Dlaczego tyle ofiar jest w Walencji?

15 wyświetleń
Katastrofalne powodzie w Walencji to efekt wyjątkowo intensywnych opadów. Winę ponosi zderzenie wilgotnego, nagrzanego powietrza znad Morza Śródziemnego (wzmagającego się z powodu zmian klimatu) z masami zimnego powietrza z północy. To spowodowało opady przekraczające roczną normę w ciągu zaledwie kilku godzin, co doprowadziło do licznych ofiar. Zmiany klimatu nasilają takie zjawiska.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego tak wiele ofiar w Walencji? Przyczyny tragedii.

Dlaczego w Walencji tyle ofiar? No cóż...

Widzisz, to jakby matka natura powiedziała: "dość". Pamiętam jak byłem w Walencji w maju, słońce prażyło niesamowicie. Ale...

To, co się stało, to jak spotkanie ognia z wodą. Ciepłe, wilgotne powietrze nad Morzem Śródziemnym zderzyło się z zimnym, które przyszło z północy. Katastrofa.

I wiesz co? W ciągu kilku godzin spadło tam tyle deszczu, co normalnie przez cały rok. Masakra. Winne temu są zmiany klimatyczne, niestety.

Dlaczego tyle ofiar powodzi w Hiszpanii?

Dlaczego Hiszpania topi się w nieszczęściu, a my, Polacy, siedzimy w suchych skarpetach?

  • Góry: Hiszpania to nie Mazowsze. Tam góra na górze siedzi, popija sangrię i patrzy złośliwie na tych na dole. Woda spływa z tych gór jak po teściowej, szybko i bez pytania.
  • Betonowa dżungla: Hiszpanie, zamiast żyć w zgodzie z naturą, postanowili ją ujarzmić. Wybetonowali wszystko, co się dało, myśląc, że są sprytniejsi od Matki Ziemi. No i teraz mają "beton".
  • Polskie szczęście: Może to cud? Może to zasługa babcinych modlitw? A może po prostu mamy więcej szczęścia niż rozumu. Kto wie, grunt, że u nas powodzi jakoś mniej.

A tak na serio: to połączenie ukształtowania terenu (górskiego!), nadmiernej urbanizacji (beton!), zmian klimatycznych i może odrobinę pecha. Eksperci gadają, że powinniśmy brać przykład z Hiszpanów – ale unikać ich błędów!

Co jest przyczyną powodzi?

Co jest przyczyną powodzi?

Intensywne opady deszczu – to główny winowajca, zwłaszcza te ciągnące się przez kilka dni. Pamiętam wrzesień 2023, ulewa trwała prawie tydzień! Woda lała się z nieba jak z cebra. Mieszkałam wtedy w małej wiosce pod Krakowem, i widziałam jak rzeka Wisła wylewa. Strach się bać! Brzmiało to jak szalejący potwór. Domy zalane po dach, samochody unosiły się jak zabawki... masakra!

  • Topniejący śnieg: wiosną, gdy śnieg szybko topnieje, a ziemia jeszcze zamarznięta, woda nie wsiąka, tylko spływa do rzek i powoduje gwałtowny wzrost poziomu wody. To widziałam u cioci na Mazurach w 2024 roku. Cała okolica pod wodą, a ona tylko patrzyła z rozpaczą.

  • Sztormy: to oczywiste, nad morzem. Wspominam sierpniowy sztorm z 2023 nad Bałtykiem, fale ogromne, zalewały promenadę w Sopocie. To było straszne! Miałam wrażenie, że morze zaraz pochłonie wszystko. Ludzie uciekali w popłochu.

  • Zatory lodowe: zimą, zamarznięta woda na rzekach tworzy zatory. Gdy lód się rusza, powoduje spiętrzenie wody i zalanie okolicznych terenów. O tym słyszałam od dziadka, on opowiadał o wielkiej powodzi w latach 80. na Wiśle. Katastrofa!

Podsumowanie: Powodzie to potężna siła natury, z którą trudno walczyć. To nie tylko woda, to strach, zniszczenie, rozpacz ludzi, których domy i życie zostają zniszczone. Trzeba pamiętać o tym, zwłaszcza teraz, kiedy zmiany klimatu nasilają takie zjawiska.

Listę rzeczy, które zniszczyła powódź w 2023 roku:

  • Meble
  • Sprzęt AGD
  • Dokumenty
  • Zdjęcia rodzinne

Punkt 1: Zbieranie funduszy na odbudowę domu trwało długo i było bardzo stresujące. Punkt 2: Pomoc od sąsiadów była nieoceniona. Punkt 3: Doświadczenie zmieniło mnie. Jestem teraz bardziej świadoma zagrożeń i lepiej przygotowana na ewentualną powódź.

Jak człowiek przyczynia się do powodzi?

