Co gotować jako opiekunki w Niemczech?

157 wyświetleń
Ech, Niemcy… Pamiętam te obiadki dla babci Irmy! Zawsze stawiała na prostotę – gulasz wołowy, smażone kiełbaski albo pieczeń z ziemniakami. Niczego wyszukanego, ale za to sycące i domowe. Klucz? Dania jednogarnkowe – mniej sprzątania, a babcia miała spokój. Ziemniaki królowały – jako dodatek, pyzy, a nawet placki. Proste, ale zawsze smaczne i wspominane z sentymentem.
Komentarz 0 polubień

Co gotować jako opiekunka w Niemczech? Ojej, to pytanie… Nagle mnie zatrzęsło wspomnieniami! Niemcy… Pamiętam te obiadki dla babci Irmy, takiej malutkiej, ale z apetytem jak niedźwiedź. Zawsze stawiała na prostotę, chociaż ja, szczerze mówiąc, się czasem denerwowałam, że niczego wymyślnego. Gulasz wołowy? No dobra, ale czy to nie nudne po miesiącu? A smażone kiełbaski? Serio? A jednak… to były takie obiadki, że aż mi łzy w oczach stoją. Niczego wyszukanego, ale sycące i domowe. Pamiętam, jak raz zrobiłam jej jakieś "fantazyjne" curry, to ledwie dotknęła! A potem wróciły ziemniaki z pieczenią i była w siódmym niebie. Klucz do sukcesu? Dania jednogarnkowe! Mniej sprzątania – to fakt. Babcia miała spokój, a ja też, bo wiecie, sprzątanie po gotowaniu to koszmar. Ziemniaki rządziły! Jako dodatek, oczywiście. Ale też pyzy – och, te pyzy z kwaśną śmietaną… Mniam! A placki ziemniaczane? W ogóle nie wspominając o tych pysznych plackach, które robiła moja ciocia, a ja potem próbowalam jej naśladować (bez skutku, niestety!). Proste, ale zawsze smaczne i takie… rodzinne, wspominane z sentymentem. Zresztą, przecież to nie tylko o smaku chodzi, prawda? To też cała atmosfera, rodzinna ciepło… Czy ja dobrze pamiętam, że czytałam gdzieś, że aż 70% Niemek uważa ziemniaki za podstawę diety? Może trochę przesadzają, ale coś w tym jest! No i trzeba pamiętać o różnorodności, żeby nie zrobić z siebie maszyny do robienia tylko ziemniaków! Ale podstawa jest ważna, zwłaszcza dla starszych osób.