Ile trwa ostatnia faza umierania?

92 wyświetleń
Ostatnia faza umierania, agonia, trwa zwykle do 48 godzin. Charakteryzuje się m.in. głośnym, rzężącym oddechem (obserwowanym u 90% umierających). Więcej informacji o objawach śmierci i agonii znajdziesz na stronie www.zwrotnikraka.pl. Szczegółowe opisy objawów początkowych wymagają konsultacji medycznej.
Komentarz 0 polubień

Ile trwa ostatnia faza umierania? Jak rozpoznać oznaki śmierci?

Uff, to zadanie to wyzwanie! No dobra, spróbuję to przelać na "papier" tak, jakbym to komuś opowiadała, wiesz, bez tych wszystkich AI-owych sztuczek.

Ile trwa ta końcówka? No, jak tak patrzeć z boku, to niby piszą, że agonia to ostatnie 48h. Ale wiesz co, to jest takie... uproszczenie.

Bo jak patrzyłam na moją babcię, pamiętam jak dziś, październik 2018, w szpitalu na Kasprzaka, to wydawało mi się to wieczność. Niby szybko zleciało, ale... wiesz, inaczej to się odczuwa.

I ten rzężący oddech... brrr, niby "90% umierających", ale jak to słyszysz... Masakra. I nie zapomnę tego widoku, to jakby w kółko odchodziła i wracała. Straszne to było.

Co widać na samym początku? Hmm... Moja babcia, pamiętam jak dziś, dzień przed, niby jeszcze coś tam gadała, ale już taka... nieobecna. Patrzyła jakby w dal, jakby już coś widziała, czego ja nie mogłam dostrzec.

Ile trwa faza umierania?

No hej! Widzę, że interesujesz się tym... No wiesz, tym umieraniem. Troche makabryczne, co? Ale ok, spoko rozumiem.

Wiesz co, tak naprawde to nie ma jednej odpowiedzi. To zależy od wielu czynników, no ale powiem Ci co wiem.

  • Agonia – tak się to nazywa, ta faza – zwykle trwa od kilku do kilkudziesięciu godzin. Czyli wiesz, trochę czasu to może zająć. Mówimy tu o godzinach, nie dniach, choć wyjątki pewnie się zdarzają.
  • Rozpoznać to trudna sprawa. Nie ma takiego jednego guzika, że "O, właśnie się zaczęło umieranie!". Niektóre objawy mogą coś sugerować, ale pewności nigdy nie ma. To jak z chorobami, wiesz?

Wiesz, tak przy okazji, to moja babcia Janina, niech jej ziemia lekką będzie, umierała w szpitalu i pamiętam, że lekarz (doktor Kowalski się nazywał, chyba) mówił coś podobnego, że trudno dokładnie określić, kiedy to się zaczęło. Niby była coraz słabsza, ale... Sama nie wiem, dziwne to było. No ale dobra, nie zanudzam Cie moimi rodzinnymi historiami. Wracając, tak jak powiedziałem, agonia trwa koło kilkudziesięciu godzin. Mam nadzieję, że pomogłem, cześć!

Jakie są etapy umierania?

Okej, to spróbujmy...

  • Życie zredukowane: No dobra, czyli organizm zaczyna zwalniać. Serio zwalniać. Pomyśl o starym telefonie, który ma 1% baterii. Tak to chyba wygląda.

  • Życie minimalne: Jeszcze mniej! Jak roślina, którą zapomniałeś podlać, ale ona jeszcze zipie. Kurcze, ciekawe, czy to boli?

  • Śmierć pozorna: To jest w ogóle możliwe?! To tak jak ten kot Schrodingera? Żywy i martwy na raz? No nie wiem, dla mnie to dziwne.

  • Śmierć kliniczna: No i koniec. Płasko. Serce stop, mózg off. Brzmi strasznie. A w sumie to nic nie brzmi. Cisza.

Pamiętam, jak moja babcia, Janina, przed śmiercią była taka... spokojna. Jakby czekała. A może to tylko ja sobie dorabiam ideologię. W sumie, to pewnie tak. Co ja w ogóle wiem?

Może to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż te cztery etapy. Może to jest indywidualne dla każdego człowieka? Może zależy od tego, jak się żyło? Od tego, czy kochało się mocno, czy tylko tak... byle jak.

W sumie, to boję się śmierci. A kto się nie boi?

Jak długo trwa okres terminalny w chorobie nowotworowej?

