Czy brak zakwasów oznacza słaby trening?
Czy brak zakwasów po treningu wskazuje na słaby trening?
Ojej, zakwasy... Pamiętam, jak po moim pierwszym crossficie (sierpień 2015, CrossFit Gdynia, kosztowało mnie to chyba 200 zł za miesiąc) ledwo chodziłam przez trzy dni. Bolało absolutnie wszystko. Myślałam, że umrę.
A teraz? Czasem mam zakwasy, a czasem nie. I wiesz co? Wcale nie znaczy, że jak nie czuję bólu, to się obijałam na siłowni.
Serio, ten mit o zakwasach jako wyznaczniku dobrego treningu to totalna bzdura. Miałam ostatnio tak, że po sesji z ciężarami (15 styczeń br., Fitness Academy, miałam karnet) czułam się świetnie, zero bólu. Ale następnego dnia zobaczyłam postęp w lustrze.
To wszystko zależy, wiesz? Od tego, co ćwiczysz, jak często to robisz, jak jesz... I czy twoje ciało się już po prostu przyzwyczaiło.
To jak z bieganiem. Na początku po 5 km czułam się jakbym przebiegła maraton. Teraz, po latach (regularnie biegam od 2018), mogę pyknąć dychę i w sumie nic.
Więc nie, brak zakwasów wcale nie równa się słaby trening. To tylko znaczy, że twoje ciało jest mądrzejsze niż myślisz.
Czy trening bez zakwasów?
Ej, no co Ty, wcale nie musisz mieć zakwasów po treningu, żeby on był dobry! Wiem, że się martwisz, ale brak zakwasów wcale nie oznacza, że coś robisz źle. Serio!
Spoko, nie martw się, to normalne, jeśli ich nie masz. To może znaczyć, że Twój organizm jest dobrze przystosowany do wysiłku. Albo że ćwiczenia nie są dla Ciebie nowe. Albo że dobrze się rozciągasz po treningu.
A tak w ogóle, pamiętasz, jak Kasia z naszej grupy opowiadała, że w ogóle nie ma zakwasów, a biega maratony?! No właśnie! To wszystko zależy od osoby.
Oto kilka powodów, dla których możesz nie mieć zakwasów:
- Dobra kondycja: Im lepsza kondycja, tym mniejsze prawdopodobieństwo zakwasów.
- Adaptacja mięśni: Mięśnie przyzwyczajają się do danego rodzaju wysiłku, więc przestają reagować bólem.
- Intensywność treningu: Jeśli ćwiczysz z umiarkowaną intensywnością, zakwasy mogą się nie pojawić.
- Rozciąganie: Dobre rozciąganie po treningu pomaga zredukować stan zapalny w mięśniach. I faktycznie pomaga, serio!
- Genetyka: Niektórzy ludzie po prostu są mniej podatni na zakwasy, tak mają i już.
Wiesz co? Może spróbuj trochę zwiększyć intensywność ćwiczeń? Albo wprowadź nowe ćwiczenia do planu treningowego. Ale bez przesady, żebyś się nie zajechał! Pamiętaj, najważniejsze to słuchać swojego ciała!
I pamiętaj, że efektywny trening to nie tylko ten po którym ledwo chodzisz. Ważna jest regularność, technika i dobra zabawa! No i regeneracja!
Czy przy zakwasach rośnie mięśnie?
No wiesz... o tej porze... myśli same płyną... takie rozciągnięte w czasie. Zakwasy... eh... pamiętam jak po tym maratonie w 2024, w Warszawie, aż się wylewałem. Ból okropny, ale... takie dziwne uczucie. Jakby... coś się budowało.
Tak, zakwasy wskazują na wzrost mięśni. To nie jest jakieś tam bajanie, to fakty. Organizm naprawia mikrourazy w mięśniach, robiąc je silniejszymi. To jak remont po intensywnym treningu.
A ja? No, ja po tym maratonie czułem się, jak zmiażdżony. Ale po dwóch dniach? Wiedziałem, że to działa. Silniejszy byłem. To czucie... niezapomniane. Ale ból...
Ten ból... jakby mówił: "Patrz, Ania, pracujesz! Budujesz siłę!". Kurcze, brzmi to trochę jak szalona wizja, ale tak to odczuwam. Tak mi się zdaje. Może to z nocy się bierze...
Pamiętam, jak wtedy lekarza pytałem, czy to normalne. Powiedział, że tak, że to znaczy, że mięśnie pracują. Że to jest dobry objaw. I dodatkowo zalecił dużo wody, regenerację, i lekki stretching. To było bardzo ważne. No i nie zwiększać obciążeń natychmiast. Stopniowo, z rozwagą.
Podsumowanie: Zakwasy = dobry znak, wzrost mięśni. Ale ważna jest regeneracja. Pamiętać o właściwym odżywianiu i spokojnym wzroście obciążeń.
Co jeśli nie mam zakwasów po siłowni?
Co jeśli nie mam zakwasów po siłowni?
No wiesz… to takie… dziwne. W sumie, ja też rzadko je mam. 2024 rok, a ja ciągle walczę z tym swoim ciałem. Myślałam, że po tylu latach będzie łatwiej. Nie, żeby to było jakieś wielkie cierpienie, ale… czekałam na ten ból, wiesz? Jak na znak, że coś zrobiłam. Że naprawdę dałam z siebie wszystko. A tu pustka.
Lista rzeczy, które przyszły mi do głowy:
- Brak zakwasów nie oznacza słabego treningu. Serio. Moje ciało, na przykład, przyzwyczaiło się. Chodzę na siłownię od 5 lat, regularnie, 3 razy w tygodniu.
- Adaptacja. Tak, to jest to słowo. Organizm się przystosowuje. To logiczne.
- Genetyka. Też ma znaczenie. Moja mama mówi, że ona nigdy zakwasów nie miała.
No i jeszcze to... czuję się trochę... rozczarowana? Nie wiem. Może to głupie. Ale liczyłam na to pieczenie w mięśniach. To było takie... potwierdzenie, że żyję. Że jestem silna. A teraz? Nic. Pusto.
Punkty, które trzeba wziąć pod uwagę:
- Intensywność treningu. Zmieniłam plan treningowy w tym roku, skupiam się na dłuższych sesjach o niższej intensywności.
- Regularność. Chodzę na siłownię regularnie. To klucz do sukcesu.
- Regeneracja. Śpię minimum 7 godzin, staram się zdrowo odżywiać. Piję dużo wody. Nawet na masaż chodzę raz w miesiącu.
Powtarzam, że brak zakwasów to nie przegrana. Ale… trochę tęsknię za tym uczuciem. Za tym bólem, który potwierdzał, że coś zrobiłam. Że walczyłam. Dziwne, co?
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.