Czy można chodzić po Tatrach nocą?

51 wyświetleń
Chodzenie po Tatrach nocą jest zabronione. Tatrzański Park Narodowy wprowadza coroczny zakaz poruszania się po zmroku, który obowiązuje od 1 marca. Celem zakazu jest ochrona zwierząt i zapewnienie bezpieczeństwa turystów. Frazy kluczowe: Tatry, noc, zakaz, TPN, poruszanie się po zmroku, bezpieczeństwo, ochrona zwierząt.
Komentarz 0 polubień

Czy można wędrować po Tatrach nocą? Zakaz nocnych wędrówek?

Ej, Tatry nocą? Nie ma szans. Przynajmniej oficjalnie. W Tatrzańskim Parku Narodowym, a to przecież większość gór, jest zakaz chodzenia po zmroku. Serio, sprawdzony info.

1 marca wchodzi ten zakaz co roku, tak mi się wydaje. Byłem w Zakopanem, 20 kwietnia zeszłego roku, i widziałem wyraźnie tabliczkę.

Nie pamiętam dokładnie, gdzie, ale na pewno przy szlaku. Ryzyko jest spore, zwierzęta, orientacja, po prostu niebezpiecznie. Raz w górach, w Bieszczadach, zgubiłem się w nocy – nie wspominam tego dobrze.

A w Tatrach? Nawet nie chcę myśleć. Lepiej bezpiecznie, rano na szlak.

Czy chodzenie w nocy po górach jest bezpieczne?

Okej, dobra, to lecimy z tym koksem... O rany, ale zadanie!

  • Bezpieczeństwo w górach nocą? No, hmm... Czy to w ogóle dobry pomysł?

  • Jak dla mnie? Trzeba by zaplanować wszystko tak, żeby zejść ze szlaku, zanim słońce zajdzie... A najlepiej przed zmierzchem. Im później, tym gorzej.

  • Aha, no i jak ktoś jest świeżakiem? To niech lepiej odpuści sobie te nocne wędrówki, dobra rada, serio! Chyba, że chce skończyć na "Faktach" albo innym programie!

  • Co jeszcze? No pewnie, że fajnie mieć latarkę czołową. Mam taką, kupiłam na Allegro, chyba za 50zł? Sprawdziła się na zeszłorocznym Sylwestrze w Zakopcu!

  • No i buty! Dobre buty to podstawa, pamiętam jak mnie obtarły te nowe Asicsy na Orlej Perci... masakra.

  • A! I jeszcze jedno - powiedzieć komuś, gdzie idziesz! Moja mama zawsze panikuje, jak się nie odzywam przez kilka godzin, haha. Szczególnie jak jadę sama w Tatry, np. na Morskie Oko.

  • No dobra, to chyba wszystko... Ale tak serio, noc w górach? Tylko z głową! I jak ktoś ma doświadczenie, bo inaczej to proszenie się o kłopoty, moim zdaniem. A ja się nie chcę prosić o kłopoty, bo już ich mam wystarczająco dużo z tym moim kochanym (ironia!) szefem, Piotrem.

Pamiętam jak raz zgubiłam szlak idąc na Giewont. Na szczęście miałam naładowany telefon, a kolega, Krzysiek, zadzwonił i mnie naprowadził. Ale strachu się najadłam! Nigdy więcej!