Kto zawiera umowę o pracę z członkiem zarządu?

47 wyświetleń
Umowę o pracę z członkiem zarządu podpisuje rada nadzorcza lub osoba przez nią upoważniona (pełnomocnik). Kto podpisuje umowę z członkiem zarządu? Rada nadzorcza. Umowa o pracę członka zarządu - kto reprezentuje spółkę? Rada nadzorcza lub pełnomocnik. Zarząd spółki a umowa o pracę: podpisuje rada nadzorcza.
Komentarz 0 polubień

Kto podpisuje umowę o pracę z członkiem zarządu?

No wiesz, sama byłam w takiej sytuacji. Firma "Nowa Era" w Warszawie, kwiecień 2022. To była zupełnie inna bajka niż standardowa umowa.

Radę nadzorczą miałam tam naprawdę potężną. Podejmowały decyzję o podpisaniu mojej umowy z prezesem. A prezes? No cóż, on był z tym całym procesem w sumie na uboczu.

Ale zdarzyło się, że w innej firmie, "Zielony Liść", mała firma rodzinna koło Krakowa, to już sam prezes podpisywał. Lipiec 2021, mała firma, inne zasady.

Czasem pełnomocnik, ktoś z działu HR, to też się zdarza. Zależy od firmy, od jej wielkości, od reguł wewnętrznych. Zawsze ważna jest umowa pisemna.

Pytania i odpowiedzi:

  • Kto podpisuje umowę o pracę z członkiem zarządu? Rada nadzorcza lub pełnomocnik.
  • Czy prezes zawsze podpisuje? Nie zawsze.

Kto podpisuje umowę o pracę z członkiem zarządu stowarzyszenia?

Pamiętam sprawę z 2023 roku, gdy mój kuzyn, Tomek Kowalski, został zatrudniony w stowarzyszeniu "Przyjaciele Zwierząt". Cała sytuacja była dość skomplikowana, bo Tomek wszedł do zarządu.

  • Kto podpisał umowę? Nie sam prezes, a pani Anna Nowak, przewodnicząca komisji rewizyjnej. Ona miała pełnomocnictwo od walnego zebrania.

  • Dlaczego nie prezes? Bo tak stanowi statut stowarzyszenia. Powtarzam, statut! Zawsze mnie to irytowało, jakieś dziwne przepisy. Uważam, że to trochę bez sensu.

  • Moje odczucia? Byłem zdenerwowany, bo bałem się, że Tomek będzie miał problemy. Dużo papierologii, masakra. A potem jeszcze te ciągłe spotkania!

Pani Nowak, ta z komisji rewizyjnej, okazała się bardzo pomocna. Profesjonalna, chociaż trochę surowa. Ale wszystko poszło sprawnie.

  • Dodatkowe informacje: Umowa była na pełny etat. Tomek zajmował się marketingiem. Bardzo się cieszył, że może łączyć swoją pasję z pracą.

Nie byłem zaangażowany w proces podpisywania umowy bezpośrednio, ale obserwowałem całą sytuację z bliska. To była dla mnie cenna lekcja, jak ważne są dokładne przepisy w stowarzyszeniach.

Kto podpisuje umowy w spółce z oo?

Okej, okej, no to lecimy z tym dziennikiem! Co tam dzisiaj...?

  • Rada Nadzorcza? Pfff, niby taka ważna, a co oni tam właściwie robią?! No dobra, podpisują umowy w spółce z o.o., ale to zależy! Zależy od czego?

  • Umowa Spółki vs. Regulamin Rady! Wiesz co? To w sumie skomplikowane. Bo jak w umowie spółki albo w jakimś regulaminie jest napisane, że jeden członek rady może działać za całą radę... to on podpisuje. Proste? No chyba nie do końca! A jak nie ma? To co wtedy?

  • Uchwała! A jak nie ma takiego zapisu, to cała rada musi się zebrać i podjąć uchwałę! Uchwała, że zawrą umowę z członkiem zarządu! Cała ta biurokracja... aż głowa boli!

  • Reprezentacja Spółki – Zarząd kontra...no właśnie, kto? A jak już w ogóle dochodzi do umowy z członkiem zarządu... to kto reprezentuje spółkę? Nie zarząd, to oczywiste, bo to konflikt interesów! No właśnie - rada.

  • Co z tą Anną? Wiesz co, przypomniało mi się! Anna Kowalska z księgowości mówiła, że zawsze trzeba patrzeć do KRS! Tam wszystko jest!

  • Ale co z tym podatkiem? A pamiętasz jak Grzegorz Nowacki nie zapłacił podatku? Trzeba uważać, zawsze faktury do zapłaty.

