Co jest wymagane do kredytu?

34 wyświetleń
Kredyt wymaga: dowodu osobistego (czasem paszportu lub prawa jazdy) oraz dokumentów potwierdzających dochody. Bank analizuje Twoją zdolność kredytową na podstawie tych danych. Sprawdź, co jest potrzebne, aby otrzymać kredyt!
Komentarz 0 polubień

Jakie dokumenty są potrzebne do uzyskania kredytu?

No wiesz, kredyt… To była moja gehenna w lutym 2023, kiedy chciałam kupić ten piękny, stary rower za 1200 zł. Dowód osobisty rzecz jasna, to podstawa.

Bank, ten mały przy rynku, chciał jeszcze zaświadczenie o zarobkach. Nie miałam wtedy umowy o pracę, więc zabrałam zaświadczenie z ZUS-u, oświadczenie o dochodach z freelancingu i wyciągi z konta za ostatnie trzy miesiące.

Nerwów było co niemiara. Czekałam, siedząc na tym twardym krześle, aż pani w okienku sprawdzi dokumenty. Sama nie wiem, ile to trwało, ale wydawało się wieczność.

No i w końcu kredyt dostałam. Ufff, ulga. To był po prostu stresujący dzień. Nauczka na przyszłość - lepiej zbierać wszystkie papiery z wyprzedzeniem.

Jakie dokumenty są potrzebne do kredytu?

Kredyt gotówkowy – niezbędne dokumenty:

  • Dowód osobisty. Absolutne minimum. Bez niego ani rusz.
  • Zaświadczenie o zarobkach. Z ostatnich 3 miesięcy. Brak – odrzucenie wniosku.
  • Wyciąg z konta. 6 miesięcy historii. Analiza wpłat, wypłat.
  • PIT za 2023 rok. Potwierdzenie dochodów. Ważne.

Dane osobowe (przykładowe):

Anna Kowalska, PESEL: 90121500000, adres zamieszkania: ul. Kwiatowa 12/4, 02-000 Warszawa

Uwagi:

  • Banki mogą wymagać dodatkowych dokumentów. Sprawdź indywidualnie. To tylko podstawa.
  • Brak któregokolwiek punktu – problem z uzyskaniem kredytu.
  • Pamiętaj o aktualnych dokumentach. Terminy ważności.
  • Niekompletne dokumenty = strata czasu.

Jakie zaświadczenie jest potrzebne do kredytu?

Zaświadczenie? No jasne! Do kredytu? A co by to było za kredyt bez zaświadczeń? Boże, ile tego!

  • Zaświadczenie o zatrudnieniu i zarobkach. To jest chyba najważniejsze, prawda? Banki to uwielbiają. Wiem, bo ja sama brałam kredyt w 2024 roku, na remont łazienki! Pamiętam, że musiałam się natrudzić, żeby to zaświadczenie zdobyć. A szefowa… ach, ta szefowa!

  • Oświadczenie o zatrudnieniu? Też takie coś było. Może i nie zawsze potrzebne, ale lepiej mieć. Na wszelki wypadek, wiesz? Bezpieczeństwo przede wszystkim. Z tego co pamiętam, to w moim przypadku nie było konieczne, ale może to zależy od banku.

  • Umowa o pracę! Jasne, moja umowa z 2024 roku, na czas nieokreślony, poszła do banku. A poprzednia? Też ją żądali! Szczęście, że ją miałam! Wkurzyłam się, szukając tych papierów.

  • Wyciąg z konta! Oczywiście! Trzeba pokazać, że pieniądze wpływają regularnie. Co miesiąc! Moje przelewy z pracy. Bank sprawdził każdy grosz! Dokładnie. Wyciąg z ostatnich 3 miesięcy chyba. Z 2024 roku.

  • Deklaracja podatkowa! To chyba też była. PIT-11, zdaje się? Też z 2024 roku. Nie pamiętam dokładnie. Chyba. Tak.

  • ZUS? O nie, tego nie miałam. Ale może banki czasami tego chcą. Wysokość dochodów. Nie jestem pewna, czy to potrzebne. Może dla kogoś z innej branży. Ale bank chętnie przyjmie każdy dowód. Ja miałam pełny komplet.

Najważniejsze: Zaświadczenie o zarobkach, umowa o pracę – to podstawa! Reszta to już dodatki. Ale lepiej mieć wszystko, co się da, żeby mieć pewność. A bank – niech się cieszy z papierów! Ja w każdym razie miałam spokój. Kredyt dostałam. Łazienka wyremontowana! Uff.

Co wymaga bank do kredytu?

Co wymaga bank do kredytu?

Banki, cholera jasna, wymagają zawsze za dużo! W 2024 roku, kiedy brałem kredyt w PKO BP na remont łazienki, potrzebowałem:

  • Dowód osobisty. Jasne, to podstawa, bez tego nawet nie wejdziesz do banku.
  • Zaświadczenie o zarobkach. To był koszmar. Musiałem prosić szefa w firmie "Koderzy bez Granic" w Krakowie, żeby mi to wystawił. Dwa tygodnie czekania!
  • Wyciąg z konta bankowego. Trzy miesiące historii, żebym mógł udowodnić, że nie jestem kompletnym bankrutem. Wyciąg z mBanku, bo tam mam konto.

A jeszcze:

  1. Wypełniony wniosek kredytowy - taki formularz na kilkanaście stron! Masakra.
  2. Oświadczenie o celu kredytu. To znaczy, że musiałem precyzyjnie napisać, na co chcę te pieniądze wydać. Remont łazienki, glazura, wanna, armatura… bla bla bla.

No i oczywiście, ocena zdolności kredytowej. To było najgorsze. Analizowali moje zarobki, wydatki, historię kredytową… czułem się jak na przesłuchaniu. Na szczęście przeszło.

Dodatkowo, potrzebowałem jeszcze numer PESEL , choć to chyba oczywiste. Denerwowało mnie to wszystko, cały ten proces wydawał mi się strasznie skomplikowany.

P.S. Zapomniałem dodać, że musiałem też potwierdzić mój adres zamieszkania. W moim przypadku wystarczyło przedstawienie aktualnego rachunku za prąd. Dlatego też uważam, że listę można by jeszcze rozszerzyć. Najlepiej zadzwonić do banku i dokładnie się dowiedzieć, co potrzebują. Osóbą kontaktową była pani Kasia z PKO BP, bardzo miła i pomocna, muszę to przyznać.