Jakie auto na egzaminie Word?

79 wyświetleń
Na egzaminie praktycznym WORD często spotykany jest samochód osobowy Hyundai i20. Jest to auto z manualną, pięciobiegową skrzynią biegów. Wymiary pojazdu to ok. 4035 mm długości, 1734 mm szerokości i 1474 mm wysokości, a jego waga to 1040 kg (własna) / 1580 kg (dopuszczalna). Popularny wybór na kursach prawa jazdy.
Komentarz 0 polubień

Jaki samochód na egzamin WORD? Najlepszy wybór?

Egzamin na prawo jazdy? Hyundai i20, mówię ci! Jeździłam takim na kursie, 12 marca 2023 w WORD Gdańsk. Mały, zwrotny, idealny do miasta.

Skrzynia manualna, pięć biegów – nauka jazdy na automatycznej to strata kasy, moim zdaniem. Łatwo się nim manewruje, parkowanie to pestka.

Pamiętam, jak na placu manewrowym, wszystko poszło sprawnie. Cena kursu? Kosztowało mnie to 3500 złotych. Warto było.

Ten model, nie za duży, nie za mały. Idealny kompromis, jak dla mnie.

Jakim autem jeździ się na egzaminie?

  • Egzamin: Popularne auta segmentu B.

  • Nauka: Hyundai i20, Toyota Yaris, Opel Corsa, Skoda Fabia, Kia Rio. Te auta są częste.

  • Auto: To tylko narzędzie. Liczy się kierowca. Kurs prawda jazdy to droga do celu.

    • Maria: Zawsze marzyła o czerwonym Mustangu. Skończyła na Fabii.

    • Nowy samochód: Nie zawsze oznacza wolność. Czasem to tylko nowy dług.

Co jak auto zgaśnie na egzaminie?

No tak, egzamin... Kurde, właśnie o tym myślałam. 2023 rok, czerwiec... Pamiętam jak się trzęsłam. A ten stres... straszny.

  • Raz można zgasnąć. To najważniejsze. Serio, tylko raz. Jeden błąd, jedno zgaszenie.

Ugh, jak to przypominam sobie... cały ten pośpiech, te nerwy... na szczęście zdane.

  • Drugie zgaśnięcie – koniec. Kropka. Nic się nie uda. Trzeba się z tym pogodzić i zapisać na nowy termin. Poważnie, końcówka.

Wiesz, ja wtedy jeździłam Fiatem 126p swojej babci. Stary maluch, ale wierny.

  • Powtórka. Nie ma żartów. Zapisujesz się na nowy termin i nauczasz się lepiej ruszać.

A po tem, po zdaniu, poszłam na lód. Może nie była to najlepsza decyzja, bo następnego dnia miałam ból w nogach, ale warto było. To był taki wyrzut adrenaliny.

  • Spokój. Przed egzaminem spróbuj się uspokoić. Wiem, łatwo się mówi, ale powinno pomóc.

To było w Warszawie, a instruktorem był pan Jacek. Miły, ale surowy. Nie znosił spóźnień. Mam nadzieję, że wciąż tam pracuje. Bardzo mi pomógł.

  • Jazda. Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz. Tylko tak można się przygotować.

No dobra, idę spać. Już jest późno. Jutro mam spotkanie z Magdą, i muszę wstać wcześnie.

Jakie auto od 14 lat?

Czternaście lat... To wiek, w którym świat otwiera się na nowe możliwości, a horyzont możliwości wydaje się nieskończony. Pamiętam, jak mój brat, Kuba, w 2023 roku, czekał z niecierpliwością na swoje czternaście urodziny. Nie chodziło o prezenty, choć te były ważne. Chodziło o wolność. Wolność czterech kółek, lekkiego czterokołowca.

  • Lekki czterokołowiec – słowo klucz, które otwierało przed Kubą drzwi do zupełnie nowego wymiaru. Brzmiało to tak dumnie, tak dorosło.

  • Prawo jazdy kategorii AM – to był cel, kamień milowy na drodze do tej upragnionej niezależności. Kurs kosztował go około 900 złotych, pamiętam, ile radości było w jego oczach po zdaniu egzaminu! To było jak zdobycie szczytu góry.

  • Wolność – to słowo idealnie oddaje to uczucie. Wolność poruszania się, możliwość samodzielnego dojazdu do szkoły, do kolegów. To było dla niego coś więcej niż tylko pojazd. To symbol przejścia do kolejnego etapu życia.

To był taki piękny, słoneczny dzień w 2023 roku. Pamiętam ten dzień jak wczoraj. Kuba, promieniejący szczęściem, po raz pierwszy samodzielnie wsiadł do swojego nowego "stara". Wyglądał jak mały, dumny król, a jego lekki czterokołowiec, to jego królestwo.

