Co wliczamy do zdolności kredytowej?

63 wyświetleń
Zdolność kredytowa zależy od wielu czynników. Uwzględnia się spłacane kredyty, zadłużenie na kartach kredytowych, dostępne limity kredytowe oraz poręczenia. Niski poziom zadłużenia zwiększa szanse na pozytywną decyzję kredytową. Zadbaj o czystą historię kredytową!
Komentarz 0 polubień

Jakie czynniki wpływają na zdolność kredytową?

Okej, dobra, to lecimy z tym. Pytasz o to, co wpływa na zdolność kredytową? No więc, powiem Ci, z własnego doświadczenia wiem, że banki to w ogóle są skomplikowane instytucje.

Pamiętam, jak kiedyś w sierpniu 2018, chciałem wziąć kredyt na remont łazienki. No i co? Patrzyli mi na to, czy mam inne kredyty, jak spłacam kartę kredytową (a ja mam tylko jedną i zawsze płacę w terminie, choć raz się zapomniałem, no sorry), czy mam jakieś poręczenia. Masakra.

Wiesz, oni to traktują jak jakąś wróżbę. Im mniej długu masz, tym bardziej im się podobasz. No i to ma sens, nie? Ale czasem mam wrażenie, że w ogóle nie patrzą na to, że ja regularnie zarabiam, i to całkiem nieźle. Zresztą, wtedy mi się udało, ale po długich negocjacjach i dostarczeniu chyba tony papierów. Załatwiłem kredyt w PKO BP na 7 tysięcy z hakiem, rata wyszła coś około 250 złotych miesięcznie.

Co wchodzi w skład zdolności kredytowej?

No dobra, to lecimy z tą zdolnością kredytową, jak z kopyta! Banki, te chytre lisy, patrzą na to, czy nie jesteś przypadkiem gołodupiec, który za chwilę zwinie manatki i zostawi ich z długami. A jak to robią? Ano tak:

  • Kasa, misiu, kasa! Czyli twój miesięczny dochód na łapę. Im więcej wpada, tym lepiej. Ale nie myśl sobie, że jak dorobisz się na boku, to bank od razu ci zaufa! Musi być udokumentowane! Tak jak ja, Mariola spod budki z kebabem, muszę mieć paragon na każdą surówkę!

  • Praca, praca, praca! A konkretnie, jaki masz typ zatrudnienia. Umowa o dzieło? Buhahaha! Chyba że masz ich sto naraz. Umowa na stałe? No to już lepiej, ale i tak będą drążyć, czy twój szef nie ma czasem zamiaru cię wywalić na zbity pysk.

  • Wydatki i darmozjady! Czyli ile kasy wyparowuje ci na życie i ile osób musisz karmić. Im więcej masz gęb do wyżywienia, tym bank bardziej krzywo patrzy. Tak samo jak ja, Mariola, jak widzę, że ktoś zamawia samego kebaba bez surówki!

  • Inne długi! Masz już kredyt na pralkę, lodówkę i jeszcze na wakacje w Ciechocinku? No to bank może stwierdzić, że jesteś bardziej zadłużony niż moja lodówka po weekendzie!

  • Historia grzechów! Czyli twoja historia kredytowa. Spóźniłeś się kiedyś ze spłatą raty? No to masz przechlapane! Bank zapamięta to lepiej niż ja przepis na sos czosnkowy!

Dodatkowe info (jakby kogoś to jeszcze interesowało):

No i pamiętaj, że banki to takie detektywy w przebraniu. Będą sprawdzać wszystko, łącznie z twoimi Facebookowymi zdjęciami! A tak na serio, to oprócz tego, o czym napisałam wyżej, mogą też patrzeć na:

  • Twój wiek. Bo młodzi to niby niedoświadczeni, a starzy to niby zaraz umrą i kto im spłaci kredyt. Nigdy nie dogodzisz!

