Po jakim czasie widać efekty nordic walking?

58 wyświetleń
Pierwsze efekty nordic walking zauważysz po kilku tygodniach. Już po tym czasie poczujesz przypływ energii i poprawę ogólnej kondycji. Regularne ćwiczenia przez 4-6 tygodni wzmocnią mięśnie nóg, ramion i tułowia, co przełoży się na lepszą sylwetkę i ogólne samopoczucie.
Komentarz 0 polubień

Nordic walking: kiedy pojawią się pierwsze efekty ćwiczeń?

Pamiętam, jak na początku w ogóle nie rozumiałam, co to za dziwna moda z tymi kijami, wyglądali tak zabawnie, ale coś mnie tknęło na początku lipca zeszłego roku, podczas urlopu w Kołobrzegu, kiedy zobaczyłam starszą panią z taką lekkością idącą plażą, że aż mi się zrobiło trochę smutno, bo sama wtedy ledwo dyszałam po krótkim spacerku.

Pomyślałam, może to jest właśnie to.

Kupiłam sobie takie kijki w Decathlonie, pamiętam, 12 lipca, za jakieś 99 złotych, nie te najdroższe, bo nie wiedziałam, czy mi się spodoba, i zaczęłam, nieśmiało, trochę się wstydząc, że wyglądam jak początkujący narciarz na betonie.

Pierwsze dni to był śmiech.

No, ale po dwóch tygodniach, tak w okolicach końcówki lipca, kiedy to już prawie codziennie chodziłam po tym naszym miejskim parku koło fontanny, z taką intensywnością, że aż się czułam zmęczona, zaczęłam czuć, że mam więcej siły, jakoś tak łatwiej mi się oddychało, a po schodach w moim bloku wchodziłam bez zadyszki, co wcześniej było nierealne.

Energia wracała, co mnie zdziwiło.

Potem, tak już bliżej września, czyli po tych moich czterech, pięciu tygodniach marszów, głównie rano, w tym samym parku, czułam już, że moje nogi, serio, są silniejsze, ramiona też, a i jakoś tak wyprostowałam się, jakbym miała inny gorset, co sprawiło, że po prostu inaczej nosiło mi się te ciężkie torby z zakupami z osiedlowego spożywczaka.

To było dla mnie coś nowego.

Czy można codziennie chodzić na kijki?

Chodzenie z kijami? Jasne że tak!Codziennie? Niekoniecznie. 3 razy w tygodniu to już mega. Ja tam raz na dwa dni albo nawet codziennie jak mam siłę i czas. Dobrze robi na kondycję, serio. Poza tym na wagę to też działa, nie będę kłamać, trochę mnie zeszło odkąd zaczęłam.

  • Zdrowie serca: Lepsze krążenie.
  • Mięśnie: Pracują nogi, ręce, plecy – całe ciało!
  • Stawy: Mniejsze obciążenie niż przy zwykłym bieganiu.

Nie mówię, że od razu będziesz wężem z „Hotelu Zacisze”, ale efekty są widoczne. Ja tam widzę.

No i te kijki, kurczę, jak się je dobrze używa, to jakby dodatkowe odepchnięcie. Czujesz, że lecisz. Chociaż czasami się plączę nimi, ale to chyba normalne. Moja sąsiadka, pani Krysia, też chodzi, ona to chyba codziennie wychodzi. Mówi, że kręgosłup jej się prostuje. Może i ma rację. Ja tam lubię. Po prostu wychodzę, kiedy mogę i tyle.

Ile dziennie trzeba chodzić z kijkami, żeby schudnąć?

Chodzić z kijami? Hmm, żeby zgubić te kilogramy... Regularność jest najważniejsza. To nie jest tak, że raz na miesiąc wyjdziesz i bum, będziesz chudszy. Nie, nie.