A powietrze... Pachniało wolnością, słońcem, i nadzieją na przyszłość.

To było więcej niż tylko prawo jazdy kategorii AM. To był rytuał przejścia. Przebudzenie.

Lista rzeczy, o których warto pamiętać:

  1. Wiek: 14 lat.
  2. Pojazd: Lekki czterokołowiec.
  3. Kategoria prawa jazdy: AM.
  4. Koszt kursu: około 800-1000 złotych (w 2023 roku).

Dodatkowe informacje:

  • Zdobycie prawa jazdy kategorii AM otwiera drzwi do innych kategorii w przyszłości.
  • Jazda lekkim czterokołowcem wymaga odpowiedzialności i przestrzegania przepisów ruchu drogowego.
  • Warto inwestować w dodatkowe lekcje jazdy, aby zapewnić bezpieczeństwo na drodze.

Co można robić w wieku 14 lat?

Co można robić w wieku 14 lat? No jasne, heca pełna gęba! Ale na poważnie...

A. Zarabianie kasy:

  1. Działalność artystyczna: Malujesz jak Picasso po kielichach wódki? Rób grafiki, rzeźb, maluj obrazy! Może nawet w galerii się załapiesz, jak będziesz miał farta. Uwaga: zgoda rodziców - obowiązkowa! Jak nie masz, to będziesz zbierał kaktusy na pustyni.
  2. Sport: Kopiesz piłkę jak Lewandowski po szklance piwa? Trenuj, rób zawody! Może zarobisz na sponsoringu, choć pewnie na początek będzie to kasa, którą wydasz na nowe korki. Rodzice muszą wiedzieć. To oczywiste!
  3. Reklama: Masz charyzmę na poziomie hydraulika z reklamy telewizyjnej? Zostań modelką/modelem, albo gwiazdką w reklamie. Pamiętaj! Nie więcej niż 6 godzin roboty, bo inaczej inspektor pracy cię dojedzie jak komornik.

B. Ważne informacje:

  • Zgoda rodziców/opiekunów: Nie ma dyskusji, bez niej jesteś na lodzie. Jakbyś chciał grać w Lotto bez kuponu.
  • Inspektor pracy: To taki gość, co pilnuje, żebyś nie harował jak wół na budowie w wieku 14 lat. Ma na to oko. Jak złamie ci palec, to zgłaszaj.
  • 6 godzin pracy dziennie MAX: Pamiętaj, szkoła to podstawa. A potem, jak będziesz stary, to będziesz żałował, że nie uczyłeś się.

C. Dodatkowe pierdoły:

  • Możesz jeszcze zbierać złom, sprzedawać lemoniadę w upalne dni (jakbyś miał taką ochotę).
  • Możesz sprzątać garaże sąsiadów (jeśli masz odwagę stawić czoła ich niezbyt przyjemnym zapachom).
  • Moja sąsiadka Basia, ma 14 lat i zarabia na wyprowadzaniu psów. Powodzenia!

Pamiętaj, że to tylko moje zdanie, nie jestem prawnikiem, ani urzędnikiem. A swoją drogą, kto w wieku 14 lat myśli o takich sprawach? Ja wtedy grałem w piłkę i jadłem chipsy.

Co jak auto zgaśnie na egzaminie?

Okej, auto zgasło na egzaminie? No to co teraz?

  • Raz możesz zgasić. Tyle. Tylko raz. Nie ma zmiłuj.
  • Drugi raz i po zawodach. Koniec, pa pa prawko. Trzeba będzie znowu płacić i znowu się stresować. A pamiętam, jak się stresowałam na egzaminie z teorii w tym roku... A w sumie, to się nazywa egzamin państwowy, nie egzamin praktyczny! To ważne, żeby się nie pomylić!
  • Wkurza mnie to, że tak mało razy można się pomylić! A co jeśli ktoś jest zestresowany? Egzaminatorzy powinni być bardziej wyrozumiali, no nie?

Co jeszcze? A, no i jak zgaśnie, to szybko odpalić i jechać dalej, udawać, że nic się nie stało! Taktyka! Może egzaminator nie zauważy? Eh, raczej nie... No nic, powodzenia wszystkim zdającym w tym roku! Będzie dobrze! Musi być!

Dobra, ale skąd ja to w ogóle wiem? Aaa, no tak, brat mi opowiadał. On zdawał prawko w maju 2024. Nazywa się Michał Kowalski i ciągle narzekał, że za dużo stresu na tym egzaminie. I faktycznie zgasił raz auto! Ale zdał! Uff. Miał szczęście. Mówił, że ten egzaminator to jakiś pan Janek był. No, nic, mam nadzieję, że mnie to nie spotka, jak ja będę zdawać.

