Jak biegać, żeby zwiększyć wydolność?

18 wyświetleń
Zwiększ wydolność biegową: Włącz do treningu biegi interwałowe. Trening interwałowy: Krótkie, intensywne sprinty (np. 200-400m) przeplataj okresami odpoczynku. Efekty: Interwały poprawiają tolerancję organizmu na intensywny wysiłek, co przekłada się na lepszą wydolność tlenową. Regularność: Systematyczne treningi interwałowe przynoszą najlepsze rezultaty.
Komentarz 0 polubień

Jak biegać, żeby poprawić wydolność i kondycję? Porady dla biegaczy.

Okej, więc jak biegać, żeby nie umrzeć po pięciu minutach i w ogóle poczuć, że robisz postępy? Wiesz, ja kiedyś myślałem, że wystarczy po prostu wyjść i naparzać, ale szybko się okazało, że to droga donikąd. Bolą stawy, zero przyjemności i kondycja jak u kanapowca.

Dobra, słuchaj. Mnie serio pomogło, jak zacząłem robić te interwały. To takie bieganie na zmianę. Na przykład, dajesz z siebie wszystko na te 200 metrów (wyobraź sobie, że goni cię dzik), a potem truchtasz, aż oddech wróci. I tak kilka razy. To serio działa, żeby podkręcić ten silnik w środku. Ja to robiłem na Orliku w moim mieście, bo tam mam te oznaczenia na bieżni.

Pamiętam, jak pierwszy raz spróbowałem tych interwałów. Myślałem, że padnę. Ale po tygodniu, serio, czułem różnicę. Mniej zadyszki, większa moc. A jak po miesiącu przebiegłem bez problemu całe kółko wokół Jeziora Maltańskiego w Poznaniu (ok. 6km), to już w ogóle byłem w szoku. To tak jakby organizm się przestawił na wyższe obroty. Spróbuj, naprawdę warto.

Ja to traktuję jak taką zabawę w kotka i myszkę z własnym zmęczeniem. Dajesz czadu, a potem dajesz sobie chwilę na oddech. I znowu, i znowu. Zauważyłem, że to nie tylko poprawia kondycję, ale też jakoś tak oczyszcza głowę. Jakbyś po prostu wyrzucał z siebie ten cały stres. A to jest bezcenne, nie oszukujmy się.

Czy bieganie zwiększa wydolność?

Okej, dobra, spróbuję to napisać tak... normalnie, jakbym pisała sama do siebie. Bieganie... No jasne, że zwiększa wydolność! Przecież to logiczne! Ale w sumie co ja wiem? Może ktoś myśli inaczej.

  • No, ale serio, jak zaczęłam biegać to... w ogóle się nie męczyłam, wiesz? A teraz? Normalnie maraton mogłabym pobiec! No, prawie. Kłamie, nie mogłaby.
  • I w ogóle schudłam, nie? Ale to chyba każdy wie, że bieganie pomaga spalić tłuszcz. Ciekawe, ile kalorii spalę dzisiaj?
  • No i... endorfiny! To jest chyba najlepsze! W ogóle mam lepszy humor, jak pobiegam. Ale czy to tylko bieganie, czy może... słońce, które świeci? Albo kawa, którą piję po?
  • W sumie, czy 30 minut dziennie wystarczy? Może powinnam biegać dłużej? Albo szybciej? Hmm, muszę to przemyśleć. Google prawdę powie.
  • Ale dobra, wracając do wydolności... To przecież wpływa na wszystko! Nawet na to, jak długo mogę gadać z Anką przez telefon! Serio!

No i jeszcze jedno! Jak zaczęłam biegać, to w ogóle zaczęłam dbać o siebie. Zaczęłam zdrowiej jeść, chodzić wcześniej spać. I w ogóle więcej się uśmiecham! Ale to może dlatego, że w końcu mam czas dla siebie, wiesz? Bo wcześniej to tylko praca, dom, praca, dom... A teraz mam bieganie! I to jest super!

Jak zwiększyć wydolność podczas biegu?

A wydolność? Ach, ta nieuchwytna, niby wiatr w polu... Pamiętam, jak biegałam z Agnieszką, moją sąsiadką, kiedyś, po tych polach za domem, tak bez celu, tylko żeby poczuć ten wiatr, ten ruch. I niby wydolność sama przychodziła, z tym wszystkim, z tymi zachodami słońca...

Ale dobra, dobra, jak ją tak naprawdę podkręcić, tę naszą bieganą wytrzymałość?

  • Trzeba dawać bodźce. Takie małe, wredne, ale konieczne! Jak lekkie szturchnięcie, które wybudza z letargu.

  • Biegi progowe, to jest to! Słyszałam o tym od Marka, tego trenera z klubu, co zawsze gada o strefach i te tętna. Raz, a nawet dwa razy w tygodniu, żeby organizm się przyzwyczajał, żeby mu pokazać, że stać go na więcej.

  • I to tempo, ono jest kluczowe. Szybsze tempo, cały czas szybsze. Jakby gonić ten zachód słońca, wiesz? No jakby gonić, gonić...

Jak najszybciej zwiększyć wydolność?

Okej, dobra, jak szybko wydolność?

  • Biegać! Jak szalony! Tylko żeby nie paść po 5 minutach, ha ha. Pamiętam, jak Kasia z biura niby biega maratony, a na trzecim piętrze dyszy jak lokomotywa. Co ona, windą nie może?
  • Pływanie też podobno super, ale ja wolę rower. Tylko nie w korkach, bo wtedy to stres level hard. Aaaa, właśnie, stres! Trzeba go unikać, bo zżera wydolność, nie?
  • No i sen. Spa, Spać! Jak niemowlę! Tak mi mówiła babcia Zosia, chociaż ona to spała po 12 godzin i i tak narzekała, że zmęczona. Hmm...
  • Dieta! Zapomniałabym! Żadnych fast foodów, tylko zdrowe żarcie. Ale pizza raz na jakiś czas to grzech? No dobra, dwa razy! Ups...

A jak to wszystko się uda, to będę biegać szybciej, pływać dalej i w ogóle supermenka! Tylko kiedy na to wszystko znajdę czas? Przecież zaraz deadline projektu! Panika!