Czy od biegania spada masa mięśniowa?

5 wyświetleń
Z mojego doświadczenia wynika, że to prawda – przesadnie intensywne bieganie potrafi ukraść efekty ciężkiej pracy na siłowni. Sama widziałam, jak moja muskulatura jakby się zmniejszała, gdy za bardzo skupiłam się na dystansie. Z drugiej strony, czuję się lżejsza i szybciej biegam, kiedy nie mam aż tak rozbudowanych mięśni, choć trochę szkoda mi tych efektów siłowni. To takie błędne koło!
Komentarz 0 polubień

Czy od biegania spada masa mięśniowa? Ojej, to pytanie tak mnie ostatnio dręczy! Z mojego doświadczenia – a wiecie, przebiegłam już swoje maratony i półmaratony – tak, wiem, że tak. Przynajmniej w moim przypadku. Pamiętam, jak dwa lata temu, wkręciłam się w bieganie totalnie, zapominając prawie o siłowni. Bieganie, bieganie, aż mi się w głowie kręciło. Efekt? No cóż, spodnie wisiały, ale nie z powodu utraty tłuszczu, tylko dlatego, że mięśnie nóg jakby... zniknęły? Kurczę, strasznie mnie to wtedy zdołowało. Wiedziałam, że to przesada, ale ten spadek siły, ten brak definicji mięśni… Byłam załamana. A przecież tyle godzin spędziłam na rzeźbieniu ciała!

Przecież nie mówię, że bieganie to samo zło! Wręcz przeciwnie, uwielbiam ten feeling, wiatr we włosach, ten endorfinowy przypływ... ale pamiętam też, jak moja koleżanka, profesjonalna biegaczka ultramaratonów, mówiła, że musi bardzo pilnować diety i treningów siłowych, żeby utrzymać masę mięśniową. Powiedziała coś w stylu, że utrata masy mięśniowej to coś w granicach 5-10%, ale to zależy od intensywności treningów, genów, no i diety, oczywiście. Sama nie wiem, czy to prawda w 100%, ale jej słowa zdecydowanie dają do myślenia. Może to tylko ja tak mam? Może moje ciało jest jakieś szczególnie podatne na utratę mięśni podczas intensywnego biegania?

To takie błędne koło, prawda? Chcę być szybka i szczupła, ale nie chcę tracić efektów tygodni, a nawet miesięcy ciężkiej pracy na siłowni. Może potrzebny jest jakiś złoty środek? Może lepsze rozłożenie treningów? A może po prostu przyjąć to jako nieuniknioną cenę mojej pasji? Ech… jeszcze nie wiem. Na razie próbuję znaleźć równowagę, ale to trudne… bardzo trudne.