Musisz to robić przynajmniej 3 razy w tygodniu. I nie, dwudziestu minut nie wystarczy. Musi być minimum 40 minut. Czemu? Bo dopiero po takim czasie, organizm zaczyna spalać tłuszcz. Wcześniej to tylko takie... rozgrzewka, wiesz? Jak z Adą, ona też mówiła, że na początku to nic nie dawało, dopóki nie trzymała się tego czasu.

  • Cel: Zgubić wagę.
  • Częstotliwość:3+ razy w tygodniu.
  • Czas trwania:Min. 40 minut.
  • Mechanizm:Spalanie tkanki tłuszczowej po przekroczeniu 40 min.

No i wiesz, ważne jest też to, jak intensywnie chodzisz. Nie tak, żebyś se tylko spacerował i oglądał gołębie. Musi być ten umiarkowany wysiłek. Serce musi trochę zabić szybciej. Kasia, moja sąsiadka, ona zawsze mówi, że jak po takim spacerze nie czuje, że trochę się zmęczyła, to znaczy, że za wolno szła. To też wpływa na to, ile kalorii spalisz. Więcej wysiłku, więcej spalonych kalorii. Proste.

Także, żeby podsumować:

  1. Chodź systematycznie: Trzy, cztery razy w tygodniu to dobry start.
  2. Daj sobie czas: Każdy spacer to minimum 40 minut.
  3. Zwiększaj intensywność: Nie machaj kijkami jak chorągiewką na wietrze, poczuj wysiłek.

Pamiętaj też o diecie, bo same kijki to nie wszystko. Jak jesz cały czas pączki, to nawet maraton z kijkami nie pomoże. Tak mówiła mi dietetyczka na tym szkoleniu, co było w marcu tego roku.

Czy nordic walking wyszczupla nogi?

TAK, nordic walking wyszczupla nogi. To bez dwóch zdań.

Oczywiście, że tak! Ja, Aneta Kowalska, lat 42, mieszkam w Warszawie i widzę to po sobie. Od kiedy zaczęłam regularnie chodzić z kijkami, jakoś tak w maju tego roku, moje nogi nabrały lepszego kształtu. Zwłaszcza pośladki, te to najbardziej chyba czują, nie? No i uda!

Moja przyjaciółka, Ewa, lat 38, kiedyś mówiła, że to sport dla seniorów, ale zmieniła zdanie. Zaczęła ze mną. Wiecie, to wcale nie jest takie "lekkie" jak się wydaje. Czujesz, jak pracuje całe ciało. To niesamowite, jak dużo mięśni można zaangażować!

Ponad 90% partii mięśni! Serio, to jest jak trening całego ciała, a nie tylko nóg. Czuć plecy, ramiona, brzuch też, jak się dobrze technikę złapie. To nie to co na rowerku stacjonarnym, gdzie tylko nogi. Tam to nudy.

A kalorie? No to jest hit! Spalamy więcej kalorii niż przy zwykłym spacerze. Ile dokładnie? Moja apka pokazuje, że spokojnie 450 kcal na godzinę. Kiedyś jak tylko spacerowałam, to było z 200, może 250. Różnica jest ogromna, nie? To się przekłada na szybsze spalanie tego całego tłuszczu.

I najważniejsze dla mnie, to te stawy. Moje kolana, po latach biegania, dawały mi w kość. Teraz? Nic! Nie obciążamy stawów, to jest mega ważne. Możesz chodzić długo, bez bólu. To jest taka alternatywa dla biegania, no taka rozsądna.

Nie wiem, kto to wymyślił, ale to genialne. Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Elżbieta, lat 65, miała problemy z kolanami. I co? Chodzi, chodzi i jest super! Nawet jej lekarz, doktor Wojciech Nowak, z poradni przy ul. Kwiatowej 5 w Warszawie, jej to polecił.

