Ile kcal by przytyć 1kg?

9 wyświetlenia

Ojej, kilogram tłuszczyku... to wymaga sporo wysiłku, a raczej... przejedzenia! 7000 kcal więcej? Brzmi jak maraton z lodówką. Nie ma co, trzeba sięgnąć po ciężką artylerię – oliwa, orzechy, awokado... aż mi ślinka cieknie! Ale uwaga, to nie jest przepustka do objadania się byle czym. Zdrowe kalorie są kluczem – inaczej zamiast przytyć, nabawisz się tylko problemów żołądkowych.

Sugestie 0 polubienia

No dobra, więc o co chodzi z tym kilogramem? Ile trzeba właściwie zjeść, żeby wskoczyła ta magiczna liczba na wadze? Bo wiecie, tak sobie myślę, czasem mam ochotę na trochę więcej tu i tam, ale… no właśnie.

Słyszałam, że to całe 7000 kcal! Siedem tysięcy! Serio? To brzmi jak wyzwanie, ale… czy na pewno tego chcemy? No bo wyobraźcie sobie, siedzę sobie ostatnio, przeglądam Instagrama i widzę te wszystkie fit-influencerki z idealnymi brzuchami. I w sumie, to im zazdroszczę, ale z drugiej strony… czy nie lepiej czasem zjeść kawałek ciasta? No właśnie, to zależy!

Ale wróćmy do tych kalorii. 7000 kcal nadwyżki, żeby kilogram tłuszczu się pojawił. To znaczy, że jeśli normalnie zjadam powiedzmy 2000 kcal dziennie, to musiałabym przez jakiś czas jeść 2000 + X, gdzie X to nadwyżka, która doprowadzi do tych 7000 na koniec. Kurczę, trochę to skomplikowane, co nie?

Pamiętam, jak kiedyś, po studiach, stwierdziłam, że chcę “trochę” przytyć. Zaczęłam jeść więcej orzechów (kocham nerkowce!), awokado, dodawać więcej oliwy do sałatek. Myślałam, że to takie “zdrowe” przybieranie na wadze. No i co? Skończyło się tym, że miałam straszne problemy z trawieniem! Brzuch mnie bolał, czułam się ociężała… Ble! Nie polecam!

Więc uważajcie z tym przybieraniem. 7000 kcal to jedno, ale ważne jest CO jemy. Bo wiecie, można nabić to chipsami i colą, ale co nam to da? Tylko kaca moralnego i prawdopodobnie okropny stan skóry. Nie dziękuję!

Pamiętajcie, zdrowy rozsądek to podstawa. A kilogram… no cóż, to długa droga, i lepiej żeby była przyjemna, a nie skończyła się wizytą u lekarza. No dobra, a teraz idę po jabłko, bo ten temat trochę mnie zmęczył! I w sumie… czy to nie ironiczne? Rozmawiamy o przybieraniu, a ja idę po coś lekkiego. Życie!