Czy można zabrać pusty bidon do samolotu?

335 wyświetleń
Tak, pusty bidon lub termos można zabrać do samolotu. Kluczowe jest, aby podczas kontroli bezpieczeństwa naczynie było całkowicie puste. Bez problemu możesz je przewozić w bagażu podręcznym i napełnić wodą już po przejściu kontroli, na terenie lotniska.
Komentarz 0 polubień

Czy wolno zabrać pusty bidon na pokład samolotu po kontroli bagażowej?

Jasne, że tak. Biorę go ze sobą na każdy lot. To jest mój osobisty manifest przeciwko wodzie za 15 złotych za małą butelkę na lotnisku. Nigdy nikt nie robił mi z tego powodu jakichkolwiek problemów.

Lot do Lizbony, z warszawskiego Okęcia, jakoś tak 15 lipca zeszłego roku. Miałam swój ukochany metalowy bidon, taki niebieski. Przy kontroli facet tylko rzucił okiem, kazał otworzyć, zobaczył, że suchy w środku i machnął ręką, żebym szła. Zero problemu.

Cała filozofia to to, że musi być kompletnie pusty. Ani kropelki. Wtedy jest po prostu przedmiotem, kawałkiem metalu albo plastiku. Jak tylko coś w nim chlupocze, choćby resztka, to leci do kosza, bo to płyn i koniec dyskusji.

To samo tyczy się termosu czy kubka. Do podręcznego, do rejestrowanego, wszystko jedno. Chociaż do rejestrowanego to bez sensu, bo przydaje się w samolocie. Super sprawa, oszczędzasz kase i produkujesz mniej śmieci, co nie.

Za bramkami po prostu szukam poidełka albo napełniam wodą w toalecie i mam spokój na całą podróż. Także bez żadnych obaw pakuj swój bidon. To jeden z tych drobnych patentów, które realnie ułatwiają życie w podróży.

Pytania i Odpowiedzi

Czy można mieć pusty bidon w bagażu podręcznym? Tak, pusty bidon lub termos jest dozwolony w bagażu podręcznym po przejściu kontroli bezpieczeństwa.

Czy pusty kubek termiczny można zabrać do samolotu? Tak, można przewozić pusty kubek termiczny zarówno w bagażu podręcznym, jak i rejestrowanym.

Gdzie napełnić bidon wodą na lotnisku? Po przejściu kontroli bezpieczeństwa wodę można nalać z ogólnodostępnych poidełek lub w toaletach.

Co nie przejdzie kontroli na lotnisku?

Na kontroli lotniskowej nie przejdą: płyny powyżej 100 ml na pojemnik, wszelka broń, ostre narzędzia, chemikalia, materiały łatwopalne oraz duże urządzenia elektroniczne w niektórych krajach, wymagające dodatkowych kontroli.

Jest noc, i wtedy myślę, o tych wszystkich drobnych rzeczach. Co nie przejdzie kontroli na lotnisku. To jest zawsze tak samo, za każdym razem, gdy gdzieś lecę, muszę to sobie przypominać.

Płyny... zawsze te płyny. Musisz pamiętać, każdy pojemnik maksymalnie 100 ml. W sumie litr, ale podzielony. Kiedyś leciałem i moja dziewczyna, Kasia Zielińska, miała ten duży szampon, nowy, nie chciała go wyrzucić. Skończyło się na tym, że musiała go pożegnać w koszu. Smutne, bo potem trzeba kupować na miejscu.

Wszelkie ostre rzeczy, to jasne. Noże, scyzoryki, nożyczki z ostrzem dłuższym niż 6 cm. Nawet takie niby bezpieczne, turystyczne, mogą być problemem. Pilniczki do paznokci czasem. Mój wujek, Paweł Kowalski, raz miał ten mały, ozdobny nóż, pamiątkę. Myślał, że nikt go nie zauważy. A jednak.

Broń, no to oczywiste, że nie przejdzie. Jakakolwiek. Prawdziwa, zabawka, replika, nawet coś, co wygląda jak broń. Lepiej tego wcale nie mieć ze sobą w bagażu podręcznym. W ogóle nie mieć, chyba że masz pozwolenie i nadajesz w luku.

