Jak liczone są godziny pracy w niedzielę?
Jak liczone są godziny pracy w niedzielę?
Wiesz, z tym liczeniem godzin w niedziele to jest, hmmm, troszkę pokręcone. Z tego co pamiętam, z czasów jak pracowałem w knajpie w Sopocie, lipiec 2018 (masakra, jak to dawno było!), to niby niedziela to normalny dzień pracy.
Ale...no właśnie. Ale jeśli nawalasz więcej niż 8 godzin w tą niedzielę, to już się robią nadgodziny. I tu zaczyna się zabawa w liczenie. Bo za te nadgodziny to ci się należy kasa jak za zboże.
Co do legalności pracy w niedziele... No niby można, ale są pewne zawijasy prawne. Nie pamiętam dokładnie jak to szło, ale wiem, że mój ówczesny szef, Janusz, zawsze kombinował, żeby to wszystko grało. Trochę to żonglerka papierami, trochę naciąganie rzeczywistości... Klasyka. Pamiętam, raz nam kontrola wpadła! Ale jakoś się wywinęliśmy. Kosztowało to Janusza parę flaszek, ale co tam. Ważne, żeśmy nie dostali mandatu.
Jak liczyć godziny pracy w niedzielę?
Liczenie godzin w niedzielę? To proste, jak przepis na rosół mojej babci Zosi – niby proste, ale zawsze wychodzi inaczej!
- Zasada jest jedna: pracujesz w niedzielę – należy Ci się CAŁY dzień wolny. Nieważne, czy spędziłeś w pracy 15 minut, czy całe 24 godziny (serio, ktoś tak robi?).
- Dodatkowe godziny? To już inna bajka. Jeśli pracujesz dodatkowo w niedzielę i należy Ci się dzień wolny, to godziny ponad etat wliczają się normalnie do nadgodzin.
- Babcia Zosia i niedzielne obiady: Wyobraź sobie, że niedziela to rosół. Nieważne, czy zjesz łyżkę, czy cały garnek – naje się każdy!
- Co jeśli dzień wolny nie wypali? Wtedy zamiast dnia wolnego dostaniesz kasę. Ale szczerze? Lepiej dzień wolny, można go przespać!
Anegdotka od wujka Staszka: Pamiętam, jak wujek Staszek (ten, co to zawsze ma coś do powiedzenia) raz pracował w niedzielę dosłownie 5 minut. I co? I dostał dzień wolny! Mówił, że poszedł na ryby. Nie wiem, czy złowił coś więcej niż kaca, ale to już inna historia.
P.S. Mówią, że niedzielna praca to grzech. Ale jeśli już musisz... no cóż, przynajmniej dzień wolny masz jak w banku.
Jak rekompensować pracę w niedzielę?
Oj, żeby ci to łopatologicznie wytłumaczyć, bo widzę, że z tymi niedzielami to masz niezły ambaras. No dobra, jedziemy z tym koksem:
Niedziela za friko? A figa z makiem! Jak zapieprzasz w niedzielę, to szef ma obowiązek dać ci dzień wolny. I to nie kiedyś tam, tylko do końca okresu rozliczeniowego. Inaczej będzie dym!
Dzień wolny? To ma być Dzień! Nie żadne tam urwanie z metra! Masz mieć 8 godzin laby za te niedzielne męki. Jakby ci dał mniej, to leć do PIP-u, niech mu przetrzepią skórę!
No, a tak w ogóle to pamiętaj Grażyna, że jak szef ci wciska kit, że niedziela to "dzień jak co dzień", to mu się zaśmiej prosto w twarz i pokaż Kodeks Pracy! Bo on tam ma napisane jak byk, że za niedziele się płaci... albo daje wolne. Ewentualnie możesz mu powiedzieć, żeby poszedł do Janusza na korepetycje, bo ten to się na prawie zna jak nikt inny (bo Janusz to prawnik, ale taki trochę... swojski).
Jak płatne są niedzielę?
Okej, opowiem wam, jak to było z tymi niedzielami u mnie w poprzedniej pracy, bo to wcale nie było takie proste, jak się wydaje.
Pamiętam jak dziś, pracowałem w zeszłym roku w takim dużym markecie budowlanym na obrzeżach Krakowa, gdzieś tam za Nową Hutą. Praca jak praca, ciężka, ale kasa się zgadzała. No, prawie. Bo wiecie, z tymi niedzielami to był wieczny problem.
