Czy biały nalot na dojrzewającej wędlinie jest niebezpieczny?

13 wyświetlenia

Uf, kamień z serca! Cieszę się, że ten biały nalot na mojej wędlinie to nie pleśń. Szczerze mówiąc, trochę mnie zaniepokoił, ale teraz, wiedząc, że to sól i białko, jestem wręcz podekscytowany. To znak jakości, a ja uwielbiam dobrej jakości wędliny! Zjem ją ze smakiem!

Sugestie 0 polubienia

Biały nalot na wędlinie… Ech, ten widok! Znacie to? Ja tak. Wczoraj, jak wyciągałam z lodówki swoją pyszną, domową kiełbasę – a taka pięknie się prezentowała! – zauważyłam to. Biały, lekki puch. Serce mi stanęło. Pomyślałam od razu: pleśń! Zatrucie pokarmowe! Koniec z kiełbasą, koniec z moim spokojnym wieczorem! No tragedia.

Pamiętam, babcia zawsze mówiła, żeby uważać na pleśń, bo to jest bardzo niebezpieczne. A ja? Przecież uwielbiam tę kiełbasę, robiłam ją z taką miłością, z przyprawami, które sprowadzałam specjalnie z Włoch! No i co? Miałam wyrzucić? Zjeść i ryzykować?

Na szczęście, szybko pogooglowałam. I okazało się, że to nie pleśń, tylko sól i białko! Ufff! Kamień spadł mi z serca, serio! Czytałam, że to nawet świadczy o jakości, że wędlinę robiono z dobrych składników, bez żadnej chemii. No wiecie, też czytałam gdzieś, że aż 80% ludzi myli ten biały nalot z pleśnią – ja prawie byłam w tej grupie!

Teraz zjem ją ze smakiem. Z prawdziwą, ogromną przyjemnością! Bo wiecie co? Ta kiełbasa, to nie tylko jedzenie. To wspomnienie babci, jej przepisów, całych godzin spędzonych w kuchni. I to uczucie, że sama ją zrobiłam… bezcenne! A ten biały nalot? To tylko taki mały, dodatkowy, smaczny znak jakości.