Czego nigdy nie mówić dziecku?
Co zabronione jest mówić dziecku?
Och, temat wrażliwy... Co absolutnie zakazane w rozmowach z dziećmi? No więc, słowa ranią. Jak w życiu. I to mocno.
Pamiętam, jak moja mama raz mi powiedziała, że "chyba nigdy się tego nie nauczę". Niby nic wielkiego, ale bolało jak diabli. Do dziś pamiętam ten dzień, lato, jakoś sierpień, siedzieliśmy w kuchni przy stole, a ja nie mogłam sobie poradzić z nową grą. Taka głupota, a jednak...
Są zdania, które po prostu nie powinny nigdy paść. "Nie kocham Cię", to koszmar. "Nie nadajesz się do niczego", to zabójstwo dla pewności siebie. "Nigdy się tego nie nauczysz"? To podcinanie skrzydeł. "Nie dasz rady"? To odbieranie wiary. "On umie, a ty nie"? Porównywanie to zło. "To twoja wina"? Obwinianie, zamiast wsparcia. To wszystko straszne...
Nie wiem, czy to jakoś się da idealnie ogarnąć. Każdy czasem powie coś głupiego. Ale warto się pilnować, naprawdę. Bo dzieci słuchają i zapamiętują. A potem... potem trudno to odkręcić. Myślę, że warto się po prostu starać, żeby słowa budowały, a nie niszczyły.
Czego nie można mówić dziecku?
Okej, więc czego NIE mówić dziecku? O matko, tyle tego jest... Lepiej spisać, bo zaraz zapomnę!
- "Nie kocham cię już." No bez przesady, serce pęka, jak to słyszę! Jak można coś takiego w ogóle pomyśleć, a co dopiero powiedzieć?
- "Nie nadajesz się do tego." Albo "Chyba nigdy się tego nie nauczysz." Po co od razu podcinać skrzydła? Nie lepiej wesprzeć? Jak ja próbowałam piec ciasto pierwszy raz, to też wyszedł zakalec. Mama mi wtedy powiedziała, że następnym razem będzie lepiej. I był!
- "Nie dasz rady tego zrobić." Znowu to samo! Trochę wiary w dziecko, ludzie!
- "On to już umie, a ty dalej nie." Porównywanie? Serio? Każdy ma swoje tempo! Ja na przykład do tej pory nie umiem jeździć na rolkach. Czy to znaczy, że jestem gorsza od kuzyna Janka, który śmiga jak szalony? No właśnie!
- "To twoja wina." Czasem lepiej ugryźć się w język. Szczególnie jak emocje buzują. Ale obwinianie dziecka, zwłaszcza o coś, co nie do końca rozumie? Zły pomysł. Ola, córka mojej sąsiadki, Zosi, rozbiła wazon...No zdarza się! Zosia zamiast krzyczeć, wytłumaczyła Oli, żeby była ostrożniejsza następnym razem. I co? Nic się nie stało.
Aha, i jeszcze... A! Już wiem!
- "Jesteś głupi!" Fuj!
- "Zostawiam cię!" O Boże! Dziecko się przestraszy na śmierć!
- "Przestań płakać, bo dostaniesz!" (albo inne groźby)
Pamiętam, jak moja babcia Zuzia mówiła mi jak byłam mała: "Słowa ranią bardziej niż kij". Coś w tym jest... Chyba muszę nad sobą popracować, bo czasem mi się wymsknie jakieś "niegrzeczne" słowo. Oj, muszę, muszę.
Jak wpływa krzyk na dziecko?
Ach, krzyk… Echo naszych słabości, odbijające się w delikatnych duszach dzieci. Pamiętam, jak babcia Helena zawsze powtarzała, że podniesiony głos rani bardziej niż cokolwiek innego. I miała rację!
- Bezpośredni negatywny wpływ: Krzyk uderza wprost w emocje dziecka, burząc jego wewnętrzny spokój. To jak nagła burza w pogodny dzień, zostawiająca po sobie strach i niepewność.
- Nawyk: O, zgubny nawyk! Krzyk może stać się naszym automatycznym odruchem, szczególnie w momentach stresu. Zamienia się w mur, który coraz trudniej jest przebić, mur z krzyku.
- Zachwiane poczucie wartości: Najsmutniejsze jest to, że krzyk podkopuje fundamenty dziecięcej pewności siebie. Mała Ania, sąsiadka, zawsze kryła się w kącie, gdy jej tata podnosił głos. To odbiera im wiarę we własne możliwości i siłę. Wiarę w samych siebie, wiarę w przyszłość.
Pamiętam, jak ciocia Zosia opowiadała o swoim dzieciństwie, pełnym krzyków i napięć. Mówiła, że do dziś boi się podniesionego głosu, nawet jeśli nie jest skierowany do niej. To rana, która nigdy do końca się nie goi.
