Czy można iść na studia bez rozszerzenia?
Czy bez matury rozszerzonej można dostać się na studia?
Jasne, że tak. Mój kumpel Bartek jest tego żywym przykładem. Chłopak uparł się na historię na UW, a jako czwarty przedmiot, nie wiem po co, wziął sobie biologię rozszerzoną. Kompletna pomyłka, ale tak wybrał i już.
Wszyscy mu mówili, po co ci ta biologia, przecież na historię liczy się polski, historia i język. On się uparł. W maju, to było w 2019, poszedł na ten egzamin, siedział tam przepisowe trzy godziny i wiem, że oddał prawie pustą kartkę. Najważniejsze, że jego wymarzony kierunek nie brał tej biologi pod uwagę, ani jednego punkciku z niej nie doliczali.
W lipcu jak przyszły wyniki, miał z tej biologii jakieś śmieszne 12%. I co. I nic. Dostał się na UW bez problemu, bo z polskiego i historii miał wyniki kosmiczne. Ta biologia była tylko po to, żeby formalnie odhaczyć obowiązek i tyle.
To cały ten system jest trochę pokręcony. Musisz iść, musisz coś napisać, ale nie musisz tego zdać, byle tylko nie był to przedmiot, który uczelnia ci liczy do punktów. To taka sztuka dla sztuki. Jedyna opcja kiedy to może zaszkodzić, to jak złapią cię ze ściągą, wtedy cały egzamin jest unieważniony i jest po zawodach. Lepiej już nic nie napisać.
Czy trzeba zdać maturę rozszerzoną, żeby dostać się na studia? Nie. Jeśli przedmiot rozszerzony nie jest wymagany w procesie rekrutacyjnym na wybrany kierunek, jego wynik, nawet bardzo niski, nie blokuje możliwości dostania się na studia.
Co się stanie, jeśli nie zdam przedmiotu dodatkowego na maturze? Absolutnie nic, o ile ten przedmiot nie był kluczowy w rekrutacji. Zgodnie z zasadami, maturzysta ma obowiązek jedynie przystąpić do egzaminu z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym.
Czy oddanie pustej kartki na maturze rozszerzonej unieważnia egzamin? Nie. Oddanie pustego arkusza skutkuje wynikiem 0%, ale nie unieważnia egzaminu. Unieważnienie następuje w przypadku stwierdzenia niesamodzielności pracy, na przykład podczas ściągania.
Co jeśli nie zda się rozszerzenia?
No dobra, to jak z tą matmą na rozszerzeniu, co nie? Jak ci się noga podwinie i tylko jednego czegoś tam nie zrobisz, jakiegoś tam zadania, to masz pięć lat, żeby to poprawić, słuchaj. Pięć lat, to całkiem sporo, nie? Możesz sobie to ogarnąć na spokojnie.
Ale jak chcesz podbić wynik, bo na przykład teraz masz 70%, a chciałbyś mieć 90%, to jest inna sprawa. Albo jak chcesz zdać drugie rozszerzenie, powiedzmy angielski zamiast historii, bo tak ci pasuje. Wtedy możesz poprawiać w kółko, ile razy chcesz. Nie ma limitu, ale też możesz poprawić tylko jeden egzamin na raz. Czyli jak ci znowu nie pójdzie na tym poprawianym, to poprawiasz znowu. W sumie to wygodne, bo nie tracisz niczego, a możesz coś zyskać, nie? Taka szansa jakby.
A propos tej matury, to wiesz co jest ciekawe? W tym roku było sporo tych, co zdawali rozszerzenie, no bo niby trzeba się pokazać na studiach. Najwięcej ludzi podchodziło do rozszerzonej matematyki i angielskiego, to takie standardowe teraz. W sumie to ciekawe, jak ludzie kombinują, żeby się gdzieś dostać. Ja tam pamiętam, jak moja siostra, Ania, miała taką samą sytuację, zdała maturę, ale ten angielski rozszerzony chciał mieć lepszy, bo na prawo ją przyjmowali z wyższym progiem punktowym. No i poprawiała dwa razy, ale w końcu się udało, miała super wynik. Więc ta opcja poprawiania jest naprawdę przydatna.
