Kiedy 50, a kiedy 100?
Kiedy 50, a kiedy 100?! Ech, te nadgodziny… Wkurza mnie to do granic możliwości, serio. Pamiętam, jak kiedyś, żeby skończyć projekt na czas (a szef naciskał jak wściekły!), siedziałam do drugiej w nocy. Druga w nocy! I co? Dopłata jak za zwykłą sobotę. No przecież to absurd! Sto procent dostajesz tylko za prawdziwe poświęcenie, rozumiem – noc, niedziela, święta… albo jak wzięłam kiedyś wolne w piątek, żeby za to odpracować w niedzielę - wtedy faktycznie było 100%. Ale zwykły dzień roboczy, po godzinach? Tylko 50%? Czuję się wtedy jak… nie wiem, jak zdrajca własnego czasu! A przecież ileż ja już tych godzin "dołożyłam" poza umową… Nawet nie chce mi się liczyć, bo chyba bym się rozpłakała. Ile to razy wracałam do domu zmęczona, ledwo żywa, a na koncie ledwie grosze więcej. Czy to jest sprawiedliwe? Pytam Was, ludzie! Czy to jest w porządku, że za takie poświęcenie dostaje się tylko połowę? Przecież to zniechęca do dodatkowej pracy, prawda? A ja? Ja wciąż się łudzę, że kiedyś to się zmieni. Może kiedyś, jak będę miała więcej doświadczenia i lepiej wynegocjuję warunki, ale na razie… no cóż… zostało mi tylko narzekanie i ta świadomość, że jestem trochę… oszukana. Prawda jest taka, że wszyscy by chcieli 100%, ale ktoś musi przecież zarobić na tych 50%, prawda? A może to ja jestem głupia i coś źle rozumiem? Boże, jak ja nienawidzę tych nadgodzin…
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.