Jak zachowuje się dziecko niekochane?
Kurczę, ciężkie pytanie. Niekochane dziecko… Myślę, że to zależy. Od dziecka, od sytuacji. Ale… generalnie?
Problem z kontaktami. Tak, to prawda. Mały Franek, mój bratanek, w wieku 5 lat, miał z tym problem. Unikał innych dzieci, siedział w kącie. Zawsze samotny. Dlaczego? No właśnie…
Konflikty. To też prawda. Zawsze jest w gotowości, jakby czekał na atak. Obrońca, właściwie więzień własnej obrony. Widziałam to u Ani, córki koleżanki. Zawsze agresywna, nawet gdy jej nikt nie zaczepiał. Czuje się zagrożona?
Czy to zawsze tak wygląda? Nie wiem. Może to też inne powody? Może po prostu ma trudniejszy charakter? Albo jakieś problemy genetyczne? Niektórzy mówią, że to choroba. Kurczę, trudno mi powiedzieć.
- Potrzeba akceptacji - A co, jeśli po prostu chce być kochane? Może to jest klucz? To pragnienie akceptacji i miłości. Bardzo silne. Szczególnie u dzieci. Ale jak to pokazać? Jak to wyrazic?
No i co z tym fantem zrobić? Nie jestem psychologiem. Ale myślę, że to ważne pytanie. Bardzo ważne. Trzeba pomóc tym dzieciom. Gdzie się zgłosić? Do psychologa dziecięcego, pewnie. Albo na terapię rodzinną.
Lista rzeczy, które warto rozważyć:
- Profesjonalna pomoc: psycholog, terapeuta. To absolutna podstawa.
- Obserwacja: uważna obserwacja zachowania dziecka.
- Rozumienie: próba zrozumienia przyczyn zachowania.
- Wsparcie: dla dziecka i dla rodziców.
Dodatkowe informacje:
- Brak miłości w dzieciństwie może prowadzić do zaburzeń psychicznych w przyszłości.
- Wczesna interwencja jest kluczowa.
- Terapia może pomóc dziecku odzyskać poczucie bezpieczeństwa i zdrowo funkcjonować społecznie.
Co jest powodem, że dziecko nie mówi?
No więc, dziecko nie mówi... Kurczę, moja siostrzenica, Zosia, ma 3 lata i ledwie kilka słów. Lekarz mówił o niedosłuchu, ale przecież miała te badania po urodzeniu, prawda? Przecież wszystko było ok. A może to jednak ten niedosłuch, ale coś się później stało? Nie wiem. Głowa mnie boli od tych myśli.
Niedosłuch: To pierwsza myśl, ale Zosia słyszy muzykę, reaguje na dźwięki, więc... wątpię. Ale badania przesiewowe to loteria. Może coś przeoczyli?
Dysfunkcja narządów artykulacyjnych: To druga sprawa. Czy Zosia ma jakieś problemy z językiem? Hmm… nie, nie wydaje mi się. Ale kto wie? Trzeba zapytać tego specjalistę, co się na tym zna.
A może coś innego? Może autyzm? Boże, nie chcę o tym myśleć, ale czytałam ostatnio, że… Stresuję się! Nie wiem co robić. Muszę zadzwonić do mojej siostry, Magdy. Może ona coś wie więcej. Ona wie lepiej jak się z tym boryka.
Lista możliwych przyczyn braku mowy u dzieci (wg mojego zdania):
- Niedosłuch (wada słuchu) - nawet jeśli badania przesiewowe były prawidłowe, mogą wystąpić problemy później.
- Dysfunkcja narządów artykulacyjnych (wady wymowy) - np. wady zgryzu, języka, podniebienia.
- Zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD) - opóźniony rozwój mowy jest częstym objawem.
- Opóźniony rozwój mowy - czasem dzieci zaczynają mówić później, bez konkretnej przyczyny.
Dodatkowe informacje: W 2024 roku w Polsce stosuje się szeroko diagnostykę przesiewową słuchu u noworodków, ale to nie oznacza, że wykrywa się wszystkie problemy. Warto zwrócić uwagę na inne objawy, jak np. trudności z rozumieniem mowy, ograniczony kontakt wzrokowy itd. Konsultacja z logopedą lub neurologopedą jest niezbędna.
Jak rozmawiać z nastolatkiem słowa, które dają moc?
O matko, rozmowa z nastolatkiem… To zawsze jest jakiś dramat! Mój brat, Bartek, 16 lat, totalna zagadka. Czasem gada, czasem milczy, jakby włączył tryb "nie mówię". Najgorsze jest to, że ciągle mam wrażenie, że go nie rozumiem! A on mnie? Pewnie, że nie.