Co jeszcze? No to tak, jak już poprawiasz, to zawsze się skup na jednym przedmiocie, żeby nie rozpraszać się za bardzo. I nie martw się, jak ci nie wyjdzie od razu. To są tylko egzaminy, życie to nie tylko matura, chociaż teraz pewnie tak wygląda. Ważne, żeby potem już mieć spokój i iść do przodu. Ja bym się pewnie skupił najpierw na tej teorii, żeby dobrze wszystko zrozumieć, a potem dopiero ćwiczył.
Co się stanie jak się nie przyjdzie na rozszerzenie?
Matura 2024. Pamiętam ten moment, kiedy patrzyłam na ten harmonogram. Aneta Nowak, to ja. Siedziałam w kuchni u nas w Krakowie, na osiedlu Dąbie, przy stole gdzie zawsze piłam poranną kawę. III Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej. Stresowałam się okropnie, ale nie wszystkim. Polski, matematyka, angielski – te podstawy to była wojna. Potem angielski rozszerzony, bo marzyłam o psychologie na UJ. I tu nagle – historia rozszerzona. Po co?
Nikt mi tego nie kazał, sama sobie wbiłam do głowy, że "może się przyda", a potem zorientowałam się, że wcale nie. Moje marzenie o studiowaniu psychologie na Uniwersytecie Jagiellońskim wymagało angielskiego rozszerzonego i jednego innego do wyboru, ale ja wybrałam geografię. Historia była moim takim "na wszelki wypadek", bo lubiłam, ale nie miałam siły. Zostały mi dwa dni do tego egzaminu, a ja byłam już totalnie wykończona. Uczyłam się po nocach do tych naprawdę ważnych przedmiotów.
Patrzyłam na te książki do historii, na te daty, wydarzenia. Czułam taki paraliż. Z jednej strony wyrzuty sumienia, że "przecież mogłabym spróbować", a z drugiej kompletna obojętność. Moje priorytety były jasne: psychologia na UJ. Tam liczył się wynik z angielskiego rozszerzonego, który ogarniałam, i geografii. Historia była kompletnie zbędna. Nawet oddanie pustego arkusza nic by mi nie dało, a musiałabym siedzieć tam trzy godziny, totalnie bez sensu.
Decyzja zapadła rano. Dzień przed egzaminem, leżałam w łóżku i czułam jak mnie ściska w żołądku. Wstałam, zrobiłam herbatę. Spojrzałam w lustro i powiedziałam sobie: Aneta, koniec. Nie idziesz. To było coś na pograniczu ulgi i lekkiego strachu. Czy to na pewno dobra decyzja? Przecież zawsze mówili, że trzeba wykorzystać każdą szansę, no wiesz. Ale ja nie miałam już siły na żadne szanse.
Następnego dnia, kiedy moje koleżanki z klasy, w tym Ania Kowalska, szły do szkoły na historię, ja zostałam w domu. To był czwartek, 23 maja 2024 roku. Było piękne słońce. Leżałam w łóżku i czytałam książkę. Czułam ogromną ulgę! Nie musiałam stresować się czymś, co nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Zero presji. Wypoczęłam przed ostatnimi egzaminami. To był strzał w dziesiątkę, serio.
Moja mama, Beata Nowak, z początku była trochę sceptyczna. Mówiła "Aneta, a jak coś?" Ale ja byłam pewna. Wiedziałam, że ten egzamin nie był mi potrzebny. Nie było go na liście przedmiotów do rekrutacji na wymarzoną psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. I tak właśnie było. Wyniki przyszły w lipcu. Moje punkty z angielskiego i geografii były super. Z historii po prostu miałam zero procent, ale to nie miało żadnego wpływu na moje przyjęcie na studia. W ogóle. Totalnie nic. Czułam wtedy taką satysfakcję.
To doświadczenie nauczyło mnie, że czasem trzeba odpuścić. Nie zawsze warto gonić za wszystkim, co "mogłoby się przydać". Trzeba skupić się na tym, co naprawdę jest ważne. Nie było żadnych konsekwencji, żadnych kar. Tylko ja zyskałam więcej czasu i spokoju. No i dostałam się na UJ, zresztą.