Teoretycznie, dodatek za pracę w niedzielę wynosił 100% - tak nam przynajmniej mówili. Ale praktyka była inna. Jak to liczyć? Szef zawsze coś kręcił, że to zależy od "osobistego zaszeregowania" i coś tam jeszcze. No wiecie, mętna woda.
Zawsze się wkurzałem, bo co to znaczy "osobiste zaszeregowanie"? Przecież miałem normalną stawkę godzinową, jak wszyscy kasjerzy. I dlaczego zawsze muszę się dopominać o swoje? Czułem się jak jakiś żebrak.
Kilka razy pokłóciłem się z kierownikiem, taki wąsaty Janusz, co myślał, że pozjadał wszystkie rozumy. On mi tłumaczył, że to wszystko zgodnie z prawem, że "pracodawca ma sprecyzować" i bla bla bla. A ja mu na to, że chcę wiedzieć, jak on to sprecyzował, żeby mi to jasno wytłumaczył! ????
No i w końcu, po kilku miesiącach awantur, udało mi się ustalić, jak oni to liczą. Okazało się, że brali pod uwagę moją podstawową stawkę miesięczną (nawet jeśli pracowałem na umowie godzinowej), dzielili to przez liczbę godzin w miesiącu i dopiero od tego liczyli ten dodatek 100%. Straszny cyrk!
Zatem, żebyście wiedzieli:
- Dodatek za niedzielę: 100% stawki. (W teorii)
- Jak to liczyć? U mnie brali stawkę miesięczną (podstawową!) i dzielili przez liczbę godzin w miesiącu.
- Osobiste zaszeregowanie? W moim przypadku chodziło o moją podstawową stawkę.
- Pamiętajcie: Pilnujcie swoich praw i dopytujcie o wszystko! Nie dajcie się Januszom!
Dla tych, co chcą wiedzieć więcej, to jeszcze powiem, że w międzyczasie zmieniłem pracę. Teraz pracuję jako kurier i mam o wiele lepsze warunki. Ale tamta sytuacja nauczyła mnie jednego: trzeba się upominać o swoje i nie bać się pytać. Inaczej zawsze będziesz stratny. I nie dajcie się zbyć jakimś "osobistym zaszeregowaniem"! ????
Jak rozliczyć pracę w niedzielę w podstawowym czasie pracy?
Praca w niedzielę - rozliczenie:
Brak dnia wolnego = Dodatek. Jeśli pracodawca (np. Jan Kowalski, prezes "X Corp") nie zrekompensuje pracy w niedzielę dniem wolnym, wchodzi w grę dodatek do wynagrodzenia. Zawsze.
Dodatek 100%. Za każdą godzinę pracy w niedzielę przysługuje dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia zasadniczego. Nie ma zmiłuj.
Przykład: Pracujesz 8h w niedzielę. Twoje wynagrodzenie godzinowe to 30 zł. Dodatek wyniesie 240 zł (8h x 30 zł). Razem 480 zł. Proste.
Termin. Rozliczenie powinno nastąpić niezwłocznie po przepracowanej niedzieli. Brak reakcji = ryzyko kontroli PIP.
Art. 151 Kodeksu Pracy reguluje kwestie pracy w dni wolne. Zna go? Sprawdź.
Kiedy nadgodziny 50%, a kiedy 100%?
No dobra, to tak... Nadgodziny. Pamiętam jak Tomek, mój brat, raz w robocie... ech, nieważne.
100% płatne masz jak robisz nadgodziny w nocy, w niedziele i święta. No i jak ci dają wolne za robotę w niedziele/święta i ty i tak musisz przyjść. Zgroza.
50% dostajesz za nadgodziny w każdy inny dzień. Czyli... jak w tygodniu zostaniesz dłużej. Ale to i tak lipa.
Aha, i te godziny nadliczbowe i ponadwymiarowe. Czytałem o tym niedawno, bo sam się gubię. To niby nie to samo. Wiesz, niby się mówi, że... że nadgodziny są jak przekroczysz normalny czas pracy, czyli te 8 godzin na dzień. Albo 40 na tydzień. A ponadwymiarowe to jak masz niepełny etat. I wtedy robisz więcej, niż masz w umowie, ale jeszcze nie przekroczyłeś tych 8 godzin dziennie. Ale to wszystko takie... zagmatwane. Zawsze się mylę. Chyba. Wiem tyle, że i tak za mało płacą.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.