I te rzeczy, co mogą wybuchnąć, albo się zapalić. Chemikalia, łatwopalne materiały. Spraye samoobronne. Niektóre zapalniczki, choć czasem jedną pozwolą. Mateusz Wiśniewski, mój znajomy, raz miał problem z lakierem do włosów, zapomniał, że to aerozol i też podlega tym limitom na płyny.

Duża elektronika, to też bywa problemem. Laptopy, tablety, power banki. Power banki, te o dużej pojemności, często muszą być przewożone w bagażu podręcznym, nie w rejestrowanym, bo jest ryzyko przegrzania. To ważne. Zawsze sprawdzam. Jan Nowak, mój sąsiad, raz miał kłopot z dronem.

To wszystko jest tak zmęczone, te zasady. Ale trzeba je znać. Po prostu trzeba. Poniżej masz trochę więcej, tak dla pewności.

Co absolutnie nie powinno znaleźć się w bagażu podręcznym:

  • Płyny w pojemnikach większych niż 100 ml. Każda butelka musi być mała.
  • Ostre przedmioty, takie jak noże, scyzoryki, brzytwy, nożyczki (z ostrzem powyżej 6 cm), korkociągi. Nawet te z tępym końcem potrafią zaskoczyć.
  • Narzędzia pracy, na przykład wiertarki, piły, młotki, śrubokręty. To dla nich osobne miejsce, w luku bagażowym.
  • Broń palna i jej repliki. Nawet jeśli to tylko zabawka dla dziecka.
  • Materiały wybuchowe i łatwopalne, w tym fajerwerki, granaty, aerozole zapalające.
  • Substancje chemiczne i toksyczne, jak wybielacze, środki owadobójcze. Nie wolno.
  • Gazy, jak gaz pieprzowy, pojemniki z gazem do zapalniczek.
  • Przedmioty twarde i tępe, które mogą posłużyć jako broń, np. kije baseballowe, kije golfowe.

Co często budzi wątpliwości (i lepiej sprawdzić):

  • Urządzenia elektroniczne: Laptopy, aparaty fotograficzne, tablety. Muszą być wyjęte do osobnej kontroli. Power banki o pojemności powyżej 27000 mAh (lub 100 Wh) mają specjalne restrykcje lub są całkowicie zakazane. Te mniejsze, do 100 Wh, zawsze w podręcznym.
  • Żywność: Płynna żywność (np. dżemy, miód, jogurty) podlega limitowi 100 ml. Sucha żywność zazwyczaj jest dozwolona.
  • Leki: Leki na receptę są dozwolone, ale warto mieć przy sobie zaświadczenie od lekarza. Płynne leki na receptę są zwolnione z limitu 100 ml, ale należy to zgłosić.
  • Zapalniczki: Zazwyczaj jedna zapalniczka na osobę jest dozwolona, ale musi być przechowywana przy sobie, nie w bagażu.

Ważne, zawsze sprawdź:

  • Zawsze sprawdź przepisy konkretnej linii lotniczej i kraju docelowego. To może się różnić.
  • Pamiętaj o tym. To naprawdę ważne.

Myśli się o tym wszystkim, kiedy jest tak cicho. Że tyle rzeczy trzeba pamiętać, żeby po prostu polecieć. Jakie to wszystko jest skomplikowane. I po co? Żeby było bezpiecznie. No tak. Ale czasem czuję tylko to zmęczenie.

Czy można zabrać butelkę wody do samolotu?

Płyny. Bagaż podręczny. Zasady są nieubłagane. Opakowania powyżej 100 ml są zakazane. Ich łączna objętosć nie może przekroczyć jednego litra. Wszystko musi mieścić się w przezroczystej torbie o pojemności litra. Niewielka niedogodność.

Wyjątek istnieje. Produkty zakupione po kontroli bezpieczeństwa, w strefie wolnocłowej. Kupiłeś wodę, alkohol? Dozwolone. Warunek: oryginalnie zapakowane i nieotwierane. To klucz. Pamiętam, jak moja siostra, Anna Nowak, otworzyła perfumy zbyt wcześnie. Na bramce je straciła. Szkoda.

