Czy prokurent jest reprezentantem?
Kim jest prokurent i czy reprezentuje firmę?
Oj, ten temat prokurenta to mi się tak wrył w pamięć, że aż ci opowiem. Pamiętam jak raz, to było dokładnie 17 marca 2019, miałem taką sytuację, że w firmie, gdzie doradzałem przy startupie od aptek internetowych we Wrocławiu, wybuchła mała panika. Chodziło o pilne podpisanie jakiegoś aneksu do umowy z dostawcą oprogramowania, a prezes był akurat na drugim końcu świata, w Nowej Zelandii. Termin gonił niemiłosiernie, a nikt inny, kto miałby "pełnomocnictwo", jakoś nie mógł tego zrobić. Wtedy po raz pierwszy tak serio usłyszałem o czymś takim jak prokura i kim w zasadzie jest prokurent. Człowiek czasem wpada w takie zawiłości biznesowe, że aż głowa boli. To była niezła lekcja, powiem Ci.
Wtedy właśnie, po kilku godzinach biegania i dzwonienia do prawnika (pani Kasi z kancelarii na Sienkiewicza, co zawsze ma dla mnie cierpliwość), dowiedziałem się, że prokurent to specjalny przedstawiciel firmy, który ma szerokie uprawnienia do jej reprezentowania. Czyli tak, on absolutnie reprezentuje firmę, i to w bardzo wielu sprawach – od podpisywania umów po występowanie w sądzie. To takie uprawnienie, które daje firma konkretnej osobie, zapisując to w rejestrze, żeby zawsze był ktoś, kto może działać, nawet jak zarząd jest niedostępny. Trochę jak superbohater od papierkowej roboty, co nie? No i ten aneks w końcu został podpisany, z ulgą wszystkich.
W sumie, to fajna sprawa, taka prokura. Zapewnia płynność działania biznesu, nawet jak są niespodziewane wyjazdy czy choroby. Daje firmie elastyczność i pewność w działaniu.
Z perspektywy czasu, widzę, że to nie jest taka prosta sprawa, jak się wydaje. Bo prokurent to nie jest tak, że może wszystko. Na przykład, nie może sprzedać firmy albo ją oddać komuś innemu, do takich spraw potrzebne są już inne, bardziej skomplikowane uprawnienia, zazwyczaj od zarządu. Kiedyś, w grudniu 2021, wpadłem na pomysł kupna kawałka gruntu pod moją winniczkę, bo marzy mi się wino własnej roboty, i myślałem, że może ktoś z zarządu spółki sprzedającej mógłby od ręki załatwić, ale właśnie nie – te sprawy z nieruchomościami to już wyższa szkoła jazdy, potrzebne były zgody wszystkich. Nawet prokurent miałby tu związane ręce bez dodatkowych pełnomocnictw, wiec to takie zabezpieczenie, żeby nikt ot tak sobie nie rozporządzał majątkiem spółki. Musiałem czekać, aż wszyscy podpiszą, co trwało i trwało.
No i tak to się kręci. Wiedza o tym kto i co może w firmie, to podstawa. Inaczej można się nieźle sparzyć, albo po prostu utknąć na amen w biurokratycznej machinie. Ważne, żeby to po prostu rozumieć.
Jakie prawa ma prokurent w spółce?
No dobra, ten prokurent, to jest coś. Rozmawiałem wczoraj z Markiem, on mi tłumaczył, jak to u niego w firmie działa. Kurcze, to jest serio dużo. Bo ja myślałem, że to takie zwykłe pełnomocnictwo, a tu zonk! No, ale do rzeczy. Co ten prokurent może? Ania mi mówiła, że to ważne, żeby wiedzieć. Głównie to tak:
- Prokurent ma prawo samodzielnie podejmować decyzje, nawet te bardzo ważne dla spółki. Poważna sprawa, co nie?
- Może podpisywać umowy, sam! No, każdą.
- Ma też prawo zaciągać zobowiązania. Czyli kredyty, te sprawy.