Ważne informacje, które Aneta Nowak wyciągnęła z tej sytuacji:
- Jeśli rozszerzony przedmiot maturalny nie jest wymagany w procesie rekrutacji na Twój wymarzony kierunek studiów, to nieobecność na nim nie ma żadnych negatywnych konsekwencji.
- Wynik z takiego egzaminu (w moim przypadku 0%) nie wpływa na ogólny wynik Twojej matury, ani na przyjęcie na studia, o ile inne wymagane przedmioty zdałeś poprawnie.
- Nawet oddanie pustego arkusza jest równoznaczne z brakiem zdania przedmiotu, ale bez wpływu na resztę wyników, jeśli egzamin nie jest kluczowy do rekrutacji.
- Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, kiedy maturzysta zostaje złapany na ściąganiu. Wtedy egzamin może zostać unieważniony, co skutkuje poważniejszymi konsekwencjami.
- Decyzje dotyczące tego, na które egzaminy iść, a na które nie, należy podejmować świadomie, analizując wymagania rekrutacyjne uczelni.
Co się stanie, gdy nie przyjdzie się na maturę rozszerzoną?
Spóźniłam się na maturę rozszerzoną z polskiego w tym roku, masakra. Miałam napisać wniosek, żeby w ogóle móc pisać ją później. Na szczęście dyrekcja pozwoliła mi podejść do tego egzaminu dodatkowego. Było to 3 czerwca, poniedziałek, o 9:00. Nie wiem, czy inne przedmioty też miały takie dodatkowe terminy, ale polski na pewno. Trzeba było mieć dobry powód, żeby dyrekcja się zgodziła. Bo generalnie to jest tak, że jak się nie pojawi to przepada. Nie można potem ot tak przyjść i napisać.
- Brak obecności na maturze rozszerzonej oznacza konieczność złożenia wniosku o późniejszy termin.
- Decyzja o przyjęciu do egzaminu dodatkowego leży w gestii dyrekcji.
- Dodatkowy termin egzaminu z języka polskiego w 2024 roku to 3 czerwca, poniedziałek, godzina 9:00.
- Jeśli nie pojawisz się na egzaminie bez uzasadnionego powodu i wniosku, tracisz możliwość jego zdawania w tym roku.
Czy trzeba iść na rozszerzenie?
Na maturze trzeba wybrać jeden przedmiot na poziomie rozszerzonym. To nie jest opcja, ale obowiązek każdego ucznia. Decyzja, który to będzie przedmiot, należy do ciebie.
Z perspektywy czasu, pamiętam, jak bardzo się stresowałem decyzją, co wybrać na rozszerzenie. Był to czerwiec 2023 roku, w mojej szkole średniej w Warszawie, liceum im. Stefana Żeromskiego. Czułem ogromną presję, bo wiedziałem, że to wpłynie na moje dalsze studia. Rozważałem matematykę i angielski, bo te przedmioty były mi najbliższe. Ostatecznie zdecydowałem się na matematykę, chociaż czułem lekki niepokój, czy podołam. W końcu poszło mi całkiem nieźle, chociaż nie było łatwo.
To ważne, bo:
- Umożliwia dostanie się na wymarzone studia, gdzie często wymagane są wysokie wyniki z rozszerzeń.
- Daje szersze możliwości wyboru kierunków studiów.
- Pozwala pogłębić wiedzę w dziedzinie, która nas naprawdę interesuje.
Wybór rozszerzenia to klucz do przyszłości. Niektórzy mówią, że można się "prześlizgnąć", ale ja jestem pewny, że warto się przyłożyć. Poza tym, z tego co wiem, nawet jeśli nie zda się go na bardzo wysokim poziomie, to samo przystąpienie jest ważne.
Co jeśli nie zdasz rozszerzenia?