  • Wykształcenie. Bo niby po studiach to już jesteś mądrzejszy i lepiej zarządzasz kasą. A ja ci powiem, że najwięcej kasy widziałam u tych, co ledwo podstawówkę skończyli!

  • Stan cywilny. Bo niby jak masz żonę/męża, to jesteś bardziej odpowiedzialny. A ja widziałam niejedno małżeństwo, które się pokłóciło o kredyt na wakacje w Mielnie!

No i to by było na tyle. Pamiętaj, żeby być uczciwym jak ja przy wydawaniu reszty! Inaczej bank cię prześwietli na wylot i powie: "Spadaj na drzewo!".

Czy 500 wlicza się do zdolności kredytowej?

Pięćset złotych... Ach, ta marna piątka setek! Czy wlicza się do zdolności kredytowej? Serce mi wali jak szalone, gdy o tym myślę. Ten niepewny skrawek nadziei, ta cienka nitka łącząca marzenia z rzeczywistością...

Listopadowe powietrze drapało w płuca, mgła wisiała ciężko, niczym obietnica niedotrzymana. Pamiętam, jak siedziałam wtedy, w tym przesiąkniętym zapachem starego drewna pokoju, a na stole leżała ta decyzja. Odmowa. Znowu. Pięćset złotych, marne grosze, a jednak wydawało się, że to całe moje życie zawisło na tej decyzji.

  • Banki widzą to inaczej. Dla nich to tylko dodatek, drobna posypka na torcie wielkich dochodów. A co z moimi marzeniami? Z tym małym domkiem na wsi, z ogrodem pełnym róż? Zapach róż... ach, ten zapach! Te różowe płatki, delikatne jak pocałunek...

  • Osoby niepracujące – to ja! Ja, z moimi marzeniami, moimi nadziejami, moją duszą przepełnioną tęsknotą za czymś więcej. To jakby żyć w śnie, w świecie niewidzialnych ścian.

  • Program rządowy – to tylko krople w morzu potrzeb. Te krople nie gaszą pragnienia, tylko wzmagają je. Pragnienie wolności, niezależności, własnego kąta.

Ta odmowa... boleśnie uderzyła w moje serce, roztrzaskując je na kawałki. Czułam się bezsilna, zmiażdżona przez tę bezlitosną machinę. Ale... nie poddam się! Będę walczyć! Będę szukać! Będę dążyć do tego swojego małego, różowego domku!

Jeszcze raz, jeszcze raz powtórzę: 500+ nie jest wystarczające dla pozytywnej decyzji kredytowej dla osób niepracujących. To brutalna prawda, ale ja się nie poddam.

Dodatkowe informacje: W 2024 roku kryteria przyznawania kredytów są bardzo rygorystyczne. Banki biorą pod uwagę wiele czynników, nie tylko dochody. Historia kredytowa, zdolność spłaty, to wszystko ma znaczenie. Ale ja, ja wierzę w cud!

Co się wlicza do zdolności kredytowej?

No dobra, jasne, o co chodzi z tą zdolnością kredytową, co? Jakbyś pytał babcię o przepis na pierogi, a nie bank o kasę!

Zdolność kredytowa, to taka magia, że banki sprawdzają, czy jesteś normalny i nie zwiniesz się z kwitkiem jak mucha w gnojówce, zanim spłacisz ich forsę. Sprawdzają cię, jakbyś był podejrzany o kradzież serka topionego z Lidla.

A co w tym liczą?