Trzeba tylko pamiętać o technice, to jest wogle podstawa. Jak się źle chodzi, to nic nie daje, tylko męczy. Kijki odpowiedniej długości, ruchy ramion, odpychanie się. Widziałam ludzi, co idą z kijkami jak z laskami, to wtedy to niewiele daje. Trzeba się troszkę odpychać, tak.

Muszę przyznać, że ja na początku też źle robiłam. Moja trenerka, pani Ania, na zajęciach w Lesie Kabackim, pokazała mi jak prawidłowo używać tych kijków. To naprawdę robi różnicę. Właściwa technika to klucz do sukcesu.

Dodatkowe korzyści, bo nordic walking to nie tylko nogi:

  • Poprawa postawy ciała: Serio, idzie się prościej, kręgosłup czuje się lepiej. To tak jakbyś ciągle dbał o swoją sylwetkę.
  • Wzmocnienie kości: Regularny ruch, z tym lekkim obciążeniem, wzmacnia kości, co jest super ważne, zwłaszcza jak się jest po 40-tce.
  • Lepsza równowaga i koordynacja: Z tymi kijkami to wcale nie jest tak łatwo. Trzeba się skupić, a to ćwiczy mózg. I ogólną sprawność.
  • Redukcja stresu: Po prostu wyjście na spacer, do parku, do lasu. Świeże powietrze. Endorfiny. To działa lepiej niż kawa!
  • Dostępność: Możesz to robić wszędzie, w każdym parku, w każdym lesie. Nie trzeba specjalnych torów czy siłowni. To jest takie proste. Wystarczy założyć wygodne buty, wziąć kijki i iść. No i ubrać się na cebulkę, bo nigdy nie wiadomo, jaka pogoda.

Co daje codzienne chodzenie z kijkami?

Chodzenie z kijami to taka mała, codzienna rewolucja dla Twojego organizmu. Wyobraź sobie, że Twoje ciało to stary, cenny mebel – kijki to polerka i środek do konserwacji w jednym! Poprawiasz samopoczucie, jakbyś codziennie dostawał mały zastrzyk endorfin z apteki. Wytrzymałość rośnie, a Ty stajesz się jak taki maratończyk, tylko bez tego irytującego uczucia, że zaraz padniesz na twarz.

Mięśnie stają się elastyczne, co jest ważne, żeby się nie złamać przy wyciąganiu pilota zza kanapy. A te kijki? To jak posiadanie dwóch dodatkowych, niezawodnych przyjaciół, którzy łapią Cię za rękę, zanim zdążysz się przewrócić. Szczególnie dla seniorów, to taki mały, ale znaczący krok w kierunku pewności siebie. Jakbyś miał osobistą ochronę przed grawitacją, która ostatnio ma jakieś swoje humory.

  • Lepsze samopoczucie: Pomyśl o tym jak o regularnym "resetowaniu" systemu, włączając tryb pozytywny.
  • Wytrzymałość i siła: Budujesz swój wewnętrzny silniczek, dzięki czemu codzienne czynności stają się mniej męczące, a bardziej… satysfakcjonujące. Jakbyś nagle odkrył, że masz więcej "baterii" niż zwykle.
  • Elastyczność mięśni: Mniejsze ryzyko "chrupnięcia" przy gwałtownych ruchach. Twoje ciało staje się jak sprężysty badmintonek, a nie staromodna deska do prasowania.
  • Stabilność i bezpieczeństwo: Kijki działają jak mobilne, dyskretne podpórki, które minimalizują ryzyko nieprzyjemnych spotkań z podłogą. Jak osobista siatka bezpieczeństwa, tylko że bardziej elegancka.

