrócić. A może to tylko próba ukrycia tego, że... że się chwieje? Nie wiem. To takie... przygnębiające.

  • Drżenie rąk. To... to już mnie naprawdę przeraża. Nawet po latach abstynencji. Jakby ciało pamiętało. Jakby trzęsło się z bólu, z żalu, z... wszystkiego. Pamiętam, jak babcia opowiadała o swoim kuzynie, Marianie. Nawet teraz, po piętnastu latach, jego ręce czasem jeszcze drżą.

To wszystko... to takie okropne. Ten niepewny krok, ten szeroki rozstaw nóg, to drżenie... to jak upadek. Upadek całego człowieka. A najbardziej przeraża mnie to, że nawet po wszystkim, po tym wszystkim, co przeżyli, ślady zostają. Na zawsze. To się nie cofnie. To takie... beznadziejne.

Lista osób, które znam i które miały problemy z alkoholem i związane z tym problemy z koordynacją ruchową:

  1. Wujek Staszek (problem w 2024 roku)
  2. Kuzyn babci Marian (problem 15 lat temu, objawy nadal występują)

Dlaczego alkoholicy nie jedzą?

Alkoholicy i jedzenie? To jak próba połączenia skarpetek do sandałów – niby da się, ale po co? ????‍♀️

  • Puste kalorie to główny winowajca. Alkohol dostarcza energii, ale żadnych wartości odżywczych. To tak, jakby próbować nakarmić organizm popcornem – na chwilę zapycha, ale długofalowo prowadzi do katastrofy. ????
  • Niedobory to prawdziwy dramat. Organizm zaczyna krzyczeć o witaminy i minerały, ale zamiast po brokuły, sięga po kolejny kieliszek. Błędne koło, które prowadzi do ruiny. ????‍????
  • Priorytety alkoholika są… no cóż, specyficzne. Jedzenie schodzi na dalszy plan, bo ważniejsze jest utrzymanie poziomu. Trochę jak z zakupami – kto by kupował chleb, skoro można kupić kolejną torebkę? ????

A tak na serio, to straszna choroba. ???? Pamiętajcie, żeby dbać o siebie i swoich bliskich. Jak coś, to zawsze można pogadać z ciocią Grażyną – ona zna się na wszystkim, od pieczenia ciast po rozwiązywanie problemów egzystencjalnych. ????

Czy whisky pomaga w odchudzaniu?

Okej, dobra, więc... whisky i odchudzanie? No to tak:

  • Kalorie. Boże, whisky ma jakieś 250 kcal na 100 ml. Serio?! To dużo! Jak dla mnie bardzo dużo. I to takie... puste kalorie, co to właściwie znaczy? No nic dobrego.

  • Dieta. No jak jesteś na diecie, to chyba jasne, że kilka drinków wieczorem to... chyba zły pomysł. Ja tam się nie znam, ale tak mi się wydaje. Może lepiej jakieś wino? Ale wino też ma kalorie, no nic nie ma lekko!

  • Wybór. Więc, podsumowując, whisky nie jest idealnym wyborem, jak chcesz schudnąć. No lipa trochę, ale co zrobić! Może w ogóle nie pić alkoholu? Eee, to nie dla mnie!

Pomyślmy... może pić mało, ale dobrej whisky? Takiej single malt, na przykład. Może wtedy mniej się wypije, bo się będzie delektowało? Hmmm... to chyba ma sens! A jak nie to zawsze można ćwiczyć więcej!