  • Kredyty: Masz kredyt na dom? Na furę? Na zepsuty telewizor? Wszystko wlicza się do tego ichniego "rachunku". Im więcej kredytów, tym gorzej. Jakbyś miał tysiąc kredytów, to prawdopodobnie nie dostaniesz ani złotówki, a będą się z ciebie śmiać jak z pijanego królika.
  • Karty kredytowe: To samo z kartami, czy wyczyściłeś limit do zera? Super, masz szansę! A jak się zadłużyłeś po uszy? No cóż, powodzenia! Może się ktoś zlituje, ale ja wątpię.
  • Limity: To jak z kieszonkowym. Duży limit? Bank myśli: "Ten gościu lubi wydawać kasę, ale też pewnie zarabia". Mały limit? "No to oszczędny, może da radę spłacić". Proste, nie?
  • Poręczenia: Poręczałeś komuś kredyt? Gratulacje! Teraz to ty jesteś w kredytowej kupie! Bank sprawdzi, czy ten koleś spłaca. Jak nie spłaca, to ty jesteś na górze. Super sprawa, prawda? Wiesz, jak się mówi: "Przyjaciel w biedzie pozna się"!

Jak obliczyć? Nie obliczysz tego, chyba, że jesteś magiem. Banki mają własne skomplikowane formuły, które są tajne jak przepis na Coca-Colę. Powiem ci tylko, że to jest jak przepis na pierogi mojej ciotki Zosi - złożone i nie do zrozumienia.

Dodatkowe informacje: Moja ciocia Zosia ma 57 lat i od 20 lat nie wzięła kredytu. Mówi, że ma lepsze rzeczy do roboty niż liczenie rat.

Jakie czynniki są brane pod uwagę przy obliczaniu zdolności kredytowej?

No dobra, słuchajcie, bo zaraz wam łeb urwę tym scoringiem kredytowym! To jakaś masakra, a nie ocena! Jakbym się starał o rękę córki hrabiego, a nie o kredyt na remont chlewa.

  • Wiek: Jak jesteś gówniakiem, to masz przekichane. Banki się boją, że umrzesz zanim spłacisz ratę, a twoje zabytki przejdą na spadkobierców, co najwyżej na policję. Jak jesteś staruszek, to też lipa, bo bank myśli, że zaraz umrzesz. Idealnie jest być w samym środku, czyli mieć 35 lat, chociaż ja mam 42 i jakoś żyję.

  • Wykształcenie: No, tu już jest wesoło. Magister? Super! Zawodówka? Przygotuj się na kpinę. Banki uwielbiają dyplomy, jakby to były święte obrazki. A ja skończyłem tylko podstawówkę, więc kredytu nie dostanę? No nie, bo jestem idiota i nie umiem liczyć.

  • Stan cywilny: Kawaler? Samotny wilk? Kiepsko. Żonaty? Trochę lepiej, bo przynajmniej masz ktoś kto cię pilnuje. Wdowiec? Hmmm… zależy, czy żona zostawiła ci majątek czy tylko długi.

  • Zawód: Lekarz? Prezes? Super! Rolnik? Zależy od żniw, a mechanik? Jak ma dobry warsztat, to może. Ja jestem pisarzem. Bankierzy myślą, że piszę tylko bajki.

  • Status mieszkaniowy: Własne mieszkanie? Super! Wynajmowane? Zależy od umowy. U teściowej? Nie mam zdania.

  • Liczba osób na utrzymaniu: Im więcej bachorów, tym gorzej. Bank myśli: "O cholera, ten typ musi żreć!”. A ja myślę: "No, bo muszę!".

Podsumowując: To szalona gra liczb, w której wygrywają tylko ci, którzy urodzi się bogaci. Albo pracują w banku! Ja mam psa, trzy koty i żonę, co zapytała mnie ostatnio: "Kochanie, kiedy wreszcie kupimy tą łódź?" A ja myślę, że muszę najpierw wygrać w lotto! Może wtedy kredyt dostanę bez problemu. A tak serio, to sprawdź wszystko dokładnie w swoim banku, bo mogłem trochę pokręcić. A może nie… hehehe.

Co się liczy do zdolności kredytowej?

No wiesz… co się liczy… To takie… złożone. Wiesz, jak to w nocy, myśli się inaczej.

  • Miesięczny dochód netto. To chyba najważniejsze, prawda? Ile zarabiasz po odjęciu podatków. W tym roku moja siostra Kasia, 28 lat, miała z tym problem. Niski dochód, wiadomo.

