Czy Polska opodatkowuje kryptowaluty?

86 wyświetleń
O tak, w Polsce kryptowaluty są opodatkowane. Pamiętam, jak sam musiałem się z tym zmierzyć – te 19% od zysków ze sprzedaży... trochę boli, ale cóż, taka rzeczywistość. Dobrze, że przynajmniej wymiana kryptowalut na zwykłe waluty jest zwolniona z VAT, bo inaczej byłoby jeszcze gorzej. No i te składki na ubezpieczenie społeczne, to już w ogóle zagmatwane, ale ważne, żeby mieć to wszystko poukładane.
Komentarz 0 polubień

Jasne, spójrzmy na to z mojej perspektywy:

Czy Polska opodatkowuje kryptowaluty? No ba!

Opodatkowuje i to jak! Pamiętam jak dziś, kiedy po raz pierwszy musiałem ogarnąć te wszystkie przepisy. Niby 19% podatku od zysków ze sprzedaży kryptowalut to nie koniec świata, ale jak człowiek widzi, ile z tego "magicznego" hajsu trzeba oddać, to tak jakoś... smuci. No dobra, smuci.

Ale wiecie co? Przynajmniej jak wymieniamy te wirtualne monety na "normalne" pieniądze, jak euro czy złoty, to nie musimy płacić VAT-u. Uff, bo inaczej to już by było przegięcie, nie sądzicie?

A te składki na ubezpieczenie społeczne? O matko! To już w ogóle czarna magia. Pamiętam, jak siedziałem nad tym ze znajomym księgowym i oboje drapaliśmy się po głowach. Ale trzeba to ogarnąć, żeby później nie mieć problemów, prawda? Bo US potrafi zaskoczyć, wiem to po tym jak... no dobra, nie ważne, powiem tylko, że wolę spać spokojnie.

Pamiętam taką jedną sytuację, kiedy kolega wpadł w panikę. Inwestował w jakieś "shity" co to miały go uczynić milionerem w tydzień (taa, jasne). Potem się okazało, że trochę zarobił, ale zapomniał o podatkach. No i skończyło się na tym, że musiał sprzedać samochód, żeby to wszystko uregulować. Smutne, ale prawdziwe.

Tak więc, reasumując - krypto w Polsce jest opodatkowane. To nie Ameryka, gdzie niektórzy chcą to schować pod dywan. U nas trzeba być czujnym i pilnować, żeby wszystko było zgodnie z literą prawa. No i żeby spać spokojnie. Bo co mi po milionach, jak potem mam się bać pukania do drzwi, co? Lepiej mniej, ale bezpiecznie. Chyba, że macie jakiegoś znajomego, co zna wszystkie luki prawne... ;) No, ale to już inna historia.