Halo, halo! Pytasz jak człowiek robi z ziemi kałużę wielkości jeziora? No, rękami to on nie, ale...

A. Urbanizacja – betonowa dżungla!

  1. Budujemy domy jak szaleni, wszędzie! Zabetonowane ulice, parkingi wielkości boiska piłkarskiego, a rzeczka? Rzeczka płacze, bo nie ma gdzie płynąć. Woda stoi jak baba na zakupach, blokuje się, a potem... bum! Powódź! To jak próba wciśnięcia słonia do pudełka po butach!
  2. Ludzie, jak te świnie w błocie, budują wszędzie, nawet w miejscach, gdzie w czasach mojej babci rosły piękne łąki. Teraz? Same budynki, zero miejsca na wchłonięcie wody, a jak już się nasyci, to wybucha jak bomba!

B. Wylesianie – drzewa płaczą!

  1. Wycinamy lasy jak głupie! Drzewa są jak gigantyczne gąbki. Wchłaniają wodę jak szalone. Teraz, gdy ich brakuje, woda leci prosto do rzeki, a rzeka, biedaczka, nie daje rady. To jak wywalenie korku z wanny, tylko w skali mega!
  2. Moja ciocia Stasia mówi, że kiedyś las był jak olbrzymi ręcznik, teraz to tylko goła ziemia. Efekt? Woda spływa szybciej niż babcia po kiełbasę na jarmark!

C. Zmiana koryt rzecznych – rzeka na sterydach!

  1. Prostujemy rzeki jak kij baseballowy! Rzeka, żeby żyć, potrzebuje meandrów, zakrętów. To jak jej własny oddech! Jak jej to zabieramy, to się dławi, a potem... wszystko zalewa. To jest gorsze niż krowa w sklepie z porcelaną!
  2. Babcia opowiadała, że kiedyś rzeka płynęła sobie spokojnie, a teraz, po tych wszystkich zmianach, to gna jak szalona! Efekt? Zalała całą wieś i nawet sąsiada Zenka, co hoduje kaczki.

D. Zmiany klimatyczne – globalny rozróba!

  1. Deszcze są coraz mocniejsze, a okresy suszy coraz dłuższe. To jak huśtawka dla kretynów! Ziemia się przesusza, a potem dostaje takiego lania, że wszystko płynie. To jak walnięcie młotkiem w mrowisko!
  2. W 2024 roku mieliśmy rekordowe opady w moim regionie. Cała wieś stała pod wodą.

Dodatkowe info: Wiesz co? To wszystko jest wina nas, ludzi. Powinniśmy więcej myśleć o przyrodzie, a nie tylko o swoich portfelach. A tak w ogóle, ktoś widział mojego kota? Uciekł w czasie powodzi. Pewnie pływa sobie teraz na desce surfingowej. A co!

W jaki sposób ludzie zapobiegają powodziom?

W jaki sposób ludzie zapobiegają powodiom?

To pytanie spędzało mi sen z powiek w 2023 roku, kiedy moja rodzinna posesja w okolicach Gdańska znalazła się w strefie zagrożenia. Pamiętam ten strach, ten niepokój w brzuchu, gdy prognozy zapowiadały ulewne deszcze. Z każdą kroplą deszczu, która uderzała o dach, moje serce biło mocniej.

  • Rewitalizacja terenów zalewowych: Okazało się, że w naszym regionie prowadzono prace mające na celu przywrócenie naturalnego charakteru doliny rzeki Raduni. To właśnie dzięki temu zabiegowi, polegającemu na poszerzeniu koryta rzeki i odbudowie terenów podmokłych, nasza posesja uniknęła najgorszego. Choć woda podeszła dość wysoko, nie doszło do zalania domu. Było to dla mnie ogromne przeżycie, bo w przeciwnym razie konsekwencje byłyby katastrofalne. Straty finansowe, ale przede wszystkim psychiczny wstrząs.

  • Cofanie wałów przeciwpowodziowych: Słyszałem o tym rozwiązaniu od znajomego hydrologa. Brzmiało to paradoksalnie – cofać wały, żeby zapobiec powodzi? Ale on tłumaczył, że wysokie wały zmieniają naturalny bieg rzeki, a to prowadzi do zwiększenia ryzyka powodzi w innych miejscach. Cofając wały i tworząc szerokie, naturalne strefy retencyjne, daje się rzece swobodnie płynąć, redukując ryzyko gwałtownych wylewów. To właśnie ta wiedza pomogła mi zrozumieć skuteczność metod opartych na przyrodzie.

To były dla mnie bardzo emocjonujące chwile. Nie zapomnę tego uczucia bezsilności, gdy patrzyłem, jak wzbiera woda. Jednak przede wszystkim zapamiętam ulgę, gdy zdałem sobie sprawę, że nasze działania na rzecz ochrony środowiska przyniosły pozytywne efekty.