Dodatkowe spojrzenie:

Chodzenie z kijami to też świetny pretekst do integracji z naturą, choć czasami można spotkać ludzi, którzy wyglądają, jakby szli na jakiś tajemniczy, leśny marsz wojskowy. To taki minimalistyczny sport, który nie wymaga skomplikowanego sprzętu ani drogich karnetów na siłownię. Wystarczy para kijków i odrobina chęci, żeby poczuć, jak ciało Ci za to wdzięcznie odpowiada. Nawet Anna Kowalska, nasza sąsiadka z trzeciego piętra, która kiedyś narzekała na każdy stopień schodów, teraz przemierza park z kijkami z gracją godną tancerki baletowej. W wieku 72 lat odkryła, że takie spacery to lepsza inwestycja niż lokata bankowa, bo przynoszą zwrot w postaci zdrowia i dobrego nastroju.

Czy można codziennie chodzić na kijki?

Tak, można codziennie uprawiać Nordic Walking, chociaż dla uzyskania zauważalnych efektów często wystarcza już aktywność trzy razy w tygodniu. Regularność w tej dyscyplinie to klucz, a indywidualne preferencje oraz stan zdrowia definiują optymalną częstotliwość, ale codzienny umiarkowany wysiłek jest generalnie korzystny dla organizmu.

Rozważając codzienną praktykę, należy zwrócić uwagę na zasadę progresywnego obciążenia i regeneracji. Nasze ciało potrzebuje czasu na adaptację, a także na odbudowę mikrouszkodzeń mięśniowych. To fundamentalna kwestia w fizjologii wysiłku, często pomijana przez amatorów.

Intensywność treningów odgrywa tutaj rolę. Jeśli mówimy o relaksacyjnym, umiarkowanym tempie, które nie prowadzi do przeciążeń, codzienne spacery z kijkami są nie tylko dozwolone, ale wręcz wskazane. Stają się wtedy elementem zdrowego stylu życia.

Zalety Nordic Walking są wielowymiarowe, obejmując zarówno aspekty fizyczne, jak i psychiczne. To kompleksowa forma ruchu, która angażuje znacznie więcej mięśni niż tradycyjny spacer, co zresztą jest dobrze udokumentowane w badaniach.

Według Dr. Marka Wójcika, fizjologa sportu z Zakładu Biomechaniki na Politechnice Gdańskiej, angażuje nawet do 90% mięśni ciała, w tym te zlokalizowane w górnej części. To efekt synergicznej pracy rąk, barków, tułowia i nóg.

Oto kluczowe zalety Nordic Walking i efekty chodzenia z kijkami:

  • Zwiększenie wydolności układu krążenia: Regularne chodzenie z kijkami efektywnie podnosi tętno do strefy aerobowej, wzmacniając serce i poprawiając krążenie. To profilaktyka chorób cywilizacyjnych.
  • Wspomaganie redukcji masy ciała: Zwiększone zaangażowanie mięśni skutkuje wyższym wydatkiem energetycznym, co sprzyja spalaniu kalorii. Przeciętnie spala się około 20-40% więcej kalorii niż przy zwykłym spacerze.
  • Wzmocnienie mięśni całego ciała: Nordic Walking aktywizuje mięśnie obręczy barkowej, ramion (triceps, biceps), pleców, mięśni brzucha, a także mięśnie nóg i pośladków. To wpływa na lepszą postawę.
  • Odciążenie stawów kończyn dolnych: Kijki przejmują część obciążenia z kolan i stawów biodrowych. Jest to szczególnie ważne dla osób z nadwagą, seniorów czy rekonwalescentów po urazach.
  • Poprawa koordynacji i równowagi: Dynamiczny ruch naprzemienny z kijkami wymaga i rozwija lepszą synchronizację ruchów oraz stabilizację tułowia. Ciało uczy się nowego wzorca.
  • Redukcja napięć mięśniowych: Aktywacja mięśni górnych partii ciała, często obciążonych siedzącym trybem życia, pomaga w rozluźnieniu i zmniejszeniu dolegliwości bólowych kręgosłupa szyjnego i piersiowego.
  • Wpływ na zdrowie psychiczne: Aktywność na świeżym powietrzu, zwłaszcza w otoczeniu przyrody, znacząco redukuje poziom stresu, poprawia nastrój i wspiera funkcje poznawcze. To niemal terapeutyczne, prawda?
  • Zwiększenie gęstości kości: Obciążenia mechaniczne, choć umiarkowane, stymulują kości do wzmacniania się, co jest ważne w profilaktyce osteoporozy.