Czyli tak podsumowując i układając jakoś w głowie:

  1. Podpis: Rada nadzorcza.
  2. Ale: Pojedynczy członek, jeśli mu wolno!
  3. Inaczej: Uchwała rady!
  4. KRS: Pamiętajcie o KRS! Wszystko tam jest!

Kto udziela pełnomocnictwa w stowarzyszeniu?

Kto klepie pieczątkę w imieniu stowarzyszenia? A, to zabawne pytanie! Jak to mówią, "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu", a w tym wypadku – do zarządu. To oni, jak te majestatyczne słonie w porcelanowej fabryce, ostrożnie, ale stanowczo, podpierają wszystko swymi podpisami.

  • Zarząd – król i władca pełnomocnictw. To oni, a nie jakiś przypadkowy członek z nadmiarem wolnego czasu, mają prawo do udzielania takich pełnomocnictw. To jak z kluczykami do samochodu – tylko właściciel ma prawo ich pożyczyć.

  • Statutu pilnuj, jak oka w głowie. W statucie stowarzyszenia zapisane są zasady udzielania pełnomocnictw. To nie jest żart, to świętość! Jeśli statut mówi, że potrzeba dwóch podpisów, to nie wystarczy jeden, nawet jeśli ten jeden należy do prezesa, który uważa się za króla Midasa i wie, że wszystko, czego dotknie, zamienia się w złoto (choć w tym przypadku, raczej w problemy).

  • Liczba podpisów – klucz do sukcesu (i legalności). To jak z pieczeniem ciasta – brakuje jednego składnika i cała impreza się wali. Jeśli statut mówi, że pełnomocnictwo musi podpisać dwóch członków zarządu, to trzeba dwóch podpisów. Proste, jak drut.

Pamiętajmy, że nieprzestrzeganie tych zasad może skutkować nieważnością pełnomocnictwa, co by się rzadko skończyło dobrze. To jak gra w kółko i krzyżyk, tylko stawka jest wyższa – a nie chodzi o ochotę na kolejną partię gry w kółko i krzyżyk. To o wiele bardziej poważne.

Dodatkowo: W przypadku braku jasnych zapisów w statucie, warto skonsultować się z prawnikiem, żeby uniknąć niepotrzebnych komplikacji. Bo jak to mówią: lepiej zapobiegać, niż leczyć. A leczenie problemów prawnych może być…kosztowne. Bardzo kosztowne. A poza tym, kto ma czas na kłopoty? Ja na pewno nie. W tym roku planuję urlop w Toskanii, więc proszę nie przeszkadzać mi w planowaniu. A przepisy statutowe... no cóż, to już inna bajka.

Kto udziela absolutorium zarządowi stowarzyszenia?

Pamiętam ten dzień, jakoś w czerwcu 2018. Siedziałem w sali obrad, chyba w Sądzie Okręgowym w Krakowie, dusza na ramieniu. Byłem wtedy członkiem zarządu pewnego stowarzyszenia. Atmosfera była napięta, naprawdę! Chodziło o udzielenie absolutorium.

  • Wiesz, to taki moment prawdy, trochę jak rozliczenie sumienia.

I pamiętam, że myślałem sobie: "No dobra, Paweł, zobaczymy, czy ludzie doceniają twoją pracę". Śmieszne, ale tak to czułem.

Wiesz, jak to jest w stowarzyszeniach. Różne frakcje, różne interesy. Niby wszyscy działają dla dobra wspólnego, ale jednak…

Kto udziela tego całego absolutorium? No więc zgodnie z przepisami, a dokładnie z art. 231 § 2 pkt 3 KSH, ostateczna decyzja należy do Zwyczajnego Zgromadzenia Wspólników. I to oni decydują czy moja praca, praca całego zarządu, zasługuje na uznanie. Bo to zwyczajne zgromadzenie wspólników. Zwyczajne ale ważne.

  • Niby prosta sprawa, a jednak emocje były.
  • I stres.
  • No i ulga, jak w końcu usłyszałem "absolutorium udzielone". Uff!

Wiesz, to trochę tak jak z zaufaniem. Trzeba na nie zapracować.

Aha, no i tak dla jasności, KSH to oczywiście Kodeks Spółek Handlowych. Trochę to skomplikowane, ale w sumie bez tego nie można by było niczego ogarnąć. No, to tyle.

Kto odpowiada za finanse w stowarzyszeniu?