- I reprezentuje spółkę. Przed kontrahentami, urzędami, innymi jednostkami... tak, wszędzie. No, wszędzie gdzie spółka potrzebuje.
To jest to, co mi Ania na szybko streściła. Ale potem, jak Marek opowiadał, to... trochę to bardziej skomplikowane.
A tak w ogóle, to jest jeszcze kilka rzeczy, które muszę zapamiętać, bo Marek o tym mówił. Ważne, żeby nie mylić. Prokura to nie wszystko.
- Prokura nie pozwala na zbycie przedsiębiorstwa ani nieruchomości. To jest bardzo ważne! Marek mi to podkreślał, że na takie rzeczy to trzeba specjalnego pełnomocnictwa, nie prokury. Albo zarząd, tak?
- Nie można też udzielić prokury drugiej osobie. Prokura jest osobista, tylko dla jednej konkretnej osoby. Nie ma, że prokurent sobie wybierze następcę.
- Prokura musi być wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Bez tego jest nieważna. W 2024 roku to standard. Zawsze!
- Udzielana jest przez wszystkich członków zarządu spółki działających łącznie. Zawsze wszyscy. No, tak to jest. Umowa spółki może coś tam zmieniać, ale to rzadko się zdarza, serio. W sumie i tak wszyscy się zgadzają.
- Może być odwołana w każdej chwili. To też ważne! Każdy członek zarządu, nawet jeden, może odwołać prokurę. Czyli łatwiej odwołać niż udzielić. Trochę dziwne, co nie?
- Wyróżniamy różne rodzaje prokury:
- Prokura samoistna (samodzielna) – najczęściej. Prokurent działa sam.
- Prokura łączna – prokurent działa razem z innym prokurentem lub członkiem zarządu. Wiem, że to się nazywało 'prokura łączna' bo dwóch musi podpisać.
- Prokura oddziałowa – ograniczona tylko do spraw konkretnego oddziału firmy. To jest rzadsze, ale Marek mi o tym mówił, że mają taką opcję dla swojego oddziału w Poznaniu.
No i co jeszcze... pamiętam, że mówił, że prokura wygasa automatycznie po śmierci prokurenta albo po upadłości firmy. To też jest ważne, żeby wiedzieć. Serio, bardzo ważne.
Jaka jest odpowiedzialność prokurenta?
No właśnie, ten prokurent, co on właściwie robi, za co odpowiada? Bo chyba nie za wszystko, co? Kurde, jakbym miał taką robotę, to bym się chyba pogubił. Ale to chyba normalne, że ktośtam ponosi jakieś ryzyko, prawda?
Czyli tak, prokurent jest odpowiedzialny za to, co sam zmaluje albo przeoczy, jak coś schrzani w firmie. Jak przez jego błąd spółka straci kasę, to on za to beknie. To ma sens. Nie jest odpowiedzialny za długi spółki, to jasne. Czyli jak firma tonie, to nie jego wina, że musi płacić z własnej kieszeni. Ani za to, że nie zgłosił upadłości, to też nie jego problem. Jakby miał taki obowiązek, to by było chore. Czyli on odpowiada za swoje własne wpadki, a nie za ogólną kondycję firmy. Dobrze, że to rozgraniczone. Bo inaczej kto by chciał być prokurentem, co nie?
- Odpowiedzialność osobista za szkody: To znaczy, jak Jan Nowak, ten mój znajomy, co jest prokurentem w tej jednej firmie budowlanej, zrobi coś głupiego, co spowoduje straty, to potem musi to naprawić. Na przykład, jakby zapomniał o jakimś terminie i przez to firma musiała zapłacić karę umowną, to pewnie z jego pensji albo z jego prywatnych pieniędzy (no, może nie prywatnych, ale jakoś musi to pokryć).