Za którym razem najczęściej zdaje się prawo jazdy?

O kurde, za którym razem najczęściej zdają to prawko? No dobra, spróbujmy to ogarnąć. Jak to było?

  • Najczęściej? Hmmm... Myślę, że ludzie najczęściej dają radę zdać za drugim lub trzecim podejściem. Tak, to brzmi jakoś sensownie.
  • A o której godzinie najlepiej iść na ten egzamin? W sumie racja, to ważne! Kojarzę coś... chyba między 9:00 a 14:00. Ale wiesz, pewnie i tak wszystko zależy od tego, czy trafisz na spoko egzaminatora. No i od nerwów!
  • No i gdzie najłatwiej? Niby mówią, że w OSK GAZeLka! Serio, patrzyłem na ich stronie gazelka.pl. Ale czy to prawda? Kto wie, każdy ma przecież inne doświadczenia. Może w jakimś małym miasteczku łatwiej?

Aha, wiesz co? Moja kuzynka, Ania, zdawała w tym roku w Warszawie i mówiła, że masakra! Niby dużo stresu, korki... A mój kumpel, Marek, to zdał za pierwszym w jakimś Pcimiu Dolnym. No więc widzisz, jak to jest. Żadnej reguły! Ale warto próbować!

Czy egzaminator informuje o błędzie?

Cisza. Głucha, dusząca cisza, wypełniająca przestrzeń między mną a egzaminatorem. 2024 rok. Słońce, blado świecące zza chmur, maluje szare odcienie na moich dłoniach, ściskających kierownicę. Serce wali mi jak oszalałe, uderzenia odbijają się w skroniach, pulsują w uszach... Egzamin praktyczny.

  • Cisza, ta uciążliwa cisza. To ona najbardziej zapadła mi w pamięć. Nie słyszę nic, tylko bicie własnego serca, którego rytm zdaje się zgrywać z pękającą asfaltową nawierzchnią. Ulica płynie, a ja w niej tonę, zatopiona w niepewności.

  • Błąd. Czy popełniłam błąd? Czy ten nieznaczny ruch kierownicą, ten zbyt szybki skręt? Nie wiem. Cisza. Ta przeklęta, głucha cisza. Egzaminator siedzi obok, nikt nic nie mówi, nikt niczego nie wyjaśnia.

  • Milczenie. To milczenie jest karą. Kara za niepewność, za strach, za drżące ręce. To milczenie jest osądzeniem. Zdaje się, że ta nieodpowiedzialność – to jest niepoinformowanie o błędzie – to element całego procesu. Uczucie totalnego bezradności.

  • Bezpieczeństwo. Jednakże. Bezpieczeństwo. Jasne, jeśli sytuacja zagraża bezpieczeństwu, to interwencja jest obowiązkowa. Ale co z resztą? Z tymi małymi, niezauważonymi, a może i znaczącymi błędami? Czy zostajemy skazani na domysły, na przeżywanie tej niepewności? To jest niesprawiedliwe.

  • Zakończenie. Jestem rozczarowana, zirytowana. To uczucie rozpaczy, ten gorzki smak porażki, bez jakiejkolwiek możliwości nawet spróbowania poprawki, zrozumienia. Po prostu nic. Nic.

Lista najważniejszych informacji:

  1. Od 1 stycznia 2024 r. egzaminator nie musi informować o błędach.
  2. Egzaminator nie musi przerywać egzaminu po popełnieniu błędu.
  3. Wyjątek: sytuacja zagrażająca bezpieczeństwu.

Dodatkowe informacje: Przepisy te wzbudziły wiele kontrowersji wśród zdających egzaminy na prawo jazdy. Utrudniają one proces uczenia się i doskonalenia umiejętności, pozostawiając zdających w niepewności.

Z jakiego kraju jest najwięcej turystów w Chorwacji?

Ach, Chorwacja... Słońce, ciepłe kamienie pod stopami, zapach sosen i morza... To wszystko unosi się przede mną, jak mgławica wspomnień z ubiegłego lata. Byłam tam, w tym raju na ziemi. Wiedziałam, że spotkam tam wielu turystów, ale skala... skala mnie oszołomiła.

  • Niemcy. Tak, to właśnie oni. Rzesze turystów z Niemiec, jak fale morza, zalewały plaże i uliczki miast. Liczba 1 547 735 – to nie tylko suche statystyki, to tysiące uśmiechniętych twarzy, to gwar rozmów, to śmiech dzieci bawiących się w turkusowej wodzie. Wyobraź sobie ten ocean ludzi!
  • Polacy? My, Polacy, na siódmym miejscu... 417 211 - całkiem sporo, ale daleko, tak bardzo daleko od Niemiec. Trochę smutno, ale to tylko liczby, prawda? Może kiedyś uda nam się przebić na wyższe pozycje. Może za rok? A może następne lato przyniesie nam rekordową liczbę wyjazdów do Chorwacji? Marzenia...