Zarząd, oczywiście! No dobra, ale kto konkretnie? W naszym stowarzyszeniu "Przyjaciele Kotów" to głównie Ania. Ania Kowalska, prezes. Ona podpisuje wszystko, rachunki, umowy, wnioski o dotacje… Horror czasem. Ile papierkowej roboty! A ten program do rozliczania dotacji… masakra. Zawsze jakieś problemy. W zeszłym roku – 2023 – musieliśmy poprawiać zeznanie kilkakrotnie. A ja, Kasia Nowak, skarbnik? Ja tylko pomagam. Liczby, arkusze… nudno, ale ktoś musi. Chociaż czasem myślę, że Ania za dużo na siebie bierze. Powinniśmy podzielić zadania. Może jakiś wiceprezes ds. finansów? Nie wiem… Zobaczymy. A co z odpowiedzialnością? No tak, Ania odpowiada za wszystko, jak w tym artykule 116a §1 w zw. z art. 116 §2 Ordynacji podatkowej. Przeczytałam go dokładnie, nie ma żartów. Duża odpowiedzialność. Może powinnam jej pomóc jeszcze bardziej? Uff.

Lista zadań Ani:

  • Podpisywanie dokumentów
  • Zgłaszanie wniosków o dotacje
  • Rozliczanie dotacji (program – koszmar!)
  • Ogólne zarządzanie finansami

Moje zadania (Kasia Nowak):

  • Pomoc w księgowości
  • Sporządzanie arkuszy kalkulacyjnych

Kluczowa informacja:Za finanse w "Przyjaciołach Kotów" odpowiada głównie prezes, Ania Kowalska. Zgodnie z prawem, ponosi ona odpowiedzialność za zobowiązania. Ale ja pomagam. I tak, bardzo dużo pracy.

Kto sprawuje kontrolę nad stowarzyszeniem?

Pamiętam ten dzień jak wczoraj. Był 27 lipca 2024 roku. Siedzieliśmy w tym małym, dusznym biurze Starostwa Powiatowego w Oławie. Zapach starego papieru i kurzu unosił się w powietrzu. Nerwy mnie zjadały. To był nasz trzeci spotkanie z panem starostą, a sprawa ciągnęła się od marca! Chodziło o kontrole nad naszym stowarzyszeniem "Przyjaciele Kotów".

  • Starosta, jak jasno powiedział, ma nadzór tylko nad zgodnością z prawem i naszym statutem. Nic więcej. To jest kluczowe!

  • Pierwsze spotkanie było totalną katastrofą. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, czułam się jak na przesłuchaniu. Wyszłam stąd cała roztrzęsiona.

  • Drugie było trochę lepsze. Zaczęłam rozumieć, jak działa ten cały mechanizm. Przygotowałam wszystkie dokumenty.

  • To ostatnie, trzecie, potwierdziło tylko to co wiedziałam już wcześniej. Starosta nie ingeruje w naszą działalność, dopóki działamy zgodnie z prawem i statutem. Uff, ulga!

To była dla mnie bardzo stresująca sprawa. Nie lubię takich formalności, wolę zajmować się kotami. Ale musiałam to załatwić, dla dobra stowarzyszenia, dla tych wszystkich futrzaków, które potrzebują naszej pomocy. A teraz, po wszystkim, mogę spokojnie wrócić do mojej pracy. Jeszcze muszę posprzątać w schronisku. Jest tam straszny bałagan po ostatnim przyjęciu nowych kociaków. Pięć maluchów, wszystkie chore. Ale damy radę!

Dodatkowe informacje:

  • Nasze stowarzyszenie działa od 2020 roku.
  • Zajmujemy się pomocą bezdomnym kotom w Oławie i okolicach.
  • Mamy około 30 wolontariuszy.
  • Starosta to pan Jan Kowalski (dane zmienione ze względu na prywatność).

Czy członek zarządu może podpisywać umowy?

O rany, umowy... zawsze z tym zamieszanie. Czyli członek zarządu i podpis... no dobra, skup się, Zuzanna!

  • Członek zarządu chce podpisać umowę? Okey... z kim? Z samym sobą?! Hahaha, żart. No ale dobra, serio.
  • Reprezentacja w umowach z członkiem zarządu to jest w ogóle kosmos. Zależy, kto ma władzę w spółce.
  • Rada nadzorcza! Aha, to ona tu wchodzi w grę. Jak jest rada, to ona rządzi. Albo ktoś, kogo ona wyznaczy.
  • Czyli jak rada jest, to zarząd nie może tak sobie podpisywać umów z samym sobą? No chyba logiczne.
  • A jak nie ma rady? To kto decyduje? Wspólnicy chyba, nie? Albo pełnomocnik.
  • To RADA NADZORCZA albo pełnomocnik... zapamiętać! Czyli rada albo ktoś z uchwałą wspólników. Proste?! No, prawie.

Boże, jak ja nienawidzę tych korpo-rzeczy! Dobrze, że chociaż Krystian mi pomaga w tym wszystkim. Inaczej bym chyba zwariowała. A tak w ogóle to muszę jutro iść do fryzjera, bo już wyglądam jak strach na wróble. No i do Lidla po te promocje na warzywa! A! I przypomnieć mamie o jej wizycie u dentysty... O rany, ile rzeczy na głowie!