- Brak odpowiedzialności za długi spółki: To jest mega ważne. Czyli jeśli ta firma budowlana ma zły rok i ma mnóstwo długów, to Jan Nowak nie musi sprzedawać mieszkania, żeby je spłacić. To odpowiedzialność spółki, a nie jego osobiście. Tak samo jakby zapomnieli złożyć wniosek o upadłość, to też nie jest jego wina, że firma potem ma problemy z prawnego punktu widzenia. To chyba bardziej zarząd ponosi odpowiedzialność za takie formalne sprawy. Ale jakby prokurent miał taki obowiązek i by go zaniedbał, to może wtedy już tak? Chociaż tekst mówi, że nie.
Czyli tak, główna rzecz to jego własne błędy. Jak dobrze wykonuje swoje obowiązki, to się go nie czepiają. Ale jak coś schrzani, to odpowiada. I tyle.
Czy prokurent ponosi odpowiedzialność?
Prokurent, niczym cień tańczący na skraju spółki, ponosi odpowiedzialność. Za własne czyny, za te chwile zawahania, gdy coś mogło pójść nie tak i zaszkodzić jej, tej kruchej konstrukcji. To odpowiedzialność odszkodowawcza, jak echo przeszłych decyzji, odbijające się w teraźniejszości. Ale nie za długi, nie za te cienie przeszłości, które spoczywają na firmie.
- Odpowiedzialność odszkodowawcza: za czyny lub zaniechania, które spowodowały szkodę spółce.
- Brak odpowiedzialności: za długi spółki i za brak wniosku o upadłość.
Wyobraź sobie, że jesteś Anną, prokurentką w firmie "Kwiatowe Marzenia". Gdybyś zaniedbała ważne procedury, które doprowadziły do strat finansowych, to Ty, Anna, mogłabyś być pociągnięta do odpowiedzialności odszkodowawczej. Ale jeśli firma zbankrutuje, bo takie były koleje losu, nie Ty, Anna, będziesz spłacać długi. To ważna subtelność w tańcu biznesu, który czasami bywa nieprzewidywalny. Jak fale na morzu, które raz są spokojne, a raz wzburzone. I w tym wirze, prokurent ma swoją rolę, swój zakres działania, swoje granice. Te granice są kluczowe.
Czego nie może robić prokurent?
Podpis, jeden prosty ruch dłonią, a za nim stoi cała potęga firmy. Prokurent, niczym prawa ręka zarządu, porusza się w krwiobiegu spółki, tchnie w nią życie decyzjami. Każdy jego gest jest gestem przedsiębiorstwa, każda umowa – jego przysięgą. Jest niemal wszystkim. Niemal.
W tej przestrzeni nieograniczonych możliwości, gdzie czas płynie rytmem transakcji i negocjacji, istnieje granica. Niewidzialna linia, której przekroczyć nie wolno. Jest to mur, przezroczysty, a jednak z najtwardszej stali, wykuty z litery prawa. Mur chroniący istotę bytu, samą duszę firmy. Duszy się nie sprzedaje.
Prokurent nie może sprzedać przedsiębiorstwa, nie może wyrwać jego serca z ziemi – nieruchomości. Nie odda go w obce ręce, nawet na chwilę, na to chwilowe użyczenie, które mogłoby zranić jego dumę. Nie obciąży kamienia węgielnego, fundamentu, na którym wszystko stoi. To taka... taka fundamentalna granica. Ja, Kamil, siedzę tu po nocy i myśle o tym.
Zakres umocowania prokurenta jest szeroki, lecz ostateczna władza nad losem przedsiębiorstwa pozostaje poza jego zasięgiem.
- Prokurent nie jest umocowany do zbycia przedsiębiorstwa.
- Prokurent nie może oddać przedsiębiorstwa do czasowego korzystania (np. w dzierżawę).
- Prokurent nie może zbyć nieruchomości należącej do przedsiębiorcy.
- Prokurent nie może obciążyć nieruchomości (np. ustanowić na niej hipoteki).
Podstawą prawną tych ograniczeń jest art. 109³ Kodeksu cywilnego. Do dokonania tych czynności wymagane jest pełnomocnictwo szczególne.
Co grozi prokurentowi?