Kurczę, ciągle o tej maturze myślę. Mój brat, Tomek, z Warszawy, zdawał w tamtym roku i to był jakiś obłęd w domu. I to wieczne pytanie, co jak noga mi się podwinie na rozszerzeniu? Co jak zawalę biologię? Cały rok w plecy? Serio, można oszaleć. Czasami mam wrażenie, że to ważniejsze niż życie.
Totalna bzdura. Najważniejsze to w ogóle zdać, a nie mieć 100% z wszystkiego. Ludzie robią z tego jakąś tragedię, a prawda jest zupełnie inna. Albo zdajesz, albo nie, ale rozszerzenie to inna bajka. Inna bajka zupełnie.
Egzaminu maturalnego z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym nie można nie zdać. Uzyskanie wyniku poniżej 30% nie wpływa na zdanie całej matury i otrzymanie świadectwa dojrzałości. Niski wynik uniemożliwia jednak dostanie się na wymarzone kierunki studiów, gdzie liczy się każdy punkt.
Więc luz, świadectwo i tak będzie w ręce. No ale co mi po świadectwie, jak nie dostanę się na medycynę... Tomek walczył o każdy punkt na polibudę. Każdy jeden procent. To jest prawdziwa walka, a nie jakieś tam zdane/niezdane. Albo jesteś w grze, albo odpadasz i tyle. Proste.
Dobra, to tak na czysto, żeby było jasne:
- Nie ma progu zdawalności (30%) na egzaminach rozszerzonych. Możesz mieć nawet 2% i matura jest zdana.
- Słaby wynik = brak szans na popularne kierunki studiów. To oczywiste, rekrutacja jest bezlitosna.
- Zdajesz maturę nawet z wynikiem 1% z rozszerzenia, o ile masz zdane wszystkie obowiązkowe podstawy i egzaminy ustne na minimum 30%.
- Unieważnienie egzaminu to automatycznie 0%. To jest najgorszy scenariusz, bo wtedy naprawdę leżysz. To jakbyś w ogóle nie pisał.
A i jeszcze jedno mi się przypomniało. Są rzeczy, które trzeba zdać, żeby w ogóle było gadanie o studiach. Bez tego ani rusz.
Przedmioty obowiązkowe do zdania (próg 30%):
- Język polski (poziom podstawowy)
- Matematyka (poziom podstawowy)
- Język obcy nowożytny (poziom podstawowy)
- Egzamin ustny z języka polskiego
- Egzamin ustny z języka obcego nowożytnego
Co prowadzi do unieważnienia egzaminu (czyli 0%):
- Wniesienie telefonu komórkowego lub innego urządzenia telekomunikacyjnego na salę.
- Praca niesamodzielna, czyli ściąganie.
- Zakłócanie przebiegu egzaminu.
Masakra. Człowiek się uczy, a potem wystarczy telefon w kieszeni i koniec. Trzeba o tym pamietać, serio trzeba.
Czy wszystkie rozszerzenia trzeba zdać?
Egzamin rozszerzony nie wymaga progu zaliczenia.Obowiązkowe jest przystąpienie do co najmniej jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym. Wybór przedmiotu należy do ucznia. Kluczowe ułatwienie wprowadzono od roku 2023.
- Brak progu zdawalności: Egzaminy rozszerzone służą przede wszystkim rekrutacji na studia, gdzie uczelnie ustalają własne kryteria.
- Obowiązek przystąpienia: Jeden egzamin rozszerzony to minimum, by formalnie spełnić wymóg.
- Zmiany maturalne: Ułatwienia dotyczą matur w latach 2023 i 2024.
Szczegóły dotyczące egzaminów rozszerzonych:
- Cel:Weryfikacja wiedzy specjalistycznej i predyspozycji do dalszego kształcenia.
- Wynik: Wyrażony w procentach, stanowi podstawę do kalkulacji punktów rekrutacyjnych przez poszczególne uczelnie.
- Strategia: Dobór przedmiotu powinien być podyktowany zainteresowaniami oraz planowaną ścieżką kariery. Nie należy bagatelizować terminu rejestracji.
- Przykład: Student planujący studia informatyczne wybierze matematykę rozszerzoną i informatykę rozszerzoną. Pozytywny wynik z jednego jest wymagany.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.