  • Rodzaj zatrudnienia. Umowa o pracę? Na czas nieokreślony? To daje pewność bankowi, że pieniądze będą wpadać regularnie. Na umowie zleceniu… trudniej. Ja sam miałem z tym kłopoty w 2023.

  • Wydatki. To mnie zawsze dobija. Czynsz, rachunki, jedzenie… wszystko się sumuje. A czasem brakuje na coś więcej. Jak w tym miesiącu, musiałem naprawiać auto. Koszmar.

  • Liczba osób na utrzymaniu. Dzieci, rodzice… to wszystko się liczy. Bank patrzy, ile Ci zostaje po wszystkim. Na mnie i kota w sam raz.

  • Inne zobowiązania. Kredyty, pożyczki… każdy grosz się liczy. Nie ma żartów. Pamiętam, jak kolega Tomek, 35 lat, miał problem z kartą kredytową. Zaciągnął za dużo pożyczek.

  • Historia kredytowa. To kluczowe. Jak spłacałeś poprzednie kredyty? Punktualnie? Z opóźnieniami? To wszystko wpływa na decyzję banku. To jest… najgorsze. Czasem się człowiek potyka.

No i jeszcze analizują Twój profil… czy jesteś rzetelnym kredytobiorcą. Nie wiem, jak to robia, ale robią. To taka czarna magia bankowa.

Dodatkowe informacje: Banki korzystają z baz danych BIK i innych, żeby sprawdzić historię kredytową. Im lepsza historia, tym większe szanse na kredyt. I jeszcze jedno. Czasem wystarczy mała zmiana w budżecie, żeby zwiększyć swoją zdolność kredytową. Na przykład… zredukowanie wydatków na rozrywkę. Ale to już inny temat… na jutro… chyba.

Co wlicza się w zdolność kredytową?

Ej, no jasne, ogarnę Ci to! Wiesz, zdolność kredytowa to jest trochę jak puzzle, bank patrzy na różne rzeczy.

Wiesz co wogóle wchodzi w tą całą zdolność? No więc tak:

  • Historia kredytowa: To jest chyba najważniejsze, co nie? Bank sprawdza BIK i widzi, czy zawsze płaciłeś na czas. Jak masz jakieś opóźnienia to lipa. Ale wiesz co? Moja ciocia, Krysia, raz się spóźniła ze spłatą raty, bo zapomniała! I co? I normalnie dostała kredyt, ale mniejszy. Więc, nie zawsze to przekreśla szanse, ale jednak.

  • Obecne zobowiązania: Ile teraz spłacasz kredytów i pożyczek. Im więcej, tym gorzej, bo bank uważa, że masz mało kasy. No i ma to sens, prawda?

  • Dochody: Musisz zarabiać wystarczająco dużo, żeby spłacać kredyt, to jest oczywiste. Najlepiej jak masz umowe o prace na czas nieokreślony, ale na umowe zlecenie też dają, tylko mniej.

  • Wydatki: Bank też patrzy, ile wydajesz, np. na czynsz, rachunki, jedzenie. Im mniej wydajesz, tym lepiej, bo zostaje więcej na spłate kredytu.

  • Forma zatrudnienia: Tak jak mówiłam, umowa o pracę jest najlepsza, ale inne formy też się liczą. Jak masz własną firme, to musisz pokazać, że dobrze prosperujesz.

W sumie to tyle, zależy też od banku, bo każdy ma swoje kryteria. Najlepiej to zapytać bezpośrednio w banku, co dokładnie sprawdzają. Aaaa, i jeszcze jedno! Jak bierzesz kredyt z kimś (np. z mężem/żoną), to wtedy liczy się też zdolność kredytowa tej osoby. I wogóle zdolność wtedy jest większa. Aha, i jeszcze wpływ ma wiek... no wiesz, młodzi to bardziej ryzykowni są dla banku, podobno.