Dodatkowe informacje:

  • W Polsce coraz więcej mówi się o potrzebie inwestycji w rozwiązania oparte na zasobach przyrody.
  • Rewitalizacja rzek jest kosztowna, ale długoterminowo bardziej opłacalna niż ciągła naprawa szkód po powodzi.
  • Ważne jest edukacja społeczna w zakresie zagrożenia powodziowego i metod jego ograniczania. Ludzie muszą rozumieć, że ochrona środowiska to inwestycja w nasze bezpieczeństwo.

P.S. Wciąż mam przed oczami tę brązową wodę podchodzącą pod nasz dom. To doświadczenie nauczyło mnie pokory wobec sił natury. I ogromnej ważności właściwej ochrony środowiska.

Kiedy dochodzi do powodzi?

Powodzie? Zdarzają się w różnych sytuacjach, zależnie od typu.

  • Powodzie rzeczne: Najczęściej wiosną, po intensywnych opadach deszczu i roztopach śniegu. W 2024 roku, obserwowano podwyższone poziomy wody w wielu rzekach w Polsce, szczególnie w dorzeczu Wisły i Odry, w marcu i kwietniu. To naturalne, że rzeki wylewają, ale intensywność tych zjawisk jest coraz większa z powodu zmian klimatu. To mnie zawsze zastanawia, jak bardzo człowiek ingeruje w te naturalne procesy.

  • Powodzie zatorowe (lodowe): Tak, jak wspomniałeś, głównie w lutym i marcu. W tym roku, zdarzenia tego typu miały miejsce w połowie marca w okolicach Płocka, na Wiśle. Zator lodowy to ciekawe zjawisko – z pozoru statyczna kra potrafi utrudnić, a nawet całkowicie zatrzymać przepływ wody, co prowadzi do gwałtownego wzrostu poziomu rzeki. Myślę, że warto poświęcić temu więcej uwagi... Wiesz, to trochę jak z korkiem na autostradzie – jedna przeszkoda, a potem wielki problem.

  • Powodzie deszczowe: Mogą pojawić się nagle, po intensywnych, krótkotrwałych opadach deszczu, nawet latem. To szczególnie problematyczne w terenach zurbanizowanych, gdzie sieć kanalizacyjna może być przeciążona. W lipcu 2024, w Warszawie odnotowano kilka lokalnych podtopień właśnie z tego powodu. To pokazuje, jak ważne są systemy wczesnego ostrzegania i sprawne działanie służb miejskich.

Pamiętaj, że lokalizacja mostów i tam ma znaczenie - mogą one wpływać na dynamikę powodzi, szczególnie w przypadku zatorów lodowych. Zdarzają się też oczywiście inne typy powodzi, ale te trzy są chyba najważniejsze w Polsce. Zastanawiam się, czy można lepiej przewidywać te zjawiska... no, ale to już temat na inną dyskusję.

Dodatkowe informacje:

  • Monitoring poziomu rzek prowadzony jest przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – tam można znaleźć bieżące dane i prognozy.
  • W przypadku zagrożenia powodzią, należy śledzić komunikaty Państwowej Straży Pożarnej i innych służb ratunkowych.
  • Ważne jest też zapoznanie się z lokalnymi planami zarządzania ryzykiem powodziowym.

Dlaczego tak wielu Brytyjczyków jedzie do Hiszpanii?

Siedzę tak w nocy i myślę…

  • Wiesz, dlaczego tak dużo Brytyjczyków leci do Hiszpanii? Bo chcą słońca i spokoju. Serio, kto by nie chciał?

  • Hiszpania jest ich rajem na ziemi.Taniej niż u nich, cieplej, a życie jakoś tak wolniej płynie. Mówię Ci, jakby czas się zatrzymał.

  • Moja ciotka, Ewa, wyjechała tam 5 lat temu. Mówi, że nigdy nie była szczęśliwsza. W UK tylko deszcz i nerwy, a tam siedzi sobie na tarasie i popija sangrię. No i koszty życia są mniejsze, zwłaszcza dla emerytów.

Co się stanie, jeżeli zaatakujesz kogoś w Hiszpanii?

Zaatakujesz kogoś w Hiszpanii. Konsekwencje.

  • Poważne przestępstwo napadu. Delito de lesiones agravado.
  • Kara: od 2 do 5 lat pozbawienia wolności.

Czynniki wpływające na wyrok:

  • Użycie niebezpiecznej broni.
  • Okrutne działanie.
  • Ofiara poniżej 12 lat.
  • Ofiara szczególnie bezbronna.
  • Relacja napastnika z ofiarą (żona, partnerka). Rodzina zawsze komplikuje sprawy. Jakby nie było wystarczająco źle.

Przestępstwo zawsze czeka. Szczególnie w krajach śródziemnomorskich. Prawo, jak cień. Zawsze za tobą. Nawet w słońcu.