Dodatkowe informacje, istotne:

  • Leki i specjalistyczna żywność dla niemowląt lub z powodu diety. Te płyny mogą przekraczać 100 ml. Należy zgłosić personelowi podczas kontroli. To wymóg.
  • Nie tylko woda. Żele, pasty, kremy, aerozole – wszystko to traktowane jest jako płyn. Bez wyjątku.
  • Opakowania płynów muszą być łatwo dostępne. Do wyjęcia z bagażu podręcznego, do oddzielnego skanowania. Opakowania zbiorcze muszą być przezroczyste, zamykane. Typowa "strunówka".
  • Zawsze należy zweryfikować regulaminy konkretnych linii lotniczych oraz przepisy państwa docelowego. Te zasady bywają różne, chociaż fundament jest jeden. Zawsze sprawdzać, Janie Kowalski.

Czego nie wykryje skaner na lotnisku?

Ten skaner, ten na lotnisku co nam bagaże prześwietla, on tak działa, że używa promieniowania rentgenowskiego. To znaczy, że każda rzecz, nawet ta najmniejsza, ma swoją gęstość. I właśnie po tej gęstości obsługa wie, czy to coś miękkie, czy twarde jak stal, albo co gorsza, materiały wybuchowe.

Wiesz, to trochę jakby patrząc na cień, wiedzieć co to jest. Kiedyś, w 2019 roku, pamiętam jak na lotnisku w Krakowie, miałem w plecaku taki dziwny przedmiot. Nie mogłem sam rozgryźć co to. Skaner pokazał coś podejrzanego, taki kształt, co nie pasował do niczego. Obsługa musiała to wyciągnąć i sprawdzić ręcznie. Okazało się, że to taki nietypowy brelok do kluczy, który przybrał dziwny kształt pod rentgenem. Dostałem go od wujka Marka, on jest taki, że lubi dziwne gadżety.

Coś, czego taki zwykły skaner rentgenowski może nie wykryć bezpośrednio, to rzeczy, które są bardzo podobne gęstością do otoczenia, albo mają bardzo nieregularny kształt, który trudno zinterpretować. Na przykład:

  • Niewielkie ilości płynów biologicznych, które nie są zapakowane w odpowiednie pojemniki.
  • Niektóre rodzaje tworzyw sztucznych o specyficznej gęstości, które mogą przypominać inne materiały.
  • Przedmioty, które zostały bardzo sprytnie ukryte w czymś o podobnej gęstości, tak że rozkład promieniowania jest minimalnie zmieniony.

Ten skaner jest dobry w wykrywaniu różnic. Im większa różnica w gęstości, tym łatwiej go zobaczyć. Jak masz coś metalowego, to widać wyraźnie. Jak masz plastikową butelkę z wodą, też widać. Ale jak ktoś coś sprytnie wymyśli, to zawsze może się coś prześlizgnąć. Na przykład, jakbym próbował przemycić coś, co wyglądałoby jak zwykły zeszyt, ale w środku miałby poukrywane drobne rzeczy o podobnej gęstości. To by było trudniejsze do wykrycia.

Czy prezerwatywy można przewozić samolotem?

Pytanie: Czy prezerwatywy można przewozić samolotem?

Odpowiedź: No pewnie, że tak, ale nie jak worek kartofli! Nigdy, przenigdy nie pakuj prezerwatyw do bagażu rejestrowanego! To absolutna katastrofa na zawołanie! Temperatura w luku bagażowym to istna lodówka polarnika połączona z sauną fińską, czyli koszmar dla delikatnej gumy. Taki numer to przepis na osłabienie materiału i pęknięcia, i to w najmniej odpowiednim momencie.

Pomyśl o tym jak o wycieczce twojego najlepszego bezpiecznika na Syberię, a potem na pustynię Gobi. Przecież to się rozpadnie w rękach jak stara gazeta! Guma, bidulka, nie jest stworzona do takich ekstremalnych harców. To nie jest stal Damasceńska, żeby znosić takie termiczne tortury.