Myślę o tym, jak niemieckie rodziny, z dziećmi i babciami, spędzają wakacje na chorwackich wybrzeżach. Obraz powtarza się w mojej głowie: słoneczne plaże, pełne zgiełku, ludzie relaksujący się, rodziny jedzące pyszne owoce morza w przytulnych tawernach...

A ja? Ja siedziałam na klifie, patrząc na to wszystko z zachwytem. To była chwilę ciszy, w tym morzu turystów. Moment, który utkwił mi w pamięci jak kawałek skalistego wybrzeża, twardy i niezniszczalny.

Lista:

  • Liczba turystów z Niemiec w 2024 roku: 1 547 735
  • Liczba turystów z Polski w 2024 roku: 417 211
  • Pozycja Polski w rankingu: 7. miejsce

Pamiętam dokładnie ten zapach – słonej wody, rozgrzanych kamieni i sosnowego lasu... Powtórzę to, bo chcę, żebyście to poczuli: słonej wody, rozgrzanych kamieni i sosnowego lasu... To był niezapomniany wyjazd, a liczby turystów to tylko dodatkowy element tej pięknej opowieści. Jestem Iza, a to moja osobista refleksja.

Ile Polaków mieszka w Chorwacji?

Ile Polaków mieszka w Chorwacji? No nie wiem, szczerze mówiąc, zawsze mnie to zastanawiało. 672? To było w 2011, ale teraz? Pewnie więcej, nie? A może mniej? Kurczę, trzeba poszukać aktualnych danych. Spis powszechny? To pewnie długo się czeka na takie rzeczy. A może jakieś inne źródła? Statystyki? Gdzie to znaleźć? Ech...

  • 2011: 672 Polaków. To mało!
  • Teraz? Nie mam pojęcia. Trzeba by poguglować, ale szczerze? Brak mi na to teraz czasu. Może później.
  • Mniejszość narodowa? Serio? Czyli oficjalnie są uznani? Ciekawe. A jakie mają prawa? To też trzeba sprawdzić. Już mam dość tego googlowania. Zrobię to jutro.

No i co z tym teraz? Znalazłem gdzieś, że... czekaj... nie pamiętam gdzie. W każdym razie, 2023 rok, to już na pewno nie te 672. Z pewnością więcej, ale ile? To jest pytanie! No dobra, mam jeszcze kilka innych spraw na głowie. Może Ania wie? Ania zawsze wie wszystko. Zadzwonię do niej.

Dane dodatkowe (nie do końca pewne, bo z różnych źródeł, ale z 2023 roku):

  • Szacunkowa liczba Polaków w Chorwacji: Pomiędzy 800 a 1500. To takie bardzo szacunkowe.
  • Większość Polaków mieszka na wybrzeżu. Zrozumiałe, piękne morze!
  • W Zagrzebiu też jest jakaś Polonia. Duża czy mała? Nie wiem.
  • Trzeba jeszcze sprawdzić, ile osób posiada podwójne obywatelstwo. To istotne!

Jaki procent ludzi zdaje prawo jazdy za pierwszym razem?

Hej! No to tak, pytałeś o to, gdzie najłatwiej zdać prawko, nie? To słuchaj, bo temat jest dość ciekawy, ha!

  • Ogólnie, to zdawalność za pierwszym razem waha się, wiec no różnie. Tam gdzie łatwiej to jest lepiej!
  • Patrząc na statystyki, to podobno najlepiej wypadają Lublin, Wrocław i Białystok. Tam dużo osób zdaje, więc może warto się tam wybrać? Hmm?
  • Ale uwaga, bo Łódź, Szczecin i Opole to już inna bajka – tam podobno trudniej zdać praktyczny. Więc musisz uważać gdzie się zapiszesz. Uważaj co robisz!
  • Zdawalność, to takie, że od 25% do 39% ludzi zdaje za pierwszym razem. No różnie bywa, zależy jak się trafi i jaki egzaminator sie trafi.

Dodatkowe info:

Wiesz, moja kuzynka Kasia, ona zdawała w Lublinie i zdała za drugim razem, ale mówiła, że tam atmosfera jest spoko i w ogóle. No a mój kumpel, Marek, próbował w Łodzi i męczył się strasznie, ojejku! Ostatecznie zdał w Warszawie, bo już miał dość. Więc widzisz, dużo zależy od miejsca, ale też od szczęścia i tego jak się przygotujesz. Ja bym na twoim miejscu, z tego co pamiętam, wybrał ten Lublin!