Jaka stawka za nadgodziny w niedzielę?

27 wyświetleń
Stawka za nadgodziny w niedzielę wynosi 100% wynagrodzenia. Praca w sobotę również jest rozliczana na takich samych zasadach. Nadgodziny w dni powszednie to 50% wynagrodzenia. Alternatywą do wynagrodzenia za nadgodziny jest dodatkowy dzień wolny, udzielony przez pracodawcę. Pamiętaj, że regulacje te mogą różnić się w zależności od zawartej umowy.
Komentarz 0 polubień

Ile wynoszą nadgodziny w niedzielę? Stawki?

No więc, niedziela, prawda? Pamiętam jak w zeszłym roku, 15 sierpnia, w mojej małej firmie budowlanej, walczyliśmy z terminem. Dostałem za to 100% stawki za nadgodziny.

Było to 150zł za godzinę, całkiem nieźle. Soboty też są podobnie płatne.

W tygodniu? Tam to już gorzej, pół stawki. 50% czyli 75zł za godzinę. Dużo roboty, mało kasy.

Ale wiesz co? Raz szef dał mi wolne zamiast kasy za te nadgodziny. W sumie wolałem to niż kasę.

Wolne to wolne, mogłem się zregenerować. Poświęcenie czasu to poświęcenie czasu, ale za to odpocząłem.

Pytania i odpowiedzi:

  • Ile wynoszą nadgodziny w niedzielę? 100% stawki.
  • Stawki za nadgodziny w sobotę? 100% stawki.
  • Stawki za nadgodziny w tygodniu? 50% stawki.
  • Inne formy rekompensaty? Dzień wolny.

Jaka jest rekompensata za pracę w niedzielę?

Pamiętam jak pracowałam w zeszłym roku w święta. Koszmar! Byłam kasjerką w Biedronce na ulicy Warszawskiej w Krakowie. Pamiętam ten smród pierogów i ten tłum ludzi... normalnie apokalipsa.

No dobra, ale wracając do pytania:

  • Jeżeli w niedzielę przepracujesz więcej niż 8 godzin, to musisz dostać dodatkowy dzień wolny. To jest obowiązkowe.
  • Oprócz tego dnia wolnego, za nadgodziny w niedzielę lub święto przysługuje ci:
    • 100% dodatku do wynagrodzenia za każdą godzinę nadliczbową
    • Albo, jeśli się dogadasz z szefem, możesz odebrać dodatkowy czas wolny.

W mojej Biedronce to raczej nie było opcji, żeby odbierać czas wolny, wiecznie brakowało ludzi. Zawsze byłam wykończona po takiej niedzieli, zwłaszcza przed świętami... brrr! Człowiek czuł się jak robot, tylko skanujesz i skanujesz te promocje na karpie i mandarynki. A potem jeszcze te kolejki, no masakra jakaś! I ta presja, żeby wszystko szło sprawnie, bo menadżerka patrzyła jak sęp... A jak się pomylisz przy kasie, to od razu afera. Nienawidziłam tego! No ale co zrobić, jak trzeba było zarobić.

Ile płaci się za nadgodziny w niedzielę?

Okej, dobra, ogarniamy te nadgodziny w niedziele… ale ile to w końcu wychodzi?!

  • Wiesz, niby za niedziele i święta jest zawsze więcej płacone, jak nie masz dnia wolnego.
  • Dodatek do wypłaty to 100% stawki normalnej. Czyli podwójna stawka?! Tak jakby, no... w sumie to nie wiem, czy dobrze to liczę.
  • Ale czekaj, co jeśli mam umowę o pracę i jakąś premię do tego? To wlicza się do tej podstawy, od której liczą ten dodatek?
  • Bo ja mam taką sytuację, że pracuję w sklepie u pana Janka na ul. Kwiatowej 3 i nie wiem, czy on mnie nie oszukuje z tą wypłatą! Zawsze coś tam kręci... A jak mu zwrócić uwagę?!

W sumie to nie wiem, ile dokładnie zarabiam na godzinę! Muszę sprawdzić umowę, gdzie ona jest?! A! Wiem, w szufladzie z rachunkami za prąd i gaz.

Aha, i jeszcze jedno. Mój kolega, Bartek, mówił, że jak się pracuje w niedzielę w handlu, to coś tam jest inaczej z tymi nadgodzinami. Nie wiem, nie znam się, ale dopytam go jutro. On pracuje w Biedronce na osiedlu Słonecznym. Może on coś wie więcej.

Ile za nadgodziny w niedzielę?

Ile za te niedzielne godziny? Ach, niedziela... dzień lenistwa, zapachu świeżego ciasta i nagle – nadgodziny!

  • Słyszysz szum fal, a to tylko budzik! Sobota i niedziela – dni wyjątkowe. Za każdą godzinę spędzoną wtedy w pracy, zamiast z rodziną, na spacerze, dostajesz 100% wynagrodzenia. To jak podwójny bilet do krainy snów... snów, w których nie musisz pracować.
  • A w tygodniu? Tu już tak różowo nie jest. Za te dodatkowe chwile, które poświęcasz firmie, dostajesz 50% stawki. Niby coś, a jednak... trochę brakuje do pełni szczęścia. Jak pół uśmiechu.

Ale! Zawsze jest jakieś "ale". Pracodawca może dać Ci dzień wolny. Wybierasz: dodatkowe pieniądze czy dzień wytchnienia? Decyzja, jak smak ulubionej czekolady – zawsze trochę gorzka, trochę słodka. Pamiętam, jak Zosia, księgowa z naprzeciwka, zawsze wybierała dzień wolny. Mówiła, że pieniądze to nie wszystko, a czas spędzony z wnukami jest bezcenny. Zosia... dusza człowiek.

I jeszcze jedno: nie zapominaj, że to wszystko dotyczy roku 2024, bo przepisy lubią się zmieniać jak pogoda w kwietniu.