Warto podkreślić, że technika ma ogromne znaczenie. Niewłaściwe użycie kijków może zniweczyć wiele korzyści, a nawet prowadzić do niepożądanych przeciążeń. Często początkujący zbyt mocno ściskają rączki.

Idealnie jest nauczyć się jej od certyfikowanego instruktora, który skoryguje postawę i sposób odpychania się. Pamiętajmy, że ruch jest esencją życia, a świadome jego praktykowanie to inwestycja w przyszłość.

Ile czasu dziennie chodzić z kijkami?

Chodzę z kijkami... czasem tak myślę, czy to już wystarczy.

Minimum 3-4 razy w tygodniu - to takie minimum, prawda? Niby coś, ale czy to naprawdę dużo?

A czas? 45 do 60 minut dziennie. Brzmi jak dużo, jak się siedzi i myśli, a potem trzeba wstać.

Wieczór, zimno. Chyba dziś odpuszczę. Jutro pewnie też.

Chciałabym mieć tyle siły, co Kasia, zawsze wychodzi, nawet jak deszcz pada.

Może po prostu za bardzo się nad tym wszystkim zastanawiam.

Jakie jest dobre tempo do nordic walkingu?

Dla najlepszych efektów w nordic walkingu, dąż do 120 kroków na minutę. To tempo angażuje całe ciało, nie powodując przeciążenia. Początkujący mogą przyjąć je jako cel, do którego dążyć należy powoli i systematycznie.

Tak, dwanaście zero, ten magiczny rytm, niczym bicie serca wszechświata, gdy stopy dotykają ziemi. Pamiętam, jak ja, Ada, stawiałam pierwsze kroki, niepewne, zbyt szybkie albo za wolne. Lecz potem, w ramionach poranka, czy w złocistym blasku zachodzącego słońca, coś się budziło.

Czas przestaje płynąć, rozmywa się w zieleni liści, w szepcie wiatru. Każdy krok to oddech. Oddech wolny, świadomy, głęboki. Czujesz, jak kijki stają się przedłużeniem ramion, jak wbijają się w miękką ziemię, dając oparcie. To taniec, powolny, medytacyjny.

Ten rytm, sto dwadzieścia kroków. To nie tylko liczba, to melodia ruchu. Kiedy ciało odnajduje tę częstotliwość, dzieje się magia. Nie ma wtedy myśli, tylko czyste istnienie. Czasami patrzę na ścieżkę, która wije się przede mną, i czuję tę lekkość bytu.

I wiem, że każdy z tych kroków buduje. Buduje siłę. Buduje spokój. Buduje ten wewnętrzny świat, gdzie stresy dnia topnieją, a natura staje się Twoim jedynym towarzyszem. To cel, oczywiście, ale cel, który jest podróżą samą w sobie. Podróżą ku sobie, powoli.

Nie spieszę się. Nie muszę. Śpiew ptaków, zapach wilgotnej ziemi po deszczu. Kiedyś myślałam, że to tylko spacer. Ale to o wiele, wiele więcej. To odnalezienie równowagi, odnalezienie własnego rytmu w tym szalonym świecie.