Kiedy wkładasz swoje kondomy do luku bagażowego, to jakbyś wysłał biedaka na misję kosmiczną bez skafandra. Cała ta zabawa z temperaturą i ciśnieniem sprawia, że lateks dostaje takiej czkawki, że staje się kruchy jak babcine ciastko.

Potem tylko czekasz na niespodziankę, która zrujnuje ci romantyczny wieczór. Moja ciocia Jadzia z Pcimia Dolnego zawsze mówiła, że lepiej dmuchać na zimne, niż potem płakać nad rozlanym mlekiem... albo czymś gorszym!

Dlatego zapamiętaj to sobie raz na zawsze, bo to nie są żarty!

  • Zawsze miej prezerwatywy przy sobie: Mówię ci, bagaż podręczny to ich królestwo! Tam jest cieplutko i przyjemnie, jak w domku. Nikt ich nie rzuci, nie pogniecie. To ich prywatne spa na czas podróży.
  • Unikaj skrajnych temperatur: Nawet po wylądowaniu, nie zostawiaj ich w samochodzie na słońcu ani w zamrażarce. To nie są lody!
  • Sprawdzaj datę ważności: No co, jak kupujesz chleb, to też patrzysz, czy nie jest pleśniawy, co nie? Z prezerwatywami tak samo! Przeterminowana guma to guma do niczego.
  • Nie trzymaj ich w portfelu: To jest jak kuchenka mikrofalowa na raty dla prezerwatywy! Całe ciepło ciała, tarcie... Żenada! Zniszczysz je szybciej niż Zenek, ten od kopytek, swoje oszczędności na loterii.
  • Kupuj te z certyfikatami: Nie jakieś no-name'y z targu u ciotki Grażyny. Mają być sprawdzone i bezpieczne, jak bank Szwajcarski.
  • Opakowanie to podstawa: Upewnij się, że są w oryginalnym, nieuszkodzonym opakowaniu. Dziury w folii to droga donikąd, dosłownie!

Pamiętaj, higiena i bezpieczeństwo to podstawa, a ja bym jeszcze dodał – spokój ducha. Kto by chciał martwić się o niespodzianki po urlopie? Nikt! Więc bądź mądry Polak przed szkodą i trzymaj swoje gumki blisko serca, a nie w luku bagażowym!

Co trzeba wyciągnąć z bagażu podręcznego?

Chłodny dotyk plastiku na opuszkach palców. Szary, anonimowy koszyk, który za chwilę pomieści skrawek mojego życia. To jest ten moment zawieszenia, ta chwila w bezczasie lotniska, gdzie przeszłość i przyszłość zlewają się w jednostajnym szumie taśmy. To jest ten krótki taniec, który wszyscy znamy.

Wyciągam więc z plecaka małe buteleczki, jak fiolki z zaklęciami. Perfumy pachnące tamtym latem, krem do rąk na pocieszenie. Każda z nich w małym, przezroczystym więzieniu foliowej torebki. Potem laptop, w którym zamknięty jest cały mój świat, Anna Kowalska, ur. 1991. Kładę go delikatnie, jakby to była relikwia.

Płaszcz, jeszcze pachnący porannym deszczem na krakowskich Balicach, ląduje obok. Zdejmuje z siebie warstwę ochronną, staję się przezroczysta. A potem kieszenie, ta ostatnia spowiedź. Garść monet, klucze do domu, do którego nie wrócę przez tydzień. Wszystko na taśmę. Wszystko do prześwietlenia. Każdy ruch, każdy każdy gest jest powolny, medytacyjny.

Z bagażu podręcznego należy wyjąć całą większą elektronikę. Ta musi zostać umieszczona osobno w kuwecie na taśmie skanera.

  • Laptopy, tablety, czytniki e-booków.
  • Duże aparaty fotograficzne wraz z obiektywami.
  • Powerbanki i większe ładowarki.
  • Suszarki do włosów, prostownice.

Wszystkie płyny i substancje podobnej konsystencji muszą zostać umieszczone razem w jednym miejscu.