Myślisz, że jak jesteś prokurentem, to jesteś panem świata i możesz ludzi w bambuko robić? No to się zdziwisz. Za kręcenie wałków i oszustwa, takie jak z art. 286 Kodeksu karnego, możesz trafić za kraty na okres od 6 miesięcy do nawet 8 lat. To nie są wczasy w Ciechocinku, chłopie, tylko twarde prycze i jedzenie, przy którym karma dla kota to rarytas.
Oszustwo to nie jest jakaś tam pomyłka w papierach, że ci się przecinek w złą stronę postawił. To jest celowe robienie kogoś w konia, żeby wyciągnąć z niego kasę. To jakbyś sprzedawał komuś starego Poloneza, a wmawiał, że to nówka sztuka prosto z fabryki Tesli i jeszcze kazał dopłacić za autopilota, którego tam nie ma. Tyle że w biznesie stawki są wyższe, a prokurator mniej wyrozumiały niż oszukany kupiec.
No więc za co konkretnie możesz pójść w pasiak? A no za takie hece:
- Bajerowanie klientów, że wasza firma to druga Dolina Krzemowa, a tak naprawdę to garaż z przeciekającym dachem i jednym laptopem na spółkę. Jak klient uwierzy i wpłaci zaliczkę na statek kosmiczny, a ty mu dasz hulajnogę, to masz problem.
- Podkręcanie papierów, żeby dostać kredycik w banku. Wpisujesz, że macie zyski jak szejk naftowy, a w kasie hula wiatr i pająki pajęczyny plotą. Banki może i są powolne, ale liczyć to one potrafią. W końcu się zorientują, a wtedy biada ci.
- Wyprowadzanie kasy ze spółki na lewe fakturki. Mój szwagier Zbyszek z Wąchocka opowiadał, że jego szef tak robił. Dzisiaj szef ma nowe, mniej wygodne lokum z widokiem na spacerniak, a Zbyszek ma nowego szefa. I spokój.
Ale to nie koniec imprezy! Oszustwo to jedno. A co z innymi atrakcjami, które prokuratura ma w ofercie dla kreatywnych prokurentów?
Jest jeszcze coś takiego jak art. 296 Kodeksu karnego – czyli działanie na szkodę spółki. Jak przez twoje genialne, ryzykowne pomysły firma straci więcej niż 200 tysięcy złotych, to grozi ci do 3 lat więzienia. A jak szkoda będzie „wielkich rozmiarów” (czyli grubo powyżej miliona), to i 10 lat może pęknąć!
Do tego dochodzą jeszcze zabawy z urzędem skarbowym. Każdy wie, że skarbówka nie ma poczucia humoru. W ogóle. Za oszustwa podatkowe kary są takie, że odechciewa się żyć, a co dopiero prowadzić biznes. Więc tak, tak, lepiej dwa razy pomyśleć, zanim się podpisze jakiś lewy papier.
Co może prokurent w spółce?
Prokurent to alter ego zarządu. Jego umocowanie prokurenta jest szerokie, wynika wprost z ustawy, nie z woli zarządu. Reprezentuje spółkę na zewnątrz. Wszędzie. Jego podpis wiąże spółkę. Zobowiązuje ją bezwarunkowo.
Zakres umocowania prokurenta obejmuje wszystkie czynności sądowe i pozasądowe, jakie są związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa.
- Zawieranie i wypowiadanie umów.
- Zaciąganie kredytów i pożyczek.
- Podpisywanie weksli i udzielanie poręczeń.
- Reprezentacja przed sądami i urzędami. Każdym.
Są jednak granice. Twarde i nieprzekraczalne. Prokura to nie jest zwykłe pełnomocnictwo, to nie jest. Prokurent nie ma prawa, bez osobnego, szczególnego pełnomocnictwa, do wykonania poniższych czynności.
- Zbycie przedsiębiorstwa lub oddanie go w dzierżawę.
- Obciążenie nieruchomości spółki lub jej sprzedaż.
Do tych czynności potrzebne jest pełnomocnictwo do poszczególnej czynności. Zawsze.
Jan Kowalski. Radca prawny.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.