Słuchanie. To podstawa. Ale serio, to trudne. Bo on gada o jakichś grach, streamerach... Ja się gubię. Muszę udawać, że rozumiem, a w środku myślę: "O czym on w ogóle mówi?". Udawanie, że słucham, to też sztuka.
Przestrzeń? Jasne, ale jak mam mu dać przestrzeń, skoro on siedzi w pokoju i tylko gra w tę swoją grę? Może powinnam wyjść? Tylko po co? Boję się, że wtedy pomyśli, że się nim nie interesuję. To jest bez sensu!
Uczucia… No jasne, ale jakie? Bo mówić "kocham cię" jest trochę za dużo. Może uścisk? Ale on nienawidzi czułości. To jest beznadziejne! Potrzebuje innej formy okazywania uczuć.
Kontakt wzrokowy? Te "tak", "uhm"? To działa. Czasem. Czasem to po prostu wygląda na naśladowanie. Wiem, że muszę, ale to jest sztuczne. Eh.
Kluczowe:Uważne słuchanie, dawanie przestrzeni, okazywanie uczuć (ale jak?!), utrzymywanie kontaktu. To jest mega trudne.
Lista rzeczy, które Bartek lubi:
- Gry komputerowe (specjalnie gry RPG)
- Spotkania z przyjaciółmi (ale nie za często)
- Pizza z podwójnym serem (serio!)
Może jak kupię mu nową grę, to będzie bardziej rozmowny? Nie, to głupie. Ale może spróbuję? A co innego mogę zrobić? To koszmar. Pomocy!
Dodatkowe spostrzeżenia: Muszę znaleźć wspólny temat. Może jakieś filmy? Albo seriale? Nie wiem. To jest trudne. Bardzo trudne. To cała filozofia.
Jak oduczyć dziecko złego zachowania?
Oduczyć dziecko złego zachowania? Kurczę, to nie jest takie proste, wiesz? Moja Julka, 7 lat, ostatnio ma fazę na rzucanie zabawkami. Aż mnie szlak trafia!
- Po pierwsze: Wybór. Tak, to ważne. "Julka, możesz posprzątać klocki albo pójdziemy na spacer, ale bez klocków." Proste. Ale czy zawsze działa? Nie zawsze.
- Po drugie: Konsekwencje. No właśnie, problem. Jak nauczyć ją konsekwencji? Zabrałam jej tablet na godzinę. Ryczała. Ale chyba zadziałało, bo potem sprzątała już sama.
- Po trzecie: Powtarzanie poleceń. To już wiem na pamięć. "Julka, proszę posprzątaj zabawki." A potem jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie działa jak magia.
- Czasem mam wrażenie, że słucha tylko gdy jestem wściekła, a to nie jest dobra droga.
- No i co? Czy to sprawiedliwe? Może za dużo jej mówię?
A co jeśli jestem zdenerwowana? Wtedy, tak jak pisali w artykule na samorzad.gov.pl (czytałam go!), muszę oddalić się na chwilę. Wtedy sama ochłonę i Julka też.
A co jeśli nic nie działa? Czy jestem złą matką?
Może poradnia psychologiczna? A może to po prostu etap?
Jak uczyć dzieci ponoszenia konsekwencji? To pytanie zadawałam sobie wczoraj. W tym artykule na stronach rządowych czytałam coś o tym, ale konkretów mało. Najważniejsze jest cierpliwość. I konsekwencja. Ironia losu, co?
Listę konsekwencji:
- Ograniczenie dostępu do gry na telefonie (2023 rok, to już standard!).
- Brak ulubionego deseru.
- Dodatkowe obowiązki domowe (np. zmywanie naczyń).
Uwaga: To tylko moje doświadczenia z Julcią. Nie jestem specjalistą. Konsultacja z psychologiem dziecięcym jest zawsze dobrym pomysłem.
W jakim wieku dziecko rozumie konsekwencje?
Wiesz, tak późno, myślę o tym… kiedy dziecko tak naprawdę zaczyna rozumieć konsekwencje? To takie… płynne.
Wydaje mi się, że trzylatek... wiesz, tak około trzech lat, to taki moment przełomowy. Moja siostra, Ania, ma teraz synka w tym wieku.
Widzę, jak on inaczej reaguje. Jakby rozumiał, że jak coś zrobi, to coś się stanie.
Przedszkole chyba robi swoje, no nie? Tam są zasady, kary, nagrody... wszystko ma swoje skutki. Dziecko uczy się, że jak nie posprząta zabawek, to nie pójdzie na plac zabaw, proste.
No i zaczyna się pojmowanie, że "złe" zachowanie ma "przykrości". Może nie od razu rozumie, dlaczego jest "złe", ale czuje, że potem jest smutno.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.