Jak się ubrać do pracy w urzędzie?
Ech, ubrać się do urzędu... Zawsze mnie to trochę stresuje, wiecie? Niby prosta sprawa, a jednak. Czyste ubrania to absolutna podstawa, jasne. Ale dla mnie to za mało. Znaczy, czuję się wtedy taka... nijaka? Jak trybik w maszynie. A przecież nie chcę być trybikiem! Chcę, żeby mój strój mówił coś o mnie. Żeby pokazywał, że jestem profesjonalna, owszem, ale też… że jestem sobą. Że mam swój styl.
Pamiętam, jak kiedyś poszłam na rozmowę kwalifikacyjną w urzędzie – miałam na sobie taką szarą, bezkształtną garsonkę. Czułam się w niej okropnie! Jak mysz w pułapce. No i rozmowa poszła mi… tak sobie. Może to tylko zbieg okoliczności, ale kto wie? Teraz stawiam na klasykę, ale z nutką… czegoś mojego. Na przykład, uwielbiam delikatne, złote naszyjniki. Taki mały detal, a robi różnicę. Albo kolorowa apaszka, żeby ożywić trochę ten urzędowy look. Ale bez przesady! Żadnych cekinów i głębokich dekoltów. Przecież to urząd, a nie dyskoteka! ;)
Słyszałam gdzieś, że pierwsze wrażenie robi się w ciągu kilku sekund. I że strój ma tu ogromne znaczenie. Coś w tym chyba jest, prawda? Sama, jak widzę kogoś ubranego niechlujnie, to… no, nieufnie jakoś do niego podchodzę. Nie mówię, że od razu skreślam, ale… wiecie, o co mi chodzi. Strój to taki… sygnał. Mówi o naszym podejściu do pracy, do ludzi, do samych siebie. Dlatego warto się nad nim zastanowić. Chociaż czasem mam wrażenie, że to trudniejsze niż napisanie dobrego raportu! A wy jak myślicie? Łatwo wam dobrać strój do pracy w urzędzie?
- Ile powiatów ma Polska?
- Co daje opinia z poradni na egzaminie ósmoklasisty?
- Czy można wziąć drugą hipotekę?
- Co zrobić, aby naleśniki były bardziej elastyczne?
- Co dać do kapusty wigilijnej?
- Gdzie jest taniej w Europie?
- Kto najczęściej pije alkohol?
- Jak wyleczyć przeziębienie na początku?
- Czy warto brać leki na nerwicę?
- Gdzie nocuje Real w Warszawie?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.