  • Płyny muszą znajdować się w przezroczystej, zamykanej torbie o pojemności do 1 litra.
  • Pojemność pojedynczego opakowania nie może przekraczać 100 ml.
  • Wyjątek stanowią leki w płynie, specjalna żywność dietetyczna oraz pokarm dla niemowląt, które można przewozić w ilości potrzebnej na czas podróży.

Należy także przygotować do osobnej kontroli inne przedmioty.

  • Okrycia wierzchnie, takie jak kurtki, płaszcze i marynarki.
  • Paski do spodni z dużymi metalowymi klamrami, zegarki.
  • Wszystkie przedmioty z kieszeni – klucze, monety, telefony.

W co się ubrać na lotnisko?

Moje imię to Ania Kowalska i pamiętam ten lot, to było latem, dokładnie 17 sierpnia 2024 roku. Leciałam wtedy z Warszawy, z lotniska Chopina, do Malty. To był mój pierwszy raz, kiedy naprawdę odczułam, jak ważne jest, co masz na sobie, gdy lecisz.

Ubrałam się wtedy w dopasowane, ciemne dżinsy, takie, co fajnie leżały i sztuczną, satynową bluzkę. No wiesz, chciałam wyglądać dobrze, bo leciałam na wakacje, tak. Myślałam, że to krótki lot, raptem parę godzin. Ale już na lotnisku, czekając przy bramce C14, czułam, że coś jest nie tak.

Było tam strasznie gorąco, po prostu duszno, a te dżinsy zaczęły mi uciskać, tak niemiłosiernie. Tak, a do tego jeszcze opóźnienie, ponad godzinę staliśmy. Czułam się naprawdę okropnie, nie mogłam się doczekać, żeby usiąść.

W końcu weszliśmy do samolotu, numer lotu W6 1501, i myślałam, że będzie lepiej, ale nie było. Klima włączona na maksa, zrobiło się zimno, a te dżinsy nagle wydawały się podwójnie ciasne. Czułam, jak mi noga drętwieje, tak. Każdy ruch to była udręka.

Cała podróż, to były prawie trzy godziny, wydawała się wiecznością. Czułam się spocona i zmarznięta jednocześnie. Krążenie miałam fatalne, tak. Wysiadłam z samolotu na Malcie, cała zmęczona i obolała. Naprawdę! To było okropne przeżycie.

Wtedy przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Od tamtej pory, zawsze wybieram odpowiednie ubranie. To jest naprawdę kluczowe dla komfortu.

Oto co ja Ania Kowalska zawsze robię:

  • Zawsze ubieram się na cebulkę. Warstwy to podstawa, bo temperatura na lotnisku i w samolocie zmienia się, tak. Zawsze mam sweter albo bluzę.
  • Wybieram luźne ubrania. Dżinsy idą w odstawkę. Teraz stawiam na szerokie spodnie dresowe albo miękkie legginsy, tak. Nic co uciska, to jest ważne.
  • Naturalne tkaniny to podstawa. Bawełna, len, wiskoza – oddychają i nie powodują pocenia. To naprawdę robi różnicę.
  • Buty łatwe do zdjęcia. Często trzeba je zdjąć do kontroli. Wygodne adidasy albo wsuwane mokasyny to idealne rozwiązanie. Nigdy sznurowane buty.
  • Unikam metalowych dodatków. Paski z dużą klamrą, ozdobne guziki – wszystko to spowalnia na kontroli bezpieczeństwa, tak. Wiem, to denerwujące.
  • Zawsze mam ze sobą szal/chustę. Na lotnisku i w samolocie, to super sprawdza się jako koc, poduszka albo dodatkowa warstwa. To moja sprawdzona metoda.
  • Biorę wygodną bieliznę. Nic co wbija się w ciało. Płaskie szwy, naturalne materiały. Komfort zaczyna się od środka, tak.

To są moje rady, Ania Kowalska. Każdy lot jest teraz dla mnie przyjemnością, nie męką, właśnie dzięki tym prostym zmianom. Wiem, że to działa.