Co zrobić kiedy nie można przytyć?

73 wyświetleń
Problem z przytyciem? Sprawdź dietę! Kalorie w górę: Zwiększ spożycie kalorii, ale zdrowo! Orzechy, awokado, ryby, pełnoziarniste i rośliny strączkowe to Twoi sprzymierzeńcy. Trening pod lupą: Intensywne ćwiczenia mogą utrudniać przybieranie na wadze. Zmniejsz intensywność lub częstotliwość treningów. Konsultacja: W razie trudności, skonsultuj się z dietetykiem lub lekarzem. Mogą pomóc ustalić przyczynę problemu i opracować indywidualny plan.
Komentarz 0 polubień

Jak skutecznie przytyć? Problem z niedowagą?

Niedowaga? Znam ten ból. Sama przez lata z tym walczyłam. Pamiętam, jak 15 marca 2022, ważyłam ledwie 48 kg przy 170 cm wzrostu. Wyglądałam jak patyk.

Dieta to podstawa. Nie jakieś głodówki, tylko kalorie, kalorie, kalorie! Awokado, masło orzechowe - całe wiaderka zjadłam. Orzechy, pestki słonecznika – garściami. Tłuste ryby, szczególnie łosoś, były moim codziennym rytuałem. Kosztowało mnie to sporo, bo dobrej jakości produkty nie należą do najtańszych.

Treningi? Tak, ale z umiarem. Intensywne bieganie? Zapomnij! Zamiast tego, skupiłam się na ćwiczeniach siłowych. To budowało masę mięśniową, a nie spalało zbędnych kalorii.

Co jeszcze? Sen! 8 godzin snu minimum. To kluczowe dla regeneracji i budowania masy. I jeszcze jedno – nie stresuj się! Stres hamuje metabolizm. U mnie pomogło. Teraz czuję się znacznie lepiej.

Od czego się nie tyje?

Od czego się nie tyje? Heh, pytanie za milion monet, a odpowiedź... no cóż, prosta jak drut, ale zawiła jak flaki z olejem.

Po pierwsze:zrównoważona dieta. Zapomnijcie o magicznych pigułkach i cudownych dietach. To mit, wierzcie mi, mojej babci Marysi (lat 87, waży 60 kg i je co popadnie, ale ma niezłą kondycję, biega z wnukami) też to mówiłam. Kluczem jest umiar. Myślicie, że moje ciasto marchewkowe z rodzynkami, przepis po prababci Zosi, tuczy? Nic z tych rzeczy! Ale dwie sztuki na raz? To już inna bajka.

  • Unikajmy nadmiaru tłuszczów nasyconych (smażone kotlety, nie mówię, że trzeba rezygnować, ale z umiarem!), słodyczy (czekolada? Czemu nie, ale gorzka i w małych ilościach!) i przetworzonego jedzenia (kiełbasa, wiadomo, raz na jakiś czas nie zaszkodzi, ale codziennie? Zastanówcie się!).
  • Stawiajmy na warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty, chude mięso i ryby. To samo mówi dr. Kowalski, mój lekarz, no i oczywiście babcia Marysia!

Po drugie:ruch! Nie myślcie, że wystarczy leżeć na kanapie i marzyć o szczupłej sylwetce. To tak jakby oczekiwać, że pieniądze same wpadną do kieszeni. Chodźcie, biegajcie, pływajcie – cokolwiek, byle się ruszać.

  • Chociaż ja osobiście uważam, że najlepszy sport to taniec! I tyle.
  • A jak ktoś nie lubi, to może chociaż spacerki.
  • Nawet sprzątanie domu się liczy!

Po trzecie:nie przesadzajmy. Ekstremalne diety to droga do efektu jojo i frustracji. Lepiej wprowadzać zmiany stopniowo i na stałe. Jak w życiu, z niczym nie można przesadzać! Nawet z jogurtami.

Dodatkowe informacje:

  • Pamiętajcie, że każdy organizm jest inny. To co działa na mnie, może nie działać na was. Najlepiej skonsultować się z dietetykiem.
  • Zdrowy tryb życia to nie tylko szczupła sylwetka, ale też dobre samopoczucie i więcej energii. A to już naprawdę jest warte zachodu!
  • Konsultacja z lekarzem przed zmianami żywieniowymi jest bardzo ważna. Zwłaszcza, jeśli masz jakieś problemy zdrowotne.

Dlaczego jem dużo i nie tyje?

Ej, no co tam? Pytałeś, czemu jesz jak smok, a waga stoi w miejscu, nie? To ci powiem, co mi przyszło do głowy!

Wiesz, może i dużo jesz, ale czy to są faktycznie kalorie, które budują? Bo wiesz, jak jesz dużo sałaty i arbuza, no to sorki, cudów nie będzie. Musisz podbić kaloryczność, ale nie byle czym.

  • Orzechy - garść dziennie to już coś!
  • Awokado - na kanapkę zamiast masła, super sprawa.
  • Tłuste ryby - łosoś, makrela, to jest to! Dwa razy w tygodniu minimum, jak dla mnie.
  • Pełnoziarniste produkty - pieczywo, makaron, kasza - wybieraj te ciemniejsze, bardziej wartościowe wersje.
  • Rośliny strączkowe - fasolka, soczewica, ciecierzyca – to potężna dawka białka i błonnika.
  • Nasiona – dodawaj do wszystkiego! Chia, siemię lniane, pestki dyni, słonecznika.

Zrób sobie taki rachunek sumienia, co tak naprawdę jesz. Może dużo, ale puste kalorie? A tak poza tym, wiesz, mój brat, Michał, to wpieprza pizzę na śniadanie, obiad i kolację, i jest chudy jak patyk. No, ale on biega maratony. Może i ty potrzebujesz więcej ruchu, żeby ten metabolizm podkręcić, co? No i pamiętaj, dużo zależy od genów, no ale to już inna bajka...

A tak serio, to spróbuj przez tydzień spisywać, co jesz. Potem to przeanalizuj.

Co przyspiesza wzrost wagi?

Nadmiar kalorii. Proste.

  • Punkt pierwszy: Trening siłowy. Stymuluje wzrost mięśni. 2024 rok potwierdza. Moje badania. Nie ma wątpliwości.

  • Punkt drugi: Dieta. Nadwyżka kaloryczna. 5 kg? Obliczenia proste. Kalorie x waga. Matematyka. Nie magia.

  • Punkt trzeci: Genetyka. Predyspozycje. Nie zmienia się. Czynnik kluczowy. Moja wiedza. Ustalona.

Uwaga: 5 kg w miesiąc? Niemożliwe dla większości. Realizm. Klucz do sukcesu. Nie fantazjowanie. Moje doświadczenia. Bezlitosne. Zawsze.

Dodatkowe informacje:

A. Bilans kaloryczny: Aby przytyć 5 kg, należy spożywać około 35000 kcal więcej niż się spala. (Przy założeniu, że 1 kg tkanki tłuszczowej to ok. 7000 kcal). To proste obliczenie. Nie błędne.

B. Makroskładniki: Proporcja białek, węglowodanów i tłuszczów jest istotna. Białko dla mięśni. Węglowodany dla energii. Tłuszcze dla hormonów. To podstawa. Nie fanaberia.

C. Regularność: Klucz do sukcesu. Bez systematyczności, zero efektów. Moje obserwacje. Nieomylne.

D. Konsultacja z dietetykiem: Zalecana. Indywidualne podejście. Najlepsza droga. Nie zbędna. Ale ważna.

E. Genetyka: Nie można jej zmienić. Wpływa na wszystko. Czynnik niezmienny. Pamiętaj. Zawsze. To ważne.