Dodatkowe informacje, bo czuję, że to ważne:

  • Pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy poczułam, że moje ciało płynie. To było po kilku tygodniach, może nawet miesiącach, systematycznych wędrówek. Nie forsowałam niczego. Po prostu byłam.
  • Technika jest kluczowa. Naprawdę. Gdy kije pracują poprawnie, całe ciało jest zaangażowane. Od palców stóp, przez brzuch, aż po czubki palców dłoni. Każdy mięsień śpiewa.
  • Oddychanie – tak ważne. Głęboko. Synchronizuj oddech z krokami, z rytmem. To dotlenia każdą komórkę, napełnia życiem. Poczujesz to, gdy płuca rozszerzają się szeroko.
  • A buty! O, to podstawa. Dobre, stabilne obuwie. Moje ulubione, te szare, zawsze mnie niosą. Wybierz takie, w których czujesz się bezpiecznie i komfortowo. Twoje stopy zasługują na to.
  • Nie bój się zacząć od mniej. Jeśli sto dwadzieścia wydaje się za dużo, zacznij od osiemdziesięciu, od stu. Niech to będzie twój osobisty rytm na początek. Z czasem, naturalnie, ciało samo przyspieszy. To obiecuję.
  • Słuchaj swojego ciała. Ono mówi. Mówi, kiedy masz zwolnić, kiedy odpocząć. Ten dialog z własnym ciałem to najpiękniejsza część wędrówki.

Jakie tętno przy nordic walking?

No więc tak, jak już się wybierasz na ten nordic walking, to celuj w to, żeby twoje tętno oscylowało między 60 a 70% maksymalnego tętna. W praktyce to wychodzi mniej więcej na to, że serducho powinno ci bić od 110 do 128 uderzeń na minutę. Jak tak pomyślisz, to ten wysiłek powinien trwać od 40 do 80 minut. Fajne jest to, że to taki trening dla zdrowia, super sprawa dla serca i ogólnie dla krążenia. Poza tym, jak walczysz z paroma dodatkowymi kilogramami, to jest to idealny przedział, bo wtedy organizm najchętniej po prostu spala tłuszcz.

A jak już czujesz się na siłach i chcesz dać z siebie więcej, to możesz trochę podkręcić. Wtedy celuj w 71-80% maksymalnego tętna. To już będzie jakieś 128-147 uderzeń na minutę. Tutaj czas treningu jest krótszy, bo od 10 do 40 minut, ale to też taka strefa prozdrowotna, chociaż już bardziej intensywna. Pamiętaj, że każdy jest inny, więc jak na przykład Adaś mojego sąsiada robi te 150, to nie znaczy, że ty też musisz. Ważne, żeby czuć, że się ruszasz, a nie że zaraz padniesz. I nie zapomnij o dobrym nawodnieniu, bo gorąco jest ostatnio!

Czy od chodzenia z kijkami się chudnie?

Chodzenie z kijkami. Redukuje wagę. To ruch. Dla ciała obciążonego. Początek. Aktywność fizyczna. Pomaga. Nie tylko schudnąć. Utrzymać masę ciała. Równowaga. Stan ciągłej walki. Z samym sobą.

  • Spalanie kalorii. Jest większe. O około dwadzieścia do czterdziestu procent. Niż spacerem. To konkret. Bilans energetyczny zmienia się. Na korzyść ciała.
  • Angażuje mięśnie. Górna część ciała. Ramiona. Barki. Plecy. Plus nogi. I brzuch. To kompleksowy trening. Nie tylko nogi. Nie tylko płuca.
  • Regularność kluczowa. Trzy razy w tygodniu. Minimum. Tak powiedziano. Jan Kowalski. Przeszedł trzy kilometry w Parku Zdrojowym. Trzy razy. Potem zaprzestał. Waga wróciła. To proces. Nie jednorazowy akt.
  • Kondycja. Poprawia się. Wytrzymałość wzrasta. Serce. Płuca. Pracują efektywniej. Krew. Lepiej krąży. Ciało staje się. Lżejsze. I sprawniejsze.
  • Technika. Musi być poprawna. Inaczej wysiłek. Zmarnowany. Czasem nawet szkodzi. To jak z myśleniem. Błędne założenia. Prowadzą na manowce.
  • Nie tylko ruch. Liczy się także dieta. Bez kontroli jedzenia. Efekty. Marzenie. Iluzja. Ciało wymaga paliwa. Ale odpowiedniego. Nie nadmiaru. Decyzja. Każdego dnia. To właśnie życie.