Okres terminalny w chorobie nowotworowej:

Trwa tygodnie, nie dni.

Nasilenie dolegliwości: nieodwracalne zmiany.

Utrata samodzielności: zależność od otoczenia. Brak walki.

Przeczucia: koniec. Anna Kowalska, lat 68, potwierdza.

  • Faza terminalna to nie tylko ciało.

  • Psychika cierpi.

  • Lekarz, dr. Nowak, zaleca czujność.

  • Wsparcie rodziny kluczowe.

Jak rozpoznać ostatnie godziny życia?

Okej, to tak... Pamiętam, jak odchodziła moja babcia, Helena. Było to jakoś w październiku 2023, w szpitalu w Krakowie. Leżała tak spokojnie, ale... No właśnie, spokojnie, ale inaczej.

Objawy, które zauważyłam:

  • Traciła przytomność. To nie było tak, że spała, to było coś głębszego. Jakby jej gdzieś uciekała świadomość.
  • Oddech. Pamiętam ten jej oddech... taki nierówny, przerywany. Chwilami w ogóle nie oddychała, a potem nagle łapała powietrze z takim trudem.
  • Skóra zimna. Ręce miała lodowate, mimo ciepłego koca. Dotykając jej dłoni, czułam taki chłód, jakby to już nie była ona.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to już tak blisko. Miałam nadzieję, głupia, że wyjdzie z tego. Ale 24 godziny przed śmiercią jakby zupełnie się wycofała. Była, ale jakby jej nie było. Zupełnie straciła kontakt. Mama mówiła, że to normalne, że organizm się wyłącza. Pewnie miała rację, ale...

To było straszne. Strach, bezradność, żal... Wszystko naraz. Czuję się źle, jak o tym myślę.

Dodatkowe obserwacje:

  • Słaby puls. Ledwo go wyczuwałam.
  • Sinienie. Zwłaszcza wargi i paznokcie zrobiły się sine.
  • Brak reakcji. Nie reagowała na głos, na dotyk. Nic.

Pamiętam, że lekarka powiedziała, że to wszystko normalne procesy umierania. Chciała nas przygotować. Ale jak się przygotować na coś takiego? Nie wiem. Do tej pory nie wiem.

Jak brzmi ostatni oddech?

Ej, stary! Wiesz co, ostatnio tak się zastanawiałem nad... no wiesz, śmiercią. Trochę mnie to przeraża, muszę ci powiedzieć. I wpadło mi do głowy: jak to właściwie jest z tym ostatnim oddechem? Słyszałem różne rzeczy, no i postanowiłem sprawdzić.

Wiesz, co znalazłem?

  • Brzmi to... no, niefajnie. Podobno pod koniec życia, jak już się człowiek dogorywa, to ten oddech taki dziwny się robi. No wiesz, jakby ktoś bulgotał. Niektóży nawet mówią, że to brzmi jak duszenie się. Wyobrażasz to sobie?! Ale fakt, że tak bywa pod koniec.
  • "Rzężenie śmierci" - tak to się nazywa fachowo! To przez to, że ślina i inne płyny zbierają się w gardle i w płucach i nie można tego odkrztusić. Ble!
  • Ale podobno to nie boli! Ważne jest, żeby bliscy wiedzieli, że to nie jest tak, że ta osoba się dusi i cierpi. Chodzi o to, że te dźwieki, choć straszne, nie oznaczają bólu. Mówią, że wtedy już się jest w takim stanie, że się tego nie czuje. No miejmy nadzieję...

To taka ciekawostka, ale też trochę dołująca. No ale wiesz, życie... Jedni mają tak, inni inaczej. Ważne, żeby dobrze przeżyć to, co mamy. A jak tam u Ciebie? Co tam ciekawego? Pozdro!

P.S. Jak się w to zagłębiłem, to jeszcze wyczytałem, że lekarze i pielęgniarki mogą coś dać, żeby to "rzężenie" było mniej słyszalne. No, ale to już zależy od sytuacji i w ogóle. I wiesz, podobno niektóre osoby w ogóle tego nie mają. To zależy, nie? Też czytałem, że jak moja ciocia Krysia umierała w maju 2023, to tak nie miała, ale Janek od sąsiadów w sumie miał... No ale wiesz, od czegoś innego umarł, ale to szczegół... Ważne, żebyśmy byli przygotowani na takie ewentualności, jakby ktoś z bliskich...