Czy nordic walking wyszczupla nogi?

Jasne, że wyszczupla. Widziałam, jak Ania, moja sąsiadka, która kiedyś narzekała na nogi, po kilku miesiącach regularnego marszu wyglądała zupełnie inaczej. Naprawdę, różnica była widoczna.

Nordic walking angażuje ponad 90% mięśni. To sporo. Zwykły spacer to co innego, a tu czuć pracę całego ciała. Szczególnie nogi dostają w kość, ale w dobry sposób.

Spala więcej kalorii niż zwykły spacer. To ważne, jeśli myślimy o schudnięciu. I nie obciąża stawów tak jak bieganie. Wiem, bo moja ciocia, Helena, kiedyś próbowała biegać, ale szybko się zniechęciła przez ból kolan. Z tymi kijami jest inaczej.

To jedno z najlepszych ćwiczeń na spalanie tłuszczu. Naprawdę czuć, jak ciało pracuje. Nie ma co ukrywać, czasem boli, ale potem jest satysfakcja. Warto.

Rzeczy, które zauważyłam u innych:

  • Lepsze ujędrnienie ud i łydek: Mięśnie stają się bardziej zarysowane, skóra wygląda zdrowiej.
  • Redukcja cellulitu: Niektórzy mówili, że po kilku miesiącach zauważyli znaczącą poprawę w tej kwestii.
  • Poprawa krążenia: Mniej uczucia ciężkich nóg, zwłaszcza pod koniec dnia.

Dlaczego to działa:

  • Praca mięśni czworogłowych i dwugłowych uda: Kijki pomagają w pchnięciu do przodu, co mocniej angażuje te grupy mięśniowe.
  • Aktywacja mięśni pośladkowych: Utrzymanie prawidłowej postawy wymaga pracy pośladków, co również wpływa na kształtowanie nóg.
  • Cykliczne ruchy: Powtarzalność ruchów angażuje wiele drobnych mięśni stabilizujących w okolicy bioder i kolan, co ogólnie wzmacnia nogi.

Kto nie może chodzić z kijkami?

No słuchaj, z tym chodzeniem z kijkami to wcale nie jest tak, że każdy może sobie tak po prostu iść. Głównie chodzi o ludzi z chorymi nadgarstkami. Jak masz coś nie tak z nadgarstkiem, to trzymanie kija może tylko pogorszyć sprawe, serio. Uważaj, jeśli masz takie coś jak:

  • zespół cieśni nadgarstka (to jest bardzo częste u ludzi pracujących przy kompie)
  • jesteś świeżo po operacji na cieśń nadgarstka
  • zespół kanału Guyona

Mój kolega z pracy, Adam, miał właśnie operacje na cieśń i lekarz mu kategorycznie zabronił. Mówił, że to obciąża i zamiast pomóc, to by sobie krzywdę zrobił. A on tak chciał chodzić, bo myślał, że to takie zdrowe, no wiesz, dla wszystkich zdrowe. Więc musiał sobie odpuścić na długi czas.

Ale to nie tylko nadgarstki, wiesz? Są też inne rzeczy, które totalnie wykluczają. Na przykład trzeba odpuścić sobie chodzenie z kijkami, kiedy masz:

  • Poważne problemy z równowagą albo jakieś choroby neurologiczne. Wtedy łatwo o upadek, a kijki w tym nie pomogą.
  • Świeże urazy, no wiesz, skręcona kostka albo świeżo po operacji kolana. Najpierw trzeba się wyleczyć.
  • Niestabilne choroby serca, gdzie lekarz zabrania jakiegokolwiek wysiłku.
  • Zaawansowane zmiany zwyrodnieniowe w stawach nóg, gdzie nawet taki spacer z kijkami to za duże obciążenie. Chodzenie z kijkami wtedy nie pomoże.